Europa 21 - Archiwum :: Islam, Europa, lewica, prawica, Polska, Terroryzm, polityka, Izrael, Iran
_Loading


_LoadMsg1
_LoadMsg2
08-02-2012 - 08:08  
Europa 21 - Archiwum  
 
 

Archiwum wg daty


 < luty, 2012 > 
12345
6789101112
13141516171819
20212223242526
272829

Informacja

Strona która oglądasz jest tylko archiwum materiałów z poprzednich lat i nie jest już aktualizowana. Jeśli chcesz wejść na obecny portal Europa 21 - z najnowszymi informacjami - kliknij tutaj

forum

OSTATNIE POSTY
wyświetl PostaBahaici w Iranie(0)
  kusztar
 dnia 23. Maj o godz. 14:54
wyświetl PostaUpadek Francji - czy...(3)
  1683
 dnia 28. Wrz o godz. 19:14

[Wejdź na Forum]

Online

Obecnie jest 13 gości i 0 użytkowników online.

Jesteś anonimowym użytkownikiem. Możesz się zarejestrować tutaj

Roberto di Mattei: Nowa bitwa pod Wiedniem

Autor: foxmulder Dodano: sobota, 24 marca 2007 - 14:04 1040 raz(y) oglądano.
Europa i islam
Nowa bitwa pod Wiedniem


Im pełniej Turcja spełni wymagane przez Unię standardy demokracji, tym bardziej będzie islamska. Musimy jasno określić, że prawdziwe granice Europy wyznacza obszar wspólnego dziedzictwa chrześcijańskiego
Europa jest przede wszystkim przestrzenią geograficzną, która łączy wspólna pamięć historyczną, a dopiero w następnej kolejności unię polityczną. Jeśli jasno nie zdefiniujemy tej przestrzeni i pamięci, klęska całego projektu politycznego będzie nieunikniona.

Podczas obrad konwentu ds. przyszłości Europy oraz późniejszych spotkań konferencji międzyrządowej sprawa chrześcijańskich korzeni Europy z coraz większą mocą pojawiała się w sferze zainteresowania opinii publicznej. Bez wątpienia Jan Paweł II przyczynił się do tego, zabierając po wielokroć głos na ten temat, zwłaszcza w adhortacji apostolskiej Ecclesia in Europa 28 czerwca 2003 r.


Fikcja religijnej neutralności

Jest to sprawa kapitalnej wagi: konstytucja europejska mogła być zwarta, krótka i ograniczona do spraw proceduralnych, bez żadnych odniesień do zasad czy wartości. Unia Europejska poradziłaby sobie bez Karty praw podstawowych czy preambuły do konstytucji. Ale decydując się na zredagowanie i ratyfikację tych dokumentów, UE wysłała mocny komunikat. Mógł on stanowić przeciwwagę dla czysto ekonomicznego wizerunku instytucji wspólnotowych, a jednocześnie pomóc Europie uświadomić sobie, że jest oparta na wspólnych wartościach.

Dlatego też zaskakuje, iż preambuła rozpoczyna się od cytatu z Tukidydesa, a następnie wspomina o "kulturowym, religijnym i humanistycznym dziedzictwie Europy", ale nie ma w niej wzmianki o Bogu czy chrześcijaństwie. Ten brak ma o wiele większą wymowę symboliczną, niż miałoby uwzględnienie tych pojęć w konstytucji. Podczas gdy przywołanie chrześcijańskich korzeni nie sprawiłoby, iż tekst stałby się "chrześcijański", samo usunięcie takiego odniesienia nadało mu bez wątpienia charakter sekularystyczny i antychrześcijański. Amerykański konstytucjonalsta Joseph Weiler, bynajmniej nie zagorzały chrześcijanin, lecz żyd, zwrócił uwagę: "Jeśli określimy tekst konstytucji jako wybór między sekularyzmem a religią, jasne jest, że nie ma mowy o neutralnym podejściu, które byłoby alternatywą dla obu opcji. Państwo, które całkowicie rezygnuje z symboliki religijnej, nie zajmuje wcale bardziej neutralnej pozycji niż państwo przyjmujące określony zestaw odniesień religijnych". Idea, aby w celu uniknięcia niekończących się konfliktów Unia zajęła stanowisko "neutralności względem religii", nie oznacza, iż wybiera ona neutralność, lecz dokonuje jasnego wyboru w przeciwną stronę.

Co więcej, odrzucenie odwołań do chrześcijaństwa skutkuje nie tylko niechęcią do skonfrontowania się z historią Europy. W rzeczy samej chrześcijańskie dziedzictwo Europy to nie tylko kwestia historyczna, lecz także antropologiczna. Jak mówił Jan Paweł II, "człowiek nie może w pełni siebie zrozumieć, jeśli ignoruje Boga. Z tego powodu u progu trzeciego tysiąclecia nie można zaniedbać religijnego wymiaru ludzkiej egzystencji". W ramach tej wizji nasze chrześcijańskie korzenie są fundamentami kultury europejskiej i odpowiadają temu, co właściwie możemy nazwać "duszą Europy".

Korzenie są tym dla rośliny, czym dusza dla ludzkiego ciała. Dają życie, są źródłem wzrostu. Dusza Europy, jej zasada życiowa, stanowi o tożsamości historycznej i kulturowej, dzięki której cywilizacja mogła przetrwać i się rozprzestrzeniać. Jest to dziedzictwo wspólnych wartości, które - wedle słów Jana Pawła II - wywodzą się z Ewangelii i rozwijały się wedle wyznaczonych w nich kierunków.

