|
08-02-2012 - 05:20
|
||||||
![]() |
||||||
Menu główneInformacja
Strona która oglądasz jest tylko archiwum materiałów z poprzednich lat i nie jest już aktualizowana. Jeśli chcesz wejść na obecny portal Europa 21 - z najnowszymi informacjami - kliknij tutaj
forum
Online
Obecnie jest 15 gości i 0 użytkowników online.
Jesteś anonimowym użytkownikiem. Możesz się zarejestrować tutaj |
Hassan Butt: Mój apel do przyjaciół muzułmanówAutor: foxmulder Dodano: czwartek, 05 lipca 2007 - 10:26
1179 raz(y) oglądano.
Obserwer 1 VII 2007r.
Mój apel do przyjaciół muzułmanów: Musicie wyrzec się terroru Hassan Butt, były członek radykalnej grupy Al-muhajiroun, zbierający fundusze dla ekstremistów i wzywający do ataków na brytyjskich obywateli, wyjaśnia dlaczego był w błędzie. Kiedy byłem wciąż członkiem czegoś do czego najprawdopodobniej najbardziej pasuje nazwa ,,brytyjska siec Jihadu" (BSJ), serii pół--autonomicznych brytyjskich islamskich grup terrorystycznych połączonych wspólną ideologią, pamiętam jak zwykle śmialiśmy się radośnie ilekroć ludzie w TV mówili, że wyłącznym powodem dla islamskich aktów terroru takich jak zamachy z 11 IX , zamach w Madrycie czy wydarzenia z 7 VII była polityka zagraniczna państw Zachodu. Przez obwinianie rządu za nasze czyny, ludzie używający zwrotu ,,bomby Blaira" wykonywali propagandową pracę dla nas. Co więcej, oni także pomogli nam odwórcic uwagę społeczeństwa od prawdziwego stymulatora naszej przemocy : islamskiej teologii. Piątkowa próba spowodowania masowych zniszczeń w Londynie za pomocą strategicznie umieszczonych samochodów-pułapek przypomina inne niedawne spiski brytyjskich muzułmańskich ekstremistów, w których mogli brac udział moi znajomi. I tak jak przy poprzednich atakach, społeczeństwo znowu wyraża opinię, że islamska przemoc jest związana jedynie z polityką zagraniczną. Na przykład , wczoraj w Radio 4 burmistrz Londynu ,Ken Livingstone , powiedział : ,,Jak wskazuje nasz wywiad, siłą sprawczą frustracji niezadowolonyvh młodych muzułmanów nie jest Afganistan , lecz głównie Irak." Odmówił też wtedy uznania roli islamskiej teologii w terroryzmie i powiedział, że Bractwo Muzułmańskie i wszycy, którzy udzielają religijnego mandatu zamachom samobójczym w Palestynie, są autentycznymi siłami w islamie. Zostawiłem BSJ w lutym 2006, ale gdybym walczył dla niej dzisiaj, znowu bym się śmiał. Mohammed Sidique Khan , przywódca zamachowców z 7 lipca i ja byliśmy obydwaj częścią BSJ - spotkałem go dwa razy i chociaż dużo brytyjskich ekstremistów jest rozgniewanych zabijaniem Muzułmanów na świecie , tym co sprawiło, że ja i moi znajomi zaczęli planowac akty terroru przeciwko Brytanii , naszej ojczyznie i za granicą , było poczucie walki o stworzenie rewolucyjnego państwa, które przyniosłoby światu muzułmańską sprawiedliwośc. W jaki sposób ta ciągła przemoc miała przybliżyc utopijny cel? Czemu muzułmańscy radykałowie usprawiedliwiają terror za pomocą ich religii? Nie ma tu zbyt wielu miejsca na wyjaśnienie wszystkich spraw z tym związanych, ale podstawą poglądów fundamentalistów jest dualistyczny model świata. Wielu muzułmanów zgadza lub nie zgadza się na sekularyzm, ale w tej chwili muzułmańska teologia, w przeciwieństwie do chrześciajańskiej, nie przewiduje rozdziału religii od państwa. Nie ma w niej ,,oddawania cesarskiego Cezarowi", bo państwo i religia to jedno i to samo. To wiekowe rozumowanie islamskich juristów także rozciąga się na świat gdzie relacje pomiędzy Dar ul - Islam ( Dom Islamu ) i Dar ul Kufr ( Dom Niewiernych ) są regulowane przez reguły tyczące się każdego aspektu handlu, pokoju i wojny. Radykałowie i ekstremiści rozwijają tą teorię dwa kroki dalej. Krok pierwszy, to uznanie, że skoro nie ma islamskiego państwa, cały świat musi być Dar ul Kufr. Krok drugi: skoro islam musi wypowiedziec wojnę bezbożności, wypowiedzieli wojnę całemu światu. Wielu moich znajomych i ja byliśmy uczeni przez radykalnych brytyjskich i pakistańskich kaznodziejów, że uznanie całego świata za Dom Wojny (Dar ul-Harb) pozwala każdemu muzułmaninowi na na niszczenie świętości 5 rzeczy, które islam gwarantuje każdemu człowiekowi: zycia, własności, ziemi, myśli i przekonań. W Dar ul Harb dozwolone jest wszystko, wliczając