News :: Europa 21 - Archiwum :: Islam, Europa, lewica, prawica, Polska, Terroryzm, polityka, Izrael, Iran
_Loading


_LoadMsg1
_LoadMsg2
10-02-2012 - 14:23  
Europa 21 - Archiwum  
 
 

Archiwum wg daty


 < luty, 2012 > 
12345
6789101112
13141516171819
20212223242526
272829

Informacja

Strona która oglądasz jest tylko archiwum materiałów z poprzednich lat i nie jest już aktualizowana. Jeśli chcesz wejść na obecny portal Europa 21 - z najnowszymi informacjami - kliknij tutaj

forum

OSTATNIE POSTY
wyświetl PostaBahaici w Iranie(0)
  kusztar
 dnia 23. Maj o godz. 14:54
wyświetl PostaUpadek Francji - czy...(3)
  1683
 dnia 28. Wrz o godz. 19:14

[Wejdź na Forum]

Online

Obecnie jest 11 gości i 0 użytkowników online.

Jesteś anonimowym użytkownikiem. Możesz się zarejestrować tutaj

Temat: News

Teksty opublikowane w tym temacie.

<   1234567891011121314151617182838485868788898108118128138148158168178188198208218228238248258268278288298308318328338348358368378388398408   >

Wiadomości: Iran na wojnie przeciw... islamowi?

Autor: Anonymous Dodano: piątek, 12 września 2008 - 16:44 459 raz(y) oglądano.
News
W nagranym na taśmie wideo przesłaniu człowiek numer 2 w Al-Kaidzie Ajman az-Zawahiri oskarżył Iran o udział w zachodniej wojnie "krzyżowców" przeciwko islamowi - poinformowała w poniedziałek telewizja Al-Dżazira.

11 września mija siódma rocznica ataków terrorystycznych na Stany Zjednoczone.

We fragmencie nagrania wyemitowanego przez Al-Dżazirę Zawahiri zaatakował irańskiego przywódcę duchowo-politycznego ajatollaha Alego Chamenei.

"Przywódca (Iranu) współpracuje z Amerykanami, okupując Irak i Afganistan, i uznaje marionetkowe władze w tych dwóch krajach, podczas gdy ostrzega przed śmiercią i zniszczeniem, jeśli ktokolwiek dotknie choćby piędzi irańskiej ziemi" - powiedział Zawahiri.

Jeden z wydawców w Al-Dżazirze powiedział agencji Reutera, że telewizja otrzymała 90-minutową taśmę z kompilacją materiału starego i nowego.

Sunniccy ekstremiści z Al-Kaidy często krytykują w większości szyicki Iran, który ma dobre stosunki zarówno z antytalibskimi władzami Afganistanu, jak i zdominowanym przez szyitów rządem w Bagdadzie.

źródło informacji: PAP




Strona gotowa do druku

Wiadomości: Unia Europejska czy Eurabia?

Autor: Anonymous Dodano: piątek, 12 września 2008 - 16:43 563 raz(y) oglądano.
News
Konfrontacja europejskiej cywilizacji chrześcijańskiej z islamem ma wielowiekową historię. Specjalizujący się w tych zagadnieniach dr.Gregory M. Davis w swym artykule zatytułowanym The Eurabian Revolution.



Wiadomości: "Honorowe" zabójstwo wkracza do Stanów

Autor: Anusiak Dodano: czwartek, 11 września 2008 - 17:28 556 raz(y) oglądano.
News
Nikt nie zna dokładnej liczby muzułmańskich dziewcząt i kobiet, które każdego roku padają ofiarą morderstwa w imię „honoru rodziny”. Zbrodnie te często nie są zgłaszane, a sprawcy pozostają bezkarni. Ujawnione przypadki zabójstw honorowych są makabryczne.



Wiadomości: Pakistan: Wygrała walkę o swoje prawa i została zabita

Autor: Anusiak Dodano: niedziela, 07 września 2008 - 16:45 641 raz(y) oglądano.
News
Saira, Pakistanka ożeniona w wieku 9 lat z 45-letnim mężczyzną miała odwagę walczyć o swoje prawa. Takiej odwagi brakuje potężnemu wydawnictwu Random House, który wstrzymał publikację książki o Aiszy z obawy przed reakcją muzułmanów.





