|
10-02-2012 - 14:54
|
||||||
![]() |
||||||
Menu główneInformacja
Strona która oglądasz jest tylko archiwum materiałów z poprzednich lat i nie jest już aktualizowana. Jeśli chcesz wejść na obecny portal Europa 21 - z najnowszymi informacjami - kliknij tutaj
forum
Online
Obecnie jest 11 gości i 0 użytkowników online.
Jesteś anonimowym użytkownikiem. Możesz się zarejestrować tutaj |
![]() Temat: IranTeksty opublikowane w tym temacie.Wiadomości: Irański reżim aresztuje **kontrrewolucjonistów**Autor: Marcus_Crassus Dodano: środa, 14 marca 2007 - 17:33
466 raz(y) oglądano.
W ciągu ostatnich dwunastu miesięcy na północnym zachodzie Iranu zatrzymano co najmniej 207 "kontrrewolucjonistów" - podała środowa prasa irańska. Chodzi o
miejscowych Kurdów i Azerów. Dziennik "Dżumhuri Islami" cytuje dane, przekazane przez przedstawiciela policji w prowincji Wschodniego Azerbejdżanu, graniczącej z Turcją i Irakiem. Według Hasana Karamiego, liczba zatrzymanych w ostatnim roku "członków i sympatyków ugrupowań kontrrewolucyjnych" wzrosła w porównaniu z rokiem poprzednim o 125 procent. Według agencji France Presse, która przekazała informację, chodzi przede wszystkim o działających w tej części Iranu opozycjonistów azerskich i kurdyjskich. W Azerbejdżanie Wschodnim przed dwoma tygodniami doszło do poważnych starć sił rządowych z grupami opozycjonistów; w końcu lutego niemal 50 rebeliantów kurdyjskich zginęło tu w starciu z armią irańską. W czasie operacji doszło do katastrofy wojskowego śmigłowca - zginęło 14 irańskich wojskowych Wiadomości: Iran krytykuje film o TermopilachAutor: foxmulder Dodano: środa, 14 marca 2007 - 11:18
746 raz(y) oglądano.
Władze Iranu skrytykowały amerykański film "300", określając go "wrogim aktem" przy zastosowaniu "broni kulturowej i psychologicznej". "300" opowiada o obronie pod Termopilami trzystu Spartan pod wodzą króla Leonidasa przed najazdem Persów pod wodzą Kserksesa w 480 r. p. n. e. Zdaniem Irańczyków ich przodkowie - Persowie - zostali źle pokazani. rzeczpospolita Irański rząd ostro protestuje przeciwko najnowszemu amerykańskiemu filmowi o bitwie pod Termopilami. To początek psychologicznej i kulturowej wojny - twierdzą Irańczycy Film "300" bije obecnie w Ameryce rekordy popularności. Tylko w pierwszy weekend wyświetlania zarobił ponad 71 mln dolarów. To epicka opowieść o heroicznym boju około 300 Spartan z gigantyczną armią Persów, która usiłowała dokonać inwazji na Helladę. Choć do bitwy pod Termopilami doszło blisko 2,5 tys. lat temu (w roku 480 przed Chrystusem), film wzbudził gwałtowne emocje w Iranie. -Ten obraz wypacza historię naszego kraju, to obraza dla naszej cywilizacji -ogłosił Dżakwad Szamakdari, doradca irańskiego prezydenta. Grupa irańskich parlamentarzystów złożyła w tej sprawie oficjalny protest do swojego MSZ i Rady Strażników Rewolucji. W efekcie władze Iranu wydały ostre oświadczenie: "Żaden rząd nie mógłby zaakceptować czegoś takiego. Uważamy to za wrogi krok, który jest elementem wypowiedzianej nam kulturowej i psychologicznej wojny". Film oburzył również irańską prasę. Według dziennika "Ayandeh-No" "Hollywood wypowiedział wojnę Iranowi". "Chce się wmówić widzom, że Iran, który należy obecnie do osi zła, od zawsze był źródłem wszystkiego, co najgorsze" -napisał dziennikarz gazety, sugerując, że film został zrobiony na zlecenie Białego Domu. Irańczycy oficjalnie zwrócili się do wszystkich muzułmańskich krajów, by nie dopuściły filmu do dystrybucji na swoim terytorium. W Internecie zbierane są podpisy pod specjalną petycją. "Film przedstawia Irańczyków jako potwory, które wyłażą z ciemności, by zniszczyć grecką cywilizację" - piszą autorzy protestu, przekonując, że w roku 480 "Iran (nazywany przez Greków Persją)" był wspaniale rozwiniętą, tolerancyjną cywilizacją. reszta artykułu: Wiadomości: Rosja sceptyczniej o Iranie?Autor: redakcja Dodano: środa, 14 marca 2007 - 00:41
427 raz(y) oglądano.