w to zdradzieckie i tchórzliwe ataki na cywilów. Rozumumienie świata jako pola bitwy było przyczyną fermentu wśród muzułmanów żyjących w Wielkiej Brytanii. Przez dekady radykałowie wykorzystywali starcia między teologią islamską i nowoczesnym świeckim państwem dla swej korzyści, przede wszystkim zaczynając debatę od pytania: ,,Czy jesteś muzułmaninem czy Brytyjczykiem?" Ale główną przyczyną, dzięki której radykałowie zwiększyli swoje oddziaływanie, jest to, że główne islamskie instytucje Wielkiej Brytanii nie chcą mówic o swojej teologii. Odmawiają zajęcia się trudnym i często skomplikowanym problemem przemocy w islamie i zamiast tego powtarzają jak mantrę, że islam to religia pokoju, koncentrują się na stosunku islamu do jednostki i mają nadzieję, że unikną debaty. To zostawiło przestrzeń idei otwartą dla zawłaszczenia przez radykałów. Wiem to, gdyż jako dawny werbownik ekstremistów, za każdym razem, gdy władze meczetów zabraniały nam wstępu, odczuwano to jako moralne i religijne zwycięstwo. Poza granicami Brytanii, są ludzie, którzy chcą odwrócic ten dwustopniowy rewizjonizm. Grupka uczonych z Bliskiego Wschodu próbowała okiełznac radykalizm twierdząc, że zasady wojny stowrzone przez islamskich prawników zawsze były powiązane z istnieniem islamskiego państwa, państwa które regulowałoby sprawy jihadu w sposób właściwy dla islamu. Innymi słowy, indywidualni muzułmanie nie mają prawa deklarowania globalnej wojny w imię jihadu. Oprócz tego jest jeszcze poważniejszy argument, który uderzył mnie i wielu innych ludzi, którzy niedawno opuścili radykalne siatki islamskie, argument o wiele silniejszy, gdyż oznacza on wyjście z dogmatycznego paradygmatu i uznanie sytuacji na świecie: muzułmanie nie żyją już w dwubiegunowym świecie średniowiecza. Jest faktem, że muzułmanie są obywatelami Wielkiej Brytanii. Nie jesteśmy już więcej imigrantami w Domu Niewiernych. Dla mojego pokolenia, urodziliśmy się tutaj, wychowaliśmy, chodziliśmy do szkoły, pracowaliśmy i tutaj zostaniemy. Co więcej, w nieznanej w historii skali, muzułmanie w Wielkiej Brytanii zyskali prawo do religijnej tożsamości poprzez ubiór, budowę meczetów, zakładanie cmentarzy i równośc wobec prawa. Jednakże nie wystarczy powiedziec, że Muzułmanie czując się w Brytanii jak w domu po prostu zignorują wersety Koranu nakazujące zabijanie niewiernych. Poprzez odrzucanie zmierzenia się z wiekowymi teologicznymi argumentami, napięcia pomiędzy islamską teologią a współczesnym światem będą rosnąc z dnia na dzień. Będzie to trudne do przełknięcia, ale Abu Qutada - islamski uczony, którego palestyńscy terroryści, chcą wymienic na porwanego dziennikarza BBC Alana Johnstona - ma duże poparcie, gdyż jest niezwykle dobrze wykształcony i jego religijne wyroki są wysoko poważane. Jego opinie, z którymi się teraz nie zgadzam, mają wielką ważnośc w świetle kanonu islamu. Odkąd opuściłem BSJ, wielu muzułmanów oskarżyło mnie o zdradę. Gdybym wiedział o nadchodzącym zamachu, nie miałbym zadnych zachamowań, by pójśc na policję, ale nieprawdą jest, że poszedłem do władz, tak jak to sugerowali niektórzy i zostałem informatorem. Myślę, że kwestia terroryzmu zostałaby zdemistykowana, gdyby muzułmanie i niemuzułmanie zaczęli otwarcie rozmawiac o ideach, które napędzają terroryzm. (Muzułmańska wspólnota Wielkiej Brytanii musi się zbudzic ze stanu negacji i uznac, że nie jest wstydem przyznanie się do istnienia ekstremizmu w naszych rodzinach, społeczności i wśród naszych współwyznawców na świecie.) Jednakże do demistyfikacji nie dojdzie jeżeli jedynymi drogami kontaktu będą relacje między BSJ a siłami bezpieczeństwa. Jeśli nasz kraj ma wziąc się za radykałów i ekstremistów, muzułmańscy uczeni powinni wrócic do książek i wystąpic z nowym zestawem reguł i świeżymi poglądami na prawa i obowiązki muzułmanów, których domy i dusze są trwale umieszczone, w czymś co nazywam Domem Koegzystencji. I gdy nowe obszary teologii zostaną otwarte, muzułmanie będą mogli wyzwolic się z przestarzałych modeli świata, zmienic reguły interakcji i byc może odkryjemy, że idea zabijania w imię islamu, to nic więcej niż anachronizm. Islam a prawa człowiekaAutor: Karol_Młot Dodano: wtorek, 08 maja 2007 - 20:45
1182 raz(y) oglądano.