Sprawa granic Europy jest ściśle związana ze wspólnymi korzeniami. Tak jak korzenie są przede wszystkim historyczne i duchowe, a dopiero potem etniczne czy biologiczne - podobnie granice mają najpierw naturę polityczną i kulturową, potem zaś fizyczną i geograficzną. Granice określają terytorium charakteryzujące się wspólną kulturą i dziedzictwem. A zatem zdefiniowanie granic Europy jest równie ważne co określenie jej korzeni. W świetle tego sprawa wstąpienia Turcji do UE nabiera wielkiej wagi i musi zostać poddana gruntownej refleksji.Z historycznego punktu widzenia tylko niewielka część tureckiej przeszłości jest związana z Europą. W istocie, Europa przez kilka stuleci tworzyła swoją tożsamość poprzez trwałe przeciwstawienie się imperium osmańskiemu, którego Turcja jest spadkobiercą. Z punktu widzenia kulturowego Turcja była i pozostaje krajem obcym Europie.

Owszem, to prawda, że po I wojnie światowej miejsce Imperium zajęła bez wątpienia świecka republika stworzona pod przywództwem generała Mustafy Kemala (który w 1934 r. przyjął tytuł, a właściwie nazwisko nadane przez parlament, Atatürka, czyli ojca Turków). Podjęty przez niego proces sekularyzacji, zwany kemalizmem, trwał po jego śmierci pod twardymi rządami wojskowych. Ale prawdą jest także i to, iż, począwszy od lat 70., zaczął się pod wpływem Bractwa Muzułmańskiego proces restauracji islamu. Jego uwieńczeniem było objęcie urzędu premiera przez Recepa Tayypa Erdogana. Jak się wydaje, jego strategiczny interes polega na wykorzystaniu wpływu UE do rozmontowania władzy wojskowych, przez co kraj będzie mógł odzyskać tożsamość muzułmańską, którą wymazał Atatürk.

reszta artykułu



Strona gotowa do druku

Roger Scruton: Konserwatyści muszą robić swoje

Autor: foxmulder Dodano: sobota, 24 marca 2007 - 13:53 599 raz(y) oglądano.
Europa i islam
O ile chrześcijaństwo jest wrogiem numer jeden dla europejskich salonów, w wyjątkowo pobłażliwy sposób patrzą one na muzułmanów.

To dlatego, że islam jest czymś zewnętrznym. Sprawia to, że staje się łatwiejszy do zaakceptowania dla elity, która nienawidzi własnego dziedzictwa. Wpływa na to również swoisty kompleks winy wobec Trzeciego Świata (a islam jest jego częścią) oraz chęć bratania się z wrogiem. To ostatnie zjawisko widzieliśmy już w XX wieku, gdy wielu krótkowzrocznych intelektualistów sprzymierzyło się z komunizmem.

Lewica argumentuje, że walczy z chrześcijaństwem ze względu na jego "wsteczność" czy "staroświeckie zabobony", a przecież islam na wiele spraw zapatruje się jeszcze bardziej radykalnie niż katolicyzm.

Mamy tu do czynienia z bardzo ciekawym paradoksem politycznej poprawności. Zarówno muzułmańscy imigranci, jak i homoseksualiści są grupami chronionymi przez tę ideologię. Tymczasem stosunek wyznawców islamu do gejów i lesbijek jest wyjątkowo agresywny.

Jak ocenia pan ideę multikulturalnego społeczeństwa?

Myślę, że ludzie zdali już sobie sprawę, że to nie jest żadne rozwiązanie, tylko problem. Multikulturalizm miał być odpowiedzią na wyzwanie, jakim było pogodzenie ze sobą nowych, różnorodnych mniejszości ze starą, trwającą od wieków społecznością. Postanowiono odseparować od siebie ludzi, pozwolono im żyć we własnych zamkniętych społecznościach. Tymczasem potrzebujemy integracji, nie zaś podtrzymywania różnic na siłę. Multiukulturalizm jest w istocie segregowaniem ludzi. A to, jak wiemy z historii, wywołuje wrogość, a w skrajnych przypadkach wojny domowe.

Podczas niedawnych zamieszek w Paryżu francuscy dziennikarze przez pierwsze kilka dni nie informowali opinii publicznej o tym, kto pali samochody. Czytelnicy i widzowie mogli się tylko dowiedzieć, że w zamieszkach bierze udział "młodzież". Czy z takim nastawieniem Europa może sobie poradzić ze stojącym przed nią wyzwaniem?

Jeżeli cenzurujemy swój język, to faktycznie nie ma już wielkiej nadziei na pokojowe rozwiązanie konfliktu między dwoma społeczeństwami.

Może jest po prostu za późno na podjęcie jakichś zdecydowanych działań. Wskaźniki demograficzne wydają się być nieubłagane.

Tego akurat bym się tak bardzo nie obawiał. Muzułmanie nie będą w stanie utrzymać długo tak wysokiego przyrostu naturalnego. Zwykle jest on charakterystyczny dla ludzi na dorobku. Gdy już osiągną pewien status i wejdą w posiadanie towarów luksusowych, zaczynają mieć coraz mniej dzieci. To logika rozwoju społeczeństw.

Jaka więc przyszłość czeka Europę?

Myślę, że jej mieszkańcy w końcu odkryją na nowo swoją tożsamość. Nie uda się tego jednak osiągnąć za pośrednictwem biurokratycznego molocha, jakim jest Unia Europejska. Każdy kraj dojdzie samodzielnie do tego, żeby skonfrontować się z problemem kurczącej się substancji narodowej. Oczekuję, że nastąpi to już wkrótce.

