|
08-02-2012 - 08:24
|
||||||
![]() |
||||||
Menu główneInformacja
Strona która oglądasz jest tylko archiwum materiałów z poprzednich lat i nie jest już aktualizowana. Jeśli chcesz wejść na obecny portal Europa 21 - z najnowszymi informacjami - kliknij tutaj
forum
Online
Obecnie jest 11 gości i 0 użytkowników online.
Jesteś anonimowym użytkownikiem. Możesz się zarejestrować tutaj |
Nielegalny imigrant = wychłostany imigrantAutor: PERSZING Dodano: poniedziałek, 24 grudnia 2007 - 21:28
891 raz(y) oglądano.
Co najmniej 68 cudzoziemców - nielegalnych imigrantów - poddano w tym roku karze chłosty w bogatym w ropę naftową sułtanacie Brunei.
W islamskim Brunei - liczącym 350 tys. mieszkańców kraju, położonym na północnym krańcu wyspy Borneo - kara chłosty orzekana jest bardzo często. Stosowanie jej wobec nielegalnych imigrantów ma zniechęcić mieszkańców uboższych państw ościennych do podejmowania prób nielegalnego osiedlenia się na terenie sułtanatu. Cały artykuł: 'Nielegalny imigrant = wychłostany imigrant' (623 B więcej)
Wiadomości: Nielegalny imigrant = wychłostany imigrantAutor: PERSZING Dodano: poniedziałek, 24 grudnia 2007 - 21:24
842 raz(y) oglądano.
Co najmniej 68 cudzoziemców - nielegalnych imigrantów - poddano w tym roku karze chłosty w bogatym w ropę naftową sułtanacie Brunei.
W islamskim Brunei - liczącym 350 tys. mieszkańców kraju, położonym na północnym krańcu wyspy Borneo - kara chłosty orzekana jest bardzo często. Stosowanie jej wobec nielegalnych imigrantów ma zniechęcić mieszkańców uboższych państw ościennych do podejmowania prób nielegalnego osiedlenia się na terenie sułtanatu. Cały artykuł: 'Nielegalny imigrant = wychłostany imigrant' (607 B więcej)
Kryzys fatwyAutor: jarekw Dodano: sobota, 14 lipca 2007 - 17:34
1066 raz(y) oglądano.
Dla wielu muzułmanów fatwy, czyli rozporządzenia religijne wyjaśniające wątpliwości teologiczne, są pomostem między odwiecznymi zasadami wiary i współczesnym życiem. W Egipcie co miesiąc wydaje się tysiące fatw. Niektóre z nich, jak, na przykład, fatwa dotycząca karmienia piersią dorosłych mężczyzn, budzą wiele kontrowersji.
W Egipcie uwagę szerokiej opinii przykuły ostatnio dwie fatwy, stanowiące dla wielu muzułmanów źródło zażenowania. Pierwszą z nich była fatwa dotycząca karmienia piersią dorosłych mężczyzn. W jej myśl, islamski zakaz przebywania nieosłoniętej kobiety i nieżonatego mężczyzny w jednym pomieszczeniu może zostać zniesiony w miejscach pracy, jeśli kobieta pięciokrotnie nakarmi mężczyznę piersią, ustanawiając tym samym więzy rodzinne. Innym kontrowersyjnym rozporządzeniem była fatwa dotycząca moczu proroka. Zgodnie z nią, picie moczu Mahometa może być źródłem błogosławieństwa. Fatwy te, mimo iż zostały wydane przez największe autorytety religijne w kraju, a przy ich ogłaszaniu, jak zwykle w takim przypadku, kierowano się naukami Koranu i słowami proroka Mahometa, wywołały burzę. "Byliśmy wściekli, kiedy dowiedzieliśmy się o duńskich karykaturach Mahometa. Jednak te dwie fatwy przynoszą większą szkodę zarówno religii islamskiej, jak i samemu prorokowi" - napisał w dzienniku "Al Masry Al Yom" Galal Amin, profesor ekonomii na Amerykańskim Uniwersytecie w Kairze. Kryzys islamu Spór dotyczący kontrowersyjnych fatw zbiegł się w czasie z debatą na temat kryzysu w islamie. Zdaniem przywódców religijnych i politycznych kryzys ten jest wywołany faktem, iż ogłasza się zbyt dużo fatw, oraz że wiele z nich opiera się raczej na ideologii niż naukach religijnych. Również powołani przez rząd specjaliści od zasad islamu orzekli, iż łatwość, z jaką ogłasza się fatwy oraz ich szeroka dostępność doprowadziły do szerzenia się ekstremizmu i nietolerancji. Spór wokół fatw raz jeszcze wyciągnął na światło dzienne główny problem, przed jakim stoi społeczność muzułmańska - jak dostosować wiarę do wymogów współczesności. Więcej Historia mojej podróży do NiebaAutor: NeWave Dodano: poniedziałek, 18 czerwca 2007 - 13:18
1281 raz(y) oglądano.