W Moskwie uważa się, że Iran nadużywa dobrej woli Rosji, która konstruktywnie odnosi się do spraw Teheranu - podały rosyjskie agencje, powołując się na "dobrze poinformowane" moskiewskie źródło.
Tego dnia strona rosyjska powiadomiła też, że odracza budowę irańskiej elektrowni atomowej w Buszerze. Rosja, która dotychczas sprzeciwiała się zastrzeżeniom Zachodu co do dostaw broni do Iranu, pomagała budować elektrownię nuklearną w Buszerze i łagodziła sankcje ONZ przeciwko Teheranowi, sygnalizuje, jak pisze Reuters, że wyczerpuje się jej cierpliwość wobec Iranu. Realizująca budowę w Buszerze firma Atomstrojeksport podała w poniedziałek, że elektrownia atomowa nie ruszy we wrześniu, a paliwo nuklearne nie zostanie dostarczone do niej w marcu, jak planowano, gdyż strona irańska zalega z opłatami. Tymczasem obserwatorzy w Moskwie są zdania, że projekt w rzeczywistości został zawieszony z powodów politycznych. reszta artykułu Wiadomości: Rosjanie obrazili się na IranAutor: foxmulder Dodano: wtorek, 13 marca 2007 - 09:24
425 raz(y) oglądano.
ATOM Budowa elektrowni jądrowej może zostać wstrzymana
Rosjanie obrazili się na Iran Moskwa twierdzi, że Teheran nie płaci za budowę elektrowni atomowej w Buszerze. Rosjanie zastanawiają się, czy kontynuować prace - Mamy do czynienia z zadziwiającym podejściem strony irańskiej do projektu Buszer, który do tej pory był sztandarową inwestycją współpracy rosyjsko-irańskiej. Mamy wrażenie, że finansowanie prac wypadło z listy priorytetów irańskiej Organizacji Energii Atomowej - skarżył się rosyjskim dziennikarzom przedstawiciel Atomstrojeksportu, który buduje elektrownię. Już wiadomo, że nie dojdzie do rozruchu pierwszego bloku energetycznego we wrześniu 2007 r., co zakładała umowa. Rosjanie twierdzą, że to wina Iranu, bo obiecane pieniądze - 25 mln dolarów miesięcznie - nie docierają na konta Atomstrojeksportu. Teheran zapewnia, że wysyła pieniądze o czasie. Rosjanie zagrozili więc, że nie wyślą paliwa dla irańskiej elektrowni, które miało tam dotrzeć w tym miesiącu. Cytowany przez Ria Nowosti anonimowy przedstawiciel Atomstrojeksportu twierdzi, że elektrownię buduje się według zasady "towar - pieniądze - towar" i z dostawcami "rozmowy o przyjaźni i dobrym sąsiedztwie niewiele dają". reszta artykułu Wiadomości: Generał Asghari zdradził ajatollahów i współpracuje z CIAAutor: Marcus_Crassus Dodano: piątek, 09 marca 2007 - 11:54
529 raz(y) oglądano.
Zaginiony w Turcji były irański wiceminister i dowódca Gwardii Rewolucyjnej generał Ali Reza Asghari opuścił swój kraj i dobrowolnie podjął współpracę z zachodnim wywiadem - pisze w czwartek "Washington Post". Powołując się na wyższego funkcjonariusza amerykańskiej administracji dziennik podkreśla, że Irańczyk zapewnia informacje wywiadowcze na temat libańskiego Hezbollahu i powiązań Iranu z tą szyicką organizacją.
