News :: Europa 21 - Archiwum :: Islam, Europa, lewica, prawica, Polska, Terroryzm, polityka, Izrael, Iran
_Loading


_LoadMsg1
_LoadMsg2
10-02-2012 - 15:10  
Europa 21 - Archiwum  
 
 

Archiwum wg daty


 < luty, 2012 > 
12345
6789101112
13141516171819
20212223242526
272829

Informacja

Strona która oglądasz jest tylko archiwum materiałów z poprzednich lat i nie jest już aktualizowana. Jeśli chcesz wejść na obecny portal Europa 21 - z najnowszymi informacjami - kliknij tutaj

forum

OSTATNIE POSTY
wyświetl PostaBahaici w Iranie(0)
  kusztar
 dnia 23. Maj o godz. 14:54
wyświetl PostaUpadek Francji - czy...(3)
  1683
 dnia 28. Wrz o godz. 19:14

[Wejdź na Forum]

Online

Obecnie jest 13 gości i 0 użytkowników online.

Jesteś anonimowym użytkownikiem. Możesz się zarejestrować tutaj

Temat: News

Teksty opublikowane w tym temacie.

<   11121222324252627282930313233343536373839404142434445464748495051525363738393103113123133143153163173183193203213223233243253263273283293303313323333343353363373383393403413   >

Wiadomości: Jedyna w Palestynie chrześcijańska stacja telewizyjna przechodzi do historii

Autor: redakcja Dodano: poniedziałek, 29 października 2007 - 00:33 443 raz(y) oglądano.
News
Jak donosi Katolicka Agencja Informacyjna - Z dniem 1 listopada br. jedyna w Palestynie chrześcijańska stacja telewizyjna "Al-Mahed" (Boże Narodzenie) przestanie działać. Zapowiedział to "z wielkim bólem" jej założyciel, dyrektor i właściciel Samir Qumsieh. Dodał, że był zmuszony podjąć taką decyzję ze względu na wielkie zadłużenie, sięgające 800 tys. dolarów.

Stacja, powstała w 1996 r. z siedzibą w Betlejem, stała się szybko nie tylko głosem chrześcijan z całego Bliskiego Wschodu, lecz również miejscem spotkania wyznawców trzech wielkich religii monoteistycznych: chrześcijaństwa, judaizmu i islamu. Jako jedyna w świecie arabskim transmitowała msze i nabożeństwa, nadawała przez cały tydzień programy chrześcijańskie, wiadomości i audycje służące zrozumieniu między religiami. Ponadto w piątki transmitowała modły muzułmańskie.

Ponad rok temu agencja prasowa włoskiego Papieskiego Instytutu Misji Zagranicznych AsiaNews podała, że stacji grozi zamknięcie, gdyż założyciel stacji Qumsieh, który należy do Kościoła prawosławnego (greckiego), nieustannie otrzymuje pogróżki, co z kolei powoduje ustanie zamówień i reklam i tym samym wzrasta zadłużenie stacji.

W czasie pamiętnego oblężenia na wiosnę 2002 r. przez wojsko izraelskie Bazyliki Narodzenia w Betlejem, na której terenie schroniło się prawie 200 uzbrojonych Palestyńczyków, "Al-Mahed" była jedynym środkiem przekazu, który na bieżąco przez cały ten okres informował o tym, co się tam działo. Czterech dziennikarzy przez całą dobę w ciągu sześciu tygodni trwania oblężenia relacjonowało wydarzenia i podawało praktyczne wiadomości mieszkańcom miasteczka, zamkniętym w swych domach.

Stacja zawsze potępiała wszelkie przejawy przemocy wymierzone w ludność cywilną, a jednocześnie doświadczała na sobie różnego rodzaju utrudnień i szykan ze strony władz palestyńskich.

Obecnie Samir Qumsieh w rozmowie z włoskim pismem "Il Foglio" oświadczył, że jest zmuszony zamknąć swoją telewizję. Wyraził przy tym obawę, że w ciągu najbliższych 15 lat społeczność chrześcijańska opuści ostatecznie Ziemię Świętą, głównie ze względu na emigrację z tych terenów. Potwierdza to zresztą nawet jego najbliższa rodzina. On sam jest jedynym z sześciu braci, który pozostał na ziemi ojczystej i obecnie, po zamknięciu swej stacji, przewiduje, że także wyjedzie.