Wiadomości: Calkowita kleska zjazdu dla muzulmanskich dzialaczy w Warszawie

Autor: redakcja Dodano: środa, 03 września 2008 - 06:38 867 raz(y) oglądano.
News
Młodzi muzułmanie z Litwy, Łotwy, Estonii, Białorusi, Ukrainy, obwodu kaliningradzkiego, Polski innych części Europy Środkowo-Wschodniej spotkali się w pierwszych dniach sierpnia w Warszawie na sześciodniowym zjeździe młodzieży muzułmańskiej


Można to uznać za coś zwyczajnego, gdyby nie fakt, że nagłośniono całą imprezę we wszystkich dziennikach, a na spotkanie zjawiło się niespełna 35 osób (słownie trzydzieści pięć). Dodam, że nie przyjechała na zjazd żadna kobieta. Koszty uczestnictwa pokrywali organizatorzy. Dlatego dziwi tak mała liczba uczestników. Czyżby Muzułmański Związek Religijny zupełnie utracił wpływy wśród polskich muzułmanów?

Przewodniczący Muzułmańskiego Związku Religijnego mufti Tomasz Miśkiewicz uspokaja, że przyczyną tak niewielkiej ilości uczestników okazały się trudności z zakwaterowaniem gości, a nie absencja. Zapewnienia te wypadają blado, zwłaszcza, że zabrakło muzułmanów z Warszawy, którzy problemów z zakwaterowaniem nie mają.

Spotkanie, na wyrost nazwane VII Zjazdem, ma na celu kształcenie religijnych elit muzułmańskich. No cóż… Jaka religia, takie i elity. Odbywa się tam rekrutacja na religijne studia na uczelniach w krajach arabskich, Turcji lub dawnych republikach radzieckich.

Na razie 35 uczestników posłucha wykładów o historii islamu (ciekawie brzmi ta historia przedstawiana od strony samych muzułmanów). Odbędą się również wykłady z kultury, i etyki islamu. Prawdziwą wisienką na torcie będzie wykład o prawie muzułmańskim (szariacie).

Oczywiście nie zabraknie modłów, w których maja uczestniczyć także mufti z Ukrainy i Estonii, oraz inni przywódcy religijni z tych krajów.

Na koniec trochę poważniej. Nasuwa się wniosek, że Miśkiewicz ze swą ucywilizowaną wersją islamu traci wpływy. Traci je nie zwłaszcza wśród polskich Tatarów, którzy z pokolenia na pokolenie coraz mniej przypominali swych arabskich współwyznawców. Nie chcę krakać, ale islam się radykalizuje.

Jeżeli na 35 tysięcy muzułmanów w Polsce (z tego ok. 8 tys. należy oficjalnie do organizacji Miśkiewicza) prawie nikt nie przychodzi na szumny zjazd młodzieży, to chyba coś znaczy.

O wydarzeniu pisala Rzeczpospolita na poczatku sierpnia. Podajemy te informacje w pewnym opoznieniem - jednak uwazajac ze temat jest ciekawy - uznalismy iz warto ja mimo wszystko - tzn pomimo faktu, iz "niefortunny" zjazd mial miejsce prawie miesiac temu - zaprezentowac.

za: rzeczpospolita




Strona gotowa do druku

Wiadomości: Gordon Brown na celowniku muzułmańskich ekstremistów?

Autor: redakcja Dodano: niedziela, 31 sierpnia 2008 - 20:26 466 raz(y) oglądano.
News
Są to 22-letni Ishaq Kanmi, 23-letni Abbas Iqbal oraz jego 21-letni brat Ilyas, wszyscy pochodzą z Blackburn. Sprawa będzie się toczyć przed westminsterskim sądem magistrackim.

Wszyscy aresztowani zostali na mocy ustawy o przeciwdziałaniu terroryzmowi, 14 sierpnia na lotnisku w Manchesterze oraz w Accrington w hrabstwie Lancashire.