Artur Walczak: Islam a prawa człowieka
Międzynarodowy dyskurs społeczno-polityczny ogniskuje się obecnie wokół kilku ważkich tematów. Na forum organizacji międzynarodowych, na łamach prasy światowej słyszymy i czytamy o problemie globalizacji, o wojnie z terroryzmem, o przepaści gospodarczej między krajami rozwiniętymi a rozwijającymi się, o problemach ekologicznych naszej planety. Wiele czasu i wysiłku intelektualnego poświęca się także relacjom między krajami Zachodu a islamem. Trywialne jest stwierdzenie, że te stosunki były i są niezwykle złożone. Jednak często w różnych debatach nietrudno zauważyć, że rozmówcy poprzez operowanie sloganami i stereotypami, próbują zredukować je do kilku palących kwestii. Jednym z problemów, który pojawia się w miarę regularnie jest kwestia praw człowieka. Niniejsza praca jest zwięzłą, aczkolwiek – w zamierzeniu autora – wieloaspektową próbą odpowiedzi na pytanie, jak mają się fundamentalne dla Zachodu prawa człowieka w relacji do religii muzułmańskiej? Chrześcijański wzorzec wszechobejmującego systemu społecznego, w którym religia i prawo stopione są w jedną całość, trwał niezmiennie do okresu oświecenia, który w XVIII w. przyniósł zasady praw człowieka i wolności osobistej. Wtedy właśnie ze zgliszcz średniowiecznego świata chrześcijańskiego wyłonił się nowoczesny system państwa świeckiego. Ponad 200-letnia kariera zsekularyzowanego porządku wraz z takimi osiągnięciami, jak wolność wyznania spowodowała, że ludziom Zachodu nie jest łatwo wyobrazić sobie jakikolwiek inny wzór. Jednak model zachodni to stosunkowo nowy twór, zupełnie inny od średniowiecznego społeczeństwa chrześcijańskiego oraz od społeczeństwa muzułmańskiego, którego podwaliny położył Mahomet. Muzułmanie trwają zazwyczaj przy starszym wzorcu, co różni ich zasadniczo od współczesnych społeczeństw zachodnich. W doktrynie islamu prawa jednostki pochodzą bowiem od Boga i Jego objawienia – Koranu – i nie są przyrodzone ludziom prawem natury. Dlatego społeczeństwo muzułmańskie powinno się rządzić zgodnie z prawem Bożym w postaci, w jakiej określa je Koran oraz szari’at, system prawa muzułmańskiego wypracowany przez muzułmanów na przestrzeni wieków [1]. Najwyższą władzę sprawuje Bóg, ludziom zaś przypada rola wykonawców Jego woli. Zachodnia demokratyczna zasada suwerenności ludu nie jest więc dla konserwatywnych muzułmanów akceptowalna, pozostaje zatem kwestią otwartą, do jakiego stopnia społeczeństwa muzułmańskie mogą przyjąć taką czy inną formę zachodniej idei praw człowieka [2]. Tym bardziej, że brak w prawie islamu (szari’at) praw dla bytów ponad-jednostkowych. Nie ma zatem możliwości istnienia podmiotów prawnych nie będących osobami fizycznymi. Ta bezkompromisowa indywidualizacja uniemożliwiła zaistnienie innych bytów niż rodzina oraz państwo – rozumiane jako struktura zależna od prawości władcy. W konsekwencji powstaje systemowa niemożność dokonania zmian instytucjonalnych (wystarczy bowiem powrót jednostek – w tym i władcy – do szari’atu) oraz blokada kreowania nie tylko państwa prawa, ale i elementarnych mechanizmów gospodarki rynkowej. Szari’at uniemożliwia zatem społeczeństwom islamskim wejście na drogę społecznej modernizacji. Jednocześnie ta konstrukcja w znaczącym stopniu blokuje uznanie praw człowieka tylko z tego powodu, że jest się człowiekiem. Osoba ludzka jest traktowana nie jako podmiot praw, ale jako jednostka zobowiązana do odpowiednich zachowań, postaw i czynów wobec swojej gminy, a przede wszystkim wobec Boga [3]. Więcej Z blogu egipskiego bloggeraAutor: NeWave Dodano: poniedziałek, 16 kwietnia 2007 - 21:03
884 raz(y) oglądano.
Al-Azhar: Uniwersytet Terroryzmu
Kareem Amer Kareem Amer (naprawdę: Abdul Kareem Nabil Suleiman) jest młodym egipskim bloggerem wtrąconym do więzienia za rzekomą obrazę islamu. Artykuł jest tłumaczeniem jednego z tekstów na jego blogu, opublikowanym 7 maja 2006 roku, około dwa miesiące po jego wyrzuceniu z uniwersytetu Al-Azhar. Angielskie tłumaczenie (islam watch - 12 kwietnia, 2007) zostało zrobione przez Free Kareem Coalition, międzyreligijne stowarzyszenie młodych bloggerów i studentów college’ów, hołdujących zasadom wolności myśli i wolności słowa ******************** Nie zdziwiło mnie wcale, gdy niektóre urzędy bezpieczeństwa stwierdziły, że jednym z tych, którzy wykonali niedawne zamachy bombowe na Półwyspie Synajskim był student Wydziału Podstaw Religii z Uniwersytetu Al-Azhar. Jestem w pełni świadom tego, że uniwersytet ten jest jednym z ważniejszych egipskich producentów terroryzmu. Napełniając umysły studentów swoim akademickim programem przekształca on ich w ludzkie monstra, które nie zawahają się skrzywdzić każdego, kto ogłosi, że się z nimi nie zgadza. Jest tak dlatego, że program uniwersytetu naucza ich – po prostu – że w tym życiu nie ma miejsca dla tych ludzi, którzy się od nich różnią. Do niedawna wiedziałem o tym w sposób czysto teoretyczny, bez żadnych osobistych doświadczeń - z dziedziny faktycznego terroryzmu - ze studentami lub nauczycielami uniwersyteckimi. Jeszcze kilka godzin temu, zanim napisałem ten tekst, nie spodziewałem się stanąć twarzą w twarz z gwałtowną akcją terrorystyczną zorganizowaną przez tych, którzy studiują na uniwersytecie. [Myślałem tak], gdyż uogólnianie jest szkodliwe we wszystkich przypadkach. Tak jak obecne jest zło, tak [przecież] obecne jest też i dobro, nawet jeśli tylko w kwazi-minimalnej ilości. Cały artykuł: 'Z blogu egipskiego bloggera' (6897 B więcej)
Gilles Kepel: Islamscy fanatycy przegrywająAutor: wampirski Dodano: wtorek, 20 marca 2007 - 17:16
1028 raz(y) oglądano.
