|
10-02-2012 - 14:53
|
||||||
![]() |
||||||
Menu główneInformacja
Strona która oglądasz jest tylko archiwum materiałów z poprzednich lat i nie jest już aktualizowana. Jeśli chcesz wejść na obecny portal Europa 21 - z najnowszymi informacjami - kliknij tutaj
forum
Online
Obecnie jest 11 gości i 0 użytkowników online.
Jesteś anonimowym użytkownikiem. Możesz się zarejestrować tutaj |
![]() Temat: IranTeksty opublikowane w tym temacie.Wiadomości: Kartki na benzynę, tłum skanduje: Zabic Ahmadinedżada!Autor: foxmulder Dodano: środa, 27 czerwca 2007 - 08:20
505 raz(y) oglądano.
Przeciwko prezydentowi Iranu obracają się już nawet jego podwładni. W sprzeciwie wobec wprowadzenia kartek na benzynę grupa demonstrantów podpaliła jedną ze stacji paliwowych w Teheranie. Jedno ze skandowanych haseł brzmiało: "Karabiny, fajerwerki, czołgi, Ahmadineżada trzeba zabić".
Demonstrantów rozpędziła specjalna jednostka policji do walki z manifestacjami. Wszystko dlatego, że Iran, który jest drugim w OPEC i czwartym na świecie producentem ropy naftowej zdecydował, że Irańczycy będą mogli benzynę kupować na kartki. Prywatni właściciele samochodów, którzy nie mogą stosować w swoich pojazdach gazu, miesięcznie będą mogli wyjeździć najwyżej 100 litrów benzyny. reszta artykułu Wiadomości: Islamska kłótnia - dotknął czy nie dotknął kobiety...Autor: Marcus_Crassus Dodano: poniedziałek, 25 czerwca 2007 - 23:32
442 raz(y) oglądano.
Eks-prezydent: W życiu nie dotknąłem obcej kobiety
Na głowę byłego reformatorskiego prezydenta Iranu posypały się gromy. W internecie pojawił się film, na którym widać, jak Mohammad Khatami podczas wizyty we Włoszech podaje rękę kobietom, a to wbrew islamskiemu prawu. Khatami zarzeka się, że to nieprawda - opisuje kuriozalną awanturę w Iranie "Dziennik". Konserwatywni przeciwnicy Khatamiego tylko czekali na taką okazję do ataku. Za pretekst posłużył film z wizyty byłego prezydenta we Włoszech. Widać na nim, jak wita się z kilkoma kobietami. A dotykanie kobiet, które nie należą do rodziny, jest w szariacie - islamskim prawie - surowo zakazane. To właśnie dlatego irańscy politycy podczas wszelkich wizyt jak ognia unikają podawania dłoni politykom-kobietom. Ale Khatami nie chce się przyznać do przestępstwa. Jego biuro wydało oficjalne oświadczenie w tej sprawie. Twierdzi w nim, że film jest zmanipulowany. "Film zmontowano tak, by widać było, że były prezydent podaje rękę Włoszkom. Prezydent zdecydowanie zaprzecza, by coś takiego miało miejsce" - głosi oświadczenie opisywane przez Dziennik. Wiadomości: Izrael zaatakuje IranAutor: Marcus_Crassus Dodano: poniedziałek, 25 czerwca 2007 - 23:25
399 raz(y) oglądano.