Czyli nie podziela pan apokaliptycznej wizji eurokalifatu, w który ma zamienić się Stary Kontynent za kilkadziesiąt lat?

Nie. Islam jest całkowicie niekompatybilny z nowoczesnym światem. Teraz znajduje się na fali ze względu na sytuację międzynarodową. Jest ruchem protestu biednych krajów przeciwko nowoczesnemu światu. Ale nowoczesny świat ostatecznie zwycięży. Islam znowu się załamie i na kolejnych siedemset lat zejdzie w cień, wyrzeknie się globalnych ambicji.

A co się stanie z ideą integracji europejskiej?

Na naszych oczach toczy się spór o to, czy Europa będzie gigantycznym superpaństwem czy kontynentem luźno ze sobą stowarzyszonych państw narodowych. Wydaje się, że właśnie teraz ten spór doszedł do punktu, w którym zostanie ostatecznie rozstrzygnięty. Wierzę, że idea superpaństwa poniesie porażkę. Jest ona bowiem niemożliwa do zrealizowania. Nie da się wytworzyć kolektywnego, europejskiego patriotyzmu. Istnieje tylko patriotyzm narodowy i tylko na nim można budować przyszłość Europy.

Widzę, że jest pan optymistą.

Tego, czy konserwatywne idee powrócą do Europy i czy uda im się stawić czoła problemom kontynentu, nie jestem w stanie przewidzieć. Nie jestem prorokiem. Na razie musimy robić to, co uważamy, że jest słuszne, i głośno mówić prawdę. Reszta zależy od Boga i historii. ¦


reszta artykułu



Strona gotowa do druku

Islam wojujący głównym prześladowcą chrześcijan

Autor: wampirski Dodano: środa, 21 marca 2007 - 19:42 849 raz(y) oglądano.
Inwazja islamu na świat zachodni
Kościół nazywa dzień męczeństwa dniem narodzin. W rzeczywistości śmierć męczennika jest jego narodzeniem dla nieba, w mocy śmierci i zmartwychwstania Chrystusa. (...) Pamiętajmy o wspólnotach chrześcijańskich doświadczanych prześladowaniem oraz o wszystkich wiernych, którzy cierpią dla wiary. Niech Pan obdarzy ich mocą wytrwałości i zdolnością kochania także tych, którzy zadają im cierpienie. Jan Paweł II





Gilles Kepel: Islamscy fanatycy przegrywają

Autor: wampirski Dodano: wtorek, 20 marca 2007 - 17:16 1028 raz(y) oglądano.
Islam i demokracja
Rozmawiał Paweł Szczerkowski

Fala radykalizacji islamu powoli odpływa, a grupy, które sięgają po przemoc i zdobywały sympatię, bo prezentowały się jako męczennicy ginący w walce z niewiernymi, tracą poparcie. Po prostu 11 września większość muzułmanów uznała, że granica została przekroczona






Kobiety na Szczycie Świeckiego Islamu

Autor: NeWave Dodano: poniedziałek, 19 marca 2007 - 12:42 852 raz(y) oglądano.
Ze świata islamu
W trakcie niedawno zakończonego szczytu “Świeckiego islamu” kilka kobiet – rebeliantek islamu potrafiło skoncentrować na sobie całą uwagę

Alamgir Hussain


Choć wiele już napisano o niedawnym Szczycie Świeckiego Islamu w St. Petersburgu na Florydzie, nie mogłem powstrzymać się od napisania kilku słów o pasjonującym doświadczeniu wyniesionym z tego bezprecedensowego spotkania. Ponieważ jestem w trakcie pisania książki, byłem bardzo zainteresowany spotkaniem z wybitnymi pisarzami i aktywistami zajmującymi się tą tematyką, takimi jak Ibn Warraq, Tashbih Sayyed, Wafa Sultan, Nonie Darwish i inni, oczekując na ich komentarze i na poparcie mojej książki.

Gdy szczyt się rozpoczął, pierwszym spotkanym przeze mnie był Bret Stephens z Wall Street Journal, który siedział obok mnie. W trakcie rozmowy z nim wspomniałem o islam-watch.org, faithfreedom.org i o innych portalach, które publikują moje artykuły. Poprosiłem go o dokonanie przeglądu tego istotnego i rozwijającego się “ruchu cybernetycznego” prowadzonego przez świeckich i byłych muzułmanów w celu przeciwstawienia się rozprzestrzenianiu się radykalnego islamu.

Chociaż celem szczytu miało być wezwanie do sekularyzacji islamu, świeckie reformistyczne poglądy wyrażała mniejsza grupa mówców, a mianowicie Irshad Manji, Tashbih Sayyed, Shaker al-Nabusi oraz Hasan Mahmud (i inni), natomiast dominujaca większość opowiadała się za poglądem, że islam jest bardzo trudno zreformować. Ahmed Bedier, przewodniczący “Council on American-Islam Relations” (CAIR) w rejonie, który odwiedził szczyt i skrytykował go jako nieistotny dla islamu, uznając jego uczestników albo za apostatów, albo niepraktykujących muzułmanów, którzy nie reprezentują sobą poglądów muzułmańskiej społeczności. Biorąc pod uwagę dominację wyrażanych w trakcie szczytu poglądów krytycznych, wypowiedź p. Bediera nie mogła być bardziej precyzyjna, choć Tashbih Sayyed, który sam siebie nazywa muzułmaninem, z gniewem odrzucił komentarz Bediera. Tashbih Sayyed stwierdził, że społeczność muzułmańską w USA reprezentują nie p. Bedier czy CAIR, ale on sam i inni podobni mu ludzie uczestniczący w Szczycie. Ja jednak zacząłem się zastanawiać ilu spośród amerykańskich muzułmanów odpowiedziałoby na wezwanie Tashbih Sayyeda, a ilu na wezwanie CAIR. Zgadzając się też z komentarzem pana Bediera zacząłem się zastanawiać ilu spośród tych rzekomo świeckich muzułmanów odmawia regularnie islamskie modlitwy i pości. I faktycznie, jeden z wybitnych mówców z obozu świeckich reformistów przyznał mi się, że on sam jest po prostu zdecydowanym ateistą.




