|
08-02-2012 - 08:19
|
||||||
![]() |
||||||
Menu główneInformacja
Strona która oglądasz jest tylko archiwum materiałów z poprzednich lat i nie jest już aktualizowana. Jeśli chcesz wejść na obecny portal Europa 21 - z najnowszymi informacjami - kliknij tutaj
forum
Online
Obecnie jest 11 gości i 0 użytkowników online.
Jesteś anonimowym użytkownikiem. Możesz się zarejestrować tutaj |
Iskierka nadziei - Europa zaczyna rozumieć islamAutor: Karol_Młot Dodano: piątek, 20 października 2006 - 11:57
1277 raz(y) oglądano.
Europa przekracza niewidzialną granicę w podejściu do muzułmańskich mniejszości: coraz więcej ludzi o umiarkowanych poglądach twierdzi, że islamu nie da się pogodzić z wartościami europejskimi
"Wszyscy widzieli, co przydarzyło się papieżowi – mówi 43-letni Patrick Gonman, właściciel baru winnego Raga w śródmieściu Antwerpii. – Powiedział, że islam to agresywna religia, a następnego dnia oni zabili gdzieś zakonnicę i potwierdzili w ten sposób, że miał rację. Racjonalność wyparowała". Gonman nie jest żadnym ekstremistą. Niedawno zorganizował nawet protest: zamknięto 20 barów i restauracji, gdy skrajnie prawicowa partia przeprowadzała w okolicy wiec pod hasłami antymuzułmańskimi. Jego obawy podzielają ludzie o umiarkowanych poglądach w całej Europie. Ich gniew budzą ataki terrorystyczne dokonywane w imię religii na kontynencie, który od niej odchodzi. Niepokoją się, że wszelka krytyka islamu lub muzułmańskich imigrantów wywołuje akty przemocy. fot. AFP We wcześniejszych latach to na ogół przedstawiciele skrajnej prawicy głośno wypowiadali się w tej sprawie. Teraz zwykli ludzie i umiarkowani politycy pytają, czy niekwestionowanych niegdyś wartości tolerancji i wielokulturowości nie należy stosować tylko w pewnych granicach. Nastroje te dobrze wyraził były minister spraw zagranicznych Wielkiej Brytanii, Jack Straw, ważna postać wśród labourzystów, który niedawno napisał, że czuje się niezręcznie, zwracając się do kobiet o zakrytych twarze. Uznał to za "wyraźny sygnał separacji i odmienności". Kiedy papież Benedykt XVI wygłosił we wrześniu przemówienie, zawierające cytat, który określał pewne aspekty islamu jako "złe i nieludzkie", muzułmanie oskarżyli go o stygmatyzowanie ich kultury, a niemuzułmanie chwalili za odważne głoszenie gorzkiej prawdy. Granica pomiędzy krytyką innej grupy czy religii a bigoterią może być bardzo cienka i wielu muzułmanów obawia się, że jest ona coraz częściej przekraczana. Niezależnie od motywacji "fakty są takie, że poglądy po obu stronach radykalizują się – mówi imam Wahid Pedersen, Duńczyk, który przeszedł na islam. – Atakowanie islamu stało się normą poprawności politycznej i dlatego ludziom umiarkowanym trudno jest zachować rozwagę". Pedersen sądzi, że osoby dawniej umiarkowane dziś szczują na muzułmanów, którym mówią jednocześnie, że powinni integrować się z kulturą europejską. Zaniepokojenie możliwością wystąpienia ekstremizmu ma realne podstawy. Belgijska skrajnie prawicowa partia Vlaams Belang zdobyła niedawno w wyborach samorządowych 20,5 procent, czyli pięć punktów procentowych więcej niż w roku 2000. W samej Antwerpii jednak, stanowiącej bazę tej partii, jej wynik poprawił się bardzo nieznacznie, co może oznaczać, że jest to maksimum jej możliwości. Partie skrajnej prawicy uzyskały ostatnio dobre wyniki również w Austrii, składając w kampanii wyborczej otwartą obietnicę: państwo powinno deportować imigrantów. Także Vlaams Belang sugerowała "repatriację" imigrantów, którzy nie podejmą wysiłku większej integracji. Pomysł taki jest nie do przyjęcia dla przywódców centrowych sił politycznych, ale wielu muzułmanów obawia się, że debata na ten temat może nastąpić już po kolejnym ataku terrorystycznym. "Myślę, że ten czas jest bliski" – mówi 34-letni Amir Shafe, Pakistańczyk sprzedający odzież na targowisku w Antwerpii. Potępia on terroryzm i jak twierdzi, nie odczuwa w Belgii żadnej wrogości. Ale dodaje: "Myślimy o powrocie do kraju, zanim do czegoś dojdzie". Wielu ekspertów zauważa, że stosunki islamu i Europy mają długą i trudną historię: wyprawy krzyżowe i Imperium Otomańskie przez całe wieki wyznaczały krwią granice chrześcijaństwa i islamu. Poczucie winy związane z europejską przeszłością kolonialną, a następnie II wojna światowa, kiedy nietolerancja doprowadziła do ludobójstwa, spowodowały, że dopuszczono do imigracji na dużą skalę, unikając niewygodnych debat nad rzeczywistymi różnicami pomiędzy imigrantami a gospodarzami. Ataki terrorystyczne z 11 września 2001 roku zmieniły nastawienie Europy i przysporzyły jej nowych obaw. Zamachy bombowe w Madrycie i Londynie oraz zabójstwo holenderskiego reżysera Theo van Gogha dokonane przez urodzonego w Holandii Marokańczyka to przykłady ekstremizmu. Reszta artykułu tutaj Islam chce być nowoczesny? Czyli raz słowem raz mieczem...Autor: redakcja Dodano: czwartek, 19 października 2006 - 12:27
1021 raz(y) oglądano.
