News :: Europa 21 - Archiwum :: Islam, Europa, lewica, prawica, Polska, Terroryzm, polityka, Izrael, Iran
_Loading


_LoadMsg1
_LoadMsg2
10-02-2012 - 15:34  
Europa 21 - Archiwum  
 
 

Archiwum wg daty


 < luty, 2012 > 
12345
6789101112
13141516171819
20212223242526
272829

Informacja

Strona która oglądasz jest tylko archiwum materiałów z poprzednich lat i nie jest już aktualizowana. Jeśli chcesz wejść na obecny portal Europa 21 - z najnowszymi informacjami - kliknij tutaj

forum

OSTATNIE POSTY
wyświetl PostaBahaici w Iranie(0)
  kusztar
 dnia 23. Maj o godz. 14:54
wyświetl PostaUpadek Francji - czy...(3)
  1683
 dnia 28. Wrz o godz. 19:14

[Wejdź na Forum]

Online

Obecnie jest 12 gości i 0 użytkowników online.

Jesteś anonimowym użytkownikiem. Możesz się zarejestrować tutaj

Temat: News

Teksty opublikowane w tym temacie.

<   1112131415161718191101111121131141142143144145146147148149150151152153154155156157158159160161162163164165166167168169170171172173183193203213223233243253263273283293303313323333343353363373383393403413   >

Wiadomości: Polscy islamiści o Ameryce

Autor: redakcja Dodano: piątek, 20 października 2006 - 09:26 702 raz(y) oglądano.
News
Tekst pochodzi z muzułmańskiego portalu "islam w Polsce" - jego autorem jest przypuszczalnie założyciel tego portalu - z nazwiska mozna domysleć się że jest konwertytą, jego uwielbienie dla islamskich fundamentalistów jest bezgraniczne.

'Ameryka, jaką widziałem' Sajjida Qutba - krytyka zachodniego sposobu życia i kultury

Antoni Kosowski

Na samym początku muszę przyznać, że postać Sajjida Qutba wzbudza wiele kontrowersji w zachodnim dyskursie – a tym bardziej orientalistycznym. Uważa się go za teoretyka, który stworzył pewną ideologię.



Orientaliści umieszczają go w kontekście powstania, jak sami to określają w swojej literaturze, XX–wiecznych „islamskich ruchów fundamentalistycznych”.

Być może za takie wyobrażenie tego intelektualisty odpowiada jego bardzo krytyczny stosunek do zachodniego obszaru kultury i będących pod jego wpływem społeczeństw muzułmańskich. Podlega to jak najbardziej definicji tak zwanego „islamskiego fundamentalizmu”[1].

Uważa się również, że te grupy, które używają jako metody działania przemocy – są inspirowane, są fizycznym wyrazem idei Qutba. Inni autorzy piszą natomiast, że postać Qutba jest wyolbrzymiona na Zachodzie. Są zdania, że nie stworzył nic nowego[2], a jedynie wyraził pogląd o zgubnym wpływie zachodniej kultury polityczno-społecznej, zachodnich idei na świat muzułmański. Grupy używające zaś przemocy inspirowane są emocją[3] a nie określoną ideologią.

Jaki pogląd jest bardziej właściwy – z góry zakładam, że to nie stanowić będzie przedmiotu moich rozważań.

Dla mnie bardziej interesujące jest to, jak to się stało, że ustosunkował się negatywnie do Zachodu. Wiadomo, że stał za tym jego bezpośredni kontakt z nim, a mianowicie jego dwuletni pobyt w Ameryce.[4] Był to przełomowy moment, w którym dokonała się w nim transformacja i potwierdził swoją negatywną ocenę współczesnej zachodniej cywilizacji.

Sajjid Qutb z zawodu był nauczycielem[5]. Na początku swojej zawodowej kariery pracował w Ministerstwie Publicznego Nauczania. Następnie, w 1939 roku, mianowano go urzędnikiem w egipskim Ministerstwie Edukacji. To właśnie z ramienia tej instytucji wysłano go do Stanów Zjednoczonych, by tam poznał zachodnie metody nauczania.

W Ameryce spędził łącznie dwa lata (1948-1950). Studiował w Wilson’s Teachers College - na zachodnim wybrzeżu. Uzyskał również tytuł magistra nauczania z Colorado State Teachers College (obecnie jest to University of Northern Colorado). W samym mieście Greeley, w stanie Kolorado – przebywał ponad pół roku.

Dwuletni pobyt w Ameryce wywarł na nim tak szokujące wrażenie, że napisał o nim esej.[6] Zatytułował go Ameryka, jaką widziałem.

Jak to się stało, że ten - obiecująco zapowiadający się literat - powieściopisarz, wykształcony w sekularnym zachodnim systemie edukacji i na zachodnich uczelniach, zwrócił się w stronę islamu? Jak to się stało, że wspomnienia z własnego kraju - dzieciństwa w egipskiej wsi Musza, jak również obserwacje przedmieść Kairu[7] i znajomość Koranu, jaką posiadł we wczesnym okresie swojego życia – wystarczyły by obalić kształtowaną w nim przez wiele lat zachodnią osobowość. Jak to się stało, że poznawcza wyprawa do innego - wydawało się lepszego - świata okazała się być powodem dla którego go odrzucił.