Trochę rozrywki w ten czas kanikuły...
Prawdziwa historia mojej podróży do Nieba Ali Sina [www.faithfreedom.org] Niniejszym chciałbym bardzo podziekować mojemu przyjacielowi w sieci, panu Malikowi Usmanowi, którego twierdzenie, że Mi’raj (podróż do Nieba) może być naukowo wytłumaczony, dodało mi odwagi, by wreszcie wyjść z ukrycia i spisać poniższą prawdziwą historię, która mi się kiedyś przydarzyła. Mój Mi'raj wydarzył się jakiś czas temu, ale zdarzenie to trzymałem w tajemnicy aż do dziś. Obawiałem się bowiem, że racjonaliści wyśmieją mnie. Ale teraz, kiedy wiem, że ktoś może naukowo udowodnić możliwość podróży do Nieba, już dłużej się nie obawiam. Nadal nie rozumiem naukowego aspektu Mi’raju, ale jestem pewien, że mój przyjaciel potrafi wszystko wyjaśnić. […] Oto prawdziwa historia mojego Mi'raju. Cały artykuł: 'Historia mojej podróży do Nieba' (26249 B więcej)
Jak wychowywano mnie dla jihaduAutor: jarekw Dodano: niedziela, 17 czerwca 2007 - 18:33
1515 raz(y) oglądano.
Autor:Nonie Darwish
Tłumaczył: jarekw Terroryzm wychodzący ze śwata muzułmanów nie zdarzył się przez zbieg okoliczności, jest to bezpośredni rezultat kultury która promuje islam, jihad i antysemityzm przez pokolenia. Dorastałam w kontrolowanej przez Egipt Gazie, w latach 50 tych, w czasach prezydenta Nassera zaangażowanego w jednoczenie świata arabskiego i zniszczenie Izraela. Zmobilizował Arabów w Gazie do założenia ruchu Fedainów aby dokonywać skrytych ataków przez granicę w celu terroryzowania Izraela. Mój ojciec, który dowodził egipskim wojskiem w Gazie i na Synaju w tym czasie, został zabity w wyniku tych operacji. Został obwołany narodowym bohaterem, „Shahidem” czyli męczennikiem. Nasser przyrzekł, że cały Egipt weźmie odwet i nie zrobił wzmianki o dużej ilości śmiertelnych ofiar i strat materialnych zadanych Izraelowi. W tamtych czasach Jihad oznaczał świętą wojnę i nie był jeszcze rozwinięty w obecną epidemię muzułmańskich zamachowców-samobójców. Powodem z którego jihad rozwinął się w epidemię zamachowców-samobójców jest upadek arabskiego systemu edukacji który opierał swój program nauczania na nienawiści, zemście i odwecie na nie-muzułmanach, zwłaszcza Żydach. W szkołach podstawowych Gazy uczyłam się nienawiści, zemsty i odwetu. Pokój nigdy nie był wyborem i nigdy nie był wspominany jako zaleta tak długo jak Żydzi istnieją. Chwała bitwy była największym honorem. Straszyli nas Żydami i nauczali nas rozwiązywać spory poprzez przemoc. Nie pozwalano mi wziąść jakichkolwiek słodyczy od obcych ponieważ mógłby to być jakiś Żyd próbujący otruć mnie. Dziewczęta płakały recytując codziennie poezję jihadystyczną i zobowiązywały się zakończyć swoje życia jako męczennice. Po kilkunastu pokoleniach wychowanych w takiej ostrej indoktrynacji, wielu arabskim dzieciom wyprano mózgi jak robotom aby uważały zamachowców-samobójców za kogoś kogo można podziwiać w nadziei pójścia do nieba. Ta bezprecedensowa i ekstremalna forma jihadu wyprodukowała obecną generację zamachowców-samobójców którzy zabijają nie-muzułmanów bez miłosierdzia. Indoktrynacja była nie tylko w szkołach, lecz także w piosenkach, poezji, filamach, rysunkach satyrycznych i w każdym aspekcie życia. Boską misją każdej generacji było przejmowanie niekończącego się obowiązku jihadu. Celem edukacji było wzbudzenie zaangażowania aby zniszczyć państwo