Na Kanmim ciąży kilka zarzutów. Jest on oskarżony o usiłowanie morderstwa, przynależność do Al-Kaidy, wspieranie Al-Kaidy oraz rozpowszechnianie materiałów o terrorystycznej treści.

Bracia Abbas i Ilyas Iqbal odpowiedzą za posiadanie dokumentów mogących mieć związek z planowanym zamachem oraz namawianie do terroryzmu.


Oprócz trzech zatrzymanych policja kontynuuje przesłuchania dwóch innych mężczyzn. Sprawdza, czy oni również nie brali udziału w spisku.

Jeden z nich to 24-letni przekonwertowany na muzułmanizm mieszkaniec Blackburn, którego aresztowano we wtorek. Drugi jest 29-letnim mieszkańcem Derby, najprawdopodobniej pochodzący z Europy Wschodniej, którego policja aresztowała w środę.

Oddziały antyterrorystyczne policji w Lancashire oraz Greater Manchester Police dostały pozwolenie na dodatkowe siedem dni przesłuchań aresztowanych mężczyzn.

Jak wyjaśnili śledczy, oficerowie wpadli na trop na p[oczątku tego roku, gdy na jednej ze stron internetowych używanych przez ekstremistów znaleźli wpis o planie zabójstwa.

za: Polish Express



Strona gotowa do druku

Wiadomości: Angielski lord o prawie islamskim- Mariusz Affek

Autor: redakcja Dodano: niedziela, 31 sierpnia 2008 - 16:58 559 raz(y) oglądano.
News
7 lipca minęła kolejna rocznica krwawych zamachów terrorystycznych w londyńskim metrze, a gdzie sprawcami okazali się młodzi muzułmanie wychowani i osiadli w Wielkiej Brytanii. Rocznica ta w tym roku zbiegła się jednak—prawdopodobnie nieprzypadkowo—z bulwersującą wypowiedzią przewodniczącego Sądu Najwyższego Anglii i Walii, lorda Nicolasa Phillipsa, który stwierdził wprost, że szarijat mógłby się stać częścią brytyjskiego prawa, a sankcje karne—oparte o postanowienia zawarte w Koranie—powinny nakładać sądy brytyjskie na wszystkich tamtejszych muzułmanów w sprawach rodzinno-rozwodowych i finansowych. Lord zastrzegł się wprawdzie, że takie postępowanie sądowe nie dotyczyłoby absolutnie spraw karnych i nie byłoby mowy o stosowaniu kar cielesnych takich, jak: obcinanie części ciała, kamienowanie czy chłosta, lecz już sama taka wypowiedź wywołała oburzenie wśród wielu brytyjskich polityków.
Myliłby się jednak ten, kto by tutaj sądził, że wystąpili nagle gorliwi obrońcy brytyjskiej tradycji czy tożsamości europejskiej cywilizacji. Media eksponują bowiem przede wszystkim stanowisko miejscowego muzułmanina, posła Partii Pracy Khalida Mahmooda, który twierdzi, że wprowadzenie szarijatu do prawa brytyjskiego doprowadziłoby do „wykluczenia muzułmanów ze społeczeństwa”, co oznaczałoby koniec rzekomej ich integracji z Brytyjczykami. Powstaje w tym miejscu pytanie, czy można w ogóle mówić o jakiejkolwiek integracji, skoro już od lat znakomicie funkcjonują w samym tylko Londynie odrębne, islamskie dzielnice z własnymi centrami religijnymi i administracyjnymi. Doszło nawet do tego, że muzułmanom—za rządów przyjaznego im, „wielokulturowego” burmistrza Kena Livingstone’a—udało się zmienić nazwy wielu ulic Londynu na bardziej islamskie, jak np. w dzielnicy Hamlet Tower, zaś w różnych miejscach Wlk. Brytanii szarijat już jest stosowany od dawna bez wiedzy i zgody władz państwowych. Nielegalnie działają sądy muzułmańskie, które udzielają ślubów i rozwodów oraz wymierzają kary zgodnie z Koranem, a w szkołach brytyjskich naucza się islamu w większym zakresie tematycznym i czasowym niż chrześcijaństwa. Wszystko to owocuje przekonaniem ze strony wyznawców Allaha, że to Koran musi być widocznie jedynym źródłem prawdy, skoro europejscy chrześcijanie ustępują pod jego „urokiem”. Dziś to nawet „halal” czyli mięso dozwolone do spożycia przez muzułmanów jest dostępne w sprzedaży w niemal wszystkich zakątkach Brytyjskiej Wyspy (także w więzieniach, szpitalach i szkołach), a muzułmanki mogą wszędzie bez przeszkód nosić „hidżab” (specjalne zakrycie twarzy), co jeszcze bardziej potęguje wrażenie ekspansji islamu i cofania się chrześcijańskich wpływów w tym kraju.