Jeszcze 3 lata temu stacja przynosiła średnio 63 tys. dolarów zysku rocznie. W jej utworzenie Samir i jego rodzina włożyli 800 tys. dolarów. "Moi bracia powiedzieli mi, abym powstrzymał tę rozrzutność, ale dla mnie najtrudniejsze byłoby zamknięcie tej telewizji, gdyż jest ona czymś, co łączy całą wspólnotę" - odpowiedział wtedy założyciel agencji AsiaNews, dzieląc się jednocześnie swym niepokojem. "Jeśli zejdziemy z anteny, nie będzie już niczego takiego jak nasza stacja" - dodał.

Komentując obecną decyzję Qumsieha, Radio Watykańskie przypomniała, że "Al-Mahed" była jedyną telewizją chrześcijańską w Ziemi Świętej i nadawała swe programy do Jordanii, Izraela i na cały Zachodni Brzeg Jordanu. "Il Foglio" zaznaczył, że do jej utrzymania wystarczała suma 140 tys. dolarów, ale obecny dług był wielokrotnie większy.




Strona gotowa do druku

Wiadomości: Meczet pod Wawelem to... ściema?

Autor: redakcja Dodano: poniedziałek, 29 października 2007 - 00:22 562 raz(y) oglądano.
News
W ostatnich dniach w Krakowie gruchnęła informacja, że w mieście ma powstać meczet i centrum kultury islamu. Tymczasem cała akcja okazała się kolejnym artystycznym pomysłem Rahima Blaka - pisze Gazeta Wyborcza.

"Meczet pod Wawelem" - doniósł w poniedziałek Dziennik. O pomyśle wybudowania centrum kultury islamu w Krakowie poinformował też Dziennik Polski. Z obu artykułów można się dowiedzieć, że w sąsiedztwie placu Na Stawach miałoby stanąć centrum kultury islamu Al-Fan. "Gotowa jest już koncepcja architektoniczna centrum i meczetu przygotowana przez Studio Projektowe Granat. Centralnym elementem kompleksu jest pięciokondygnacyjna świątynia. Ma kształt prostopadłościennej bryły. Główna ściana meczetu Al-Qibla zwrócona jest w kierunku Mekki" - pisał Dziennik. A Andrzej Wyżykowski, główny architekt Krakowa, dodawał na jego łamach, że "jeśli jest zapotrzebowanie na tego typu obiekt, to nie widzi przeszkód".

Przeszkody dostrzegł jednak prezydent Jacek Majchrowski. "Nikt z pomysłodawców nie występował do miasta w sprawie lokalizacji tego rodzaju obiektu na działce gminnej w rejonie placu Na Stawach. Ponadto nikt nie zwracał się do miasta z prośbą o konsultacje w sprawie koncepcji architektonicznej ani założeń funkcjonalnych obiektów centrum" - czytamy w wydanym we wtorek oświadczeniu.

Jak dowiedziała się GW w urzędzie miasta, zbudowanie pięciopiętrowego budynku na działce o wielkości 872 m kw. - a o takiej działce mowa - nie wchodzi w grę. Tym bardziej jest nieprawdopodobne, że o ten teren upomina się parafia św. Salwatora.

Sprawcą całego zamieszania jest Rahim Blak - "znany artysta" , jak przedstawia go prasa. W rzeczywiści pod tym pseudonimem artystycznym kryje się dwóch krakowskich performerów: Rahim Ajdarevic i Michał Blak. Obaj zdążyli już zasłynąć w Krakowie m.in. podstępnym umieszczeniem własnego dzieła w kolekcji Muzeum Narodowego oraz wystawieniem oficjalnych materiałów promocyjnych Krakowa jako dzieła sztuki w galerii w Anglii (pisaliśmy o tym w "Gazecie").

Obaj artyści konsekwentnie starają się roztaczać wokół siebie aurę tajemniczości. Michał Blak - uparcie przedstawiając się jako Rahim Blak - w rozmowie z Gazetą przyznaje, że o żadnej budowie nie ma na razie mowy. - Zależy mi tylko na tym, żeby wywołać w Krakowie dyskusję na temat centrum islamu, w którego skład będzie wchodzić również miejsce modlitwy dla muzułmanów. A dyskutować można nawet kilka lat - oświadczył. Artysta podkreśla też, że lokalizacja, którą wskazał, jest wyłącznie koncepcją artystyczną, dlatego nie prowadził na ten temat żadnych rozmów z miastem.

Tymczasem w Krakowie rozgorzała gorąca dyskusja na temat projektu centrum. - Dostałem już kilka listów z protestami od mieszkańców. Tłumaczę im, że to tylko koncepcja jednego człowieka i jak na razie o żadnej budowie nie może być mowy - mówi Andrzej Hawranek, przewodniczący Dzielnicy VII. I dodaje, że czeka na konferencję w sprawie budowy centrum, która dziś o godz. 18 ma się odbyć w Auditorium Maximum. - Mam nadzieję, że coś się na niej wyjaśni - mówi Hawranek.