Izrael, które stało się narodową obsesją Arabów. Arabowie przekonali siebie, że egzystencja Izraela daje im wolną rękę w czynieniu czegokolwiek i nic nie było bardziej święte. Końcowym rezultatem jest kultura – poza kontrolą, podsycana przez pieniądze z ropy naftowej i zanieczyszczająca świat terrorem. Jako dziecko byłam zniechęcana do poddawania w wątpliwość nauczania nienawiści do Żydów i innych nie-muzułmanów; robienie tego była nieprzebaczalnym grzechem. Szybko nauczyłam się zatrzymywać moje opinie i pytania dla siebie. Trzeba nienawidzieć wrogów islamu aby być dobrym muzułmaninem. Indoktrynacja muzułmańskich dzieci w kierunku nienawiści powszechnych wrogów była także używana jako narzędzie do podporządkowania. Jihad potrzebuje nienawiści do wroga, a nienawiść wychodzi ze strachu tak więc strach przed Żydami musiał być promowany stale przez niewiarygodne opowieści i kłamstwa. To nie było trudne ponieważ większość arabskich dzieci nigdy nie spotkała lub nie współdziałała z Żydami. Izolowanie i bojkotowanie Izraela było więc zasadnicze w promowaniu nienawiści. Arabska kultura polega na strachu przed wspólnym wrogiem aby doprowadzić do zjednoczenia i jedności wśród jej członków w celu sformowania zgodnego frontu. Jest to niezbędne w kulturze opartej na ucisku, która pomija prawa osoby, prywatność i promuje śmierć dla chwały Boga. Jedność muzułmanów musi być utrzymywana i odżywiana ciągle kosztem propagandy nienawiści przeciwko Izraelowi i Zachodowi. Nienawiść i przemoc jest także nauczana w meczetach. Muzułmański kler zawiódł sromotnie w uspokajaniu swojej społeczności. Zamiast być źródłem pociechy i mądrości, został źródłem ninawiści, wściekłości i działalności wywrotowej. Wlewa w wiernych szał gniewu i paranoi przeciwko Zachodowi i Izraelowi. Pamiętam, jako młoda kobieta, odwiedzając chrześcijańską przyjaciółkę w Kairze podczas piątkowych modłów, i obie słyszałyśmy słowny atak na Chrześcijan i Żydów z głośników umieszczonych na zewnątrz meczetu. Słyszałyśmy: „Niech Bóg zniszczy niewiernych i Żydów, wrogów Boga. Nie mamy być ich przyjaciółmi lub podpisywać porozumienia z nimi.” Słyszałyśmy także wiernych odpowiadających „Amen”. Moja przyjaciółka wyglądała na przestraszoną a ja byłam zawstydzoną. To było gdy po raz pierwszy uświadomiłam sobie, że coś było bardzo złe w sposobie w jaki moja religia była nauczana i praktykowana. Końcowym rezultatem takiego systemu nauczania jest dysfunkcyjne społeczeństwo które eksportuje terroryzm w świat. Ten system rani arabskie dzieci i społeczeństwo ze środka bardziej niż oni sobie uświadamiają; to jest po prostu system które nie rozwiązę, lecz stworzy gorsze problemy i niezamierzone konsekwencje. Nauczanie nienawiści w nadziei zranienia wroga jest formą wykorzystwyania dzieci przeciwko zdrowemu wychowaniu muzułmańskich dzieci. Obowiązkiem dobrego muzułmanina jest wyzwalać i podnosić współczucie, przebaczenie i tolerancję w islamie, nie tylko słownie lecz także poprzez czyny. Nauczanie arabskich dzieci pokoju, tolerancji i współczucia jest niezbędne aby doprowadzić do lepszego i lepiej prosperującego społeczeństwa i jest jedynym rozwiązaniem problemu islamskiego terroru. Jest to jedyna droga do zbudowania zaufania, szacunku i pokoju między narodami. Edukacja w Strefie GazyAutor: jarekw Dodano: sobota, 16 czerwca 2007 - 15:10
863 raz(y) oglądano.