Wszystko to idzie w parze z narastającym zjawiskiem „ahl adh-dhimma” czyli „ludu upokorzonego”, a znanym praktycznie wszystkim nie islamskim mieszkańcom Bliskiego Wschodu od momentu, gdy ich kraje zostały podbite przez Imperium Ottomańskie. Postawa ta charakteryzuje się uznaniem muzułmanów za swoich panów i biciem im pokłonów przy każdej okazji. Tak właśnie zachowuje się angielski lord, głosząc swoje poglądy na temat szarijatu i tak też wygląda zachowanie samego duchowego zwierzchnika Kościoła anglikańskiego, arcybiskupa Canterbury Rowana Williamsa, który jeszcze w lutym br. zbulwersował wielu Brytyjczyków wyrażeniem opinii bardzo podobnej do tej zaprezentowanej obecnie przez lorda Phillipsa. Otwierając synod generalny w Londynie, arcybiskup wyraził bowiem pogląd, iż należy umożliwić rozstrzyganie sporów małżeńskich i majątkowych w religijnych sądach islamskich działających w ramach obowiązującego brytyjskiego porządku prawnego, co tym samym zlikwiduje dylemat moralny muzułmanów zmuszonych dotąd wybierać pomiędzy lojalnością wobec Zjednoczonego Królestwa a zasadami własnej religii. I chociaż blisko 150 konserwatywnych członków synodu domagało się później ustąpienia arcybiskupa za te słowa, to jednak problem pozostał, bo teraz z kolei powrócił do niego sam przewodniczący Sądu Najwyższego.
Tak więc w środowiskach szczególnie predestynowanych do zachowywania chrześcijańskich wartości—bo zarówno w hierarchii Kościoła anglikańskiego, jak i wśród angielskich lordów—dochodzi w tym czasie do dramatycznego pęknięcia, przez które sączy się religijny liberalizm zmierzający wprost do zatarcia europejskiej i brytyjskiej tożsamości. Czego zresztą można się spodziewać po arcybiskupie, który jest za kapłaństwem kobiet i niechętnie patrzy na negocjacje prowadzone przez znaczną część hierarchów anglikańskich z Rzymem w celu zawarcia unii kościelnej? Czego też można oczekiwać po lordzie, który w ubiegłym roku ośmielił się znieść XVII-wieczną tradycję występowania angielskich sędziów i prawników w perukach podczas cywilnych rozpraw sądowych?
Powoli na naszych oczach realizuje się scenariusz islamizacji Europy opisany jeszcze w 1980 r. w książce Alego Kettaniego o społecznościach muzułmańskich żyjących w krajach europejskich, a zatytułowanej „The Problems of Muslim Minorities and their Solutions” („Problemy mniejszości muzułmańskich i sposoby ich rozwiązywania”). Praca ta, wydana przez Islamską Radę Europy, zawiera porady islamskich autorytetów religijnych. Namawiają oni swoich współwyznawców do tworzenia zamkniętych zbiorowości w europejskich miastach i do unikania wszelkiej integracji głównie po to, aby rozszerzać stosowanie prawa koranicznego. Wtedy to Europejczycy musieliby albo asymilować się z muzułmanami, albo opuszczać tereny zamieszkałe przez tych ostatnich i w ten sposób oddawać coraz większe terytoria pod panowanie islamu.
Ciekawe jest też przy tym i to, że—pomimo posiadania tylu praw i przywilejów—muzułmanie (i to nie tylko ci brytyjscy) często lubią się przedstawiać jako…ofiary rasizmu, aby wywoływać poczucie „winy” wśród ludności miejscowej. Dzięki takiemu zachowaniu muzułmanie nabierają jeszcze większego przekonania, że Europejczycy są słabi i że teraz to już zawsze będą ustępować przed ich dalszymi żądaniami. Nie może być zatem dziełem przypadku, że podczas tegorocznych obchodów tragicznej rocznicy 7 lipca pierwszy muzułmanin w brytyjskim rządzie, minister rozwoju międzynarodowego Shahid Malik oskarżył publicznie Brytyjczyków o szerzenie nienawiści wobec wyznawców Allaha. Z tego także powodu „prześladowani” –zdaniem Shahida Malika—mają się teraz czuć…”Żydami Europy”!
No cóż: skoro „wielokulturowa” Partia Pracy chciała mieć w rządzie takiego ministra, to obecnie musi zbierać „owoce” wspomnianej decyzji. Z drugiej strony wszystko to jednak przypomina otwieranie bram własnego miasta przed nieprzyjacielem i zapraszanie go do własnych szeregów. W prawie średniowiecznym zwało się to po prostu „zdradą stanu”, a dziś nosi miano „wielokulturowości”.