Rozmawiał Paweł Szczerkowski
Fala radykalizacji islamu powoli odpływa, a grupy, które sięgają po przemoc i zdobywały sympatię, bo prezentowały się jako męczennicy ginący w walce z niewiernymi, tracą poparcie. Po prostu 11 września większość muzułmanów uznała, że granica została przekroczona Cały artykuł: 'Gilles Kepel: Islamscy fanatycy przegrywają' (2382 B więcej)
Islamska republika hipokryzjiAutor: redakcja Dodano: poniedziałek, 01 stycznia 2007 - 14:40
1003 raz(y) oglądano.
W centrum Kazwinu, w najmodniejszej knajpce w tym prowincjonalnym irańskim mieście, o ósmej wieczorem jesteśmy jedyną mieszaną parą. Przy pozostałych stolikach siedzą trójki młodych ludzi. On, ona i siostra. Albo ona, on i kuzyn. Dziewczęta sączą bananowy koktajl, chłopcy coca-colę. W stylizowanym na meksykańską tawernę wnętrzu rozlega się najnowszy przebój mieszkającego w Szwecji irańskiego emigranta Aresza - "Dustet doram", czyli "Kocham cię".
Swobodna atmosfera kazwińskiej pizzerii Kaktus nie wskazuje na to, że jesteśmy w kraju, gdzie ścisłe przepisy określają nie tylko, co ludzie mogą jeść i pić, w co się ubierać, ale także, jak i w czyim towarzystwie podróżować, bawić się i chodzić na spacer. Gdzie państwo mówi, kogo lubić, a kogo nienawidzić, zagląda do szafy i do sypialni. Irańczykom nie wolno: jeść wieprzowiny, pić alkoholu, spotykać się z niespokrewnionymi osobami płci przeciwnej, tańczyć, oglądać zagranicznej telewizji. Gdy ma się pecha i jest się nie tylko Irańczykiem, ale i kobietą, lista zakazów wydłuża się. Nie wolno nieprzyzwoitym strojem lub zachowaniem odciągać myśli mężczyzn od Boga. Cenzura do oficjalnej dystrybucji dopuściła film, w którym główna bohaterka chodzi po domu szczelnie zakryta, łącznie z chustką na włosach, nawet w poranek po nocy poślubnej, podczas gdy jej mąż, na oczach widzów - i "widzek", bo do kina na szczęście kobiety mogą chodzić - półnagi pluska się pod prysznicem. Władze muszą mieć bardzo niskie zdanie o morale męskiej części populacji, skoro uznały, że przyczyną zgorszenia może być widok włosów czy łydki obcej kobiety albo niebezpieczna bliskość jej ciała na sąsiednim siedzeniu w autobusie miejskim. Kobiety zostały uznane za zdecydowanie bardziej odporne na wdzięki płci przeciwnej. Albo też ich skupienie się na sprawach ostatecznych nie jest tak istotne dla rządzących krajem mułłów. Mój makijaż mówi o mnie Wydaje się, że życie wśród tylu zakazów byłoby niemożliwe albo nieznośne. Wielu Irańczyków też doszło do takiego wniosku, i to bardzo szybko. Zanim na dobre zdążyli zastosować się do wszystkich reguł wprowadzonych po rewolucji islamskiej 1979 r., już kombinowali, jak by je zacząć łamać. W ciągu niespełna 30 lat życia w teokracji stali się mistrzami w przestrzeganiu litery zakazów przy jednoczesnej pogardzie dla ich ducha. Randki zakazane? Proszę bardzo - sztuka randkowania z przyzwoitką kwitnie w najlepsze. To samo dotyczy hidżabu, czyli zasad ubierania się, jak pobożnym muzułmankom przystało. Jego najbardziej ortodoksyjną wersją jest czador - kawał materiału szczelnie okrywający całe ciało. Bardziej wyzwolone kobiety wolą nosić manto - płaszcz i chustkę na głowie. Z każdym rokiem trwania Islamskiej Republiki manta się kurczą. Dziś, szczególnie wieczorami na ulicach większych miast, przypominają czasem obcisłą marynarkę sięgającą najwyżej do pół uda. Można skracać nogawki spodni, dopasowywać manta i zsuwać chustki na tył głowy, lecz znacznie łatwiej skupić się na samej twarzy. Dlatego chyba nigdzie nie widziałam tylu tak wyzywająco umalowanych kobiet jak w Iranie. Ferdausa, trzydziestokilkuletnia matka trzech prawie pełnoletnich córek, którą poznaliśmy na wycieczce w ruinach zamku Asasynów pod Kazwinem, tłumaczy mi: - Gdybym mogła inaczej zamanifestować swą kobiecość, nie malowałabym się tak mocno. Wy, Europejki, możecie się fajnie ubrać, nam zostaje tylko wyzywający makijaż. Na dachach roi się od anten satelitarnych, wódka jest znacznie tańsza niż w Polsce i choć pić alkohol wolno tylko mniejszościom religijnym: zoroastrianom i Ormianom, wcale nie tak trudno ją kupić. A muzyka puszczana w autobusach, taksówkach i sklepach w niczym nie przypomina religijnych hymnów. Wszystko w myśl zasady: im kto bogatszy i bardziej wpływowy, tym więcej mu wolno. Przeżarty korupcją reżim dawno stracił ideologiczne dziewictwo. Za pieniądze można uniknąć kar i zapewnić sobie nietykalność. Tylko zwykli ludzie boją się tajniaków z policji obyczajowej, którzy patrolują ulice miast, pilnując, by chusty nie zsuwały się z głów. reszta artykułu Meczecik na preriiAutor: foxmulder Dodano: niedziela, 17 grudnia 2006 - 14:34
921 raz(y) oglądano.