Islam chce być nowoczesny
Rozmowa z Adelem Rifaatem i Bahgatem Elnadi Dosłowne odczytywanie Koranu oznacza cofnięcie się w czasy, gdy ludzkie życie nie miało wielkiego znaczenia – twierdzi Mahmoud Hussein, pisarz i eseista. A muzułmanie w ogromnej większości wcale sobie tego nie życzą. Życie doczesne cenią nie mniej niż wyznawcy innych religii. I rozumieją, że ich święta księga powstawała w zupełnie innej epoce historycznej. Pod pseudonimem Mahmoud Hussein kryją się w rzeczywistości dwaj francusko-egipscy intelektualiści Adel Rifaat i Bahgat Elnadi. Le Monde: Spędziliście dziesięć lat obcując z Prorokiem i jego bliskimi. Owocem tej pracy jest monumentalne dzieło "Al Sîra, le Prophete de l’islam raconté par ses compagnons" (Sira – prorok islamu w świadectwach swoich towarzyszy). Czy zdanie papieża cytującego Manuela II Paleologa, wedle którego Mahomet krzewił wiarę mieczem, kryje w sobie część prawdy? Mahmoud Hussein: Gdyby papież powiedział, że to część prawdy, nie oburzyłby nikogo. Prorok szerzył islam zależnie od okoliczności – raz słowem, raz mieczem. Ale on zacytował zdanie, które redukuje islam do przemocy, sugerujące, że przemoc stanowi jego istotę, zaś rozum jest mu obcy. Ta wypowiedź świadczy o lekceważeniu duchowych wartości niesionych przez islam ludom, które go przyjęły, o zanegowaniu czasów, gdy religia ta była ostoją wolnomyślicielstwa i badań naukowych. Aby poznać historię, nie wystarczy zgłębiać teksty, bo one są zawsze, we wszystkich religiach, interpretowane w zależności od konkretnych dziejowych okoliczności. Okrucieństwa wypraw krzyżowych, inkwizycji i podboju Ameryki nie są zapisane w Ewangeliach, a jednak miały miejsce i były usprawiedliwiane przez tendencyjną wykładnię Biblii. Co "Al Sîra" mówi na temat przemocy w islamie? Pozwala czytelnikowi zanurzyć się w kontekście historycznym. W Mekce Mahomet, chroniony przez swój klan, mógł propagować islam recytując wersy Koranu i odpowiadając na pojawiające się pytania. Lecz po dwunastu latach, gdy poczuł, że jego mała gmina jest zagrożona, musiał wyjechać do Medyny. Tam znalazł się oko w oko z plemienną logiką VII-wiecznej Arabii, w której spory mógł rozwiązać tylko kompromis lub wojna. Muzułmański monoteizm nie mógł pójść na kompromis z politeizmem, zatem wojna była nieunikniona. Jednak trzeba pamiętać, o jak niezwykłą stawkę szło w tej walce. Prorok chciał przecież wyprowadzić Arabów z ciasnego świata klanowych zależności i powierzchownego pogaństwa, by ofiarować im nieznane wcześniej szerokie horyzonty eschatologiczne, duchowe i intelektualne. Rozszerzył ich perspektywy o pojęcia historii, Stworzenia, ludzkiej natury i ciągłości objawionych religii. Każdy mężczyzna – i każda kobieta – zyskali jednostkową świadomość, dzięki której mogli rozliczać się przed Bogiem ze swoich własnych wyborów. W jaki sposób znajomość życia Mahometa ułatwia lekturę Koranu? Dla wielu wiernych święta księga pochodząca od Boga jest czymś, co trzeba przyjąć w całości. (...) To jeden ze sposobów myślenia, lecz nie jedyny. To prawda, że ma wielkie znaczenie, szczególnie przez wpływ wahabizmu. "Al Sîra" jawi się jako krzyżówka wyzwolicielskich lektur: dzięki nim wierny może sam przeciwstawić się wahabizmowi. Pokazuje Koran powstający w czasie. Wersety Koranu objawiały się Mahometowi w ciągu dwudziestu dwu lat, od 610 do 632 roku, w zmieniających się okolicznościach. Wiele z nich bezpośrednio zstąpiło z nieba w odpowiedzi na pytania stawiane przez Proroka i w odpowiedzi na oczekiwania wyrażane przez jego towarzyszy. Koran to owoc tej bezustannej wymiany pytań płynących z ziemi i przepisów spływających z nieba. Co znaczy w gruncie rzeczy, że nie jest zbiorem nienaruszalnych, nieodmiennych przepisów. Czytając "Al Sîra" widzimy, że Koran osadzony jest w szerszym kontekście. Tak należy go rozumieć? reszta artykułu Unijna Zdrada - Eurabia Code I & II - Faith FreedomAutor: Anonymous Dodano: poniedziałek, 16 października 2006 - 13:01
1459 raz(y) oglądano.
Artykul z Faith Freedom; autor: Fjordman (jeden z najbardziej popularnych "anonimowych" komentatorów spraw związanych z tematyką islamu w Europie w europejskim i amerykańskim internecie
Tlumaczenie: Naniwa-ronin (saintyukio@onet.eu) Cały artykuł: 'Unijna Zdrada - Eurabia Code I & II - Faith Freedom' (57447 B więcej)
Al-Jazeera: wzmacniacz nienawiściAutor: foxmulder Dodano: niedziela, 15 października 2006 - 16:03
967 raz(y) oglądano.
Wzmacniacz wściekłości
Arabska stacja telewizyjna Al-Dżazira chce nadawać swoje programy na cały świat. Pytanie – z jakim przesłaniem? Cały artykuł: 'Al-Jazeera: wzmacniacz nienawiści' (2608 B więcej)
Przywróćcie Religię Minionych WiekówAutor: NeWave Dodano: piątek, 13 października 2006 - 20:38
1721 raz(y) oglądano.