Mariusz Affek




Strona gotowa do druku

Wiadomości: USA: Wydawnictwo wycofało powieść o żonie Mahometa

Autor: redakcja Dodano: poniedziałek, 25 sierpnia 2008 - 10:40 687 raz(y) oglądano.
News
W obawie przed gwałtownymi reakcjami świata islamskiego wydawnictwo Random House wchodzące w skład koncernu Bertelsmanna postanowiło, że nie opublikuje powieści o Aiszy, małoletniej żonie proroka Mahometa. Książkę zatytułowaną „Klejnot z Medyny” (Jewel of Medina) wycofano, zanim trafiła na półki księgarskie.

Stało się tak z obawy przed aktami przemocy radykalnych islamistów wobec autorki, księgarzy i innych pracowników wydawniczych. Autorką książki „Jewel of Medina” jest dziennikarka Sherry Jones.

Książka została wycofana po zrecenzowaniu jej przez Denise Spellberg, profesor historii islamu na Uniwersytecie Teksasu w USA. Spellberg uważa, że powieść jest „fałszywa historycznie, złośliwa i głupia”. Jej zdaniem, Sherry Jones zamieniła „świętą opowieść” w pornograficzną historyjkę.

Według niemieckiej gazety Spellberg rozmawiała o książce z wykładającym gościnnie na jej uczelni prof. Shahedem Amanullahem, ten natomiast na swojej stronie internetowej zwrócił na książkę uwagę muzułmańskich kolegów na całym świecie. Profesor z Teksasu ostrzegła też wydawnictwo, że w przypadku publikacji książki narazi się na podobne reakcje i przemoc, jak to miało miejsce w przypadku karykatur Mahometa i „Szatańskich wersetów” Salmana Rushdiego.

W świecie wyobrażeń islamskich Aisza odgrywa wielką rolę, nazywana jest „matką wyznawców” ( Umm-al-muminin). Była córką późniejszego kalifa Abu Bakra, członka rodu, z którego pochodził również Mahomet. Gdy była małym dzieckiem ojciec zabrał ją w 615 r. do chrześcijańskiej Etiopii, gdyż w tym czasie w Mekce trwały prześladowania pierwszych wspólnot muzułmańskich.

Gdy Aisza miała sześć lat, Mahomet podpisał z nią kontrakt małżeński. Skonsumował swoje małżeństwo, kiedy miała dziewięć lat i zgodnie z tradycją mogła już opuścić dom rodzinny. Na temat Aiszy nie ma zbyt wielu źródeł historycznych.



Strona gotowa do druku

Wiadomości: Egipt: Nerki chrześcijan już nie dla muzułmanów

Autor: redakcja Dodano: poniedziałek, 25 sierpnia 2008 - 10:36 698 raz(y) oglądano.
News
Nowe przepisy zabraniają przeszczepów organów między chrześcijanami i muzułmanami. Działające w Egipcie organizacje praw człowieka protestują - pisze Rzeczpospolita.