Kanadyjska telewizja ma niebawem wyemitować sitcom zatytułowany "Meczecik na prerii". Serial w zabawny sposób ukazuje islam i muzułmanów. Czy wywoła on takie same reakcje w świecie islamskim, co publikacja karykatur Mahometa?
Cały artykuł: 'Meczecik na prerii' (3625 B więcej)
Demokracja i wolnosc a Arabowie i muzułmanieAutor: shapur Dodano: wtorek, 07 listopada 2006 - 15:46
1376 raz(y) oglądano.
Często można spotkać się z opinią, iż demokracja to ustrój „Zachodu” a narzucanie innym krajom demokracji to westernizacja, nie liczenie się z odmiennością kulturowa, wreszcie amerykański imperializm. Tymczasem patrząc na ostatnie ratingi państw Freedom House dot. wolności na świecie widać, że problem z demokracją mają pewne wyspy totalitaryzmu i jeden krąg kulturowy – państwa islamskie a w szczególności arabskie. Gwoli wyjaśnienia – FH ocenia osobno wolności polityczne i swobody obywatelskie dając pkty od 1 do 7 gdzie 1 to całkowicie wolny a 7 całkowicie zniewolony; państwa ze średnią 1-2,5 oceniane sa jako wolne; 3-5 jako częściowo wolne i 5,5 – 7 jako zniewolone.
Podzielmy świat na następujące grupy państw aby przyrzec się przez ten pryzmat wolności na świecie: Europa i Ameryka Płn. bez krajów latynoamerykańskich ale razem z 3 państwami kaukaskimi, natomiast bez Turcji (uważam że Gruzji i Armenii bliżej do Europy niż Turcji, ale w takim układzie niejako z musu musiałem uwzględnić też Azerbejdżan); Australia i Oceania; Ameryka Łacińska bez Karaibów; Karaiby; kraje arabskie; Afryka subsaharyjska i Azja. A potem zobaczmy jak to wygląda przez pryzmat następujących organizacji międzynarodowych: CARICOM; Organizacja Państw Konferencji Islamskiej; Liga Arabska; Rada Praw Człowieka ONZ. Europa i Ameryka Płn. oraz Kaukaz 39 państw jest uważanych za wolne, przy czym żadne z nich nie jest państwem zdominowanym lub nawet ze znaczącą mniejszością muzułmańska. 6 państw europejskich jest częściowo wolnych, w tym Albania, Macedonia i Bośnia (czyli państwa ze znaczącą liczbą muzułmanów) i 3 zniewolone (Białoruś, Rosja i Azerbejdżan). Najgorszą ocenę (6,5) ma Białoruś. A zatem 81,25 % to państwa wolne; 12,5 % częściowo wolna a 6,25 % zniewolone. Australia i Oceania 10 państw wolnych, 4 częściowo wolne (wszystko małe wyspy Oceanii) – najniższa ocena Tonga (4); brak w tej liczbie państw muzułmańskich. 71,5 % wolne i 28,5 % częściowo wolne. Ameryka Łacińska bez Karaibów 10 państw wolnych i 9 częściowo wolnych, brak państw islamskich, najniższa ocena – Gwatemala i Wenezuela (4) - a więc lider antyamerykanizmu i przyjaciel islamistów; a więc 52,6 % wolnych i 47, 4 częściowo wolnych Karaiby 12 państw wolnych i zaledwie 2 zniewolone: Haiti (6,5) oraz Kuba (7) a więc 85,7 % wolnych i 14,3 % zniewolonych. Kraje arabskie: 0 (czyt. Zero) państw wolnych; 7 państw częściowo wolnych (plus Autonomia Palestyńska) i 11 zniewolonych. Aż 4 państwa mają ocenę 7 – Libia, Sudan, Syria i Arabia Saudyjska. Ogółem państw zniewolonych jest 45 na świecie a więc kraje arabskie to ¼ z nich; krajów o ratingu 7 jest 6 z czego 4 to państwa arabskie (pozostałe to Birma i Kuba). Najwyższą spośród państw arabskich ocenę (4,5) dostały 4 państwa: Jordania, Maroko, Kuwejt i Liban. A więc 61 % to państwa zniewolone z czego ponad 1/5 to najgorsze tyranie, 39 % to państwa częściowo wolne i 0 % to państwa wolne. To jedyna grupa o takich proporcjach. Afryka subsaharyjska 10 państw wolnych (z czego 2 zdominowane przez muzułmanów – Mali (2) i Senegal (2,5)); 22 częściowo wolne (w tej liczbie 9 państw z większością lub ze znaczną liczbą muzułmanów) oraz 13 państw zniewolonych