Przemiana Sajjida Qutba nie jest czymś wyjątkowym. Posłużyć może jako przykład, wzorzec przemiany wielu studentów z krajów muzułmańskich, którzy mieli osobisty, bezpośredni kontakt z Zachodem.

Nasuwa się natomiast na myśl - inne bardziej istotne pytanie, niż pytanie o przemianę samego Qutba: Czy taki przykład, wzorzec nie podważa zachodniego poglądu o niepodważalnej wyjątkowości świata zachodniego – jego sposobu życia i kultury?[8] Przyjmując nawet założenie, że bardziej odpowiadają one ludzkiej naturze - czy to nie oznacza jednak, że w rzeczywistości stanowią realne niebezpieczeństwo dla istnienia zachodniego społeczeństwa? Qutb stawia to pytanie.

Spostrzeżenia Sajjida Qutba na temat zachodniego modelu życia i amerykańskiej religijności – która w Europie urosła do rangi mitu - mogą wydać się kontrowersyjne, ponieważ ukazana jest w nich ocena sposobu życia i kultury poprzez inny sposób życia i kulturę. Niemniej jednak przyznać należy, że Qutb stworzył w swoich przemyśleniach pewien skłaniający do refleksji wątek.

Jest nim pytanie o istnienie zachodniego społeczeństwa ukształtowanego przez pewien światopoglądowy model.

Qutb doszedł do wniosku, że ideologia świata zachodniego oparta na materializmie[9] i dążeniu do indywidualnej wolności - w rzeczywistości zagraża jego egzystencji. Według niego - pod powierzchnią pomyślności i szczęścia Ameryki nadchodzącego początku lat pięćdziesiątych[10] – kryły się niebezpieczne oznaki upadku społeczeństwa przeciętnych Amerykanów.

Qutb to właśnie w Ameryce nabrał przekonania, że w rzeczywistości Zachód nie posiada przekonującego, atrakcyjnego modelu społeczeństwa, w którym panują harmonijne międzyludzkie relacje, więzi.

Zachodni krytycy Qutba przypisują mu nienawiść do wszystkiego, co zachodnie. Jego postawa była jednakże krytyczna, a nie przepojona nienawiścią. Zauważał wielkie ekonomiczne i naukowe osiągnięcia Ameryki. Wiedział jednak, że w długofalowej perspektywie nie zapewnią one przetrwania amerykańskiemu społeczeństwu. Społeczeństwu, które pozostawało do głębi prymitywne w świecie zmysłów, uczuć i zachowania. Qutb zdawał sobie sprawę z tego, że rodzina i relacje pomiędzy odmiennymi płciami determinują naturę społeczeństwa. Celem rodziny jest wychowanie dzieci w otoczeniu, które przekaże im moralne wartości. Dzieci te następnie przekażą je swoim dzieciom (dalszym pokoleniom).

Z tej perspektywy oceniał to, co widział w Ameryce. Uważał, że relacje między ludźmi oscylują tam wokół żądz, chuci i zmysłowych bodźców. Kobieta występuje zaś tam jedynie jako obiekt, którego nadrzędnym celem jest zaspokojenie doraźnej seksualnej przyjemności. W sytuacji, kiedy nie istnieje rodzina, która przekazuje moralne wartości, całe społeczeństwo ulega degradacji. To z kolei prowadzi do jego zaniku.

Niektórzy zauważają, że krytyka Qutba Ameryki w rzeczywistości była krytyką egipskiego społeczeństwa. Taką opinię wyraził m.in. Mamoun Fandy – egipski politolog. Według niego – Qutb ostrzegał Egipcjan przed Zachodem (jego wpływem i zgubnymi skutkami tego wpływu), „nowoczesnością”, którą byli oni w tym czasie żywo zainteresowani.

Qutb opisał zachowanie kobiet w Ameryce. Widać tu wyraźnie krytykę zachodniej kultury i jej wpływu na sposób postrzegania samego siebie i innych. Według niego - skupia się ona wyłącznie na tym, co powierzchowne, związane ze sferą seksualną – i jest powodem obsesji na punkcie własnego ciała.

Amerykańska dziewczyna jest dobrze zaznajomiona z uwodzicielską zdolnością swojego ciała. Wie, że zawarta jest ona w jej twarzy, w wyrazistych oczach i pragnących wargach. Wie, że zdolność do uwodzenia zawarta jest w okrągłych piersiach, pełnych pośladkach i w zgrabnych udach i gładkich nogach; i ona wie to o tym wszystkim i nie ukrywa tego… następnie dodaje do tego wywołujący wrażenie uśmiech, nagie spojrzenie i śmiałe ruchy – i nie pomija tego – nawet na jeden moment lub zapomina o tym!

Kobieta zatem nie tylko nie jest skromna[11], nie zakrywa swojego ciała[12], ale i używa go jako broni. To sprawia natomiast, że przez mężczyznę postrzegana jest jedynie jako seksualny obiekt, a nie jako potencjalna kandydatka na matkę, która wychowa jego dzieci. Miejsce kobiety w zachodniej kulturze – jej rola w systemie seksualnym - jest zatem czysto „biologiczna”.

Co się tyczy budowania kościołów – nikt nie przewyższa pod tym względem Amerykanów; np. w mieście o populacji mniejszej niż dziesięć tysięcy, naliczyłem dwadzieścia (kościołów).