Dziennik:
rozmowę prowadzi Filip Memches Stosunki pomiędzy Tel Avivem a Teheranem są bardzo napięte. Mahmud Ahmadineżad nie przebiera w groźbach. Co w związku z tym zamierza zrobić Izrael? Czy jest możliwe, że zaatakuje jako pierwszy? W tym roku obchodzimy czterdziestolecie wojny sześciodniowej. Państwo żydowskie znalazło się wtedy w sytuacji śmiertelnego zagrożenia. Dla własnego bezpieczeństwa Izrael podjął zdecydowane kroki militarne. Teraz może się stać podobnie. Oczywiście nie należy sobie tego życzyć. Najlepszym rozwiązaniem jest zmiana władzy w Teheranie. Dlatego szczególnie potrzebne jest wspieranie opozycji irańskiej przez wolny świat. Przywódcy państw zachodnich powinni zrozumieć, że tam, gdzie rządzą fundamentalistyczne i totalitarne reżimy, jedynymi sojusznikami wolnego świata są demokratyczni dysydenci, a nie dyktatorzy, z którymi się na rozmaite sposoby negocjuje. Z tym, że akurat w przypadku Iranu aktywność państwa żydowskiego na tym polu byłaby niezręcznością. Nazywa pan Ahmadineżada dyktatorem. Ale przecież został wybrany demokratycznie i cieszy się całkiem sporym poparciem społecznym. Utrzymuję kontakty z tamtejszymi dysydentami i uważam, że Iran jest w podobnej sytuacji, jak niegdyś kraje komunistyczne. Opozycja irańska w swej skali przypomina polską "Solidarność". To ruch masowy. Jedno pokolenie wystarczyło, by nastąpiła daleko idąca przemiana społeczeństwa. Jego sporą część stanowią ludzie, którzy pragną zrzucić jarzmo represyjnej władzy, lecz nie mają jeszcze na tyle odwagi, żeby tego dokonać. Ale powoli system rozpada się od środka. Pańska książka "The Case for Democracy" zrobiła ogromne wrażenie na obecnym prezydencie USA. Według George'a W. Busha zawiera ona treści, które mogą służyć jako uzasadnienie jego działań. Czy dostrzega pan wpływ swojej książki na politykę zagraniczną Ameryki? Jak najbardziej. Bush prowadzi politykę wspierania inicjatyw wolnościowych w krajach o różnych kulturach, tradycjach, religiach. Rozumie, że człowiek, niezależnie od uwarunkowań lokalnych, mając do wyboru życie w strachu przed władzą i życie w warunkach, kiedy nie ma się powodu obawiać władzy, wybierze to drugie. Pozostaje tylko kwestia tego, czy odważy się podjąć trud walki o wolność. W jednej sprawie polemizuję z Bushem. Jego polityka opiera się na przeświadczeniu, że demokracja przyniesie wolność od razu. Weźmy chociażby przypadek Autonomii Palestyńskiej, gdzie w demokratycznych wyborach zwyciężył Hamas. Demokracja nie wytwarza w sposób automatyczny wolności, lecz wieńczy proces dochodzenia do niej. Co nie zmienia faktu, że między Bushem a mną jest zgoda co do zasadniczego podziału na społeczeństwa wolności i społeczeństwa strachu. Prawdę mówiąc, pański podział na społeczeństwa wolności i społeczeństwa strachu może się wydawać daleko posuniętym uproszczeniem... W każdym państwie można zmierzyć poziom swobód politycznych i gospodarczych według skali opracowanej przez Freedom House. Ale w moim podziale nie chodzi o ostatecznie ukształtowane formy społeczeństwa, lecz o dwie ścieżki rozwoju. Dochodzenie do wolności i demokracji jest procesem, który może zmieniać dynamikę i kurs. Dobrze to widać na przykładzie Rosji. Najpierw zrobiła duży krok w stronę swobód, a teraz - co mnie niepokoi - cofa się, choć obecnego stanu rzeczy nie można porównywać do okresu sowieckiego. Skoro demokracja nie jest cechą, która różni te dwa rodzaje społeczeństw, jaką inną wskazałby pan jako rozstrzygającą? Zarówno z historii, jak i teraźniejszości znamy