z czego 5 państw muzułmańskich lub z dużą mniejszością muzułmańską. Najwyższą ocenę (1) ma Zielony Przylądek, a najniższą (5,5) – Togo, Rwanda i Angola oraz Somalia i Erytrea (2 ostatnie z dużą liczbą lub większością muzułmańską). A zatem 22,22 % to państwa wolne, a 48,88 % to państwa częściowo wolne, tylko 28,9 % tzn. nawet nie 1/3. Jeżeli odliczyć państwa muzułmańskie i o znacznej liczbie muzułmanów to proporcje byłyby korzystniejsze – odpowiednio: 34,5 %/44,8 %/20,7 %. Azja 7 państw jest wolnych (z czego 1 muzułmańskie tj. Indonezja (2,5)), a 10 częściowo wolnych (z tego 5 muzułmańskich), wreszcie 16 zniewolonych z tego 8 muzułmańskich. Czyli wolnych i częściowo wolnych jest więcej niż zniewolonych, jeżeli natomiast odejmiemy państwa muzułmańskie to znów proporcje są lepsze. Najlepszą ocenę (1) ma Tajwan a najgorszą (7) Birma. CARICOM Organizacja państw karaibskich zrzesza 14 suwerennych państw jako pełnych członków, spośród których 12 to państwa wolne (5 ma najwyższą ocenę), 1 jest częściowo wolne i jedno zniewolone (Haiti). Organizacja Państw Konferencji Islamskiej 5 jest wolnych tj. Mali, Senegal, Benin, Indonezja i Surinam, przy czym 2 z tych państw mają tylko niezbyt wielką mniejszość muzułmańską (Benin i Surinam) a najlepszą ocenę mają Mali i Surinam i jest to 2. 25 państw to państwa częściowo wolne, a 26 (a więc najwięcej) – zniewolone (aż 6 państw – a więc więcej niż państw wolnych – ma ocenę 7). Mimo to warto podkreślić, że tu chociaż są państwa wolne, brak natomiast takich wśród państw arabskich. Liga Arabska 12 państw zniewolonych i 9 (plus Autonomia Palestyńska) częściowo wolnych. Wnioski nasuwają się same. P.S. W Radzie Praw Człowieka ONZ na 47 członków 25 to państwa wolne z czego jednak 16 to państwa Europy, Ameryki Płn. Płd. lub Karaibów. Zniewolonych jest 9 (z czego 3 arabskie), częściowo wolnych jest 13. Platformy walki z islamizmem - chrześcijaństwo, liberalizm, rasizm.Autor: shapur Dodano: czwartek, 02 listopada 2006 - 10:16
1706 raz(y) oglądano.
Wielkim problemem, wręcz garbem ruchu obrony Europy przed zagrożeniami ze strony islamu, są różnej maści rasiści. Środowiska lewicowo-pacyfistyczne i orientalistyczno-arabistyczne, które realizując misję V kolumny islamu w Europie, próbują rehabilitować skompromitowaną politykę multi-kulti, otwartej imigracji i apeasementu wobec islamistów poprzez kompromitowanie swoich adwersarzy przypinaniem łatki rasistów. Temu służyć miało i de facto służy całkowicie puste i nic nieznaczące określenie „islamofobia”, które jest po prostu inwektywa służącą do deprecjonowania i stygmatyzowania adwersarzy przez osoby nie mające pojęcia o islamie, ale zabierające się do walki z „przesadami o islamie”. Niestety – rasiści, którzy nie są wytworem fantazji lewicy, lecz nieliczna ale głośną grupa psychopatów, przypinając się do ruchu obrony Europy przed zagrożeniami ze strony islamu, są de facto sojusznikami tropicieli islamofobii. Lewicowi sojusznicy islamistów z lubością powołują się na cytaty typu „Arab to brudas”, napaści na imigrantów dokonywane przez skinów czy nazistowskie sympatie działaczy niektórych skrajnie prawicowych ugrupowań antyimigracyjnych by odwracać kota do góry ogonem i udowadniać, że problemem w Europie jest nie islam ale islamofobia, która jest synonimem rasizmu. Rasizm jest jednak problemem, nie tyle realnym problemem Europy, gdyż to zjawisko marginalne, lecz realnym problemem tych, którzy walczą z fundamentalizmem islamskim. Dlatego w interesie tego ruchu obrony cywilizacji europejskiej przed islamem jest zwalczanie wszelkich form rasizmu.