Źródło "Washington Post" nie zdradziło, gdzie Irańczyk obecnie przebywa, a także kto go obecnie przesłuchuje. Podało natomiast, że Asghari oddał się całkowicie w ręce wywiadu USA. Według prasy tureckiej i izraelskiej, generał 7 lutego przyjechał do Stambułu i krótko po tym "zniknął". Władze Iranu zasugerowały uprowadzenie i w związku z tym wysłały do Turcji delegację badającą okoliczności zaginięcia; zwróciły się też o pomoc do Interpolu. Wiadomości: Z wina radość... Jak wygląda współczesny IranAutor: Marcus_Crassus Dodano: piątek, 09 marca 2007 - 11:48
574 raz(y) oglądano.
Autor:: WITOLD REPETOWICZ Kobiety okutane w czarne czadory i odseparowane od mężczyzn, tłumy wykrzykujące śmierć Ameryce i wznoszące modły do Allacha. Czy tak wygląda współczesny Iran? Bynajmniej. Do Iranu warto wybrać się autobusem ze Stambułu. Ponad 40 godzin jazdy do Teheranu, 3 tysiące kilometrów i pierwszy kontakt z Irańczykami, którzy stanowią większość pasażerów. Przekraczając granicę turecko-irańską w Bazargan – Dogubeyazyt znajdujemy się w otoczeniu surowego krajobrazu górskiego, w którym wyróżnia się ośnieżony szczyt biblijnej góry Ararat i towarzyszący jej czarny kształt małego Araratu. Mimo środku lata tu wysoko nad poziomem morza panuje chłód. Granica, brodaci strażnicy i pustkowie. Wreszcie druga strona – irański Azerbejdżan. I znów góry, góry, góry. Oraz trzy wielkie portrety: ajatollaha Alego Chamenei, ajatollaha Ruhollaha Chomeiniego i ówczesnego prezydenta Iranu hodżatoleslama Mohamada Chatamiego. „Dirty people” – mówi mi współpasażer, młody Irańczyk z Tebryzu. Dwudobowa podróż autobusem Stambuł-Teheran to ciekawe doświadczenie. Niemal wszyscy pasażerowie na tej trasie to Irańczycy, a pojedynczy turyści z Europy mogą być pewni, że w czasie całej podróży spotkają się z ogromną życzliwością, gościnnością i zainteresowaniem. W autobusie panuje wesoła, całkiem frywolna atmosfera. Nikt nie pyta czy siedząca koło mężczyzny kobieta jest jego krewną, ani też dlaczego nie zakrywa włosów hidżabem. Chusty na głowach kobiet pojawiają się dopiero po opuszczeniu ostatniego przystanku przed granicą. Nikt też nie wznosi modłów, ani w autobusie ani w czasie licznych przystanków po drodze. Podróżni wolą raczej spędzać ten czas gawędząc, pijąc herbatę, dzieląc się uwielbianymi przez Irańczyków słodyczami oraz … krytykując rządzący reżim ajatollahów. Napotkani Irańczycy różnią się poglądami politycznymi ale jedno ich łączy – artykułowana bez najmniejszych oporów, głośna i zdecydowana krytyka rządzącego reżimu, Najwyższego Przywódcy, braku swobód obyczajowych oraz wszechobecnej korupcji i pauperyzacji narodu. – Nic nam nie mogą zrobić, przecież oni wiedza co naród o nich myśli – mówi Ali, wracający z Turcji do rodzinnego Tebryzu. Rzeczywiście, rozmawiając z ludźmi w Iranie widać wyraźnie, że gdyby reżim chciał pozamykać wszystkich Irańczyków, którzy krytykują władze to niewielu pozostałoby na wolności. Zamykają więc i mordują tylko tych, którzy postulują zmiany ustrojowe i ujawniają zbrodnie władz. Wódeczka pod Teheranem Właściwie to Teheran wznosi się na górskich zboczach, rozpościerając się na poziomie od 1200 do 1700 metrów nad poziomem morza i wspinając się coraz wyżej i wyżej w miarę tego jak mieszkańców zaczynało gwałtownie przybywać. Podczas gdy 100 lat temu w irańskiej stolicy mieszkało zaledwie 250 