Z pewnością sposób, w jaki Qutb postrzegał i opisywał Amerykę i jej „religijność” dalece różnił się od ich wyobrażenia samych Amerykanów. Dotyczy to zwłaszcza miasta Greeley, które w połowie XX wieku uchodziło raczej za „konserwatywne”. Założyli je podobno „idealiści” – „religijni” i „powściągliwi” ludzie, którzy chcieli przekształcić w ogrody wysuszone równiny rozciągające się na północ od Denver. Greeley miał zatem być z założenia utopią, w której miały panować „moralne” i religijne” sentymenty. W latach czterdziestych XX wieku - alkohol był tam nielegalny.

Sajjid Qutb – znający przecież religijność krajów muzułmańskich - widział pod powierzchnią wyobrażenia Amerykanów coś niebezpiecznego. Pisze w swojej książce, że był zszokowany tym, że w piwnicy pewnego kościoła zorganizowano tańce młodych ludzi.

Tańczyli do melodii (wydobywających się z) gramofonu i parkiet nasycony był stukotem stóp, kuszącymi nogami, ramionami owiniętymi dookoła talii, wargami przypartymi do warg i piersiami przypartymi do piersi. Atmosfera była przepełniona żądzami.

To utwierdzało go w przekonaniu, że „moralność”, „religijność” Ameryki była jedynie pozorem, w który wierzyli przeciętni Amerykanie. Sama akceptacja na takie zachowanie – stanowiła – jak uważał Qutb - niepodważalny dowód erozji religii – a w związku z tym i społeczeństwa.

Qutb pisze również o pewnej piosence, jaką słyszał, zatytułowanej Baby, It’s Cold Outside[13]. Pastor zgasił światła i włączył uwodzicielski kawałek[14].(...)Piosenka ta krąży wokół (tematu) rozmowy pomiędzy nastolatkiem a dziewczyną, którzy wracają do domu po randce. Chłopak zatrzymuje dziewczynę w swoim domu; ona błaga go, by puścił ją do domu (pozwolił jej iść dalej), ponieważ jest późno w nocy i czeka na nią jej matka. Kiedykolwiek tylko ona wymyślała wymówkę, by wyjść (z jego domu) – on odpowiadał jej refrenem: But, baby, it’s cold outside.[15]

Qutb zauważał, że przemożny wpływ na ludzi w Ameryce miała kultura masowa. Dokonywały się tam istotne zmiany. Religia ulegała zanikowi, podczas gdy sami Amerykanie tego nie dostrzegali, nawet w tak „konserwatywnym” – jak sami uważali - mieście.

Qutb krytykował Amerykę za jej seksualny prymitywizm. Zauważał, że w amerykańskiej kulturze mężczyzna zaleca się do kobiety jedynie poprzez ukazywanie wysportowanej, muskularnej budowy ciała.

Powoływał się na artykuł w jakimś amerykańskim czasopiśmie, z którego wynika, że większość amerykańskich kobiet pociąga widok mięśni wołu. Jeżeli mężczyźni i kobiety postrzegają relacje między sobą jedynie w seksualnych kategoriach, to - jak sądził Qutb – jest wyraźna oznaka upadku instytucji rodziny. Naturalne role płci zostały zatem rozregulowane, zachwiane. Kobieta nie odczuwa potrzeby bycia matką, zarówno na poziomie psychicznym, jak i fizycznym. Poświęca się w całości pracy. Macierzyństwo jest traktowane przez nią jako coś niepożądanego – okres, w którym zaprzepaszcza, marnuje swoje zdolności, predyspozycje i talenty.

Qutb pisał nawet o amerykańskim footballu: Prymitywizm ukazuje się w widowisku kibiców – w ich zachowaniu (podczas rozgrywającego się meczu)... lub podczas walki bokserskiej lub krwawych, obrzydliwych walkach zapaśniczych…

Te widowisko nie pozostawia cienia wątpliwości co do prymitywizmu uczuć tych, którzy oczarowani są siłą mięśni i pożądają jej(...)Stopa nie odgrywa żadnej roli w tej grze (mowa o amerykańskim footballu). Zamiast tego każdy zawodnik usiłuje trzymać piłkę w swoich dłoniach, biec z nią lub kopać ją do bramki; podczas gdy inni zawodnicy z przeciwnej drużyny (mają za zadanie) uniemożliwić mu to w każdy możliwy sposób – kopią go w brzuch, lub gruchotają kości jego rąk i nóg (wszystko to jest niezwykle brutalne)... w między czasie kibice krzyczą: Złam mu nogę! Roztrzaskaj mu głowę!
Niezależnie od tego, co sądzi się na temat spostrzeżeń Sajjida Qutba, z pewnością skłaniają one do refleksji nad kondycją zachodniej cywilizacji i jej wyobrażenia o samej sobie.

[1] wszystko to, co wyraża krytyczny stosunek do zachodnich kulturowych projektów w świecie muzułmańskim

[2] podział, kryteria jakich użył w swoich pismach nie są czymś zaskakującym w naukowym dyskursie uczonych muzułmańskich; istnieje natomiast kontrowersja co do zasadności stosowania przez niego terminu „dżahalijja”

[3] wywołaną obrazem „cierpienia świata muzułmańskiego”

[4] opisuję tu ocenę Qutba - zachowania i międzyludzkich relacji w Ameryce; pomijam zaś jego przemyślenia na temat amerykańskiej historii

[5] ukończył Dar Al – Ulum w 1933 roku

[6] ukazał się w 1951 roku w języku arabskim

[7] w których podobno czuł się najlepiej

[8] jeżeli tak jest, to dlaczego zatem przedstawiciel innej kultury, mający możliwość obcowania z zachodnim sposobem życia i jego kulturą – je odrzuca.