Przywróćcie Religię Minionych Wieków
Faith Freedom Ohmyrus (Autor jest amerykańskim Chińczykiem publikującym na łamach Faith Freedom International) Społeczeństwo zachodnie w ciągu ostatnich 20 lat stało się bardziej świeckie, szczególnie w Europie. Ludzie tracą zainteresowanie religią, a niektórzy stają się antyreligijni. Nie jestem zainteresowany w dowodzeniu, że którakolwiek z religii jest prawdziwa, ale w ocenie społecznych i ekonomicznych konsekwencji wierzeń religijnych lub ich braku. Ci z was, którzy czytali moje wcześniejsze artykuły wiedzą, że w mojej opinii wierzenia islamu prowadzą do zacofania. Wykazywałem, że islam został wymyślony po to, by wesprzeć arabski imperializm, i że te same czynniki, które zapewniły mu sukces w jego pierwszych paru wiekach, obecnie powstrzymują postęp wśród muzułmanów. To dlatego muzułmanie są obecnie wśród najbardziej zacofanych, chorujących, niewykształconych ludów świata – które to fakty są poświadczane przez takich muzułmańskich przywódców jak Pervez Musharraf czy Dr Mahathir Mohammed. A jak to jest z tym sekularyzmem? Społeczeństwo zachodnie, szczególnie w Europie, staje się coraz bardziej świeckie, a ludzie tracą tradycyjną wiarę religijną. Frekwencja w kościołach spadła. Idee chrześcijańskie są poddane erozji, co łatwo zobaczyć po legalizacji małżeństw homoseksualnych w większości państw Europy Zachodniej. Jakie są społeczne i ekonomiczne konsekwencje wynikłe z sekularyzmu? Cały artykuł: 'Przywróćcie Religię Minionych Wieków' (28757 B więcej)
Wrogowie wolnościAutor: redakcja Dodano: poniedziałek, 09 października 2006 - 13:15
1147 raz(y) oglądano.
W pierwszej dekadzie XXI wieku nawet w krajach, gdzie od dawna panuje liberalna demokracja, obszar wolności słowa ulega i będzie ulegał erozji - chyba że staniemy w jej obronie
Niemal co dzień pojawia się nowe zagrożenie wolności słowa. Francuski filozof ukrywa się, bo na islamskich stronach internetowych grożą mu śmiercią za opublikowanie we francuskiej gazecie artykułu, w którym pisał, że Koran ukazuje Mahometa jako „mistrza nienawiści”. Berlińska Deutsche Oper przerwała przygotowania do wystawienia „Idomeneo” Mozarta - w inscenizacji miała być pokazana ucięta (plastikowa? z papier mâché?) głowa Mahometa wraz z głowami Jezusa, Buddy i Posejdona - po telefonicznej groźbie przekazanej dyrekcji przez policję. To tylko ostatni tydzień. Wcześniej mieliśmy zabójstwo holenderskiego reżysera Theo van Gogha oraz polowanie na Ayaan Hirsi Ali i Salmana Rushdiego. Pobito brytyjskiego działacza antyfaszystowskiego po umieszczeniu jego zdjęcia z adresem na stronie skrajnie prawicowej organizacji Redwatch. Obrońcy praw zwierząt grożą śmiercią prowadzącym badania medyczne i ich rodzinom. Ekstremiści sikhijscy zmusili brytyjski teatr do zdjęcia ze sceny sztuki, która im się nie podobała. Ekstremiści chrześcijańscy grożą dyrekcji BBC, oburzeni wyemitowaniem musicalu "Jerry Springer: The Opera". Mam kontynuować? Cenzura i autocenzura "Fanatycy bez granic" są w natarciu. Błędem byłoby widzieć jedną "wojnę z terroryzmem", gdyż nasi przeciwnicy są bardzo różni, podobnie jak ich ideologie. Ale kto łudzi się, że nie walczymy z legionem wrogów wolności, potencjalnie równie niebezpiecznych, jak ci, którym musieliśmy stawić czoło w latach 30., ten nie wie, w jakim świecie żyje. To znaczy - jest typowym współczesnym Europejczykiem. W pierwszej dekadzie XXI wieku nawet w krajach, gdzie od dawna panuje liberalna demokracja, obszar wolności słowa ulegał, ulega i będzie ulegał postępującej erozji - chyba że staniemy w jej obronie. Wolność słowa nie jest wyłączną domeną pisarzy i artystów. To wolność podstawowa, życiodajny tlen dla wszystkich innych swobód. Nie bez powodu John Stuart Mill poświęcił w "O wolności" cały rozdział "wolności myśli i słowa". reszta artykułu Konspiracja, Zdrada czy GlupotaAutor: Anonymous Dodano: niedziela, 08 października 2006 - 15:38
1504 raz(y) oglądano.