tysięcy osób to obecnie w całej aglomeracji teherańskiej mieszka już 14 milionów ludzi. I są to przeważnie młodzi ludzie. Dlatego miasto tętni życiem: w górach i w „podziemiu”. Góry są ulubionym miejscem wypoczynku Teherańczyków. W weekendy (tzn. czwartkowe i piątkowe wieczory) ścieżki Darbandu i Welendżaku (skąd rusza kolejka linowa na górę Toczal), niegdysiejszych okolicznych wiosek wchłoniętych przez rozrastający się Teheran, wypełniają się biwakującymi teherańskimi rodzinami, straganami ze słodyczami i przede wszystkim młodymi Irańczykami, którzy w mieszanym płciowo gronie, tu w górach, czują się znacznie bardziej swobodnie. W góry nie zapuszczają się bowiem patrole Basidżu, paramilitarnej formacji ochotniczej, pilnującej między innymi „obyczajności” na irańskich plażach czy ulicach, a złożonej w większości z ubogich i niewykształconych przybyszów z prowincji, dla których taka służba jest szansą na dorobienie sobie zarówno oficjalnie (pensje finansują instytucje religijne) jak i nieoficjalnie tj. z łapówek ściąganych od bogatszej młodzieży irańskiej przyłapanej na piciu alkoholu, randkach itp. W górach wiele można. W zatłoczonych okolicach Darbandu czy przy stacjach kolejki linowej islamskie zakazy są jeszcze przestrzegane, choć im wyżej, tym widać coraz swobodniejsze zachowania. W okolicy znajdują się też liczne knajpki, w których można odpocząć pijąc herbatę i paląc chaljun (fajkę wodną). Niektóre „ogródki” wznoszą się na skalnych stokach wysoko, na kilkunastu nawet poziomach, gdzie można się zaszyć i robić rzeczy nie koniecznie dozwolone przez islam. Na przykład pić wódkę. Jest piątek, świąteczny dzień w islamie, gdy pobożny muzułmanin powinien modlić się w meczecie, na szlakach górskich prowadzących jeszcze wyżej można natknąć się na liczne pikniki, często suto zakrapiane alkoholem. Wraz ze znajomymi z bogatszego, inteligenckiego, północnego Teheranu postanawiamy pójść na jeden z okolicznych szczytów – Chin Kalagh.. Wracając napotykamy biwak sąsiadów naszych irańskich przyjaciół, którzy po krótkiej wymianie zdań na temat Grzegorza Laty czy Zbigniewa Bońka zapraszają nas do swojego grona. Nie ma krzty przesady w stwierdzeniu, że piłka nożna jest narodowym sportem Irańczyków. Piłkarze są idolami nie tylko młodzieży i nie tylko mężczyzn, choć kobiety mają zakaz wstępu na stadiony, a mecze stają się często okazją do antyrządowych wystąpień. Gościnność biwakujących Irańczyków szybko obejmuje również tradycyjną wódkę irańską, która przypomina w smaku arabski arak i jest bardzo mocna. Trzeba jednak uważać, bo Irańczycy nigdy nie przestają częstować swoich gości. Musimy jeszcze wrócić do domu bez wątpliwej przyjemności napotkania patrolu Basidżu. Osobom nietrzeźwym złapanym przez strażników moralności grozi bowiem kara chłosty, chociaż często kończy się na łapówkach. Warto przy tym pamiętać, iż pierwszych procesów destylacji dokonano w Iranie, a na przełomie IX i X wieku to wybitny perski uczony Al Razi odkrył etanol. Z kolei perski poeta Hafez, którego mauzoleum w Szirazie codziennie przyciąga tłumy Irańczyków recytujących jego poezję, był wielkim miłośnikiem wina: Warto z czarką wina usiąść nad strumieniem, warto. Warto uciec od trosk wszelkich i zmartwień, warto. Dziesięć dni trwa czas naszego życia jak kwiat róży - warto dzisiaj się uśmiechnąć i odetchnąć, warto. Hafez jest