[9] Qutb uważał, że w Ameryce uwidaczniał się on najbardziej; nie istniał w Ameryce stan równowagi pomiędzy jej materialną wielkością a jakością ludzi, jacy w niej żyli(...)Ameryka nie ma prawie żadnego - lub w ogóle nie ma żadnego wkładu – jeśli chodzi o morale, które odróżniają człowieka od przedmiotu i w rzeczy samej ludzkość od zwierząt.

[10] okresu, który również dzięki amerykańskiej kinematografii urósł do rangi mitu

[11] nie czuje wstydu

[12] nie szanuje go

[13] Maleńka, Kochanie! Na zewnątrz jest zimno!

[14] a hit tune from the MGM movie “Neptune’s Daughter”—a guy, girl and bathing suit lemon—with Esther Williams and Ricardo Montalban

[15] ...ale maleńka – na zewnątrz jest zimno!



Strona gotowa do druku

Wiadomości: Prawdziwa geneza islamskich chust

Autor: Marcus_Crassus Dodano: piątek, 20 października 2006 - 09:22 716 raz(y) oglądano.
News
Turecką archeolog, specjalistkę od starożytnego Sumeru, czeka w listopadzie proces o to, co napisała o zasłonie kobiecej twarzy w naukowym opracowaniu poświęconym cywilizacji starożytnej Mezopotamii - poinformował w środę jej wydawca.
92-letnia Muazzez Ilmiye Cig, która przez całe życie prowadziła badana nad starożytnym Sumerem - pierwszą w pełni miejską cywilizacją z IV tysiąclecia p.n.e. - ma 1 listopada stanąć przed sądem w Stambule - podał Ismet Ogutucu.

W książce opublikowanej rok temu pani Cig twierdzi, że zasłonę, której noszenie przez muzułmanki wywołuje podziały w tureckim społeczeństwie, pierwotnie nosiły sumeryjskie "kobiety wspólne". Wtajemniczały one w świątyniach dziewczęta w życie seksualne, nie czyniąc z nich jednak prostytutek. Stwierdzenia te wywołały oburzenie w islamskich środowiskach w muzułmańskiej Turcji, która jest oficjalnie państwem laickim. Adwokat z Izmiru wniósł sprawę przeciwko archeolog powołując się na artykuł kodeksu karnego, który karze za podżeganie do nienawiści na tle rasowym i religijnym. Pani Cig i jej wydawcy grozi do trzech lat więzienia.

Reszta artykułu tutaj





Strona gotowa do druku

Wiadomości: Rząd Tunezji walczy z islamskimi chustami - nie dla wymysłów islamistów

Autor: redakcja Dodano: piątek, 20 października 2006 - 09:16 557 raz(y) oglądano.
News
Rząd tunezyjski rozpoczął kampanię przeciwko noszeniu chust islamskich przez młode Tunezyjki, wskazując na "sekciarski" charakter tego zwyczaju, który pojawił się "wskutek obcych wpływów".

Na ulicach miast tunezyjskich w czasie obecnego ramadanu zaczęło się pojawiać coraz więcej kobiet i dziewcząt w strojach islamskich, zwłaszcza w chustach, których noszenie rząd uważa za sprzeczne z tunezyjską tradycją.

Tunezyjski minister spraw zagranicznych Abd el-Wahab Abd Allah wskazał na zebraniu członków partii rządzącej na niebezpieczeństwo, jakie stanowią islamskie elementy ubioru.

Islamska chusta jest swego rodzaju polityczna proklamacją, szerzoną przez niewielka grupę - powiedział szef tunezyjskiej dyplomacji.

Reszta artykułu tutaj





Strona gotowa do druku

Wiadomości: Co dziesiąty indonezyjski muzułmanin popiera dżihad

Autor: redakcja Dodano: piątek, 20 października 2006 - 09:14 344 raz(y) oglądano.
News
Około 10 procent indonezyjskich muzułmanów popiera dżihad (świętą wojnę) i usprawiedliwia jako obronę swojej wiary ataki na turystycznej wyspie Bali, w których zginęło ponad 200 ludzi - wynika z opublikowanego w niedzielę w Dżakarcie sondażu.

Indonezja jest czwartym z najludniejszych krajów świata - jej populacja wynosi 220 mln, z czego 85 procent to muzułmanie, co sprawia, że ten azjatycki archipelag zamieszkany jest przez największą na świecie muzułmańską populację. Indonezja oficjalnie nie jest jednak państwem islamskim.

Dżihad rozumiany częściowo i praktykowany z przemocą jest usprawiedliwiany przez około jednego na 10 indonezyjskich muzułmanów - stwierdził w oświadczeniu indonezyjski instytut badania opinii publicznej. Badaniem objęto 1092 muzułmanów i muzułmanek.

Reszta artykułu tutaj






Strona gotowa do druku

Wiadomości: Tariq Ramadan - dwulicowy islamista

Autor: redakcja Dodano: czwartek, 19 października 2006 - 17:43 724 raz(y) oglądano.
News
„Gdy nie sprawujemy władzy – żądamy uznania naszych praw, gdyż takie są wasze zasady – gdy dysponujemy władzą – odbieramy wam wasze prawa – bo takie są nasze zasady." – słowa te doskonale pasują do postawy Tarika Ramadana.