kraje, w których mechanizmy demokratyczne nie zagwarantowały swobód obywatelskich. W państwach totalitarnych mogą się przecież formalnie odbywać powszechne wolne wybory, ale jeśli czyjeś poglądy są na gruncie obowiązującej ideologii państwowej odrzucane, to nie można ich głośno artykułować. Dlatego jako test na zakres wolności w danym kraju proponuję konsekwencje ponoszone przez człowieka, który na placu w środku miasta wykrzykuje opinie będące nie w smak władzy. Tyle że nawet zachodnioeuropejska liberalna demokracja nie na wszystko w tym przypadku pozwala. Czy istnieje jakaś granica swobody wypowiedzi? Jeśli ktoś w zamkniętym pomieszczeniu podnosi fałszywy alarm, że wybuchł pożar, a więc sieje panikę i sprawia, iż przerażeni ludzie, uciekając, zaczynają się wzajemnie tratować, to takie zachowanie powinno być ustawowo zakazane. Granicą powinno być zawsze bezpieczeństwo pojedynczych obywateli i poszczególnych grup społecznych. A takie zagrożenie pojawia się, gdy ktoś nawołuje bezpośrednio do użycia wobec kogoś drugiego przemocy. Jak traktować na przykład propagandę tej części lewicy, która próbuje rehabilitować komunizm i usprawiedliwiać jego zbrodnie? To nie musi być równoznaczne z nawoływaniem do aktów agresji. Jestem przeciwny ustawowemu zakazowi głoszenia poglądów komunistycznych. Dlatego uważam za niewłaściwe rozwiązania prawne, jakie wprowadzane są - także przez odpowiednie zapisy konstytucyjne - w państwach dawnego bloku wschodniego. W Izraelu działa partia komunistyczna, podobnie jak w wielu krajach europejskich, i nie niesie to żadnych dramatycznych konsekwencji. Europejczycy już wiedzą, do czego prowadzi komunizm, więc poparcie dla tych ugrupowań znacząco spada. A jak w takim razie państwo ma reagować na publiczne wypowiedzi neonazistów czy osób negujących Holocaust? Czy ich również powinna obejmować wolność słowa? Tak jak w przypadku komunistów mogą nas oburzać - a nawet ranić - wystąpienia tych ludzi, ale nie mamy prawa zabraniać im zabierania głosu. Jeśli decydujemy się na swobodę wyrażania opinii, to powinna ona dotyczyć również najbardziej absurdalnych poglądów. reszta artykułu Wiadomości: Iran: mamy 100 kilo wzbogaconego uranuAutor: foxmulder Dodano: piątek, 22 czerwca 2007 - 12:07
526 raz(y) oglądano.
Iran ogłosił, że dysponuje obecnie stoma kilogramami różnego rodzaju wzbogaconego uranu.
Informację taką - przekazaną w piątek przez agencję IRNA - podał szef irańskiego resortu spraw wewnętrznych Mustafa Purmohammadi w przemówieniu, wygłoszonym w czwartek wieczorem w południowo-zachodnim Iranie. - Ponad sto kilogramów różnego rodzaju wzbogaconego uranu zostało dostarczonych do magazynów - powiedział. Z kolei anonimowy przedstawiciel władz irańskich, cytowany przez agencję Reutera, zdementował natychmiast informację ministra, stwierdzając, że podane przez Purmohammadiego dane nie są prawdziwe. reszta artykułu Wiadomości: Kamienowanie znów w Iranie!Autor: shapur Dodano: czwartek, 21 czerwca 2007 - 14:19
727 raz(y) oglądano.
Na dzień dzisiejszy ludzkie bestie w turbanach zaplanowały ukamienowanie dwóch ludzi. Dla mnie nie ma znaczenia tzw. "wina" bo kamienowanie jest takim barbarzynstwem ze tylko bestia a nie człowiek moze coś takiego pochwalać i zarządzać. Ale w celu uzupełnienia informacji - ich "winą" jest stosunek pozamałżenski.
http://daneshjoo.org/publishers/currentnews/article_11717.shtml Wiadomości: USA: rośnie presja w sprawie ataku na IranAutor: foxmulder Dodano: wtorek, 19 czerwca 2007 - 13:51
460 raz(y) oglądano.
