|
08-02-2012 - 05:49
|
||||||
![]() |
||||||
Menu główneInformacja
Strona która oglądasz jest tylko archiwum materiałów z poprzednich lat i nie jest już aktualizowana. Jeśli chcesz wejść na obecny portal Europa 21 - z najnowszymi informacjami - kliknij tutaj
forum
Online
Obecnie jest 5 gości i 0 użytkowników online.
Jesteś anonimowym użytkownikiem. Możesz się zarejestrować tutaj |
Hamasowcy mówią, że ich rządy to koniec tortur i ulicznych rozstrzeliwań. Nie wierzę im. Zapał do zmieniania świata na lepszy osłabnie, tak jak osłabł zapał talibów i irańskich rewolucjonistów - relacjonuje ze Strefy Gazy w DZIENNIKU Andrzej Talaga.
Obaj stoją po dwóch stronach barykady. "Źle ci u nas?" - mówi Hasan al-Dżumasi. "Nie, skąd, niebo a ziemia" - odpowiada przerażony więzień. Nafiz, wychudzony, koło czterdziestki, dobrze wie, że rządy Hamasu i nowy dyrektor więzienia Saraja w Gazie nie wróżą mu nic dobrego. Oskarżony jest o kolaborację z Izraelem - w oczach radykałów największe przestępstwo. A więzienny stryczek nieczynny od dawna, wkrótce znów zbierać będzie śmiertelne żniwo. Hasan jak każdy hamasowiec brzydzi się kolaboracją. Właśnie z tego powodu milicja Hamasu uderzyła na zdominowane przez umiarkowany Fatah siły bezpieczeństwa w Gazie. W oczach islamistów uosabiały zdradę: dostawały broń i pieniądze od Izraelczyków i Amerykanów. A Hamas ma proste rozwiązania: Izrael należy zniszczyć, Amerykę należy traktować jak wroga. Kolaborant z szubienicą w tle Hasan al-Dżumasi prowadzi mnie do małego pomieszczenia z zapadnią, nad nią skręcona z grubej liny szubienica. Instruuje fachowo, jak działa: "Tu staje skazany, zakłada mu się szubienicę, dociska, potem ciągnie za dźwignię, zapadnia się otwiera. Trup". Władze Autonomii Palestyńskiej pozbawiły tu życia kilku morderców, zanim Izrael nie zakazał im wykonywania wyroków śmierci. Zapadnia czekała bezczynnie, a jak Fatah miał z kimś porachunki, to załatwiali go "nieznani sprawcy". Nierzadko w biały dzień. Hamas nie ma zamiaru respektować dawnych porozumień z Izraelczykami i szubienica może znów wrócić do łask. A kto nadaje się bardziej do pierwszej pokazowej egzekucji niż kolaborant? Tak naprawdę sprawa z Nafizem jest jednak bardziej skomplikowana, nie wiadomo dokładnie, co zrobił. Podobnie z innymi więźniami - siedzą, więc są winni, ale czego? Kiedy zaczął się szturm, policja Fatahu otworzyła cele i wypuściła większość osadzonych na wolność. Została może jedna szósta, ci bez pieniędzy i koneksji. Niektórzy z uwolnionych - lokalni gangsterzy, odwdzięczyli się swoim wyzwolicielom, wywożąc ich z Gazy. Ucieczka odbywała się w popłochu. Policja uciekając, wypruła więzienny sejf. Nietknięte pozostały tylko fiszki wypożyczanych lektur, można sprawdzić co, kto czytał, jak długo trzymał książkę, czy oddał nienaruszoną. Nie ma za to wyroków, apelacji, teczek z opisem sprawowania więźniów. Przy okazji bowiem fatahowcy podpalili lub zniszczyli akta i dokumenty. W takiej sytuacji tylko o niektórych więźniach są w miarę pewne wiadomości. Skurczony czterdziestolatek w podartej podkoszulce - pedofil; załamany mężczyzna, który nawet nie podniósł głowy, gdy przyszliśmy do jego celi - zabójca żony; sześciu wychudłych chłopaków - narkomani. Skąd wiadomo, który co zrobił? Bo o ich winach opowiedzieli inni więźniowie, przy okazji zapewne przekręcając fakty i dorabiając swoje. Przynajmniej z narkomanami sprawa jest oczywista, gdy podchodzimy, rzucają się do kraty, błagając o działkę. Komendant z przypadku Al-Dżumasi jest spokojny. Czarna, gęsta broda - znak rozpoznawczy religijnego fanatyka, ale łagodne oczy psują ten wizerunek. Komendantem więzienia został z przypadku. Był najbardziej doświadczonym bojownikiem w oddziale, które je zdobył. Kazano mu zarządzać budynkiem. Nosi dopasowaną czarno-niebieską panterkę policji oraz policyjne oznaczenia na berecie. Hamas błyskawicznie przebrał swoich bojowników w rządowe uniformy, teraz nie są już partyjną milicją, ale funkcjonariuszami nowego palestyńskiego minipaństwa - Strefy Gazy. Tylko niewielu z nich nosi wciąż czarne stroje Brygad Kasam, zbrojnego ramienia organizacji. Z dnia na dzień jest ich coraz mniej. Rozsiadają się w fotelach, albo jako legalna policja penetrują teraz zaułki Gazy. Komendant przejął biuro po swoim fatahowskim poprzedniku. Wystrój ten sam, ale zwyczaje już inne; aby osłodzić rozmowę, jego podwładni podają Mecca Colę, produkt rodem z Gazy. Receptura zerżnięta z coca -coli, ale lepsza, bo nasza, palestyńska. Typowe zjawisko w świecie islamu, gdzie coca-cola to symbol "amerykańskiego imperializmu" i gdzie bez ogródek sprzedaje się jej lokalne wersje. Popijamy "smak wolności" - tak głosi napis na butelce. Hasan jest doświadczonym bojownikiem. Siedem lat w Hamasie, wcześniej trzy w Fatahu. Zmienił organizację, bo nie mógł znieść korupcji i upadku ducha. "Coraz bardziej liczyły się tam pieniądze, a nie walka" - mówi. Szanuje tylko jedną osobę - dawnego lidera Fatahu, zmarłego w listopadzie 2004 roku Jasera Arafata, człowieka-legendę, bohatera całego ruchu oporu przeciwko Izraelowi. Mówi o nim jak każdy Hamasowiec - Arafat był dobry, ale jego ludzie to zdrajcy. "Po śmierci Arafata władzę w Fatahu przejęła klika, która zaczęła jawnie kolaborować z Izraelem" - przekonuje. reszta artykułu Welcome to EZForumComments (you can change and disable this text in the admin area)
|
|||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||
| Islam, Europa, lewica, prawica, Polska, Terroryzm, polityka, Izrael, Iran |