Z pewnym zdziwieniem przeczytałem ostatni artykuł „Złotousty brat Tarik”, który kilka dni temu pojawił się na stronach Polskiego Radia. Przez chwilę przemknęła mi myśl, iż może to sam Tarik Ramadan nauczył się języka polskiego i opublikował o sobie tak pochlebny tekst. Ale otrzeźwienie przyszło dość szybko. Oczywiście – „brat Tarik” ma przecież wielu gorliwych wyznawców – nie tylko wśród muzułmanów. Złotousty, elokwentny, nowoczesny muzułmanin? Niestety, chyba nie w tym przypadku. „Brat Tarik” jest raczej po prostu mistrzem takijji. Słowo to nie oznacza bynajmniej orientalnej sztuki walki. Oznacza sztukę kłamstwa i manipulacji.


Bractwo dżihadu

Wracając do tekstu, choć autor wspomniał kilka razy, iż wokół osoby „przywódcy nowoczesnych muzułmanów” narosła dziwna i zagadkowa atmosfera, z sobie znanych tylko powodów nie kontynuował tego wątku. Zamiast niego możemy zaś poznać historię i wrażenia grupki muzułmanów czekających przed drzwiami chrześcijańskiej centrali związkowej CSC na szansę uczestnictwa w konferencji goszczącej Ramadana. Zastanowiło mnie, co prawda, czemu sprecyzowano, iż tłum nie czeka np. na rabina (czemu mieliby na niego czekać muzułmanie i to przed chrześcijańskim ośrodkiem?), ale postanowiłem nie zastanawiać się nad tym problemem i dokończyć lekturę.

Dowiadujemy się tam, że Tarik urodził się w 1962 w Genewie, jako wnuk Hassana al-Banny, założyciela jednego z największych ruchów odnowy islamu, a dziś przemierza kontynent, głosząc między innymi, że „islam jest do pogodzenia z nowoczesnością i nawołując młodych, europejskich muzułmanów do większej aktywności społecznej na rzecz wspólnot lokalnych i narodowych”. Jego „pobożna obywatelskość” zakłada pełną lojalność muzułmanów w stosunku do państw i społeczeństw, w których żyją. Niestety, od społeczeństw europejskich Ramadan oczekuje publicznego zaakceptowania odmienności religijnej muzułmanów, a z którą to akceptacją bywa różnie – co podkreślił, rozpływający się jak widać nad postacią Ramadana, określonego pieszczotliwie jako „brat Tarik”, autor.

Pewnie wielu z nas pamięta słynny żart krążący w czasach PRL – gdy radio Erewań udzielało odpowiedzi, czy to prawda że w Moskwie rozdają wołgi. Tak – to była prawda – lecz nie w Moskwie tylko w Leningradzie, nie wołgi tylko rowery i nie rozdają ale kradną…Wydaje się że ta krótka „przypowiastka” najlepiej oddaje „prawdziwość” twierdzeń i wniosków zawartych w artykule.

Wracając tymczasem do rodzinnych koligacji Tarika – ów „ruch odnowy islamu” – „Bracia Muzułmanie” – a dokładnie Bractwo Muzułmańskie jest jednym z najbardziej radykalnych i niebezpiecznych ruchów islamskich na świecie, którego hasłem jest: „Allah naszym celem, Koran naszą konstytucją, a Mahomet naszym wodzem”. Ideologia Hassana al-Banny zakładała konieczność powrotu do źródeł islamu, ponieważ jego obecna wersja została „zakażona” zachodnimi wpływami. To było właśnie według jego filozofii przyczyną utraty przez świat islamu potęgi i siły. Sprzeciwiał się również rozróżnieniu pomiędzy „większym”, a „mniejszym” dżihadem – czyli dżihadem rozumianym jako walka zbrojna i walka z ludzkimi słabościami twierdząc, że było oparte na fałszywych podstawach. Organizacja przemocą nie gardziła, a na jej koncie są w liczne morderstwa – m.in. egipskiego premiera – na co w odwecie rządowi agenci zabili samego Hassana. To również ci ludzie dokonali zamachu na prezydenta Anwara Sadata. Ojciec Tarika, Said Ramadan kontynuował dzieło budowy globalnego ruchu islamistycznego. Z pomocą saudyjskiego księcia Fajsala rozpoczął rozbudowę sieci Bractwa w Europie. W 1958 roku osiedlił się w Genewie i tutaj założył ośrodek, który stało się główną kwaterą członków Bractwa wypędzonych z Egiptu. W 1964 roku otworzył też Centra Islamskie w Londynie oraz w Monachium. Jego też uważa się za autora „Projektu” – odnalezionego przez wywiad szwajcarski w 2001 roku, dokumentu – będącego de facto planem przejęcia przez radykalny islam władzy nad światem. Historia ta może brzmieć jak bajka, ale niestety nią nie jest…

Również wzmiankowana „lojalność”, którą ma propagować Ramadan jest raczej specyficzna. Porusza on ten temat w wielu z opublikowanych przez siebie książkach – Muzułmanie i sekularyzacja, Być europejskim muzułmaninem oraz Muzułmanie i Zachód. Na pierwszy rzut oka wygląda, że Ramadan wzywa muzułmanów do postawienia znaku równości między przynależnością narodową oraz religijną. Ale jego prawdziwy pogląd jest inny. W pracy Muzułmanie i sekularyzacja, pisze: obie afiliacje – do religii i do ojczyzny – nie mają identycznej natury i równego stopnia. Bycie muzułmaninem oznacza, że masz całkowity pogląd na życie – podczas gdy bycie Francuzem oznacza, że masz jedynie rolę jako obywatel.