Kosowo: Wielu muzułmanów chce wrócić do chrześcijańskich korzeni

Autor: wampirski Dodano: poniedziałek, 19 marca 2007 - 11:17 784 raz(y) oglądano.
Inwazja islamu na świat zachodni
W Kosowie wielu muzułmanów pragnie wrócić do swych chrześcijańskich korzeni - poinformował nowy biskup administratury apostolskiej Prizren, Dode Gjergji. Biskup przypomniał historię wielu zamieszkujących Kosowo Albańczyków, którzy zachowali w sobie wiele z chrześcijańskiej tradycji.





Sever Plocker, Yedioth Ahronoth: Żydzi Stalina

Autor: Marcus_Crassus Dodano: sobota, 17 marca 2007 - 15:26 1698 raz(y) oglądano.
Przyjaciele z Izraela
Sever Plocker

Żydzi Stalina

tłumaczenie : Fear




Nie możemy zapomnieć, że niektórzy z największych morderców najnowszych czasów byli Żydami.

To jest szczególnie zapomniana data: prawie 90 lat temu, pomiędzy 19 a 20 grudnia 1917 r., w środku rewolucji bolszewickiej i wojny domowej, Lenin podpisał dekret tworzący Wszechrosyjską Komisję Nadzwyczajną do Walki z Kontrrewolucją i Sabotażem, znaną także jako CzK.

W krótkim czasie, CzK stała się największą i najbardziej okrutną organizacją bezpieczeństwa wewnętrznego. Jej struktury organizacyjne były zmieniane co parę lat, tak samo jak sama nazwa: z CzK na GPU, później na NKWD, a jeszcze później na KGB.

Nie znamy dokładnych danych na temat ilości zabójstw spowodowanych przez CzK na swoich różnych akcjach, ale z pewnością liczba zabitych przez CzK sięga co najmniej 20 milionów ludzi, w tym ofiary przymusowej kolektywizacji, głodu, wielkiej czystki, deportacji, egzekucji i łagrów.

Całe warstwy ludności były eksterminowane: rolnicy indywidualni, mniejszości narodowe, burżuazja, oficerowie, inteligencja, artyści, członkowie ruchu robotniczego, "członkowie opozycji", którzy byli ustalani zupełnie losowo i niezliczeni członkowie partii komunistycznej.

W swojej nowej bardzo wychwalanej książce "Wojna Świata", historyk Niall Ferguson, pisze, że żadna rewolucja w historii ludzkości nie pożerała swoich dzieci z takim apetytem jak to czyniła rewolucja sowiecka. W swojej książce na temat czystek stalinizmu, dr. Igar Halfin z uniwersytetu z Tel Awiwu, pisze, że przemoc stalinizmu była unikatowa, ponieważ była skierowana wewnętrznie.

Lenin, Stalin i ich następcy nie mogli wykonywać swoich planów bez współpracy na szeroką skalę z "urzędnikami terroru", okrutnymi śledczymi, donosicielami, strażnikami, sędziami, zboczeńcami i z innymi ludźmi, wyciągającymi ręce po pieniądze, którzy byli członkami postępowej zachodniej lewicy, byli oni oszukiwani przez sowiecki reżim terroru i nawet przyznali mu certyfikat koszerności.

Wszystkie te rzeczy są znane do pewnego stopnia, chociażby dlatego, że archiwum byłego Związku Sowieckiego nie zostało w pełni odtajnione. W samej Rosji, bardzo mało ludzi pociągnięto do odpowiedzialności za zbrodnie NKWD i KGB. W przeciwieństwie do wschodnich narodów Europy, Rosjanie nie rozliczyli się ze swoją stalinowską przeszłością.

A Żydzi? Izraelski student kończy szkołę wyższa nie słysząc imienia i nazwiska "Gienrich Jagoda", największego żydowskiego mordercy XX wieku, zastępcy dowódcy GPU i założyciela i dowódcy NKWD. Jagoda wprowadzał w życie stalinowskie rozkazy kolektywizacji i jest odpowiedzialny za śmierć co najmniej 10 milionów ludzi. Jego żydowscy zastępcy opracowali i utworzyli Gułag. Po tym jak Stalin przestał patrzyć na niego łaskawie, Jagoda został zdegradowany i rozstrzelany, jego miejsce w 1936 roku zajął Jeżow "krwawy karzeł".

Jeżow nie był Żydem, ale miał żydowską żonę. W książce "Stalin: Sąd Czerwonej Gwiazdy", żydowski historyk Sebag Montefiore pisze, że podczas największego terroru, kiedy komunistyczna machina pracowała na najwyższych obrotach, Stalin otaczany był przez piękne i młode żydowskie kobiety.

Wielu Żydów zaprzedało swoją duszę diabłu komunistycznemu i mają krew na swoich rękach na wieczność. Leonid Reichman, szef specjalnego departamentu NKWD i główny śledczy, był szczególnie okrutnym sadystą.