To co nazwałem „ruchem obrony Europy przed zagrożeniem islamskim” nie jest oczywiście jakimś sformalizowanym ruchem, jednym nurtem opartym na jakieś wspólnocie ideologicznej. Faktycznie są trzy płaszczyzny, na których ta reakcja jest oparta: chrześcijańska, liberalna i rasistowska. Zrozumienie różnic i podobieństw w podejściach tych płaszczyzn pozwoli na wyeliminowanie trzeciej i sojusz dwóch pierwszych, co jest konieczne dla skuteczności tych działań. Liberalna i chrześcijańska wizja Europy i koncepcja wolności różnią się ale nie w takim stopniu jak różni się cywilizacja europejska od cywilizacji opartej na prawie szariatu. Niestety, często można się spotkać z tendencjami wśród polityków czy publicystów chrześcijańskiej prawicy czy wreszcie wśród dostojników Kościoła Katolickiego do niezrozumiałego poszukiwania wspólnoty wartości chrześcijaństwa i islamu oraz sprowadzaniem problemów z islamem do problemów swobód religijnych chrześcijan w państwach muzułmańskich. Taką postawę niedawno zaprezentowano w programie Jana Pospieszalskiego w TVP, gdzie padły stwierdzenia, iż islam i chrześcijaństwo bronią tych samych wartości i drobną różnicą są inne metody obrony tych wartości. Chłosta za picie alkoholu, kamienowanie za sex pozamałżeński czy wieszanie na dźwigach budowlanych nastoletnich homoseksualistów to coś co dla p. Pospieszalskiego jest poza sferą zainteresowania, to coś co jest zupełnie nieistotne, to coś co jest drobną różnica metodologiczną w obronie wspólnych wartości chrześcijańsko-islamskich. Taka percepcja jest nie do zaakceptowania. Nurt chrześcijański często podkreśla, iż atrakcyjność islamu (jeżeli chodzi o konwersje), radykalizm środowisk islamistycznych i słabość Europy w przeciwstawianiu się zagrożeniom islamistycznym wynika z kryzysu wartości i odejścia Europy od chrześcijańskich korzeni. To prawda, lecz tylko częściowa. Protagoniści takiego poglądu czasem dodają też, iż jedyną szansą przetrwania cywilizacji europejskiej jest jej rechrystianzacja. Niektórzy jednak idą dalej i kreślą dość szokującą wizję tejże rechrystianizacji. O ile bowiem rechrystianizacja Europy ma polegać na szerzeniu wartości pozytywnych, pogłębianiu religijności, promowaniu obrony godności jednostki ludzkiej i jej wolności to taka idea jest z gruntu słuszna. Gdy jednak głos zabierają paleokonserwatyści, dla których pierwszym krokiem rechrystianizacji powinno być odrzucenie wszystkiego co wiąże się z demokracją liberalną i spuścizna filozoficzną Oświecenia to taki pogląd staje się groźny i faktycznie jest propozycją zastąpienia jednego systemu religijno-normatywnego innym niewiele się od niego różniącym (i nie będącym „chrześcijaństwem” lecz co najwyżej „chrześcijanizmem” lub „chrześcijaństwem politycznym”). Demokracja liberalna nie jest sprzeczna z chrześcijaństwem i to jej należy bronić a nie ją niszczyć, odrzucenie demokracji liberalnej powoduje, iż cała walka z islamizmem traci swój wolnościowy sens. Oczywiście zrozumieć to powinni również liberałowie, którzy z równą wściekłością często atakują chrześcijaństwo, z szydzenia z religii tworzą wartość samą w sobie i zwalczają jakiekolwiek odniesienie do chrześcijańskich korzeni Europy. Reakcje na wykład Benedykta XVI w Ratyzbonie z jednej strony i na karykatury Mahometa z drugiej odzwierciedlają tą bezsensowną oziębłość o ile nie wrogość obu grup i destrukcyjną niezdolność do obrony wspólnych wartości. Problemem z jakim mieliśmy do czynienia przy okazji publikacji karykatur nie była kwestia prawa do szydzenia z religii. Co prawda niektóre środowiska lewicowe uzurpują sobie takie prawo, a środowiska muzułmańskie i niektóre prawicowo-chrześcijańskie próbowały sprowadzić ten problem do szydzenia z religii, lecz nie o to w tym wszystkim chodziło. Nawet jeżeli karykatury te otarły się o szydzenie z jakiejkolwiek z religii, co moim zdaniem jest niedopuszczalne, to reakcja środowisk muzułmańskich była znacznie bardziej niedopuszczalna. To tak jak z ową cudzołożnicą, której ukamienowanie dla p. Pospieszalskiego nie jest problemem godnym uwagi. Nie wszystko co jest złe zasługuje na reakcję która jest znacznie gorsza. A może by tak dziecko które ukradnie cukierka wbijać na pal? Wszak kradzież cukierka też nie jest dobra. Niestety wiele środowisk chrześcijańskich nie zauważyło tu obrony wolności słowa i godności człowieka, lecz wpadło w paranoję obrony religii przed wyszydzaniem. Przeprosiny polskich władz czy wypowiedzi Marka Jurka w tej sprawie były skandaliczne i katastrofalne. Z drugiej strony wiele środowisk liberalnych nie wsparło papieża po jego wypowiedziach w Ratyzbonie uznając to za przejaw „wojującego chrześcijaństwa”, gwoli uczciwości warto jednak podkreślić, iż reakcje muzułmańskie w tym zakresie oburzyły wiele osób bez względu na ich światopogląd, czego nie można było powiedzieć przy okazji obrony duńskiej gazety, od której generalnie obóz prawicy chrześcijańskiej się odciął. Irak - kronika ataków przeprowadzonych przez islamskich terrorystów. Islamska konstytucja.Autor: Anonymous Dodano: sobota, 08 lipca 2006 - 08:56
860 raz(y) oglądano.