Uczą ich by pogrzebać szanse na pokój
W kilku szkołach w Gazie, dzieci otrzymują edukację nienawiści. Miasto Gaza – sześć dni w tygodniu, przedszkolanka Samira Ali El Hassain mówi swojej 30-sto osobowej klasie pięcioletnich chłopców i dziewczynek co sprawia, że świat obraca się. „Tutaj widzicie jak jajko staje się kurczakiem ‘ mówi do uczniów. „Tutaj widzicie jak narysować okrąg”, znów mówi. Następnie Hassain rozpoczyna quizy w klasie o poprzedniej, bardziej poważnej lekcji. „Kim są Żydzi?” pyta. Dzieci znają odpowiedź na pamięć: „Wrogami!” odpowiadają zgodnie. „A co powinniśmy im zrobić?” Hassain pyta głosem który jest tak niezobowiązujący jak wtedy gdy dyskutowała o kurczakach i jajkach. „Zabić ich!” dzieci krzyczą. Hassain pracuje w szkole prowadzonej przez Al-Mujamma Al-Islami (Stowarzyszenie Islamskie), islamskiej grupie charytatywnej utworzonej w 1973 roku przez szejak Ahmeda Yassina, twórcę i duchowego lidera grupy bojowników Hamas. Takie szkoły stanowią około 10 procent przedszkoli i są jedynymi takimi uczącymi w tak jadowity sposób. Znaki, że wychwalają przemoc są dzisiaj znajdywane wszędzie na ulicach Gazy, stolicy palestyńskiej Strefy Gazy. Na ścianach, grafiti wzywa mieszkańców „zabij Żydów” i „umieraj jak shahid (męczennik)” – mężczyzni i kobiety którzy zgineli próbująć zabić Izraelczyków. Instrukcje jak zostać shahidem są namalowane sprayem, razem z fotografiami broni, wybuchających autobusów i portetami mężczyzn owiniętych materiałami wybuchowymi. A jeśli to nie wystarcza do przekonania dzieci w Gazie – wiele z nich spędza swoje dni włócząc się po zakurzonych ulicach, bawiąc się na barykadach z worków z piaskiem, strzelając z zabawek-karabinów i obrzucając siebie kamieniami – nienawiść do Izraelczyków jest częścią ich przedszkolnego planu zajęć. Ucząc urazy “Mówię im, że są Palestyńczykami, że muszą bronić swojego kraju kiedy dorosną, że ten kraj należy do nich a nie do Żydów, naszych wrogów” mówi trzydziestopięcioletnia Hassain. „Każdego ranka pytam ich: „Czy widzieliście wiadomości? Czy kochacie wrogów którzy masakrują naród palestyński?Chcielibyście mieć pokój z nimi kiedy dorośniecie?” Jej 24 letnia koleżanka, Istama Showish, przekazuje podobne przesłanie: „Nauczamy ich, że Żydzi którzy żyją w Jerozolimie i Palestynie są okupantami, którzy zabrali nam nawet powietrze którym oddychamy” mówi. Al-Mujamma Al-Islami wygrała walkę o serca wielu spośród biednych Palestyńczyków w Strefie Gazy poprzez przekazywanie żywności i ubrań oraz zakładanie szkół. Przedszkole gdzie Showish i Hassain nauczają kosztuje tylko 7$ dolarów miesięcznie, połowę kosztów typowej dziennej opieki. Edukacja znaczy Pokój Dzieście mil na północ od Gazy, Sundos Battah jest zbulwersowany takimi wydarzeniami. Jeden z 9000 izraelskich Arabów żyjących w regionie Gilboa obok Zachodniego Brzegu, widzi edukację jako pierwszoplanową siłę za pokojem. Przez poprzednie dziewięć lat, Battah był zaangażowany w program spotkań żydowskich i palestyńskich dzieci w wieku od 11 do 17 lat trzy razy w roku. Battah ma nadzieję, że takie programy staną się podstawą pokojowej koegzystencji w tym rozdartym wojną kraju. „Bawią się, malują, uprawiają sport” mówi Battah który koordynuje projekt po stronie palestyńskiej. „Jak tylko się spotykają, zapominają o sytuacji politycznej.” Lecz Battah mówi, że izraelskie wtargnięcie na Zachodni Brzeg uczyniło jego pracę „bardzo trudną”. „Musimy wyjaśnić naszym dzieciom, że przemoc którą widzą w telewizji w takim sensie który nie rujnuje ich budzących się relacji z dziećmi żydowskimi.” Mówi. „Nie wolno nam pozwolić zniżyć się do poziomu dzieci z Gazy. Sigal Vaitsman, czternalstoletni uczeń żydowskiej szkoły średniej, który uczestniczy w projekcie, mówi: „Powinniśmy być bardziej dojrzali – wtedy możemy rozwiązać problemy przy stole, a nie bombardowaniami. Nur Saleem, 17 lat, izraelski Arab z wioski Muquebe, zgadza się i mówi, że rola nauczycieli szkolnych jest kluczowa dla pokoju: „Jeśli nauczyciele głoszą nienawiść do Żydów lub nienawiść do Palestyńczyków, będziemy powtarzać rzeczy których nauczyliśmy się w szkole kiedy dorastaliśmy.” Oswajanie ze śmiercią Z powrotem w Gazie, jakkolwiek dzieci w klasie przedszkola Al-Mujamma Al-Islami zaczynają w następnym tygodniu nową grę, zwaną „pogrzeb męczennika.”