Czy Rahim Blak nie obawia się, że część krakowian może poczuć się oszukana jego akcją? - Nie obawiam się, bo dyskusja, która w ten sposób została wywołana, pokaże, że artysta może odegrać ważną rolę w inicjowaniu tego rodzaju przedsięwzięć - zapewnia Michał Blak.

- Nie chodzi o to, czy centrum i meczet powstaną. Najważniejsze, że wokół Rahima Blaka znów jest szum - ocenia jeden z krakowskich krytyków sztuki, cytowany przez Gazetę Wyborczą.




Strona gotowa do druku

Wiadomości: Egipt: Najwyższy mufti wzywa do wychłostania dziennikarzy

Autor: redakcja Dodano: poniedziałek, 29 października 2007 - 00:17 395 raz(y) oglądano.
News
Jak donosi Katolicka Agencja Informacyjna - do wychłostania wszystkich osób uznanych za winnych rzucania oszczerstw oraz szerzenia intryg i pogłosek wezwał najwyższy mufti Egiptu Muhammad Said at-Tantawi. Oskarżenia te w praktyce dotyczą dziennikarzy, których jedenastu we wrześniu zostało skazanych na różne kary więzienia za "oszczercze ataki na kierownictwo kraju".

Właśnie nawiązując do tego wyroku, Tantawi, który jest jednocześnie rektorem najbardziej prestiżowego w świecie islamskim uniwersytetu al-Azhar, ogłosił tzw. fatwę, czyli orzeczenie religijne, w którym nakazał wymierzenie 80 uderzeń batem wszystkim "oszczercom".

W odpowiedzi na to oświadczenie środowisko dziennikarskie zażądało odwołania szejka. Poseł do parlamentu egipskiego i redaktor naczelny pisma "Tydzień" Mustafa Bukri zapowiedział "pilne wystosowanie dwóch listów": do premiera Ahmeda Nazifa - z prośbą o "wyjaśnienie stanowiska rządu" w sprawie fatwy, i do prezydenta Hosniego Mubaraka - z żądaniem usunięcia Tantawiego z jego urzędu. Zdaniem Bukriego, szejk pozwolił sobie "wtargnąć w sprawy polityczne w tak niegodny sposób, że rzuca to cień na opinię tak poważanej instytucji religijnej jak al-Azhar".

Inny dziennikarz, redaktor naczelny dziennika "Fagr" (Zorza) - Adil Hamuda uważa, że chodzi nie tylko o politykę, gdyż oszczercza fatwa była dla szejka jedynie pretekstem do "osobistych porachunków" z egipskimi środkami przekazu. Decyzja ta prowadzi do "wypaczenia obrazu islamu i przedstawienia go jako religii prymitywnej i okrutnej" - oświadczył przedstawiciel związku dziennikarzy Gamal Fahmi.

Oliwy do ognia dolało jeszcze jedno wezwanie szejka - do zakazu sprzedaży tych wydawnictw, które, według niego, zamieszczają niewiarygodne informacje.

We wrześniu sądy egipskie wymierzyły różne kary jedenastu przedstawicielom mediów. Najpierw 13 dnia tego miesiąca redaktorzy naczelni czterech niezależnych pism, m.in. "Fagru", otrzymali po roku więzienia za "oszczerstwa i próbę zniesławienia opinii najwyższych przedstawicieli rządzącej Partii Narodowo-Demokratycznej przez zamieszczanie niewiarygodnych i świadomie kłamliwych wiadomości". W 11 dni później przed sądem stanęło trzech innych dziennikarzy z najstarszej w kraju gazety "al-Wafd", tym razem za "wypaczenie wypowiedzi" ministra sprawiedliwości. W tym miesiącu oczekiwane są kolejne procesy, m.in. redaktora naczelnego niezależnego pisma "al-Wadil".

Sytuacja w tej dziedzinie okazała się na tyle poważna, że związek zawodowy dziennikarzy nie ograniczył się do wydania oświadczeń o tłumieniu wolności prasy w kraju, ale powołał specjalny komitet. Ma on prowadzić dialog z rządem w celu zrewidowania wyroków sądowych.