– To rasistowskie prawo – denerwuje się Naguib Gabriel, szef Egipskiego Związku Praw Człowieka. Wypowiadając się dla kairskiego dziennika „Daily News”, podkreślił, że chorzy będą teraz mieli mniejsze szanse na otrzymanie organów. Zamierza on podać do sądu syndykat lekarzy, który jest pomysłodawcą przepisów.

Według Gabriela mogą one stworzyć „religijny apartheid” poprzez powstanie oddzielnych szpitali. Przeciwko nowym przepisom protestują również egipscy chrześcijanie koptowie.

Zdania muzułmanów są podzielone. Były przewodniczący Komitetu ds. Fatwy szejk Gamal Kotb powiedział, że w islamie nie ma żadnego zakazu przyjmowania przez muzułmanów organów od wyznawców innych religii lub oddawania im własnych organów. Przewodniczący syndykatu lekarzy Hamdi el Sajed twierdzi jednak, że nie chodzi o żadną dyskryminację. – Nam nie zależy na podkreślaniu różnic między wyznaniami, ale o ograniczenie handlu organami – mówi.

Egipt od lat boryka się z przemytem organów. Biedni ludzie często sprzedają je, nie wiedząc, jakie może mieć to konsekwencje dla ich zdrowia. Nowe zarządzenie ogranicza możliwość przekazywania organów jedynie do członków jednej rodziny, zabraniając transplantacji między osobami różnej narodowości i wyznania. – Stworzyliśmy prawo mające zapobiegać nielegalnemu handlowi organami – podkreśla el Sajed - donosi "Rzeczpospolita".



Strona gotowa do druku

Wiadomości: Wlochy - Zatrzymać ofensywę islamu

Autor: redakcja Dodano: poniedziałek, 25 sierpnia 2008 - 10:34 708 raz(y) oglądano.
News
Meczety o kilometr od kościoła, modły tylko po włosku – to projekt ustawy sojuszników Berlusconiego - pisze Rzeczpospolita.

Antyislamska retoryka to od czasu zamachów z 11 września jedno z najważniejszych haseł Ligi Północnej, która w skali kraju może liczyć na 15 procent głosów, a na północy Włoch aż 33 procent.

Obecnie Liga przystąpiła do inicjatywy ustawodawczej. Szef jej klubu parlamentarnego Roberto Cota sądzi, że trzeba wypowiedzieć wojnę „ofensywie islamu”. W tej chwili we Włoszech mieszka milion muzułmanów, którzy mają do dyspozycji 252 miejsca kultu religijnego. Liga Północna sądzi, że to wystarczy, zwłaszcza że jej zdaniem meczety są ośrodkiem antyzachodniej agitacji. Dlatego projekt ustawy przewiduje, by zgoda na budowę meczetu (co najmniej kilometr od najbliższego kościoła) uzależniona była od referendum wśród mieszkańców oraz uzasadniona obecnością dużej społeczności islamskiej. Dokument zakazuje też finansowania budowy meczetów przez Skarb Państwa.

Imamowie powinni stworzyć stowarzyszenie, do którego mogliby należeć tylko ci, którzy godzą się z koncepcją świeckiego państwa. Ze wszystkich minaretów mają zniknąć głośniki, bo zdaniem Ligi muezini modłami zakłócają spokój Włochów. Zakazana ma być działalność handlowa wokół meczetów.

W tym kształcie ustawa nie ma w parlamencie szans, choćby dlatego, że w wielu punktach godzi w konstytucyjnie gwarantowane swobody religijne. Gdy projekt trafi pod obrady parlamentu, można się spodziewać głośnych protestów, również ze strony Kościoła.

Równocześnie jednak przygotowywana reforma federalna odda wielki obszar władzy regionom, gminom i władzom miejskim. Te na północy z pewnością część zapisów projektu antyislamskiej ustawy wprowadzą w życie - mozemy przeczytac w "Rzepie".



Strona gotowa do druku

<   1234567891011121314151617182838485868788898108118128138148158168178188198208218228238248258268278288298308318328338348358368378388398408   >

Możesz pobierać nasze niusy, używając pliku backend.php.