Oryginal dostepny pod:
http://www.danielpipes.org/comments/58987 autor/tlumacz: saintyukio@onet.eu Konspiracja, Zdrada czy zwykła Głupota? Od ostatnich pięciu lat, największe demokracje świata wiodą wojnę z islamem; wojnę defensywną, gdyby ktoś tego nie wiedział – to się teraz nazywa „Wojną z Terroryzmem”. Terroryzm, rozumiecie; IRHAB, JIHAD, takie rzeczy; części tej najbardziej śmiercionośnej ideologii... Przepraszam; zacznę jeszcze raz: części jednej z największych religii świata. Walczymy z najważniejszą, sine qua non częścią (czy filarem) islamu, ale nie z islamem jako takim – tak nam się przynajmniej mówi coraz częściej. Podczas Drugiej Wojny Światowej siły Aliantów walczyły tylko z Luftwaffe, czasami nawet z SS, ale nie z całokształtem machiny hitlerowskiej – to tak samo jakby powiedzieć że jeżeli ujmiemy element dżihadu od ideologii islamu, cała reszta, włączając w to prawo Szariatu, będzie kosmata, ciciasta i milutka; ludności zabroniono krytykować Narodowy Socjalizm i naśmiewać się z Hitlera, ażeby nie obrażać religijnych uczuć niemieckiej mniejszości rozproszonej po świecie. Chwileczkę – czyżbym się pomylił? Adolf Hitler otwarcie zaanonsował swoje zamiary wszem i wobec jeszcze we wczesnych latach trzydziestych, a świat wzruszył ramionami i żył nadal swoim życiem; wreszcie hitlerowskie zamiary powiększenia Lebensraum skierowane były na wschód – a i kto odważyłby się wchodzić w drogę Hitlerowi? Takie posunięcie mogłoby go tylko zirytować; mógłby on wypowiedzieć wojnę Zachodowi... lepiej było nie angażować się – tak przynajmniej uważał pan Nevile Chamberlain. Anglia miała traktat pokojowy z Niemcami, tak samo jak Związek Radziecki. Hitlerowskie Niemcy nienawidziły komunizm i wszyscy o tym wiedzieli, ale to nie przeszkadzało nikomu, bo... traktat jest traktatem; chyba że używasz taqiyya i legalnie łamiesz te traktaty, bo... możesz je łamać, a druga strona ich nie oczekuje; wtedy masz przewagę, przynajmniej chwilowo. Zachód, także Stany Zjednoczone, ma układ pokojowy z Arabią Saudyjską, Pakistanem i paroma innymi krajami islamu; Arabia Saudyjska ma ropę a Pakistańczycy zgodzili się pomagać Amerykanom w wojnie przeciwko jednemu z najważniejszych filarów swojej własnej wiary (ciekawym co stałoby się z nimi gdyby się nie zgodzili); traktaty z innymi muzułmańskimi krajami, nawet z takimi które nie mają ropy, muszą być zachowane bo... wszyscy muzułmanie są braćmi; islamskie kraje mają układy pokojowe z Zachodem, bo – przyjemnie jest mieć układy pokojowe z Zachodem, bez względu na taqiyya. Pan Ahmadinejad nie kłamie kiedy otwarcie deklaruje swoje zamiary – możemy mu wierzyć. Jego „pokojowy program nuklearny” będzie oceniony przez islamofobów jako program próby nawrócenia niewiernych. Wszelkie wątpliwości zostaną rozwiane, kiedy irański program doprowadzony zostanie do końca. Oczywiście że islamofoby oskarżą Iran o próbę nawrócenia świata pod groźbą wojny nuklearnej, ale może Iran w końcu nie jest taki zły jak Germania Hitlera? Pożyjemy, zobaczymy; na razie popatrzmy na niezaprzeczalne fakty: Po pierwsze, nałogowe uzależnienie Zachodu od ropy – fakt. Muzułmanie (Arabowie) mają ropę – i to też jest fakt. Muzułmanie mnożą się jak króliki i potrzebują więcej i więcej Lebensraum – to też fakt; jeżeli Zachód nie zezwoli na immigrację milionów młodych muzułmanów, Arabowie zakręcą kurki – to też fakt; możemy nazwać to szantażem, albo czymkolwiek co się nam podoba. Kiedy Arabowie i nie-Arabscy muzułmanie osiedlają się w naszych krajach, oczekują traktowania z szacunkiem graniczącym z uwielbieniem; oczekują specjalnych przywilejów i ustępstw – wszystkiego, do czego uprawnia ich ich przynależność religijna. Kiedy ich żądania nie są spełniane, muzułmanie czują się marginalizowani i dyskryminowani – wtedy wzniecają zanieszki, palą samochody i wysadzają nas w powietrze, aby zademonstrować nam swój punkt widzenia. A kiedy oskarżamy ich o terroryzm, oburzają się i oskarżają nas o nietolerancję – fakt. Czy pod presją czy nie, to my popełniliśmy błąd zapraszając ich do naszych krajów – fakt. Prawa w islamskich krajach znane są z okrucieństwa i brutalności; owi młodzi i wiecznie gniewni muzułmanie nigdy nie odważyliby się tam zachowywać tak, jak zachowują się w naszych krajach – za co zostaliby powieszeni albo mieli kończyny amputowane w takiej np Arabii Saudyjskiej; w naszych warunkach dostaną co najwyżej po łapach albo wyrok w zawieszeniu, w takiej np Francji czy Anglii. A kiedy kara wciąż wydaje się zbyt surowa, rzucają się im na pomoc rozmaite pasożytnicze organizacje islamskie i szwadrony prawników, którzy głosić nam będą wykłady o tolerancji i wartościach multikulturalizmu – oczywiście za Arabskie petrodolary, a często również za pieniądze podatników – fakt. Czy wujaszek Stalin tak bardzo się mylił mówiąc, że zachód sam uplecie sobie powróz, na którym zostanie powieszony? A propos; skoro już mówimy o komunizmie, nie przypominam sobie aby uchodźcy spoza Żelaznej Kurtyny próbowali narzucać przyjmującym ich krajom swoich komunistycznych wartości, nawracać wolne narody na Marksizm pod ostrzem miecza czy domagać się wznoszenia pomników Lenina na każdym rogu ulicy; przeciwnie, czynili oni wszelkie wysiłki aby jak najszybciej dostosować się do nowych warunków życia i pozostawić swoją bolesną przeszłość poza sobą – a więc porównania nie ma; komunizm padł trupem, podczas gdy islam wyruszył na podbój świata – i mamy problem. Oczywiście że jesteśmy multikulturowi; jesteśmy tak multikulturowi, że staliśmy się nieomal hybrydami. Pijemy uzo i sake, jemy nasi goreng, sushi, kebaby, pizzę i indyjske curry; słuchamy włoskich oper, indyjskich przebojów z Bollywood’u i afrykańskich bębnów (sam w młodości byłem zafascynowany klasyczną indyjską Ragą – przyp. aut/tłum.); uczymy się hiszpańskiego, rosyjskiego albo koreańskiego, bo fajnie jest rozumieć inne języki i kultury. Ale