Rektor al-Azharu przedstawił fatwę w obecności prezydenta na przyjęciu z okazji święta Nocy Przeznaczenia, obchodzonej przed 27. dniem ramadanu. Podobnie jak inne tego rodzaju orzeczenia religijne, fatwa wychodzi od interpretacji hajatów i hadisów, czyli pism opierających się na Koranie i wzywających do karania tych, którzy łamią spokój społeczny oraz sieją plotki i knują intrygi. Z punktu widzenia szariatu - prawa koranicznego orzeczenie takie nie zawiera w sobie niczego buntowniczego czy potępiającego. Przepisy islamskie odznaczają się radykalnym podejściem do walki z wadami społecznymi, np. pozwalają kamienować kobiety winne zdrady małżeńskiej lub obcinać rękę złodziejowi.



Strona gotowa do druku

Wiadomości: Niemcy - prawo do budowy meczetów powinno być czymś **samo przez się zrozumiałym**

Autor: redakcja Dodano: poniedziałek, 29 października 2007 - 00:11 447 raz(y) oglądano.
News
Jak donosi Katolicka Agencja Informacyjna - według Kościołów chrześcijańskich i Centralnej Rady Żydów w Niemczech prawo do budowy meczetów powinno być czymś "samo przez się zrozumiałym".

Według Kościołów chrześcijańskich i Centralnej Rady Żydów w Niemczech prawo do budowy meczetów powinno być czymś "samo przez się zrozumiałym". "Muzułmańskie świątynie nie powinny znajdować się tylko w podwórzach" - oświadczył Hans Joachim Meyer, przewodniczący Centralnego Komitetu Katolików Niemieckich (ZdK).

W rozmowie z dziennikiem "Neuen Osnabrücker Zeitung" powiedział on, że muzułmanie mają prawo do "godnych świątyń". Jednak muszą one być dopasowane do historycznego kształtu obrazu miasta. Za ważne uznał wspieranie przez Europę zachodnią islamu, który naznaczony jest pokojem i tolerancją. W Niemczech relacje z muzułmanami muszą opierać się, "bez ustępstw", na podstawowych zasadach i wartościach zachodnioeuropejskich. Równocześnie muzułmańskie tradycje, jak noszenie chust, powinny być szanowane i tolerowane.

Natomiast sekretarz generalny Centralnej Rady Żydów, Stephan J. Kramer wskazał na znaczenie "stosownych meczetów" dla integracji wyznawców islamu ze społeczeństwem. Jego zdaniem "ekstremiści islamscy powinni ścierać się wraz z innymi muzułmanami tylko w meczetach, a nie gdzie indziej". Jednak obiekcje przeciwników budowy meczetów powinny być poważnie brane pod uwagę. Według Kramera judeochrześcijański fundament Niemiec jest "wystarczająco mocny, aby muzułmanów traktować jako równorzędnych partnerów". Integracja wyznawców islamu ze społeczeństwem będzie wtedy sukcesem, jeśli wszystkie strony będą traktowały się z należnym szacunkiem. Jego zdaniem obowiązkiem muzułmanów jest poszanowanie zasad konstytucji i czynna ich obrona.

Do budowy meczetów z pewnym krytycyzmem odniósł się natomiast przewodniczący Rady Kościołów Ewangelickich w Niemczech (EKD), bp Wolfgang Huber. Jego zdaniem przy realizacji niektórych projektów muzułmańskich świątyń powstaje pytanie, jak dalece wynika to z potrzeb religijnych, a na ile widać w nich manifestację siły. Biskup podkreślił w rozmowie z dziennikarzami w Berlinie, że muzułmanie mają prawo do swoich świątyń i obecności w mediach.

W minionym tygodniu przewodniczący Konferencji Biskupów Niemiec kard. Karl Lehmann oświadczył, że wolność religijna chroni również prawo muzułmanów do budowania meczetów w miejscach, gdzie zamieszkują. Plany takich budów powinny jednak być odpowiednio wcześniej omawiane z mieszkańcami i lokalnymi władzami.




Strona gotowa do druku

Wiadomości: Tadżykistan: Zburzono trzy meczety

Autor: redakcja Dodano: niedziela, 28 października 2007 - 17:18 539 raz(y) oglądano.
News
W stolicy Tadżykistanu - Duszanbe zburzono trzy meczety a kilkanaście innych zamknięto. Według miejscowych władz świątynie działały one bez zezwolenia, a przy tym psuły architektoniczne oblicze miasta.

Saidbek Machmudollojew z rządowego Wydziału Spraw Religijnych potwierdził zburzenie obiektów wykorzystywanych systematycznie przez muzułmanów na modlitwę, "których nie zarejestrowano jako meczety w ministerstwie sprawiedliwości i które psuły architekturę miasta".