Tak oto Tarik Ramadan definiuje „lojalność” w innym miejscu: zgadzamy się integrować ze społeczeństwem, w którym mieszkamy... Akceptuję prawa, pod warunkiem, że nie zmuszają nas one do robienia czegoś przeciwko naszej religii. Jeśli musimy zostać złymi muzułmanami, aby być dobrymi Francuzami, mówimy nie... Musimy odrzucić ten rodzaj integracji, który mówi nam: „Bądź muzułmaninem, ale zmień swój strój (np. hidżab).” W liście do szejka paryskiego meczetu, którego kpiąco nazywa jako „oświeconego muzułmanina”, Ramadan mówi: Jesteś tak otwarty, że zostałeś niczym. Nie jesteś dumny z tego, kim jesteś. Kompromis na tych zasadach jest zatem oznaką strachu i słabości. Ramadan wzywa muzułmanów, by nie asymilowali się w zachodniej kulturze, ale by tworzyli alternatywną islamską kulturę europejską, która jest czysta od wszystkich nie islamskich wpływów. Stwierdza też całkiem jasno: muzułmanin szanuje prawa kraju tylko wtedy, jeśli nie pozostają w sprzeczności z żadną z zasad islamskich.


„Reformator”?

Ramadan otwarcie głosi lojalność wobec państwa o ile nie jest ona sprzeczna z lojalnością wobec ummy (społeczności muzułmańskiej). A tutaj może dojść do starcia bardzo szybko, biorąc pod uwagę, że literalnie rozumiany islam jest sprzeczny z konstytucją każdego demokratycznego państwa europejskiego. Co ciekawe – otwarcie stwierdza że wierzy raczej w „islamizację modernizmu” niż w „modernizację islamu”. Najbardziej niebezpieczna wydaje się lansowana generalnie teza o roli islamu, który nie może zostać sprowadzony do roli, jaką pełni chrześcijaństwo – a więc prywatnego systemu wierzeń i wartości. Islam przedstawiany jest jako system całościowy, zupełny. Jest to zbieżne z doktryną skrajnej organizacji Hizb ut Tahrir – „islam jest jedyną odpowiedzią”.

Zastanawiający jest fragment wskazujący wśród osiągnięć Ramadana objęcie przez niego funkcji jednego z doradców rządu Tony’ego Blair’a w sprawach zwalczania muzułmańskiego radykalizmu. Jeszcze niedawno przez prasę światową przetoczyła się burza poświęcona tematyce „Kaszmiru nad Tamizą”, a Anglię określono jako kraj gdzie fundamentalizm islamski stał się prawdziwą chorobą. Autor nie pokusił się także o wyjaśnienie, czemu w sierpniu 2004 Stany Zjednoczone cofnięto Ramadanowi wizę – otóż został on uznany za podejrzanego o wspieranie terroryzmu. Już w 1996 roku zabroniono mu wjazdu do Francji – z powodu podejrzeń o związki z algierskim podziemiem terrorystycznym.

Zaproszenie do Anglii – gdzie swoboda dla islamskich radykałów została nieco ograniczona dopiero niedawno – raczej jest kolejnym dowodem fiaska polityki brytyjskiej – a nie nowoczesności Brytyjczyków lub światłości Ramadana. Okazuje się, iż pytany o zdanie na temat najbliższego jego wizji modelu państwa wśród istniejących krajów arabskich odpowiada, że taki obecnie nie istnieje. Jest to zdanie tożsame z poglądami najbardziej skrajnych ruchów postulujących odrodzenie Kalifatu – muzułmańskiego państwa religijnego, którego założenia ustrojowe pozwalają określić je jako niebezpieczny model skrajnego reżimu totalitarnego.

Reszta artykułu



Strona gotowa do druku

Wiadomości: Kapitulacja prewencyjna - Europa znów na kolanach przed islamistami

Autor: redakcja Dodano: czwartek, 19 października 2006 - 13:10 779 raz(y) oglądano.
News
Opera Berlińska, instytucja kulturalna o renomie światowej, skreśliła ze swego programu graną od lat operę Mozarta „Idomeneo, król Krety”
Stała się rzecz niesłychana, rzecz wyjątkowa, rzecz bez precedensu. Niewielką pociechą pozostaje to, że wywołała falę krytyki – w Niemczech, Europie, nawet świecie.
Co się wydarzyło? Na pozór nic szczególnego: Opera Berlińska, instytucja kulturalna o renomie światowej, skreśliła ze swego programu graną od lat operę Mozarta „Idomeneo, król Krety”. Dlaczego? Ze strachu. Tak jest: ze strachu przed muzułmańskimi fanatykami. Prewencyjnie. Owszem, był jeden anonimowy telefon z groźbami, ale o konkretnym zagrożeniu nie było mowy.