Nasza demokracja zakłada, że większość może decydować o tym, co ma się znaleźć w konstytucji. Nie ma co się łudzić, tam gdzie muzułmanie stanowią większość, islam musi być ogłoszony religią państwową. W demokratycznym Iraku konstytucja mówi o islamie jako podstawie prawodawstwa państwowego. Co się z tym wiąże? Dla przykładu to, że islamscy policjanci mogą pobić grupę studentek za to, że nie mają one hidżabów zakrywających twarz. Mogą zatłuc na śmierć studenta za słuchanie w parku muzyki chrześcijańskiej. To jest zgodne z Koranem, więc ci studenci łamią prawo i są sami winni swoich problemów. A w naszej "wolnej" prasie o tym i tak się nie napisze - w końcu wolno każdemu pisać o tym, o czym lubi.
Jednak niektórych to boli. Niejaki Fred Aprim zebrał informacje o tym, jak przyjaźnie "religia pokoju" traktuje chrześcijan w demokratycznym Iraku. Ja wiem, że tam jest wojna, ale czy wojna oznacza, że można się wdzierać do domu chrześcijańskiego i bezkarnie mordować? Chyba w wojnach nie o to chodzi... Przepraszam, w normalnych wojnach nie o to chodzi - tu jednak mamy do czynienia z dżihadem, czyli świętą wojną o islam... Ali Lmrabet: walka o wolność słowaAutor: wampirski Dodano: poniedziałek, 15 maja 2006 - 21:55
783 raz(y) oglądano.
Będący symbolem walki o wolność słowa, po uwięzieniu i strajku głodowym, marokański dziennikarz Ali Lmrabet nie zamierza składać broni. Swojej jedynej broni: słowa. (...)
![]() Alí Lmrabet w więzieniu Po siedmiu miesiącach spędzonych w więzieniu, w wyniku międzynarodowych nacisków, został przez króla uniewinniony. Ale w roku 2005, kiedy planował wprowadzić w życie nowe projekty, kolejne oskarżenie uniemożliwiło mu wykonywanie zawodu w Maroku. Jednak wraca, gdyż w tej „bananowej republice bez wolności wyrazu” jest wiele do zrobienia. (...) Rozmowa z Lmrabetem jest pasjonująca. Spokojnym głosem zręcznie przeplata motywy bieżących wydarzeń z Maroka z wiadomościami historycznymi i kulturalnymi, by nakreślić przed nami rzeczywistość kraju, który tak dobrze zna. Tymczasem pora śniadaniowa dobiega końca i dotychczas pusta sala zaczyna się zapełniać gośćmi pzrychodzącymi na obiad. Już prawie kończymy kawę, kiedy dokonuje się zwrot w rozmowie i poruszamy temat stosunków pomiędzy Europą a Maghrebem. Dla Lmrabeta to jasne: Maghreb nie zna Europy, ani Europa nie zna Maghrebu. Zaś Morze Śródziemne raczej niż morzem jest oceanem pomiędzy dwoma światami, które nie znają się nawzajem i nie przybliża ich, a raczej dzieli. W Europie wiele się mówi o sytuacji na południowym wybrzeżu, ale bez jej znajomości. Absolutnie się nie zgadza ze słowami europejskich polityków, kiedy mówią oni, że w Maroku wraz z panowaniem nowego króla, Mohameda VI nastała era otwarcia kraju. Nie wiem czy to cynizm, czy też oportunizm, kiedy niektórzy politycy, jak hiszpański premier José Rodríguez Zapatero mówią, że w Maroku umacniają sie swobody i demokracja. Notatka: Takie państwa jak Maroko pokazywane są jako modelowy wzór społeczeństwa islamskiego, gdzie panuje postęp i wyższa niż gdzie indziej tolerancja, a z drugiej strony widzimy narzucony przez władców przysłowiowy "zamordyzm". I trudno im sie dziwić, bo czy społeczeństwo islamskie dojrzało do demokratyzacji?
Wiele można zarzucić lokalnym satrapom i dyktatorom, ale gdy ich brakuje, to radykalizm islamski wprowadza na ich miejsce chaos. Czy Ali Lmrabet nie dostrzega faktu, że nikt za nich nie zbuduje społeczeństwa obywatelskiego. Żadne państwo zachodu nie wejdzie z Marokiem w konflikt dyplomatyczny z powodu braku pełni swobód obywatelskich w tym kraju. To on i jemu podobni powinni kształtować postawy ludzkie i obywatelskie w narodzie.. Chwalebne, że Lmrabet wraca tam mimo prześladowań. Nie wróżę mu jednak zbyt wielkich sukcesów, choć nigdy nic nie wiadomo. /wampirski/ Cały artykuł: 'Ali Lmrabet: walka o wolność słowa' (1373 B więcej)
|
|||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||
| Islam, Europa, lewica, prawica, Polska, Terroryzm, polityka, Izrael, Iran |