i był bożyszczem Irańczyków, a jego kultu nie zdołała nawet nadgryźć Islamska Republika mimo niezbyt islamskiego charakteru jego poezji, opiewającej miłość i uciechy doczesne. Co więcej, wszędzie można spotkać wróżbitów z papużkami, które wyciągają karty z frazami Hafeza, będące radami dla życia i przepowiedniami przyszłości. Radości życia były również tematem poezji innego wybitnego poety perskiego Saadiego, pochowanego także w Szirazie: Z wina radość i z wina odwaga się rodzi, z ziółek zasię sama suchość i sam chłód się rodzi. Lepiej przy czerwonym winie trwaj i białych licach, bo od picia zieleniny żółtość lic się rodzi. Spędzając choćby chwilę o dowolnej godzinie dnia lub nocy na terenie kompleksu mauzoleum Hafeza lub Saadiego w Szirazie można się przekonać naocznie jak niezwykłym fenomenem w Iranie jest kult tych poetów. Wszędzie dokoła widzimy leżących lub siedzących ludzi obojga płci i w różnym wieku, których łączy jedno – czytanie lub wręcz głośne recytowanie lirycznych strof swoich wieszczów. Nie Koranu, lecz poezji opiewającej radości życia doczesnego i jego, zakazanych przez islam, uroków. Love street czyli gra w „kotka i myszkę” Irańska młodzież wypracowała sobie istne modus vivendi w Islamskiej Republice, bawiąc się z władzami w nieustającą grę w „kotka i myszkę”. Teherańskie życie nocne kwitnie, a jego hedonistyczny charakter, brak jakichkolwiek hamulców jest wręcz legendarny. Jest piątkowy wieczór. – Teraz pojedziemy na „Love Street” – mówią znajomi z północnego Teheranu. To około dwukilometrowy odcinek dużej ulicy w północnym Teheranie, zamknięty dwoma rondami, po której krążą samochody wypełnione młodymi Irańczykami i Irankami, motory, chłopcy na rolkach czepiający się samochodów – wszystko to kursuje w tę i z powrotem. Chodniki natomiast najeżone są patrolami Basidżów. Krążący w tych samochodach młodzi ludzie dają sobie znaki światłami, a jeżeli się sobie nawzajem spodobają, to zwalniają i wrzucają przez szybę kartki z namiarami na siebie, aby się umówić na zakazane w Iranie randki i podziemne imprezy. Stojące wokół patrole robią wszystko, by to uniemożliwić, z marnym przeważnie jednak skutkiem – nawet jeżeli kogoś zatrzymają to zwykle kończy się na łapówce. Reza ma 21 lat i pochodzi z bogatej inteligenckiej i mało religijnej rodziny mieszkającej w północnym Teheranie. To typowa „złota młodzież” teherańska. Często bywa na „Love Street” chociaż zdarza mu się spontanicznie podrywać dziewczyny tez na Darbandzie lub Welendżaku, gdy jest tam mniej ludzi. Niemal codziennie wieczorem wychodzi też na podziemne imprezy. Innymi słowy wiedzie lekkie życie urozmaicane częstymi kontaktami seksualnymi, alkoholem i zabawą. I ani Najwyższy Przywódca ani żaden inny ajatollah nie jest w stanie mu tego zabronić. Takich osób jak Reza jest mnóstwo. Rozrywkowy lifestyle teherańskiej młodzieży przybiera czasem jednak zbyt daleko idący, wręcz groźny charakter. Narkomania, zwłaszcza amfetamina i „dropsy” (narkotyki syntetyczne typu extasy) jest na tyle istotnym problemem, że przyznają to nawet władze i to oficjalnie. Zachłystywanie się wolnością w sposób niepohamowany w „podziemiu” jest jednak konsekwencją zniewolenia obyczajowego w życiu oficjalnym. Jest demonstracją odrzucenia drakońskich i sprzecznych z perską tradycją czerpania radości z życia doczesnego zasad narzucanych przez