Muzułmanie i przedstawiciele opozycji widzą w tym podjętą przez rząd próbę uniemożliwienia "szerzenia" islamu poza strukturami oficjalnie kontrolowanymi przez władze. Jeden z meczetów zbudowano w 1992 r., jeszcze przed wybuchem wojny domowej w Tadżykistanie, ze składek wiernych i stale tętnił życiem. Hikmatullo Saifullozoda z opozycyjnej Partii Odrodzenia Islamskiego powiedział międzynarodowej agencji obrony wolności religijnej "Forum 18", że każdy ze zniszczonych meczetów mieścił co najmniej 100 miejsc siedzących, zwłaszcza w czasie piątkowych modłów. Dodał, że jedna ze świątyń była już raz zburzona, po czym ją odbudowano i ponownie zniszczono 17 września.

Rząd od pewnego czasu chce wyeliminować meczety nie uznane i już w marcu br. jeden z przedstawicieli władz zapowiedział, że ze 148 takich niezarejestrowanych świątyń 13 zostanie zburzonych, 28 uzyska legalizację a pozostałe będą zamknięte.

Zapowiedź ta wywołała zaniepokojenie także wśród nieislamskich mniejszości wyznaniowych w mieście, które obawiają się podobnych interwencji przeciw swym miejscom kultu. W lutym 2006 zniszczono już część jedynej w kraju synagogi, istniejącej od ponad stu lat, gdyż na jej miejsce ma powstać nowy pałac prezydencki. W wyniku protestów wyburzanie świątyni wstrzymano, ale nadal trwają obawy o jej przyszłość.


onet/ kai



Strona gotowa do druku

Wiadomości: Dziennik o **meczetomanii** w Niemczech

Autor: redakcja Dodano: niedziela, 28 października 2007 - 16:49 541 raz(y) oglądano.
News
O meczetomanii - jak można nazwać "szał budowania meczetów" w niektorych państwach Europy Zachodniej pisze w tym miesiącu też "Dziennik".

W Niemczech prawdziwy boom budowlany na meczety. Powstaje ich obecnie 184, a poza tym tysiące domów modlitewnych i szkół. Niemcom coraz bardziej się to nie podoba i to nie tylko dlatego, że nie chcą być rano budzeni śpiewem muzeina. Trzy miliony spośród 82 milionów mieszkańców Niemiec to muzułmanie.

Największe emocje wzbudzają od miesięcy plany budowy nowego meczetu w Kolonii. Budowla ma mieć 34-metrową kopułę oraz dwa 55-metrowe minarety. Okoliczni mieszkańcy protestują przeciwko tej inwestycji. Wielkie meczety mają powstać też w Berlinie i Monachium - informuje Dziennik.

Protestują również hierarchowie kościołów chrześcijańskich, a nawet niektórzy politycy. Przeciwnicy budowania meczetów wskazują, że są one często finansowane przez bogate państwa arabskie. Jest też nierównowaga, gdyż w większości krajów muzułmańskich nie można wybudować kościoła chrześcijańskiego, a państwach ortodoksyjnych religia inna niż islam jest prawnie zakazana.

Liderzy społeczności muzułmańskiej tłumaczą, że muszą budować nowe meczety, bo wielkie kościoły chrześcijańskie już nie sprzedają im świątyń. Dotychczas na meczety zamieniono zaledwie sześć kościołów. Na przykład niemiecki kościół katolicki wyprzedawał ostatnio świątynie, gdyż spadła liczba wiernych i coraz mniej ludzi płaci na ich utrzymanie.

"Jeśli dziś mogą być budowane reprezentacyjne meczety w krajach europejskich, to wobec tego i ja chciałbym móc odprawić Mszę św. w Arabii Saudyjskiej i nie dostać się do więzienia" - mówił niedawno ewangelicki kardynał Karl Lehmann. Opowiedział się przeciwko równemu statusowi dla religii chrześcijańskiej i niechrześcijańskich w Niemczech. Jednocześnie zaapelował o wolność wyznania w krajach zdominowanych przez islam.