W 1934 roku, zgodnie z opublikowanymi statystykami, 38,5% wyższych urzędników w sowieckim aparacie bezpieczeństwa stanowili Żydzi. Oni także byli stopniowo mordowani w nadchodzących czystkach. Kiedy Żydzi zostaną ogarnięci przez mesjanistyczną ideologię, mogą stać się wielkimi mordercami, wśród największych z najnowszej historii.

Żydzi aktywni w komunistycznych aparatach bezpieczeństwa (w Zwiazku Sowieckim i w innych państwach) i którzy kierowali nimi, nie robili tego jako Żydzi, tylko jako staliniści, komuniści, "lud sowiecki". To bardzo łatwo jest ignorować swoje pochodzenie i "udawać Greka".

Nawet kiedy bedziemy się zapierac, nie uciekniemy od Zydowskosci naszych "siepaczy", ktorzy sluzyli czerwonemu terrorowi z lojalnoscia i namaszczeniem od swojego estabilishmentu. Bowiem zawsze znajda się Ci ktorzy przypomna nam o ich pochodzeniu




Islam religią europejską?

Autor: Marcus_Crassus Dodano: czwartek, 15 marca 2007 - 15:15 969 raz(y) oglądano.
Europa i islam
za: islaminfo.pl


Zbyt łatwo niektórym politykom europejskim przychodzi żonglowanie pojęciami Europy, miejscem różnych religii w Europie. Czasami jednak w swojej argumentacji zapominają zupełnie o realiach, które ich również dotyczą.Poniżej przedstawiam fragmenty wywiadu z nowym konsulem Szwecji w Istambule przeprowadzonym przez Todays Zaman. Nie, żeby pan Ingmar Karlsson był jakąś ważną osobą w polityce, ale powtarza typowe argumenty dla polityków popierających członkostwo Turcji. Warto postawić sobie pytanie, kogo ci ludzie reprezentują, bo czy Europę to śmiem wątpić.

Często słyszymy o europejskich wartościach. I myślę, że europejskie wartości są oparte nie na chrześcijaństwie a na prawie rzymskim. Jedną z zasad prawa rzymskiego jest „Pacta sunt servanda” co oznacza, że umowy powinny być dotrzymywane. UE związało się umową z Turcją, że jeżeli ona spełni kryteria kopenhaskie droga do UE będzie otwarta dla Turcji.

Okazuje się, że w tytule wywiadu można powiedzieć, że islam jest i będzie religią europejską, natomiast chrześcijaństwo nie ma już nic z Europą wspólnego. Po pierwsze wartości europejskie mogą się opierać na wielu źródłach, nie tylko na prawie rzymskim. Mogą się opierać na greckiej filozofii, na judeo-chrześcijańskiej tradycji, na renesansie, reformacji, oświeceniu, tragedii wojen światowych itp. Wyrzucanie jakiegoś elementu jest zubażaniem Europy, a wyrzucanie go, żeby zadowolić inny nieeuropejski kraj jest sprzeniewierzaniem się idei Unii Europejskiej.
Poza tym akurat „pacta sunt servanda” nie jest jedyną z ważnych zasad prawa rzymskiego. Nie wiem czy ważniejszą nie jest równość obywateli wobec prawa, co akurat jest sprzeczne z tradycją islamską, gdzie inne prawa mieli mężczyźni i kobiety, a również inne prawa dotyczyły wiernych i niewiernych. Tą tradycją islamską, która jest częścią tej Europy, której wg Karlssona bazą nie jest chrześcijaństwo. I bronię tu chrześcijaństwa z pozycji ateisty, bo nie wiem dlaczego mamy odrzucać humanitarne przesłanie Jezusa albo jego „oddawanie Bogu co boskie a cesarzowi co cesarskie”, które umożliwiło w przeszłości dyskusję nad rozdziałem religii od państwa.
Jeżeli jednak chcielibyśmy podążać za myślą Ingmara - to tak, Unia w jakiejś swojej ślepocie, zresztą historia rozpoczęcia negocjacji z Turcją jest osobnym dużym tematem, zgodziła się rozpocząć negocjacje jeśli Turcja spełni kryteria. Jednak Turcja do tej pory nie spełnia kryteriów kopenhaskich. Pomimo, że Komisja Europejska użyła wytrychu słownego „wystarczająco”, co roku możemy obejrzeć raporty tejże Komisji pokazujące wielokrotne łamanie praw człowieka, praw mniejszości i niedostatki demokracji. Co roku gazety donoszą o kolejnych zabójstwach kobiet w imię honoru, o ogromnej skali przemocy w rodzinie, torturach, ograniczeniach wolności słowa, prześladowaniach Kurdów, Alewitów, chrześcijan.

Jeżeli chcesz powiedzieć, że Turcja jest zbyt duża, by zostać przyjęta do Zjednoczonych Stanów Europy, wtedy co z rozszerzeniem o 10 nowych członków, które miało miejsce dwa lata temu, gdzie UE powiększyło się z 15 do 25 państw? Tak więc, zwiększenie z 27 do 28 członków nie jest zbyt wielkim skokiem.

Przeciwko rozszerzeniu o Turcję nigdy nie padł wyłączny argument, że jest zbyt duża. Zawsze szedł on w parze z dużą odmiennością kulturową tego kraju od reszty państw Unii. Ingmar Karlsson próbuje manipulować cyframi porównując zmiany o 10 państw z przyrostem o tylko jedno, bagatelizując cały fakt rozszerzenia. Jednak to jedno państwo ma tyle samo obywateli co poprzednia dziesiątka. Głosy w Parlamencie Europejskim rozkładają się wg liczby obywateli państw, więc nie jest tym samym przyjmować 10 państw o łącznym (rozproszonym) potencjale wpływu na sprawy Unii jak jedno państwo.