Przywódcy neokonserwatystów, najbliżsi doradcy wiceprezydenta Cheneya oraz wpływowi senatorowie Lieberman i McCain wzywają, by użyć siły wobec reżimu ajatollahów, który buduje bombę atomową
Presja tzw. jastrzębi rośnie. "Uderzyć w Ahmadineżada najszybciej, jak to tylko logistycznie możliwe" - proponuje Norman Podhoretz, jeden z intelektualnych przywódców waszyngtońskich neokonserwatystów. W najnowszym numerze magazynu "Commentary" Podhoretz opublikował okładkowy artykuł "Dlaczego trzeba zbombardować Iran". Właśnie neokonserwatyści kilka lat temu przekonali prezydenta Busha do inwazji na Irak. W ostatnich dniach niemal w każdym wystąpieniu publicznym do użycia siły przeciw Iranowi wzywa też senator Joe Lieberman, w 2000 r. kandydat Partii Demokratycznej na wiceprezydenta. Oprócz prac nad budową bomby atomowej Lieberman zarzuca Teheranowi zbrojenie i szkolenie bojówek, które zabijają amerykańskich żołnierzy w Iraku. Nazywa to "aktem wojny" i wzywa prezydenta do "aktywnej odpowiedzi". Pogląd ten podziela przyjaciel Liebermana, republikański senator i czołowy kandydat na prezydenta John McCain. Na jednym ze spotkań z wyborcami spytany, co zrobić z Iranem, zaśpiewał na melodię znanej piosenki: "Bomb, bomb, bomb, bomb Iran!". Weekendowy "New York Times" opublikował też artykuł o narastającym w administracji Busha sporze między obozem realistów skupionych wokół sekretarz stanu Condoleezzy Rice i resztką "jastrzębi", którzy jeszcze uchowali się w otoczeniu wiceprezydenta Dicka Cheneya. Spór dotyczy właśnie opcji militarnej wobec Iranu. Na razie, jak twierdzi gazeta, górą są realiści, jednak "jastrzębiom" niemal codziennie przybywa argumentów. Dyplomacja i wirówki Bush i Rice niemal równo rok temu ogłosili zmianę w polityce wobec Iranu. Zamiast gróźb postawili na dyplomatyczny nacisk na Teheran we współpracy z Unią Europejską, Rosją i Chinami. Jednak jedynym efektem tej polityki była pozbawiona zębów rezolucja Rady Bezpieczeństwa ONZ. Przeciwnicy takiego podejścia podają bezlitosne fakty: rok temu Iran miał kilkadziesiąt wirówek do wzbogacania uranu. Dziś, mimo dyplomatycznych zabiegów, ma ich ponad 1,3 tys. W tym roku dojdzie do 8 tys. W porównaniu z sytuacją sprzed kilku lat, gdy trwała debata, czy uderzyć na Irak, dziś "jastrzębi" w administracji Busha jest o wiele mniej. Tacy ludzie jak: Donald Rumsfeld, Paul Wolfowitz, John Bolton, Douglas Feith, Scooter Libby, nie zajmują już czołowych stanowisk w państwie. Jednak szczególnie w biurze najbliższego neokonserwatystom wiceprezydenta Cheneya pozostało sporo urzędników i doradców, którzy jasno przyznają, że Stany Zjednoczone mogą powstrzymać Iran tylko w jeden sposób - bombardując instalacje nuklearne. reszta artykułu Wiadomości: Iran - czapa za pornola.Autor: redakcja Dodano: środa, 13 czerwca 2007 - 14:53
664 raz(y) oglądano.
Irański parlament przyjął w środę ustawę, która umożliwia orzeczenie kary śmierci za pracę przy produkcji filmów pornograficznych.
Ustawę przyjęto stosunkiem głosów 148 do 5 przy czterech wstrzymujących się w liczącym 290 miejsc parlamencie. Nowo przyjęte prawo jest oparte na zasadach Koranu, stamtąd też zaczerpnięto sformułowania, w tym określenie producentów prac pornograficznych jako "gorszycieli czyniących zło". Za dopuszczających się ciężkiego przestępstwa uznano producentów, reżyserów, kamerzystów i aktorów w pornograficznych filmach wideo. Ustawa przewiduje także kary do kary śmierci włącznie dla dystrybutorów filmów i twórców stron internetowych, którzy wykorzystują produkcje pornograficzne. Dotyczy to też materiałów na DVD i CD. Aby ustawa zaczęła obowiązywać, musi zostać zatwierdzona przez Radę Strażników. Jest ona złożona z 12 teologów i prawników i czuwa nad zgodnością ustaw z zasadami islamu. Wiadomości: Iran znów grozi - Mottaki ostrzega USAAutor: Marcus_Crassus Dodano: środa, 13 czerwca 2007 - 08:47
429 raz(y) oglądano.
Iran sprawi, że Stany Zjednoczone pożałują zatrzymania na początku tego roku pięciu Irańczyków w Iraku - oświadczył irański minister spraw zagranicznych Manuszehr Mottaki.