są pewne granice – nie pozwolimy aby jakieś nieokrzesane mniejszości z wielkimi pretensjami i wyolbrzymionym ego dyktowały nam co wolno nam robić w naszych własnych krajach, a czego nie. Niestety, wielu – zbyt wielu – polityków, że nie wspomnę o tzw „wrogach wśród nas”: aktywistach Praw Człowieka, Zielonych, Lidze Anty-defamacyjnej (amerykańsko-żydowska organizacja o socjalistycznych tendencjach – przyp. aut/tłum.), przemądrzałych studentach, którzy dopiero wstąpili na studia, a już wiedzą jak uzdrowić świat, marksistowskich hipisach i oczywiście Piątej Kolumnie, czyli o wszelkiej maści organizacjach islamskich, założonych i utrzymywanych za pieniądze niemuzułmańskich podatników – oni wsyscy stają po stronie islamskich mniejszości, ułatwiając im narzucanie „islamskich wartości” większości, która nie chce mieć z islamem nic wspólmego. Jeżeli ich działalnośc nie jest nachalną islamizacją pod płaszczykiem multikulturalizmu, to nie wiem czym innym może ona być. Teraz jedno słowo pod adresem muzułmanów robi z nas rasistów, ksenofobów i islamofobów (zawsze myślałem, że islamofobami są właśnie ci, którzy robią wszystko aby nie rozdrażnić muslima, bo aż tak się go boją – przyp. aut/tłum.). Na wielu marszach protestu widzimy plakaty „Stop Niesprawiedliwej Wojnie”, „NIE wymianie Krwi na Ropę” i temu podobne; chciałbym kiedyś zobaczyć plakat wołający „Precz z Dżihadem przeciwko Zachodowi” – ale to chyba mrzonki. Ach, gdyby tylko muzułmańska mniejszość była choć w połowie tak tolerancyjna jak my, jak pięknym byłby świat! A z drugiej strony, nie pamiętam żeby Skarb Państwa pytał mnie o zdanie, kiedy decyduje się zbudować meczet na mojej ulicy za moje podatki – nie; rząd już sam zdecydował, bez konsultacji ze mną – bo taką właśnie mamy demokrację. Kwestionując tzw zdrowy rozsądek, chciałoby się poruszyć drażliwą kwestię: rozumiemy finansową pomoc nowym immigrantom, ale dlaczego mamy karmić bestię zamierzającą nas poźreć? Nasi szanowni politycy z obu stron (mam tu na myśli system amerykański – przyp. aut/tłum.), Pan Prezydent również, bombardują nas legendami o pokojowym islamie, jak gdyby coś takiego w ogóle istniało, i próbują uświadomić nas że nasz opór stawiany islamskiej wersji multikulturalizmu wzbudzi gniew muzułmanów – ciekaw jestem, czy mają oni na myśli swój naftowy business. Kolejna rzecz to to, że Allah vel Muhammad upierał się że Żydzi są „szumowiną świata” i że muszą zostać zgładzeni – a zaprzeczanie takiemu oświadczeniu równoznaczne jest z zaprzeczaniem słowom Allaha, jeżeli takie jest jego prawdziwe imię; to z kolei jest wielce obraźliwe wobec (niestety – przyp. aut/tłum.) ponad miliarda paranoidalnych schizofreników. Chciałbym zapoznać sie ze zdaniem rządu Stanów Zjednoczonych wobec tej „kwestii żydowskiej”, a także ze stanowiskiem Organizacji Narodów Zjednoczonych w tej kwestii. Organizacja ta okryła sie niesławą na skutek braku jakiejkolwiek akcji w obronie ofiar komunizmu w przeszłości, a obecnie totalnie „olewa” los niemuzułmańskich ofiar islamu. Ale skoro ONZ ma wśród swych członków reprezentantów wielu okrutnych islamskich reżymów, problemy takie jak starcie Izraela z mapy świata czy poniżenie i zniszczenie „Wielkiego Szatana”, z którego łaski ONZ ma swoją siedzibę w Nowym Jorku a nie w jakiejś Mekce, Rawlpindi czy Mogadiszu, nie może być poruszone na forum. Nawet Al-Qaida zdecydowała się zaatakować World Trade Center, a nie Kwaterę Główną ONZ-u. Inicjały tej organizacji osobiście pojmuję jako symbolizujące Organizację Niczego Zupełnie. Muzułmanom wolno krytykować, ośmieszać i znieważać zachodnie wartości, a nawet palić flagi amerykańskie w islamskich krajach; tego prawa nikt im odmawiać nie będzie. Oni jednak muszą z kolei zrozumieć, że w naszych krajach my mamy takie samo prawo do krytyki, kwestionowania albo wyśmiewania islamskich wartości; mamy prawo potępiać to co godne jest potępienia i nie być za to obrzucani wyzwiskami ani skazywani na śmierć przez zwariowanych islamskich fanatyków, bo na tym właśnie polega wolność. Jeżeli nasze rządy zamierzają cenzurować lub zabronić krytyki hitleryzmu, komunizmu czy islamu, to te rządy nie potrwają długo. Jeżeli nasz sposób życia i nasz postęp jest obraźliwy dla jakichś cofniętych w rozwoju dzikusów, to trudno. Nie zamierzamy zatrzymać postępu tylko dlatego, że jacyś jaskiniowcy nie mogą nam dotrzymać kroku. A ci muzułmanie, którzy żyją wśród nas w naszych cywilizowanych krajach ale obraża ich to co widzą – chyba lepiej aby sobie poszli i nie męczyli ani nas, ani siebie. Jedna z reguł emigracji (hidżra) mówi, że muzułmanin nie powinien zbyt długo przebywać w kraju nieislamskim; jeżeli jednak decyduje się pozostać w nim na stałe, powinien dołożyć wszelkich starań aby ten kraj narócić na islam – perswazją lub siłą, jeżeli nie ma innego wyjścia. Tylko że do tanga trzeba dwojga – i nasze prawa regulujące proselityzm muszą być szybko uregulowane; islam należy albo wyjąć spod prawa, albo poddać takim samym prawom, jakim poddawane są religie inne niż islam, w krajach muzułmańskich. A co do konwersji, chyba nie przesadzę jeżeli powiem to co świat już i tak zauważył: ludzie zachodu, w większości młodzi mężczyźni bez wykształcenia i często z kryminalną przeszłością, przechodzą na islam (często „nawracają się” w więzieniu), po czym kontynuują swój bandycki żywot – teraz już w imię islamu; wielu z nich obraca się przeciwko własnemu krajowi i swoim pobratymcom. Nasze prawodawstwo musi szybko zająć właściwe stanowisko w tej sprawie; stanowisko które zniechęci takich przechrztów do przyjmowania islamskiego podejścia do nas i do naszych krajów. Politycy i prawnicy, którzy się w tym udzielać nie chcą, stają sie współwinnymi – pomocnikami islamskich najeźdźców. Głowy państw – prezydenci i premierzy, którzy zamiast stawić czoła barbarzyńcom uginają sie pod presją politycznej poprawności, powinni się