184 nowe meczety to klasyczne budowle, które mają widoczną z zewnątrz kopułę i minarety. Oprócz nich muzułmanie stawiają ponad 2600 domów modlitwy i szkół - możemy dowiedzieć się z "Dziennika"




Strona gotowa do druku

Wiadomości: Podstawówka w USA kształci małych terrorystów - za saudyjskie pieniądze

Autor: redakcja Dodano: niedziela, 28 października 2007 - 13:46 478 raz(y) oglądano.
News
Szerzenie nienawiści do chrześcijan, szyitów i żydów - to główne zarzuty, jakie stawiają amerykańskie władze zespołowi islamskich szkół dla dzieci i młodzieży w Fairfax (Północna Wirginia). Kampus ma kształcić dzieci z książek, w których wprost mówi się o "nagrodach za najwyższe poświęcenie w walce z wrogami Allaha" - donosi "Dziennik"


Powstał nawet raport o tym, w jaki sposób szkoły w Fairfax piorą mózgi małych muzułmanów. Autorem raportu jest Amerykańska Komisja ds. Międzynarodowej Wolności Religijnej, która ostatnio skontrolowała kampus. Raport nagłośniła właśnie telewizja NBC 4.

Saudyjska Akademia Islamska - tak nazywa się ośrodek kształcący małych muzułmanów w Fairfax - jest wspierana finansowo przez Arabię Saudyjską. Początkowo miała to być jedynie szkoła dla dyplomatów z krajów arabskich. Teraz jednak otworzyła się także na innych uczniów.

Władze kampusu - na który składa się przedszkole, podstawówka, gimnazjum i liceum - przyznają, że jeszcze niedawno podręczniki akademii zawierały kontrowersyjne treści. Dodają jednak, że wszystkie zdania nawołujące do nietolerancji religijnej już usunięto z książek - możemy przeczytać w "Dzienniku"

Przypominamy - niedawno Arabia Saudyjska ruszyła z medialna akcją w Polsce - i jak moglismy przeczytać Arabia Saudyjska to "królewstwo humanitaryzmu". Za saudyjskie pieniądze powstać ma też "Centrum dialogu" w Jankach.



Strona gotowa do druku

Wiadomości: Wielki meczet pod Wawelem? Inicjatywę popiera **Krytyka polityczna** i **Tygodnik Powszechny**

Autor: redakcja Dodano: niedziela, 28 października 2007 - 12:44 521 raz(y) oglądano.
News
Niezwykły projekt performera Rahima Blaka Artysta chce, by w Krakowie powstał meczet oraz Centrum Kultury Islamu. Do pomysłu udało mu się już przekonać m.in. miejscową Akademię Sztuk Pięknych, krakowski oddział Stowarzyszenia Architektów Polskich oraz Goethe-Institut. Te instytucje objęły honorowy patronat nad przedsięwzięciem, medialnie inicjatywę wspiera "Tygodnik Powszechny" - sprawę opisał DZIENNIK.

Ks. Adam Boniecki, redaktor naczelny "Tygodnika", podkreśla, że dialog pomiędzy religiami jest rzeczą niesłychanie ważną. "A im więcej miejsc, gdzie można dyskutować i rozmawiać na ten temat, tym lepiej" - uważa ks. Boniecki.

Również pomysłodawca Rahim Blak tłumaczy swoją inicjatywę potrzebą dialogu. "Wiem, że przedsięwzięcie może wzbudzać kontrowersje, zwłaszcza w Krakowie, mieście kościołów. Ale mnie jako artyście wolno więcej niż politykowi, urzędnikowi czy duchownemu" - jak cytuje jego słowa "Dziennik"

Artysta chce, by Centrum Kultury Islamu Al-Fan - oprócz miejsca kultu religijnego - było "ambasadą" kultury islamu. Marzy, żeby było odwiedzane nie tylko przez miejscowych wyznawców Mahometa, których żyje w Krakowie ponad 700, ale też przez wszystkich krakowian i turystów.

Meczet wraz z centrum miałby stanąć na działce pomiędzy ul. Kościuszki a placem Na Stawach. Teren należy do gminy Kraków. Co sądzą o tym władze miasta? Prezydent ustami swojego rzecznika Marcina Helbina komentuje: "To pomysł na bardzo wstępnym etapie realizacji. Dlatego trudno mi komentować ideę, która zrodziła się w czyjejś głowie. W sąsiedztwie planowanej inwestycji znajduje się parafia Najświętszego Salwatora". "Nikt ze mną nie rozmawiał na ten temat" - mówi DZIENNIKOWI ks. Stefan Misiniec, proboszcz parafii. Ma nadzieję, że zanim ktoś rozpocznie budowę, dojdzie do konsultacji z parafią i z mieszkańcami.