Możemy zobaczyć jak miękka siła UE pomogła przetransformować Turcję. W tym samym czasie, twarda siła USA załamała Irak.

Słodkie gadanie, zadufanego w sobie eurokraty. Nie podważając rzeczywiście reform jakie przeszła Turcja, należy zauważyć, że inna była sytuacja w Iraku a inna w Turcji, więc porównywanie instrumentów zastosowanych przez UE i USA nie ma większego sensu. Poza tym reformy w Turcji zostały rozpoczęte przez Ataturka po obaleniu przez niego sułtanatu i kalifatu, co było możliwe w wyniku przegrania przez Turcję I wojny światowej, a więc dzięki twardej sile. Zresztą zapomina się, że również dzięki sile USA wyrzucono wojska Iraku z Kuwejtu, a przez słabość Unii Europejskiej wojska tureckie dalej okupują północny Cypr, państwo formalnie będące członkiem Unii.


Nawet przed Ataturkiem, główny kierunek Turcji był w kierunku Europy. A Imperium Osmańskie zostało nazwane „chorym człowiekiem Europy,” nie Azji.

„Kłamać to trzeba umić”. Seldżucy Osmańscy po opanowaniu Persji i Północnej Afryki widzieli jeden główny kierunek Europę. To naturalne. W kierunku Europy ruszały kilkakrotnie armie pod wezwaniem dżihadu, żeby walczyć z niewiernymi i poszerzać imperium. To dążenie Turcji do Europy zostało zatrzymane pod Wiedniem. Mniej więcej od tego okresu rozpoczyna się powolny upadek tego imperium. Z czasem
Turcja uświadamia sobie, że z Europą musi się liczyć, atakowana z wielu stron, próbuje stać się partnerem w dialogu.
Co do cytatu, to naprawdę uważajmy czym się podpieramy. Ilekroć zwolennik członkostwa Turcji mówi o tym cytacie, to śmieję się do łez. Chcecie poznać jego zakończenie? Voilà! Car Mikoła I: „Turcja to konający człowiek Europy. Możemy dążyć do zachowania jej przy życiu, ale to nam się nie uda. Ona powinna umrzeć i umrze.” (W. Dobrzycki, Historia stosunków międzynarodowych w czasach nowożtnych 1815-1945, Warszawa 1996, s. 52) Więc albo Ingmar powtarza frazesy i jest niedouczonym dyplomatą, albo liczy, że jego czytelnik jest niedouczony.

Połączenie Turcji z Europą i z NATO jest od lat silne. Nie widzę innej opcji (jak członkostwo w UE) dla Turcji.

Po pierwsze NATO nie jest organem Unii Europejskiej. Celem NATO było stworzenie przeciwwagi militarnej dla państw obozu socjalistycznego w Europie a nie polityczne jednoczenie się jego członków. Nigdzie nie jest powiedziane, że członkostwo w NATO daje jakiekolwiek preferencje w staraniu się o członkostwo w Unii Europejskiej. Istnieje jeszcze wiele innych organizacji wspólnych dla państw europejskich i dla państw nieeuropejskich, i z członkostwa w tych organizacjach nie wynika członkostwo w Unii Europejskiej.




Strona gotowa do druku

Washington Times - Paul Belien - Islamizacja Antwerpii

Autor: Marcus_Crassus Dodano: czwartek, 15 marca 2007 - 15:11 736 raz(y) oglądano.
Europa i islam
Paul Belien jest też twócą znakomitego portalu Brusselsjournal.com. Tlumaczenie polskie - islaminfo.pl