władze Irańczykom. Jest też konsekwencją jawnej hipokryzji panującego systemu, gdzie z jednej strony surowo zakazane jest przebywanie nie spokrewnionych ze sobą osób płci przeciwnej w jednym zamkniętym pomieszczeniu bez towarzystwa męskiego krewnego osoby płci żeńskiej, a z drugiej strony pod szyldem instytucji małżeństwa czasowego (muta, sighe) kler szyicki prowadzi domy publiczne. Można tam zawrzeć takie właśnie małżeństwo za odpowiednia opłatą, a po wyjściu małżeństwa już nie ma. A że Islamska Republika zniosła zakaz poligamii wprowadzony przez szacha, to, choć poligamii w Iranie w zasadzie się nie praktykuje, żonaty mężczyzna zawsze może skorzystać „na boku” z oferty muta, pozostając pobożnym muzułmaninem i lojalnym obywatelem Islamskiej Republiki. Tak czy inaczej w irańskiej rzeczywistości, inaczej niż w sąsiednim świecie arabskim, separacja płciowa nigdy nie była i nie jest zjawiskiem naturalnym, lecz odgórnie narzuconym. Na taką odmienność obyczajową wpłynęło kilka czynników. Jest to irańska tradycja zabawy i epikureizmu, którą widać wyraźnie w XIII- i XIV-wiecznej liryce perskiej Saadiego i Hafeza, a można ją dostrzec także w konstrukcji wybudowanego przez safawidzkiego szacha Abbasa I Wielkiego pałacu królewskiego Ali Kapu w Isfahanie, którego centralnym miejscem jest potężna sala balowa. Jest to również konsekwencja przyspieszonej modernizacji kraju dokonanej przez obu szachów z dynastii Pahlavi (a zwłaszcza tzw. „białej rewolucji”), która wbrew propagandzie ajatollahów nie wywołała rewolucyjnego wrzenia w 1979 r., doprowadziła za to do podwyższenia poziomu edukacji, powstania licznej inteligencji i klasy średniej odrzucającej obyczajowość „rodem z VII-wiecznej pustyni arabskiej”. Jest to wreszcie rezultat eksplozji demograficznej w latach 80., dzięki której dwie trzecie Irańczyków to ludzie poniżej 30 roku życia, dla których rewolucja 1979 r., jakiekolwiek miałaby mieć rzeczywiście przesłanie, to tylko zdarzenie historyczne. Bezrobocie, swobody i Ahmedineżad Teheran, na bilbordach „przywódcy i męczennicy” Rewolucji; foto: Witold Repetowicz.czywistość Iranu wygląda inaczej niż w rządowej telewizji, inaczej niż ją przedstawiają irańskie władze. Iran nie jest gniazdem fundamentalizmu islamskiego, to tylko ideologiczne spoiwo porewolucyjnej klasy rządzącej, która traci coraz bardziej kontakt ze społeczeństwem. Gdy dla reżimu najważniejsze jest zniszczenie Izraela, zwalczanie ”Wielkiego Szatana” czyli USA, zdobycie broni nuklearnej i przywrócenie pękających barier islamskiej obyczajowości, to dla Irańczyków, a zwłaszcza dla młodzieży, główne problemy to brak pracy i swobód obywatelskich. Bezrobocie sięga 20 procent, a gospodarka nie uległa kompletnemu załamaniu tylko dzięki wysokim cenom ropy. Czwarty na świecie producent i eksporter ropy naftowej musi importować 60 procent benzyny, a ceny najpotrzebniejszych artykułów takich jak np. chleb nieustannie rosną. USA w percepcji irańskiej młodzieży jawi się natomiast jako symbol wolności, w związku z czym Irańczycy chłoną wręcz bezkrytycznie wszystko co amerykańskie. Wybór Mahmuda Ahmadineżada na prezydenta Iranu niewiele zmienił w tej rzeczywistości. Wbrew wielu komentarzom, nie był on przejawem poparcia Irańczyków dla ograniczenia swobód obyczajowych i konfrontacji z USA i Izraelem. Tematy te nie były w ogóle poruszane