. „Jeden z nich udawać będzie męczennika, kiedy inni będą podnosić go i udawać, że go grzebią.” Mówi Showish. „Mówimy im, że szachidzi są bardzo dobrymi ludźmi, naszymi bohaterami. Mówimy im, że muszą dorosnąć i robić to samo”. Khitam Ajrami, przyszła matka, mówi, że będzie mówić swojemu nienarodzonemu dziecku te same rzeczy.W chłodnym cieniu jej rozebranego domu w obozie uchodźców Jabaliya, milę na północ od Gazy, 20sto letnia Ajrami przemyśla słowa które będzie mówić dziecku które oczekuje urodzić za dwa miesiące. Ostatniego miesiąca, jej mąż, Najib, został zabity przez żołnierzy izraelskich kiedy próbował wysadzić się w powierze w żydowskim osiedlu. „Powiem dziecku, że jego ojciec umarł jako męczennik,” mówi Ajrami, śmiejąc się nieśmiało spod jej zielono-żółtej chusty. „Nauczę go kochać nasz kraj, aby wiedział, że Żydzi okupują nasz kraje, że mamy racje a Żydzi nie. Nauczę dziecko nienawidzić Izrael. Z cyklu **islam jest super** - Ta okropna islamofobia!Autor: redakcja Dodano: środa, 23 maja 2007 - 10:23
1309 raz(y) oglądano.
za: Arabia.pl
autor: Dominik Wach Ostatnie wydarzenia związane z wyborem prezydenta Turcji wywołały kolejną falę pewnego rodzaju paniki w zachodnich mediach, związanej z możliwością zwycięstwa kandydata islamskiej prawicy. Nie jest to odosobniony przypadek, gdyż podobny popłoch wywoływały wcześniej choćby zamieszki na przedmieściach Paryża i innych francuskich miast, demonstracje Arabów po publikacjach karykatur Mahometa czy zeszłoroczne zwycięstwo Hamasu w wyborach parlamentarnych. Dystansując się nieco od poszczególnych przypadków takiego zachowania zachodnich mediów i rozpatrując zjawisko całościowo można dojść do wniosku, iż jest to wynik pewnej niechęci do muzułmanów i religii islamu. Jednak na jakiej podstawie budowana jest ta niechęć czy strach? Dlaczego manifestujący na ulicach Algieru, Damaszku czy Kairu muzułmanie, oddaleni o setki kilometrów od granic Europy wzbudzają większe zainteresowanie, a zarazem zaniepokojenie niż manifestujący Estończycy, Rosjanie czy Węgrzy? Czy takie zachowanie zachodnich mediów jest w jakikolwiek sposób uargumentowane? Wydaje się, że w większości wypadków jest to jedynie wynik pewnego rodzaju islamofobii, niewystarczającej znajomości warunków i obyczajów panujących w danym kraju bądź społeczności. Przykładem może być aktualna sytuacja w Turcji, szczegółowo opisana w felietonach Agaty Fortuny. Z jakiego powodu podnosi się problem groźby islamizacji Turcji skoro poczynania partii rządzącej, której kandydat na prezydenta ma stanowić tak wielkie zagrożenie dla demokracji tego kraju, świadczą bardziej o jej postępowości i demokratycznym charakterze niż o skrajności i radykalizmie. Na jakiej podstawie dziennikarze wielu liczących się mediów przedstawiają tureckie demonstracje lub buńczuczne wypowiedzi francuskiego rapera, wzywającego społeczność imigrantów do rozruchów, w przypadku wygranej Sarkozy’ego za niezwykle groźne, a nie wspominają słowem o pochodach niemieckich neonazistów i ich naśladowców z innych państw Europy. Dlaczego Arabka w hidżabie wywołuje większe emocje niż grupa wyrostków wykrzykujących rasistowskie hasła? W moim odczuciu nie jest możliwe rozsądne wytłumaczenie tych zjawisk i braku obiektywizmu. Kolejną sprawą jest kwestia wolności słowa i poszanowania godności oraz wyznawanych wartości drugiego człowieka. Nasuwa się tu cała fala wydarzeń po publikacji karykatur Mahometa. Europejskie media nie pozostawiły suchej nitki na protestujących muzułmanach, przedstawiły ich jako jedną zwartą grupę, żądną krwi niewiernych i podpalającą ambasady państw zachodnich. Podnoszono