Decydująca bitwa przeciwko islamskim ekstremistom nie będzie toczyć się w Iraku, ale w Europie. Przyszłość Zachodu nie zdecyduje się w Bagdadzie, ale w takich miastach jak Antwerpia.
Ostatnio poznałem Marji Uijt den Bogaard, 49-letnią kobietę, która zasługuje na takie samo poparcie Ameryki jak iracki prezydent Jalal Talabani i premoier Nouri al-Maliki.
Pani Uijt den Bogaard w latach 90tych byłą pracownikiem społecznym, który spędził wiele lat pracując w imigranckich osiedlach Antwerpii. Tam zauważyła w jaki sposób zaczęli je przejmować radykalni islamiści. „Pracowali według dobrze zdefiniowanego planu,” opowiada.
Jedną z rzeczy jakie robiła dla imigrantów pani Uijt den Bogaard było pomaganie im w papierkowych pracach administracyjnych. Spora część z nich zaczęła jej ufać.
Około trzech lat temu, młodzi mężczyźni ubrani na czarno wprowadzili się do osiedla. Byli szkoleni w Arabii Saudyjskiej i Jordanii i przyznawali się do salafizmu, radykalnej wersji islamu. Utworzyli organizacje młodzieżowe, które stopniowo przejmowały kontrolę nad meczetami. „Salafici wiedzieli jak prowadzić debaty i znali Koran na pamięć, podczas gdy starszyzna prowadząca meczet nie,” mówi ona. Mieli również pieniądze. „Jeden z nich powiedział mi, że są finansowani przez Saudów.” Radykałowie, ponieważ byli elokwentni, szybko stali się oficjalnym rzecznikami muzułmańskiej społeczności, również w relacjach z władzami miejskimi. Pani Uijt den Bogaard była świadkiem jak ci ostatni ulegali żądaniom salafitów, takim jak żądanie wyłącznych godzin na miejskich basenach dla muzułmańskich kobiet.
Zaniepokojeni imigranci powiedzieli pani Uijt den Bogaard co się dzieje. Na bazie tych zeznań i jej własnych doświadczeń, napisała ona (poufny) raport do władz miejskich o wzroście radykalizacji. Przyczyniło się to do konfliktu, zrówno z islamistami jak jej szefami we władzach miasta.
Miasto ostrzegało ją, że jej raport jest nieakceptowalny, że czytają to jak „traktaty Vlaams Belang” (Vlaams Belang jest anty-imigracyjną partią w Antwerpii) i że powinna „zmienić swoje podejście.” Islamiści czuli, że ich potępia. Mogli być także poinformowani, ponieważ w miejskiej administracji także pracują muzułmanie. Pewnego dnia, kiedy była w towarzystwie swojego zwierzchnika, została zaatakowana przez muzułmańską młodzież. Jej zwierzchnik odmówił wtrącania się. Kiedy zapytała go później o to, odpowiedział, że cała niechęć do niej jest spowodowana jej własnymi błędami.
Na koniec została zwolniona. Jest obecnie bezrobotna i jest odrzucana gdziekolwiek kandyduje na stanowisko pracownika państwowego. W ostatnim tygodniu, dowiedziała się, że władze miejskie przyjęły jednego z radykalnych salafitów, na stanowisko urzędnika ds. integracji, którego zadaniem jest nadzorowanie 25 antwerpskich meczetów. W międzyczasie, salafici grozili jej odwetem, jeżeli będzie dalej mówić.
Po zwolnieniu z pracy, pani Uijt den Bogaard spotkała się z Monicą Deconinck, socjalistycznym politykiem, szefem departamentu spraw socjalnych w Antwerpii, by opowiedzieć jej o położeniu kobiet muzułmańskich. Deconinck powiedziała, „Zbyt poważnie wzięła pani swoją pracę i próbowała pani ją zbyt dobrze wykonywać,” dodając, że niestety nie może pomóc, chociaż solidaryzuje się z nią. Pani Uijt den Bogaard spotykała się również z politykami chrześcijański demokratów i liberałami. Również oni odmawiali jej pomocy, ponieważ rządzą miastem w koalicji z socjalistami. Jedyną opozycyjną partią w mieście jest Vlaams Belang.
Według pani Uijt den Bogaard powodem, dla którego socjaliści, którzy rządzą miastem, pozwalają islamistom działać jak im się podoba, jest to, że chcą dostać głosy muzułmanów, którzy są coraz bardziej kontrolowani przez salafitów przejmujących coraz bardziej nadzór nad meczetami.
W liście do władz miasta napisała: „Zatrudniacie pracowników, by poprawić społeczną spójność w miejskich osiedlach. Lecz jeśli nie chcecie wiedzieć co niszczy społeczną spójność, nie powinniście zawracać sobie głowy wysyłaniem tych pracowników!… Pracownicy, którzy stają w obliczu tego problemu [muzułmańskiej radykalizacji] i badają go są usuwani po cichu, tracą swój dochód i reputację. To jest cenzura na modłę politycznej dyktatury. Jako były członek waszych służb jestem zszokowana tym, że znalazłam się na takiej pozycji i tym, że odkryłam po latach pracy, że nie macie w ogóle polityki, ani w sensie politycznym ani w stosunku do własnego personelu.”
Niestety, to co zdarzyło się w Antwerpii nie jest wyjątkowe. Salafici postępują zgodnie z tą samą strategią w innych miastach europejskich. Przechwalali się przez panią Uijt den Bogaard na temat swojej międzynarodowej sieci i na temat swoich sukcesów w sąsiednich krajach. Podczas gdy amerykanie walczą by uczynić bezpiecznym Irak, Zachodnia Europa staje się gniazdem salafitów.



Strona gotowa do druku

NYT chce ratować Amerykę przed Bushem

Autor: Marcus_Crassus Dodano: czwartek, 15 marca 2007 - 11:40 590 raz(y) oglądano.
Lewacka propaganda
Co muszą zrobić Stany Zjednoczone, żeby być państwem demokratycznym?

Redakcja New York Timesa


Ataki administracji Busha na fundamentalne zasady amerykańskiej demokracji trwają mimo zwycięstwa Demokratów w wyborach w 2006 roku. Nowa demokratyczna większość w Kongresie może zablokować szkodliwe rozwiązania prawne, które wcześniej przyjmowali Republikanie. Jednak ochrona przed atakami na wolności obywatelskie wciąż jest dalece niewystarczająca.

Fot. Mary Altaffer AP
Protestanci przebrani za więźniów Guantanamo przed siedzibą Sądu Najwyższego na Manhattanie
GALERIE ZDJĘĆ
Protesty przeciwko wizycie prezydenta Busha w Brazylii (09-03-07, 15:00)
Za pięć lat nadużyć ze strony prezydenta, przy współudziale Kongresu, USA wciąż muszą płacić życiem ludzkim, złą reputacją na arenie międzynarodowej i nadwerężaniem szkieletu demokracji. Zalegalizowano brutalne traktowanie więźniów i oficjalnie pogwałcono przysługujące im prawa człowieka, władze bezprawnie szpiegują Amerykanów, a sądy pozostają zamknięte na próby zaskarżenia tych i podobnych praktyk.

Naprawienie wyrządzonych szkód będzie wymagało stanowczych kroków ze strony Kongresu. Kilku prawodawców przedstawiło projekty odpowiednich ustaw, ale to dopiero początek. Podjęcie tego wyzwania jest moralnym imperatywem. Stany Zjednoczone muszą pokazać światu, że potrafią zdecydowanie walczyć z terroryzmem, nie naruszając przy tym zasad humanitarnych i rządów prawa.