zastanowić: zostali wybrani na swoje posterunki, bo na nich głosowaliśmy; nasze podatki pokrywają ich uposażenia i pozwalają im żyć w dostatku, a to po to aby służyli swojemu narodowi, a nie ułatwiali wrogom zwycięstwo. Nasz cywilizowany świat jest w stanie wojny, wojny której nie rozpoczęliśmy, a w stanie wojennym zdrada jest karana śmiercią. Kiedy taki akt zdrady popełniany jest przez wysokiego urzędnika państwowego, nazywa się on zdradą stanu. A oto moje (niektóre) sugestie: 1. Ścisła kontrola muzułmańskiej immigracji; stała inwigilacja meczetów, twarde prawa stosowane wobec islamskich kleryków głoszących nienawiść i dżihad przeciwko zachodowi; regulaminowa kara więzienia, albo – lepiej i taniej – natychmiastowa deportacja. Kara śmierci dla terrorystów i obowiązkowa deportacja całych rodzin terrorystów-samobójców według prawa zbiorowej odpowiedzialności. Nie należy się wahać przed zbombardowaniem jakiegokolwiek muzułmańskiego kraju, z którego pochodzą zamachowcy lub ich rodzice zamachowców dokonujących ataku terrorystycznego w kraju niemuzułmańskim. 2. Ścisła kontrola wszystkich nawracających się na islam, jeżeli takie konwersje mają w ogóle być dozwolone. W Grecji na przykład, próba nawracania Greka na religię inną niż prawosławne chrześcijaństwo karana jest więzieniem. Również, obciążenie muzułmanów podatkiem w stylu „dżizya” – nie ma się o co martwić; stać ich na tryliony dolarów. 3. Kontrola populacji muzułmanów – im więcej dzieci, tym wyższy podatek albo mniejsze zapomogi socjalne. Po trzecim dziecku – przymusowa aborcja i sterylizacja. 4. Ograniczenie władzy pasożytniczych organizacji islamskich, bo inaczej staną się one państwem w państwie; koniec finansowania tych organizacji – Dom Saudów jest bogaty. 5. Żadnych ustępstw, specjalnego traktowania ani religijnych przywilejów dla muzułmanów – albo jesteśmy wszyscy równi, albo nie. Muzułmanie mają przestać dyktować nam warunki, a politycy i reszta mądrali mają przestać głosić bzdury że islam jest religią pokoju. My też mamy mózgi i umiemy myśleć; politycy i prezydenci kłamią, ale na to kłamstwo nas nie nabiorą. 6. Przestać tracić czas, pieniądze i cenne ludzkie życie na próby zaprowadzenia demokracji w krajach muzułmańskich Islam i demokracja w parze nie idą i wzajemnie się wykluczają; 95% muzułmanów bez demokracji żyć może, a bez islamu – nie. 7. Przestać martwić się, że Arabowie zakręcą nam kurki z ropą naftową – gdyby to zrobili, świat niemuzułmański zawsze może zrobić im blokadę, pozbawiając ich praktycznie wszystkich dóbr i towarów niezbędnych do codziennego życia: maszynerii, samochodów, samolotów, radia, telewizorów, komputerów, lodówek, klimatyzatorów, telefonów komórkowych, broni (chyba mówię jasno), żarówek, a nawet zapalniczek gazowych – wszystkiego, co muszą importować; wtedy zobaczymy co zrobią szybciej – zaczną to wszystko produkować sami, czy odkręcą z powrotem kurki od ropy. 8. Wreszcie, nie wahajmy się przed trzymaniem świata islamskiego w skrajnej nędzy; kiedy będą biedni, będą martwić się jak związać koniec z końcem i przestaną marzyć o podboju świata. Dopiero kiedy się wzbogacą, poczują się silni a broń będzie zawsze pierwszą rzeczą jaką nabędą; głodujące masy swoich obywateli pozostawią do wyżywienia i odziania zachodowi i Organizacji Narodów Zjednoczonych. (Przyznaję, że ten ostatni pomysł podsunął mi Ali Sina z Faith Freedom International w swoim wspaniałym artykule „Viva Oriana” z 13 lipca 2006 roku.) Całość można podsumować tak: jeżeli przegramy tę wojnę z islamem, nie przegramy jej z powodu lepszej technologii czy lepszej strategii naszego przeciwnika – bo nie przewyższa on nas w żadnym przypadku; przegramy ją tylko dlatego, że nasi przywódcy już dawno zdecydowali się poświęcić nas i naszą wolność za cenę własnych finansowych czy politycznych korzyści. Żeby wpaść na pomysł jaki przedstawiam, nie potrzeba geniusza; potrzeba natomiast polityków z charakterem, uczciwych i zdeterminowanych, aby takie rozwiązania wprowadzili w życie i uratowali cywilizowany świat od grożącej nam katastrofy. Pamiętajmy – Osama bin Laden powiedział że muzułmanie kochają śmierć tak, jak my kochamy życie. To mogę tylko skwitować odpowiedzią: „Każdemu swoje”. Thomas Justin Kaze Od autora/tłumacza: Tłumacząc tekst własnego autorstwa, doznaję mieszanych uczuć – może dlatego, że czuję się mniej anonimowy niż kiedy piszę po angielsku. W ciągu ostatnich trzech lat ograniczałem się do agresywnych komentarzy na stronie Eurojihadu; skoro jednak poszedłem dalej, czuję się zobowiązany do kilku słów wyjaśnienia: rozpocząłem moją antyislamską działalność w połowie lat 1990-tych. Za demaskowanie islamskiej konspiracji otrzymywałem niedwuznaczne groźby w Stanach Zjednoczonych, Australii i Japonii (tam ostrzegałem przed islamem na stronie Mishima Yukio Cyber Museum>>>Previous Forum w roku 1998 – TJK). Co do strony Daniela Pipes’a, to jego redakcja lubi czasem cenzurować komentarze gości, aby – jak mi odpisali – „nie urażać uczuć religijnych”, chyba nawet wiem czyich. I tak, moja wypowiedź „Scare the Living Daylights out of Them!” (15 sierpnia br) została poddana zabiegowi chirurgicznemu, podczas którego skrupulatmie usunięto zeń moje sugestie używania amunicji wprowadzającej do ciał zastrzelonych islamskich bojowników rozmaitych substancji „haram”, uniemożliwiając im dostanie się do islamskiego raju. W rezultacie tej cenzury, tytuł mojego komentarza został pozbawiony sensu. Ostatnio, tj. 5 pazdziernika br. Ponowiłem moją sugestię w komentarzu do artykułu D. Pipes’a „NATO Fights the Jihadis” pod tytułem „Muslims are Stupid”, ale strona puscila to pt. „Muslims know” – wiadomo dlaczego. Serdecznie pozdrawiam Redakcję, Czytelników i Sympatyków Eurojihadu. Thomas Justin Kaze (Naniwa-ronin) Domowe ludobójstwo - Ma'arivAutor: NeWave Dodano: niedziela, 08 października 2006 - 15:29
1217 raz(y) oglądano.