wówczas wartości takie jak wolność słowa i opinii, będącej fundamentem zachodniego, demokratycznego świata. Zapomniano jednak, że narusza się w ten sposób fundament świata islamu, że uderza się w niezwykle czuły punkt – ich wiarę, dumę, godność. Nie wspomniano także, że zamieszki wybuchły dopiero po ponownej publikacji obraźliwych w oczach muzułmanów karykatur. Nikt nie ganił zachodnich mediów za nieuszanowanie prośby społeczności europejskich muzułmanów, którzy w dyplomatyczny sposób próbowali reagować po ukazaniu się karykatur w duńskiej prasie. Ponownie przedstawiono Arabów i muzułmanów jako tych złych i nieokrzesanych, jako ludzi niezdolnych do zaakceptowania odmienności kulturowej świata zachodniego i niezdolnych do rozwiązywania sporów w demokratyczny sposób. Zapomniano jednak, że to właśnie zachodnie media wykazały się zarzucanymi przeciwnej stronie cechami i to one doprowadziły do wybuchu zamieszek. Jest to kolejny dowód na nieuzasadnione obawy, a zarazem pretensje kierowane w stronę wyznawców islamu. Niepokojącym zjawiskiem jest również sposób doboru wydarzeń przedstawiających sytuację w krajach gdzie dominującą religią jest islam. Wydaje się, że niektóre media, a co gorsze niektóre administracje państw zachodnich, nie dostrzegają wielu istotnych elementów życia politycznego, społecznego i kulturowego islamu i koncentrują się jedynie na negatywnych faktach. Doskonałym przykładem może być sytuacja w Autonomii Palestyńskiej po ostatnich wyborach parlamentarnych. Choć zwycięskie ugrupowanie zostało wybrane w demokratycznych wyborach i mimo swego islamskiego charakteru zapowiedziało, że będzie respektowało demokratyczne fundamenty Autonomii, to zarówno rządy państw zachodnich nie uznały gabinetu Hamasu, a media do znudzenia przytaczały jego islamskie korzenie i zamachy terrorystyczne. Do tej pory nie przekazuje się zachodniemu społeczeństwu pełnego obrazu, w którym Hamas jako partia rządząca skupia się na próbach zahamowania chaosu i zapanowania nad sytuacją wraz z konkurencyjnym Fatahem. Nie mówi się także o tym, że Hamas koncentruje się na legislacji ustaw mających poprawić sytuację ekonomiczną Palestyny, a nie wprowadza prawo islamskie. Zachodnie media wolą przytoczyć fragmenty powstałego w 1987 r. statusu organizacji, napisanego typowym dla tego regionu i kultury islamskiej patetycznym i niemalże baśniowym językiem, pełnym kwiecistych opisów niewiele mających wspólnego z rzeczywistością. Niechętnie publikuje się także wypowiedzi liderów organizacji, w których mówią otwarcie o nieaktualności tego dokumentu i konieczności stworzenia nowego, realistycznego statusu, napisanego językiem prawniczym. Przykład Hamasu doskonale pokazuje jak łatwo media potrafią zdewaluować organizację, która choć ma wiele złego na sumieniu to nie zajmuje się tylko i wyłącznie mordowaniem niewiernych, jak niekiedy można wywnioskować z medialnych przekazów. Przytoczone powyżej przykłady stanowią jedynie wierzchołek medialnej góry lodowej, która przysłania wielokrotnie trzeźwe i pełne spojrzenie na świat islamu. Wydawać się może, że islam i muzułmanie stali się dyżurnym tematem zachodnich mediów, dzięki któremu można odciągnąć uwagę społeczeństwa od problemów lokalnych. Z islamu wielokrotnie tworzy się pewnego rodzaju niewidzialnego wroga, z którym trzeba walczyć, choć tak na prawdę nie wiadomo jak wygląda i czym nam zagraża. Można także odnieść wrażenie, iż media zachodnie celowo wywołują sztuczną islamofobię, że dzięki swym zmanipulowanym przekazom tworzą z odbiorcy pozornego eksperta przekonanego o zagrożeniach jakie dla świata zachodniego niesie islam. Niestety w rzeczywistości niewiele osób ma niezbędną wiedzę, by choć trochę obiektywnie ocenić to co dzieje się w świecie muzułmańskim, a jeszcze węższa grupa stara się zrozumieć tą religię i zachowania jej wyznawców. Jak postępować z fundamentalizmem islamskimAutor: redakcja Dodano: środa, 23 maja 2007 - 10:21
1165 raz(y) oglądano.
