|
08-02-2012 - 05:38
|
||||||
![]() |
||||||
Menu główneInformacja
Strona która oglądasz jest tylko archiwum materiałów z poprzednich lat i nie jest już aktualizowana. Jeśli chcesz wejść na obecny portal Europa 21 - z najnowszymi informacjami - kliknij tutaj
forum
Online
Obecnie jest 7 gości i 0 użytkowników online.
Jesteś anonimowym użytkownikiem. Możesz się zarejestrować tutaj |
To nieprawda, że świat jest bezradny wobec wojen domowych i plemiennych masakr w Afryce. Przeciwnie - w ciągu ostatnich kilku lat udało się zakończyć kilka krwawych konfliktów.
Za każdym razem wymagało to interwencji wojskowej z zewnątrz. Do maleńkiego Sierra Leone poleciało kilka tysięcy brytyjskich żołnierzy. W ogromnym Kongu - państwie wielkości połowy Europy! - wystarczyło kilkanaście tysięcy żołnierzy sił ONZ (z takich krajów jak Urugwaj i Bangladesz, ale także z Belgii, Francji, Polski i Holandii), żeby skłóconych watażków plemiennych zmusić do porozumienia. W Liberii wojnę domową zakończyła interwencja wojsk afrykańskich sąsiadów. Oddziały międzynarodowe zawsze były nieliczne. Udawało im się rozdzielać i rozbrajać walczące strony dlatego, że za żołnierzami w białych i błękitnych hełmach stał autorytet zjednoczonej wspólnoty międzynarodowej - takich organizacji jak ONZ czy wspólnota zachodnioafrykańska ECOWAS. Równocześnie zachodni dyplomaci wywierali nacisk na lokalnych watażków, którzy żyli z wojny i nią kierowali. Jednym obiecywali miejsca w nowym rządzie (jak w Kongu), innym gwarantowali nietykalność za przestępstwa czasów wojny. Taką obietnicę otrzymał np. Charles Taylor, prezydent Liberii, zanim udał się na wygnanie. Chociaż ręce miał po łokcie we krwi rodaków, negocjatorzy uznali, że w imię pokoju można zapewnić mu bezkarność i spokojną emeryturę (w czasie wyborów prezydenckich w 1997 r. Taylor reklamował się hasłem: "Zabił moją mamusię, zabił mojego tatę, ale i tak będę na niego głosował"). Taylor w końcu trafił do Hagi przed trybunał międzynarodowy, ale tylko dlatego, że nie dotrzymał obietnicy i próbował z wygnania angażować się w liberyjską politykę. To nie jest idealny sposób na pokój. Siły międzynarodowe są zwykle zbyt wątłe, by od razu położyć kres wszystkim zbrodniom, negocjacje trwają latami, a wojenni mordercy często unikają kary. Jak dotąd nikt jednak nie wymyślił lepszego. Dlaczego w ten sposób nie można zakończyć wojny w Darfurze? kliknij tutaj aby wejść do galerii Welcome to EZForumComments (you can change and disable this text in the admin area)
|
|||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||
| Islam, Europa, lewica, prawica, Polska, Terroryzm, polityka, Izrael, Iran |