Domowe ludobójstwo
Świat arabski jest poddany ludobójstwu, to szczera prawda. Ben Dror Yemini, korespondent Ma'ariv (Izrael) 26 września 2006 Fakt nr 1: Od czasu powstania państwa Izrael dokonuje się bezlitosne ludobójstwo na muzułmanach i/lub Arabach. Fakt nr. 2: Konflikt na Bliskim Wschodzie, pomiędzy Izraelem i światem arabskim, a w szczególności między Izraelem i Palestyńczykami, jest obecnie uważany za główny konflikt na świecie. Fakt nr. 3: Według badań opinii publicznej przeprowadzonych w Unii Europejskiej, Izrael jest na pierwszym miejscu jako “Niebezpieczeństwo dla światowego pokoju”. Na przykład w Holandii 74% ludności wyznaje ten pogląd. Nie Iran. Nie Północna Korea. Izrael. Powiązanie tych stwierdzeń tworzy jedno z największych oszustw czasów współczesnych: Izrael jest uważany za kraj odpowiedzialny za każde nieszczęście, pech i trudności. Jest niebezpieczeństwem dla światowego pokoju, nie tylko dla świata arabskiego, czy muzułmańskiego. Palec wskazujący jest chytrze skierowany. Trudno jest bowiem winić Izrael za ludobójstwo w Sudanie, czy za wojnę domową w Algierii. Jak to osiągnięto? Dziesiątki publikacji, artykułów, książek, czasopism i stron internetowych poświęconych jest tylko jednemu celowi: przekształceniu Izraela w państwo, które bezustannie dopuszcza się przestępstw wojennych. W Dżakarcie i Chartumie palą flagę izraelską, w Londynie, Oslo i Zurychu publikowane są artykuły pełne nienawiści, popierające zniszczenie Izraela. Wpisanie w wyszukiwarkach internetowych słów “ludobójstwo” “muzułmanów” “Arabów”, lub “Palestyńczyków”, wraz z “Syjonistami” czy “Izraelem” – da niezliczoną liczbę wyników. Nawet po przefiltrowaniu śmieci pozostają miliony tekstów napisanych ze śmiertelną powagą. Cały artykuł: 'Domowe ludobójstwo - Ma'ariv' (30336 B więcej)
Miecz Benedykta: Daniel PipesAutor: redakcja Dodano: czwartek, 05 października 2006 - 10:22
1030 raz(y) oglądano.
autor: Daniel Pipes
Wprost 24 wrzesień 2006 Oryginał angielski: Pope Benedict Criticizes Islam Tłumaczył: David Dastych "Pokaż mi, co nowego wniósł Mahomet, a znajdziesz tam tylko rzeczy złe i nieludzkie, takie jak jego nakaz szerzenia mieczem wiary, którą głosi" - te słowa, wypowiedziane sześć wieków temu przez bizantyjskiego cesarza Manuela II Paleologa w dialogu z irańskim uczonym, nasuwają trzy refleksje. Benedykt XVI przytoczył powyższy cytat - ani nie wspierając go, ani też nie potępiając - w wykładzie akademickim zatytułowanym "Wiara, rozum i uniwersytet: wspomnienia i refleksje", wygłoszonym w języku niemieckim 12 września podczas pielgrzymki do Niemiec. Cytat ten miał posłużyć jako argument w pełnej erudycji krytyce zachodniego pojęcia rozumu. Czy papieżowi przyświecały również inne cele? Ojciec Notker Wolf, opat prymas benedyktynów, zrozumiał przytoczony przez papieża cytat jako "ostrą aluzję pod adresem [prezydenta Iranu Mahmuda] Ahmadineżada". Dobrze poinformowani urzędnicy watykańscy powiedzieli dziennikarzowi "London Sunday Times", że Benedykt "próbował uprzedzić agresywny list prezydenta Iranu skierowany przeciwko papiestwu i dlatego posłużył się cytatem z debaty [religijnej], w której wziął udział Pers". Rutynowa furia Refleksja pierwsza: Benedykt wygłaszał już nieprecyzyjne komentarze dotyczące islamu, krótkie oświadczenia, a teraz przytoczył ten cytat, lecz dotychczas nie przedstawił bardzo oczekiwanego, ważnego oświadczenia na temat tego istotnego problemu. Można tylko mieć nadzieję, że taką wypowiedź jeszcze usłyszymy. Bez względu na to, jaki był cel ostatniej wypowiedzi papieża, wywołała ona nietrudny do przewidzenia gniew w świecie muzułmańskim. Autorytety religijne i polityczne potępiły jego wystąpienie, a niektórzy nawoływali do użycia przemocy. W Wielkiej Brytanii, stając na czele wiecu zwołanego przed katedrą westminsterską, Anjem Choudary z meczetu Al-Ghurabaa wezwał do zastosowania wobec papieża "kary śmierci". W Iraku Armia Mudżahedinów zagroziła, że "zniszczy krzyże w domu tego psa z Rzymu", a inne ugrupowania groziły rozlewem krwi. W Kuwejcie poważny magazyn internetowy nawoływał do gwałtownego odwetu na katolikach. W Somalii przywódca religijny Abubukar Hassan Malin zachęcał muzułmanów, by "dopadli" papieża i go zabili. W Indiach jeden z głównych imamów, Syed Ahmed Bukhari, wezwał muzułmanów do "udzielenia takiej odpowiedzi, która zmusi papieża