Iran twierdzi, że zatrzymani w styczniu Irańczycy są dyplomatami i domaga się ich uwolnienia. Według strony amerykańskiej, wspierali oni rebeliantów w Iraku. "Sprawimy, że Amerykanie pożałują swego niegodziwego i bezprawnego działania przeciwko konsulatowi Islamskiej Republiki Iranu w Irbilu oraz porwania pięciu irańskich dyplomatów" - zacytowała we wtorek słowa Mottakiego państwowa telewizja irańska. USA twierdzą, że miejscem zatrzymania "nie był konsulat irański ani budynek rządowy". Stany Zjednoczone i rząd Iraku systematycznie oskarżają Iran o wzniecanie politycznego ekstremizmu wśród irackich szyitów. Wiadomości: Joe Lieberman - czas zaatakować Iran!Autor: redakcja Dodano: poniedziałek, 11 czerwca 2007 - 20:55
592 raz(y) oglądano.
Wpływowy amerykański senator demokratyczny Joe Lieberman zaproponował przeprowadzenie przez USA ataku na Iran, by w ten sposób powstrzymać władze w Teheranie przed wspieraniem irackich bojówek - poinformował “Financial Times”.
- Uważam, że powinniśmy przygotować się do podjęcia agresywnej akcji zbrojnej przeciwko Irańczykom, aby powstrzymać ich przed zabijaniem Amerykanów w Iraku - powiedział senator w rozmowie z telewizją CBS, na którą powołuje się brytyjski dziennik. - Według mnie, powinno się w tym uwzględnić atak na terytorium irańskie, gdyż posiadamy mocne dowody, iż mieści się tam baza, gdzie szkoleni są ci ludzie zabijający naszych żołnierzy - tłumaczył polityk ze stanu Connecticut. Lieberman prawdopodobnie jest pierwszym amerykańskim politykiem, nawołującym publicznie do ataku na Iran za działania w Iraku. Jednak - jak zauważa “FT” - jego poglądy wyrażają złość i frustrację panującą w szeregach administracji i wojsk USA. Senator twierdzi, że wyszkolone przez Irańczyków milicje są odpowiedzialne za śmierć co najmniej 200 amerykańskich żołnierzy. Dlatego też sądzi, że warto zastosować radykalne środki. - Jeśli oni nie grają według reguł, musimy użyć siły. A jak dla mnie, to oznacza podjęcie działań zbrojnych, by powstrzymać ich od tego, co robią - podkreślił. Zapytany, czy sugerowałby atak lądowy, czy powietrzny Lieberman powiedział, że to już zależy od generalicji. Jego zdaniem, “dużo” można by zrobić z powietrza. Pod koniec maja doszło do pierwszego od ponad ćwierćwiecza spotkania irańsko-amerykańskiego. Rozmowy ambasadorów w Bagdadzie - Irańczyka Hasana Kazemiego Komi oraz Amerykanina Ryana Crockera - dotyczyły powstrzymania w Iraku przemocy na tle wyznaniowym. Crocker w czasie spotkania nalegał, by Teheran zaprzestał zbrojenia, finansowania i szkolenia irackich milicji, głównie szyickich. FT/PAP Wiadomości: Iran grozi USAAutor: foxmulder Dodano: poniedziałek, 11 czerwca 2007 - 07:44
475 raz(y) oglądano.
Wszystkie bazy amerykańskie w regionie znajdują się w zasięgu rażenia irańskiej broni " - tym stwierdzeniem wiceminister spraw wewnętrznych Iranu Mohammad Bagher Zolgadr dał do zrozumienia, że jego kraj nie będzie bezczynnie się przyglądał temu, co robią wrogowie. Samoloty USA i Izraela ćwiczą właśnie na pustyni atak na Iran.
Wspólne manewry rozwścieczyły Irańczyków. Piloci nie ukrywają, że na pustyni Negew przez tydzień będą ćwiczyć ataki na irańskie instalacje nuklearne. "W przypadku ataku USA na Iran, amerykańskie interesy na całym świecie i w regionie znają się w niebezpieczeństwie" - zagroził wiceminister. dziennik.pl |
|||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||
| Islam, Europa, lewica, prawica, Polska, Terroryzm, polityka, Izrael, Iran |