Nie myślmy jak fundamentaliści
Z Guyem Sormanem, autorem książki "Dzieci Rifa'y", rozmawia Dariusz Rosiak Rz: W najnowszej książce analizuje pan przeróżne odmiany islamu, ale najmniej pisze pan o jego wydaniu fundamentalistycznym. Czy pana zdaniem przeceniamy rolę islamofaszyzmu? Guy Sorman: Może za dużo wiemy o islamofaszyzmie w przeciwieństwie do islamu w wersji umiarkowanej. Ludziom na Zachodzie wydaje się czasem, że cały islam to fundamentalizm. W książce pokazuję, że w islamie istnieje długa i bogata tradycja umiarkowania, demokracji, otwartości, tolerancji. Uważam poza tym, że gdyby muzułmanie uzyskali prawo wypowiadania się w sposób demokratyczny, to dążenie do umiarkowania byłoby bardziej widoczne. Popatrzmy na takie kraje, jak Indonezja, Turcja, Malezja, Kuwejt, gdzie muzułmanie mogą głosować - w tamtejszych wyborach fundamentaliści uzyskują zwykle od 3 do 5 procent głosów. To są bardzo aktywne i głośne mniejszości, ale nie odzwierciedlają aspiracji społeczeństw muzułmańskich. Czy naprawdę chce pan przekonać czytelników, że demokracja, otwartość, wolność, tolerancja są istotą islamu? Myślę, że Zachód tak naprawdę dał się zmanipulować fundamentalistom i przyjął ich wersję interpretacji islamu. Jednak prawdziwa debata na temat kształtu tej religii nie toczy się między cywilizacją islamską a zachodnią, lecz w samym islamie. Zachód w tej debacie pełni rolę zakładnika i zresztą sam na nią przystał, nadając niewspółmierne znaczenie głosom skrajnym i zapominając o przedstawicielach islamu umiarkowanego. Moja teza jest taka, że gdy społeczeństwo się otwiera, to wygrywają partie umiarkowane. To jest bardzo kontrowersyjna teza. W Turcji rządzi partia, której korzenie tkwią bardzo mocno w islamie. Wybory w Algierii na początku lat 90. wygrali fundamentaliści. Gdyby dziś rozpisano wybory w takich krajach, jak Afganistan czy Irak, to pewnie skrajne partie też uzyskałyby ogromną ilość głosów. Gdy społeczeństwo się otwiera, konsekwencją nie musi być zanik partii skrajnych. Nie zgadzam się z tym poglądem. W Turcji od pięciu lat rzeczywiście większość rządzącą stanowi partia muzułmańska zakorzeniona w islamie. Ale to jest partia, która bardzo się zmieniła, dziś jej liderzy twierdzą, że programowo blisko im do niemieckich chadeków. Nieźle zarządza gospodarką, demokratyzuje media, pracuje nad dostosowaniem prawa do prawa Unii Europejskiej i ani jej w głowie wprowadzanie w Turcji jakichś zasad fundamentalistycznego islamu. Jeśli chodzi o Algierię, trzeba pamiętać, że FIS stał się fundamentalistyczny dopiero po zwycięstwie wyborczym i wojskowym zamachu stanu, który miał mu uniemożliwić przejęcie władzy. Zatem przyczyną skrętu tej partii na pozycje skrajne był zamach na demokrację, a nie demokracja. W wypadku Afganistanu czy Iraku sytuacja jest jeszcze inna, bo tam po prostu trwa wojna, a wojna rodzi postawy skrajne. Ale o jakiej demokracji pan mówi? W książce przedstawia pan np. Arabię Saudyjską jako pozytywnego bohatera. Może to i jest przykład pozytywny, jeśli porówna się ten kraj z takimi dyktaturami, jak Egipt czy Syria. Dla nas jednak demokracja to wolność słowa, powszechne prawo