Przedstawiamy listę, niestety dalece niekompletną, rzeczy, które muszą zostać zrobione, aby cofnąć skutki niemądrej i bezprawnej polityki prezydenta Busha oraz wiceprezydenta Dicka Cheney'a. Wiele z nich wymaga zmiany podpisanej przez Busha w 2006 roku ustawy o komisjach wojskowych (Military Commissions Act) - okrutnego aktu prawnego przepchniętego przez Kongres dzięki wysiłkom trzech senatorów republikańskich: Arlena Spectera, Lindseya Grahama i Johna McCaina. Ten ostatni użył swojego autorytetu moralnego do poprawienia jednej z części dokumentu, odwracając w ten sposób uwagę od wielu innych problemów i kontrowersji związanych z ustawą.

Naszą listę otwierają trzy podstawowe zadania:

Przywrócić Habeas Corpus

Jednym z najbardziej uwłaczających postanowień zawartych w akcie jest odmowa prawa do zaskarżenia w sądzie legalności własnego uwięzienia każdemu, kogo Bush określi jako działającego poza prawem "wrogiego bojownika". Punkt ten uzasadniano bardzo obszernie. Według zwolenników zapisu, habeas corpus otwierało przed terrorystami furtkę do wolności. Jak zapewniał senator Graham, jego zniesienie miało stać się sposobem na oddzielenie słusznie osadzonych od aresztowanych niesłusznie i na odciążenie sądów. Demokratyczny senator Patrick Leahy z Vermontu, przewodniczący Komisji Sądownictwa, zaproponował wartościową ustawę przywracającą habeas corpus. Jest ona kluczowa dla uregulowania amerykańskiego systemu penitencjarnego i odbudowania wiarygodności Stanów Zjednoczonych.

Zaprzestać bezprawnej inwigilacji Amerykanów

Stworzony przez prezydenta Busha program dopuszczający przechwytywanie międzynarodowych rozmów telefonicznych i wiadomości e-mail bez nakazu sądowego nie został zarzucony. Ostatnio poinformowano o podpisaniu porozumienia, na mocy którego tajny sąd prawdopodobnie dał projektowi swoje błogosławieństwo. Ustalenia te nie pomogły przywrócić właściwego kształtu i rangi procesu sądowego, ani zapewnić ochrony praw Amerykanów. Kongres powinien wprowadzić odpowiednie przepisy, takie jak te, których propozycję przedstawiła senator Dianne Feinstein, aby zmusić Busha do poszanowania prawa wymagającego uzyskania nakazu sądowego do prowadzenia inwigilacji elektronicznej.

Zakazać stosowania tortur

Postanowienia zawarte w ustawie o komisjach wojskowych (Military Commissions Act), które senator McCain zachwalał jako wprowadzające zakaz stosowania tortur, w rzeczywistości wcale nie spełniają takiej funkcji. W dalszym ciągu przede wszystkim od prezydenta zależy, co zostanie uznane za tortury i nadużycia, a to umożliwia wszczęcie postępowania wobec każdego, kto złamie zasady. Wprowadzenie takich przepisów ma wagę równą próbie zmiany Konwencji Genewskich i w konsekwencji naraża żołnierzy amerykańskich na dużo większe niebezpieczeństwo w razie schwytania. Pozwala prezydentowi samodzielnie i potajemnie decydować o tym, jakie sposoby traktowania jeńców osadzonych w więzieniach CIA są dopuszczalne. Takie prawo zwalnia agentów CIA i ich szefów od jakiejkolwiek odpowiedzialności za wszelkie tortury i nadużycia, których już zdążyli się dopuścić.

Zamknąć więzienia CIA

Wiele z zadań stojących przed Kongresem wiąże się ze sposobem, w jaki Stany Zjednoczone aresztują i traktują jeńców wojennych. W wojnie z terroryzmem istnieją dwa rodzaje więzień - wojskowe na terenach Iranu, Afganistanu i w bazie w Guantánamo, oraz tajne - prowadzone przez CIA.

Kiedy Kongres przyjął ustawę o komisjach wojskowych, Bush triumfalnie ogłosił, że ma teraz uprawnienia do utrzymania działania tajnych więzień. Uznał to za wielkie zwycięstwo tych, którym zależy na bezpieczeństwie narodowym. Zaszkodziło to bardzo wizerunkowi Ameryki w świecie. Więzienia CIA powinny zostać zamknięte.

Wyjaśnić sprawę "więźniów-duchów"

Stany Zjednoczone muszą ujawnić wszystkie szczegóły dotyczące "więźniów-duchów" ("ghost prisoners") zamkniętych w tajnych więzieniach. Potajemne przetrzymywanie więźniów jest pogwałceniem praw człowieka. Organizacja Human Rights Watch twierdzi, że zidentyfikowała prawie 40 kobiet i mężczyzn, którzy ostatnio przepadli bez wieści w tajnych więzieniach prowadzonych przez Amerykanów.

Zabronić bezprawnego wywożenia więźniów

Ta odrażająca praktyka polega na porywaniu obcokrajowców i potajemnym przerzucaniu ich samolotami do państw, o których powszechnie wiadomo, że pozwalają na torturowanie więźniów. Wysyłanie więźniów do krajów, co do których istnieje choćby podejrzenie, że mogą stosować tortury, jest nielegalne. Zapewnienia administracji, że ma "gwarancje dyplomatyczne", iż w stosunku do więźniów nie będą popełniane nadużycia, są śmiechu warte.

reszta artykułu:



Strona gotowa do druku

<   1234567891011121314151617181920212223242526272829394959697989   >

Możesz pobierać nasze niusy, używając pliku backend.php.