w trakcie kampanii wyborczej, podczas której Ahmedineżad obiecywał stanąć po stronie prostych ludzi, rozprawić się z korupcją i układami, które symbolizował najbogatszy człowiek w Iranie – jego główny kontrkandydat, Ali Akbar Haszemi Rafsandżani. Nic takiego się nie stało a od czasu wyborów rozpędzono wiele protestów pracowniczych żądających realizacji obietnic wyborczych, regularnie dochodzi też do zamieszek na uniwersytecie w Teheranie, na którym władze parę miesięcy temu dokonały czystki wśród profesury, a rektorem uczyniły półanalfabetę. W teherańskim więzieniu Ewin wciąż przybywa niezależnych dziennikarzy, dysydentów, a nawet niepokornych duchownych, stanowiących zagrożenie dla władz. Na ulicach Teheranu zwiększono liczbę patroli pilnujących czy kobiety we właściwy sposób zakrywają chustami swoje włosy. Ale nocne życie młodych Irańczyków i tak wciąż tętni, w górach dalej odbywają się zakrapiane biwaki, a Reza nadal prowadzi lekkie życie wypełnione imprezami. Tekst został opublikowany tekże przez Polskie Radio Wiadomości: Izrael i Iran to państwa mające najgorszą reputację na świecieAutor: Marcus_Crassus Dodano: czwartek, 08 marca 2007 - 23:34
452 raz(y) oglądano.
Izrael i Iran to państwa mające najgorszą reputację na świecie - wynika z międzynarodowego badania przeprowadzonego na zlecenie BBC w 26 krajach.
Na trzecim miejscu tego niechlubnego zestawienia są Stany Zjednoczone, a na czwartym - Korea Północna. Najlepsza jest reputacji Kanady i Japonii. Badanie przeprowadzono na 28.000 osobach, które poproszono o przyznanie 12 państwom - oprócz wymienionych także Wielkiej Brytanii, Chinom, Francji, Indiom, Rosji i Wenezueli - pozytywnej lub negatywnej oceny za rolę odgrywaną w świecie. Izrael był postrzegany negatywnie przez 56 proc. respondentów, a pozytywnie - przez 17 proc. W przypadku Iranu odsetek ten wyniósł odpowiednio 54 i 18 proc., a w przypadku USA - 51 i 30 proc. Kanadę pozytywnie oceniło 54 proc. ankietowanych, a negatywnie - 14 proc. Rosja zajęła miejsce w środku "tabeli reputacyjnej", z wyższym jednak wskaźnikiem ocen negatywnych niż pozytywnych. W ankiecie poproszono też o wystawienie oceny UE. 53 proc. respondentów oceniło jej rolę jako pozytywną, 19 proc. - jako negatywną. Steven Kull z uniwersytetu w Maryland, który zrealizował badanie wraz z instytutem badania opinii publicznej GlobeScan, uważa, że świadczy ono o tym, iż na całym świecie negatywnie oceniane są państwa dążące do zwiększenia swojej potęgi militarnej. Wiadomości: Szczegóły porwania irańskiego generała.Autor: foxmulder Dodano: środa, 07 marca 2007 - 13:52
742 raz(y) oglądano.
7-go lutego wyszedł z hotelu i nie wrócił generał Alireza Asquari, były wiceminister obrony i ważny członek Korpusu Gwardii Rewolucyjnej. Był on odpowiedzialny min. za irańskie operacje wywiadowcze w środkowym Iraku. Irańczycy podejrzewają, że został on porwany przez Amerykanów. Miała być to zemsta za porwanie i zabicie żołnierzy USA w Karbali. Generał Asquri stworzył specjalny oddział dywersyjny działający w Iraku i złożony z żołnierzy znających amerykańską wersję angielskiego (w tym wojskowy slang), ubranych w mundury US Army i poruszających się skradzionymi hummerami.
Foxmulder blog |
|||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||
| Islam, Europa, lewica, prawica, Polska, Terroryzm, polityka, Izrael, Iran |