Mimo to Mozart został poświęcony. Już nawet nie na ołtarzu jakiejś „politycznej poprawności”, ale w imię nowego appeasementu: ustępowania fanatykom, i to zanim jeszcze zażądają jakiegoś ustępstwa. Dyrekcja opery nazwała to dyplomatycznie „eliminowaniem ryzyka, które trudno skalkulować”. A dlaczego padło na Mozarta? Bo tematem opery, którą mistrz napisał we wczesnym okresie swej twórczości, są religie, w tym islam i Mahomet.

Wieść o tym, co uczyniła Opera Berlińska, rozeszła się po świecie lotem błyskawicy. W Niemczech trafiła na pierwsze strony gazet. Reakcje (zachodnie, rzecz jasna) są najczęściej niesłychanie krytyczne. Niemieccy politycy mówią o „zwykłym tchórzostwie” i „padnięciu na kolana przed terrorystami”. Głos zabrała nawet Angela Merkel. „Autocenzura spowodowana strachem jest czymś niedopuszczalnym” – powiedziała kanclerz, która niedawno, jako jeden z niewielu europejskich polityków, wzięła w obronę Benedykta XVI.

Nie tylko politycy komentują poświęcenie Mozarta z niezrozumieniem i oburzeniem. Wiedeński dziennik „Standard” nazywa decyzję Opery Berlińskiej „usłużnym posłuszeństwem”, które uderza w całą niemiecką (by nie rzec: europejską) sztukę i kulturę – i porównuje ją do przerwania tamy przez powódź. „New York Times” ocenia, że to reakcje muzułmanów na wystąpienie Benedykta XVI w Ratyzbonie najwyraźniej wystraszyły berlińską scenę artystyczną. „Los Angeles Times” ironizuje: „Mozart przetrzymał już i wspaniałych dyrygentów, i abstrakcyjne inscenizacje – ale nigdy jeszcze libretta do jego oper nie zainteresowały fanatycznych muzułmanów, a tym bardziej nie skłoniły ich do tego, aby wysyłać groźby pod adresem nadwrażliwych dyrektorów”.

reszta artykułu



Strona gotowa do druku

Wiadomości: Karta Wartości i Zasad, na jakich ma być zbudowany włoski islam

Autor: redakcja Dodano: czwartek, 19 października 2006 - 13:03 541 raz(y) oglądano.
News
"Karta Wartości i Zasad, na jakich ma być zbudowany włoski islam"
Włosi wpadli na pomysł, jak "ucywilizować" wyznawców islamu: chcą, by podpisali dokument zobowiązujący ich do przestrzegania szeregu zasad. Wiele organizacji islamskich odebrało to jako przejaw dyskryminacji.
Włoski rząd centrolewicowy chce skłonić wyznawców islamu, zarówno imigrantów, jak i tych urodzonych we Włoszech, do przyjęcia i zaakceptowania podstawowych zasad rządzących demokratycznym społeczeństwem. Zasady te, zdaniem integrystów islamskich, stoją jednak w sprzeczności z tradycją religijną i kulturalną islamu.


We wrześniu 2005 roku ministerstwo spraw zagranicznych zarządzane wówczas przez centroprawicę powołało do życia Radę Włoskich Muzułmanów, organ konsultacyjny mający na celu "wspieranie dialogu między państwem a włoską społecznością muzułmańską". Dziś rząd chce nakłonić szesnastu członków Rady, reprezentujących rozmaite nurty islamu, do podpisania Karty Wartości i Zasad. W ten sposób poszczególne społeczności muzułmanów przyjęłyby na siebie szereg zobowiązań.

Choć Karta nie została jeszcze ostatecznie zredagowana, wiadomo, że wymagać będzie od swych sygnatariuszy przestrzegania takich zasad, jak równe traktowanie kobiet i mężczyzn, pluralizm religijny i wolność wyznania, te same prawa i obowiązki rodziców wobec dzieci oraz równy udział w ich wychowaniu, ochrona mniejszości, odrzucenie wojny i akceptacja dla zasad moralnych Unii Europejskiej.

reszta artykułu



Strona gotowa do druku

Wiadomości: Represje wobec ludności chrześcijańskiej w krajach muzułmańskich

Autor: redakcja Dodano: czwartek, 19 października 2006 - 12:05 594 raz(y) oglądano.
News
Pogarda, chłosta, śmierć
Coroczne raporty organizacji praw człowieka donoszą regularnie o represjach, jakie dotykają ludność chrześcijańską w krajach muzułmańskich
Za przejście z islamu na chrześcijaństwo – kara śmierci. Za posiadanie Biblii lub różańca – kara chłosty. Zagrożeniem dla chrześcijan w świecie muzułmańskim są nie tylko terroryści.

Coroczne raporty organizacji praw człowieka donoszą regularnie o represjach, jakie dotykają ludność chrześcijańską w krajach muzułmańskich. Każdego roku z powodu prześladowań ginie tam kilkadziesiąt tysięcy chrześcijan.

„To straszne, ale winni są terroryści, a nie zwykli muzułmanie. Terroryzm to margines świata islamu. Nie wolno utożsamiać zbrodniarzy podkładających bomby ze zwykłymi ludźmi” – komentuje się często w Europie.