do wygłoszenia przeprosin". Wysokiej rangi przedstawiciel Al-Kaidy zapowiedział, że "niewierność i tyranię papieża może powstrzymać tylko wielki atak". Watykan odpowiedział na to, otaczając papieża nadzwyczajnym i dotychczas nie stosowanym kordonem sił bezpieczeństwa. Ferment wśród muzułmanów spowodował już akty przemocy, a można się spodziewać dalszych. Siedem kościołów zaatakowano na Zachodnim Brzegu i w Gazie, jeden w Basrze w Iraku (ironiczna czołówka w blogu "RedState" głosi: "Papież sugeruje, że islam jest religią przemocy. Muzułmanie bombardują kościoły"). Zamordowanie włoskiej zakonnicy w Somalii i dwóch Asyryjczyków w Iraku także wydaje się powiązane z wypowiedzią papieża. Refleksja druga: ta nowa runda muzułmańskiej furii, przemocy i morderstw nabrała rutynowego charakteru. Do podobnych zajść doszło już w roku 1989 (w odpowiedzi na wydanie powieści Salmana Rushdiego "Szatańskie wersety"), w roku 1997 (gdy Sąd Najwyższy Stanów Zjednoczonych nie nakazał usunięcia podobizny Mahometa), w 2002 r. (gdy teleewangelista Jerry Falwell nazwał Mahometa terrorystą), w 2005 r. (epizod z rzekomym wrzucaniem Koranu do ustępu) i wreszcie w roku 2006 (incydent z publikacją karykatur Mahometa w Danii). Wysocy urzędnicy Kurii Rzymskiej próbowali zneutralizować wypowiedź papieża, a także jego potępienie dżihadu (świętej wojny). Rzecznik papieski, jezuita Federico Lombardi, powiedział, że Benedykt XVI nie miał zamiaru przedstawiać "interpretacji islamu jako [religii] przemocy [...] wewnątrz islamu są różne stanowiska, a wiele z nich nie wiąże się z przemocą". Kardynał Tarcisio Bertone, nowy watykański sekretarz stanu, podkreślił, że papież "szczerze żałuje, że niektóre fragmenty jego wystąpienia mogły zabrzmieć obraźliwie i naruszyć uczucia muzułmańskich wiernych". Prawo do obrony Następnie, co w wypadku papieża można uznać za krok bez precedensu, Benedykt osobiście przekazał rodzaj połowicznych przeprosin, często wybieranych przez osoby, które znajdują się pod naciskiem. "Jest mi niezmiernie przykro z powodu reakcji w niektórych krajach na kilka fragmentów mego wystąpienia, które zostało uznane za obraźliwe dla wrażliwości muzułmanów. To był jedynie cytat ze średniowiecznego tekstu, który w żadnej mierze nie wyraża moich osobistych poglądów" - głosi oficjalne watykańskie tłumaczenie na angielski. We włoskim oryginale Benedykt mówi jednak tylko: "Sono rammaricato", co tłumaczy się jako "jestem zasmucony" lub "żałuję". I refleksja trzecia: muzułmańska wrzawa ma określony cel - zakazać chrześcijanom krytykowania islamu i w ten sposób narzucić Zachodowi reguły szarijatu, islamskiego prawa religijnego. Jeśli ludzie Zachodu zaakceptują ten kluczowy dogmat prawa islamskiego, inni na pewno podążą za nimi. Utrzymanie prawa do wolnych wypowiedzi na temat islamu jest więc najistotniejszą formą obrony przed narzuceniem nam islamskich porządków. Czy czas wprowadzić poprawki do konstytucji? Czyli Polska w Europie a imigracjaAutor: Anonymous Dodano: poniedziałek, 02 października 2006 - 12:34
1208 raz(y) oglądano.
Czy czas wprowadzic poprawki do Konstytucji RP?
W dobie postępujacej globalizacji, gdy odległe o kilka czy kilkanaście tysięcy kilometrów wydarzenia mogą mieć bezpośredni wpływ na zagrożenia w Polsce, musimy sobie zadać pytanie, czy jesteśmy dobrze przygotowani do podjęcia odpowiednich działań obronnych. Pytanie to jest bardzo na czasie, gdyż po ostatniej decyzji dotyczącej wysłania polskich żołnierzy do Afganistanu w ramach prowadzonej przez NATO operacji przeciw talibom, na internetowych stronach czeczeńskich separatystów pojawiły sie groźby przeciwko naszemu krajowi. Oczywiście nie mam tu na myśli gróźb w stosunku do wojsk polskich wysłanych do Afganistanu. Żołnierze, którzy tam pojadą dobrze wiedzą, że mają walczyć i że ich uczestnictwo w misji afgańskiej stanowi poważne zagrożenie dla ich życia. Przed groźbami wewnątrz Afganistanu muszą się oczywiście starannie zabezpieczać, ale od tego są przecież wojskowymi. Chodzi o światowy terroryzm, który dotychczas szczęśliwie Polskę omijał, a którego jedno gniazdo znajduje się w rejonie Afganistanu, gdzie fundamentaliści islamscy szkolą terrorystów i wpajają nienawiść do niewiernych. |
|||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||
| Islam, Europa, lewica, prawica, Polska, Terroryzm, polityka, Izrael, Iran |