Pomysł budowy meczetu będzie dyskutowany na najbliższej sesji rady dzielnicy, w której planowana jest lokalizacja. "Jestem człowiekiem tolerancyjnym. Uważam, że wszystkie kultury i religie powinny mieć swoje centra i kościoły. Trzeba się jednak zastanowić, czy to dobra lokalizacja. W pobliżu jest plac targowy, biurowiec, bloki mieszkalne" - zastanawia się Andrzej Hawranek, przewodniczący dzielnicy.

reszta artykułu


Rozumiemy że inicjatywę wspiera Emir (Książe) Mohamet Jabiry, Imam Nizar Sonaallach, Fundacja Przyjaźni Polsko-Marokańskiej, lub skrajnie lewicowa "Krytyka Polityczna" - ale warto zadać pytanie - czemu wspiera ją "Tygodnik Powszechny" i ks. Adam Boniecki.... Szczególnie że jak dowiadujemy się - na razie inicjatywa nie jest niczym więcej niż pomyslem - co potwierdził rzecznik miasta Krakowa Marcin Helbin (To pomysł na bardzo wstępnym etapie realizacji. Dlatego trudno mi komentować ideę, która zrodziła się w czyjejś głowie. )

Tymczasem udało się nam dowiedzieć coś niecoś o Rahimie Blak'u - artyście ktory jest autorem projektu. Jest on co prawda muzułmaninem - ale raczej nie gorliwym. W maju pokazywał swoje prace na wrocławskiej wystawie "Sex shop". W magazynie artystycznym "Sekcja" napisano o nim: Podobna ambiwalencja cechuje niemal wszystkie prace Rahima Blaka. Każda zawiera mniejszy lub większy ładunek żenady, którą artysta wystawia się na łatwe ataki. Bo czyż nie jest żenujące umieszczenie lateksowej cipki na baku motocyklowym?








Strona gotowa do druku

Wiadomości: Frederick Forsyth: Polacy, nie wpuszczajcie muzułmanów

Autor: redakcja Dodano: niedziela, 28 października 2007 - 12:31 702 raz(y) oglądano.
News
Frederick Forsyth, islam, terroryzmFrederick Forsyth: Nie wpuszczajcie muzułmanów

Słynny brytyjski pisarz zastanawia się na łamach DZIENNIKA, czy Polska może zostać zaatakowana przez islamskich terrorystów. Jeśli już miałoby się tak stać, to - zdaniem Forsytha - najlepszą okazją dla terrorystów będzie EURO 2012.
Czy Polska jest zagrożona atakiem terrorystycznym? Nie sądzę, aby Al-Kaida miała uczynić dla was wyjątek. Polska jest zaangażowana w operacje wojskowe w Iraku i Afganistanie, słyszałem o pojawiających się w związku z tym groźbach. Jednak, moim zdaniem, wybór miejsca zamachu przez terrorystów wcale nie zależy od stopnia zaangażowania danego kraju w te wojny. W końcu w siłach koalicyjnych w Iraku uczestniczyło ponad trzydzieści państw, a do zamachów doszło jedynie w kilku. Bo schemat działania terrorystów jest zupełnie inny - spójrzmy na przykład Hiszpanii czy Wielkiej Brytanii: zarówno w Madrycie, jak i w Londynie za zamachy odpowiadają "rodzimi" muzułmanie. Bo wybór miejsca ataku w dużym stopniu determinuje lokalne zaplecze.

Można powiedzieć, że Polska jest w o tyle lepszej sytuacji, że mniejszość muzułmańska jest w niej naprawdę nieliczna. W Wielkiej Brytanii mieszka około dwóch milionów wyznawców islamu, co jest spadkiem po dawnym imperium. Polska to kraj w przeważającej mierze katolicki, bez postkolonialnych bolączek. W praktyce oznacza to mniej więcej tyle, że nie macie żadnego obowiązku wpuszczania do siebie tysięcy osób z Bliskiego Wschodu czy Azji. Tymczasem w naszym przypadku ci ludzie mogą do nas wjechać w ramach prawa do łączenia rodzin. I to jest, moim zdaniem, fundamentalna różnica. Mogę nawet zaryzykować twierdzenie, że jeśli wasz rząd zastosuje świadomą politykę ograniczonego przyjmowania osób z państw islamskich, zapobiegnie to wyhodowaniu rodzimych ekstremistów. To dość oczywisty mechanizm - gdy w waszym kraju będzie niewielu muzułmanów, to każdy potencjalny islamski terrorysta, który spróbuje się do was dostać, zostanie łatwo dostrzeżony.