Siostra Leonella, zakonnica z Włoch, została zastrzelona 17 września w Kenii przez islamskiego fanatyka, fot. agencja gazeta/AP Photo/Sayyid Azim


Oczywiście, terroryści to margines. Niestety, problem jednak tkwi głębiej. Po pierwsze bardzo wielu chrześcijan ginie w wyniku zamieszek lub samosądów. Mordercami są wtedy często tzw. zwykli ludzie. Po drugie zdarza się, że chrześcijanie za wyznawanie swej wiary są skazywani na śmierć, chłostę lub więzienie przez sądy, w majestacie prawa. Wtedy prześladowcami stają się ludzie szanowani, wykształceni, pełniący ważne funkcje w swych państwach. I wreszcie po trzecie codziennością w krajach islamu jest traktowanie chrześcijan jak obywateli drugiej kategorii, którzy muszą ukrywać swe wyznanie lub mają kłopoty ze znalezieniem pracy. Za to także trudno obarczać winą terrorystów.

Śmierć znaleźć łatwo

Sześć lat temu w El-Kasheh w Egipcie sprzedawca wyznania koptyjskiego, czyli egipskiej odmiany chrześcijaństwa, odmówił muzułmaninowi sprzedaży na kredyt. Zażądał zapłaty. To wystarczyło, by wzniecić rozruchy. Nienawiść zwróciła się przeciwko wszystkim współwyznawcom sprzedawcy. Zginęło 21 osób.

Takie informacje są w krajach islamu codziennością. Wystarczy mała iskra, by nastąpił wybuch.

– Tam, gdzie Kościoły chrześcijańskie są dość silne, jak w Libanie, Egipcie czy Syrii, można zauważyć wśród muzułmanów pewną niechęć do nich – wyjaśnia Stanisław Guliński, arabista, turkolog, znawca świata muzułmańskiego. – Wśród chrześcijan jest nieproporcjonalnie dużo osób wykształconych, inżynierów, lekarzy, jest też sporo ludzi dość zamożnych. To rodzi zawiść. Trochę kojarzy mi się to z nastawieniem do Żydów w Polsce przed II wojną światową.

Wystarczy więc, że w jakiejś wiosce wydarzy się coś złego, pierwsze podejrzenie miejscowych muzułmanów pada na chrześcijan.

Sprawców zbrodni w El- -Kasheh ukarano, ale mniej spektakularne wydarzenia, o których nie pisze prasa światowa, na ogół pozostają bezkarne. To skłania wielu chrześcijan do ukrywania się.

– Niedawno wróciłem z Turcji. To kraj uważany za bardzo tolerancyjny. Odniosłem jednak wrażenie, że tam łatwiej być ateistą niż chrześcijaninem. Kościoły są często otoczone murami z drutem kolczastym, pilnowane przez policjantów. Pewna kobieta zwierzyła mi się, że ukrywa swą wiarę przed mieszkańcami wioski, w której mieszka. Boi się odrzucenia. Wskazała mi inną wioskę, w której podobno istnieje cała grupa „tajnych” chrześcijan. Chciałem z nimi porozmawiać. Poszedłem tam, zawiesiłem krzyżyk na szyi, zagadywałem. Nie ujawnili się. Może mi nie ufali? – zastanawia się katowiczanin, Jarosław Syrkiewicz.

reszta artykułu



Strona gotowa do druku

Wiadomości: Europa rozpoczęła wojnę z islamskimi radykałami? Kolejne kraje mówią NIE chustom

Autor: redakcja Dodano: środa, 18 października 2006 - 23:45 615 raz(y) oglądano.
News
Albańskiej studentce zakazano chodzić na zajęcia na uniwersytecie w mieście Durres, bo próbowała nosić w budynku kwef - poinformowała administracja uczelni.

Studenci powinni przestrzegać zasad obowiązujących w albańskiej oświacie, która jest laicka - powiedział rektor uniwersytetu w Durres Agim Kukeli. Poradziliśmy studentce, aby podczas zajęć nie nosiła kwefu. Poza budynkiem wolno jej robić, co chce - dodał. Jak zaznaczył, w Albanii są też szkoły koraniczne, gdzie każdy może się zapisać.

Nikt nie ma prawa narzucać innym sposobu ubierania się, to osobisty wybór - twierdzi z kolei wysoki rangą przedstawiciel społeczności muzułmańskiej w Tiranie Saimir Rusheku. Jego zdaniem, decyzja uczelni to dyskryminacja i bezpośrednie złamanie praw człowieka.

W Anglii zas:

Blair: Chusta jest znakiem podziału

Brytyjski premier nazwał chustę islamską znakiem podziału między społecznością muzułmańską a resztą brytyjskiego społeczeństwa. Przyznał jednak, że kobiety mają prawo je nosić. Tony Blair odniósł się do zamieszania wywołanego przez przewodniczącego Izby Gmin Jacka Strawa, który domagał się od kobiet odwiedzających jego gabinet zdjęcia chusty.



Strona gotowa do druku

Wiadomości: Porywacze z Afganistanu zadaja wymiany dziennikarza za apostate islamu.

Autor: polonuska Dodano: środa, 18 października 2006 - 23:40 599 raz(y) oglądano.
News
KABUL (Reuters); Porywacze wloskiego fotografa-dziennikarza zazadali by do polnocy przyszlej niedzieli Wlochy wymienily go za Afganczyka, ktory nawrocil sie na Chrzescijanstwo z Islamu. Wiadomosc ukazala sie na internetowych stronach jihadystow.



<   1112131415161718191101111121131141142143144145146147148149150151152153154155156157158159160161162163164165166167168169170171172173183193203213223233243253263273283293303313323333343353363373383393403413   >

Możesz pobierać nasze niusy, używając pliku backend.php.