Terroryści są jak ryby
W Europie islamscy radykałowie zyskują istotną przewagę tylko wówczas, jeśli mają możliwość wtopienia się w szerszą społeczność. Lider chińskich komunistów Mao Zedong mawiał, że rewolucjonista powinien poruszać się w masach ludowych jak ryba w wodzie. Podobnie terroryści - by skutecznie działać, potrzebują bardzo wielu podobnych do nich ryb. I tak się stało w Wielkiej Brytanii w 2005 roku - dwaj spośród uczestników zamachów z 7 lipca już wcześniej byli na liście osób powiązanych z islamskimi ekstremistami, jednak policja nie miała już środków, by objąć ich obserwacją. W przypadku Polski takim słabym punktem mogą okazać się emigranci z Czeczenii. Gdyby pojawili się u was Somalijczycy, chociażby ze względu na wygląd łatwo byłoby ich zauważyć i obserwować. Tymczasem Czeczeni to grupa, która już od jakiegoś czasu zamieszkuje w Polsce, a niektórzy z nich - choć zapewne zdecydowana mniejszość - to religijni fanatycy. Gdyby to właśnie czeczeński fanatyk miał dokonać zamachu w Polsce, zakładam, że najpierw dołączyłby do swoich rodaków mieszkających w waszym kraju, zgodnie z zasadą "pływania w przyjaznym morzu", korzystałby z ludzi znających wasz język albo sam by się go nauczył.

Nie można też wykluczyć, że niebezpieczeństwo czai się gdzie indziej, choć równie blisko - choćby za waszą zachodnią granicą. Przecież w Niemczech mieszka ponad półtora miliona Turków, wielu z nich ma unijne paszporty, zaś wyglądem nie różnią się od Europejczyków z Południa. Z Niemcami macie praktycznie otwartą granicę, a lada dzień Polska wejdzie do strefy Schengen. Wtedy autokar z potencjalnym zamachowcami z drugiego krańca Europy będzie mógł wjechać do waszego kraju bez jakiejkolwiek kontroli granicznej. Dlatego, mimo że granice znikną, polskie służby bezpieczeństwa wcale nie będą miały mniej roboty i będą musiały bardzo uważnie przyglądać się wszelkim przybyszom. A to wiąże się z koniecznością posiadania swoich ludzi m.in. w pociągach i samolotach, prześwietlaniem bagaży i wieloma innymi środkami ostrożności, które, rzecz jasna, są bardzo kłopotliwe dla podróżnych. Ale innego wyjścia nie ma.

Bomba z cukru pudru
Często powstanie pytanie, skąd biorą się ludzie, którzy są gotowi poświęcić życie w imię hasła walki z cywilizacją Zachodu? Ten mechanizm jest częściowo znany. Al-Kaida ma tzw. wizytujących nadzorców, którzy przyjeżdżają do Europy jako immamowie. To oni wyławiają spośród lokalnej społeczności muzułmańskiej kandydatów na terrorystów. Potem zapraszają ich do Pakistanu, organizują przejazd, a na miejscu udział w terrorystycznym treningu. Tam uczą się, jak wynająć mieszkanie, jak nie zwracać na siebie uwagi, a przede wszystkim jak skonstruować ładunek wybuchowy. Wbrew pozorom w dzisiejszych czasach nie jest to tak trudne, jak mogłoby się wydawać. Wystarczy nawóz sztuczny, cukier puder czy TCAP (trimer nadtlenku acetonu), silny środek wybuchowy zwany "Matką Szatana", który można uzyskać z kosmetyków i domowych środków czystości.

reszta artykułu



Strona gotowa do druku

Wiadomości: Oman: Żadna kobieta nie dostała się do Rady Konsultacyjnej

Autor: grzegorz_jakubczyk Dodano: niedziela, 28 października 2007 - 09:30 289 raz(y) oglądano.
News
Żadna z kandydujących 21 kobiet nie dostała się do omańskiej Rady Konsultacyjnej (Madżlis asz-Szura), 84-osobowego ciała doradczego - podano po wyborach w Maskacie.

W 2003 roku do Rady dostały się po raz pierwszy dwie kobiety.

Władze Omanu zezwoliły w tym roku po raz pierwszy na publiczną kampanię wyborczą do Madżlisu. Kandydaci mogli przedstawiać swoje zdjęcia i programy polityczne na bilboardach.

Oman jest monarchią absolutną. Głową państwa jest od 1970 roku sułtan Kabus ibn Said as-Said. Rada Konsultacyjna wraz z 53-osobową Radą Państwa (Madżlis al-Dawla), mianowaną przez sułtana, tworzy Radę Omanu.

pap/onet



Strona gotowa do druku

<   11121222324252627282930313233343536373839404142434445464748495051525363738393103113123133143153163173183193203213223233243253263273283293303313323333343353363373383393403413   >

Możesz pobierać nasze niusy, używając pliku backend.php.