wyborcze, poszanowanie godności ludzkiej i praw człowieka, rozdział Kościoła od państwa. Pan zdaje się sugerować, że Arabię Saudyjską można potraktować jak każdy inny kraj, a wolności obywatelskie jakoś same się w nim pojawią. Nie. Nie pokazuję Arabii Saudyjskiej w roli pozytywnego bohatera. Ale nie zgadzam się z przedstawianiem jej wyłącznie jako wstrętnej dyktatury. To jest bardzo opresyjne państwo, zwłaszcza wobec kobiet, ale jego mieszkańcy są nieźle wykształceni, dobrze poinformowani, bo prawie każdy ma dostęp do Internetu. Kraj ten znajduje się w okresie politycznego otwarcia, odbywają się wybory lokalne. Uważam, że właśnie takimi drobnymi krokami da się otworzyć społeczeństwa muzułmańskie i że w ten sposób zmaleją w nich wpływy fundamentalistów. Doświadczenie Iraku pokazuje, że odwrotna metoda - próba wprowadzenia demokracji w ciągu jednego dnia - nie ma sensu iprzynosi więcej szkody niż pożytku. To musi być powolny, spokojny proces. W Arabii Saudyjskiej, Kuwejcie, Bahrajnie, Maroku, Jordanii ten proces trwa i kraje te zbliżają się do demokracji w naszym rozumieniu. Ale czy nie widzi pan zasadniczych różnic między islamem a chrześcijaństwem, które jest przecież fundamentem Zachodu? Weźmy choćby kwestię postępu historyczny, który jest motorem rozwoju Zachodu. Chrześcijaństwo wpisuje postęp w historię rodzaju ludzkiego. Kościół i każdy chrześcijanin z osobna zmieniają się i dążą do celu jasno określonego w dogmatach chrześcijańskich. Rozwój gospodarczy i inne cechy Zachodu są konsekwencją tego rodzaju stanowiska. Islamowi takie rozumienie postępu jest chyba obce. Przede wszystkim nie należy mówić o islamie jako takim. Możemy mówić o muzułmanach, którzy jednak nie są związani strukturą instytucji czy jednego wiążącego autorytetu. Koran jest tak naprawdę otwarty na interpretację przez każdego indywidualnego muzułmanina. Tylko fundamentaliści uważają, że posiedli całkowitą i niepodzielną wiedzę o islamie. Gdy zatem mówimy, że islam jest religią przemocy albo wykluczenia, tak naprawdę powielamy mity rozpowszechniane przez fundamentalistów. Zamiast tego powinniśmy patrzeć na historię islamu i czerpać z przykładów liberalnych muzułmanów, takich jak Rifa al Tahtawi, o którym piszę w książce. Reszta artykułu tutaj Palestyński "honor"Autor: jarekw Dodano: sobota, 19 maja 2007 - 17:26
1108 raz(y) oglądano.
Kiedy pod koniec 2003 Izrael rozpoczął budowę muru separacyjnego celem zapewnienia ochrony swoim obywatelom przed niekończącą się procesją zamachowców-samobójców, społeczeństwo palestyńskie odpowiedziało przeadresowaniem swych destruktywnych motywów do wewnątrz własnej społeczności. Wszystkie rewolucje, jak się zwykło mówić, ostatecznie kierują się przeciw własnemu społeczeństwu i pożerają własne dzieci. I gdy przeprowadzanie samobójczych zamachów bombowych stało się utrudnione, a tym samym przestały one być łatwym środkiem na zdobycie prestiżu rodziny, Palestyńczycy przeadresowali swój cel na swoje żeńskie potomstwo, aby w ten sposób odzyskać utraconą równowagę. Zamachy samobójcze dokonywane na terenie Izraela pełniły dla Palestyńczyków rolę krwawego ale lukratywnego przedsiębiorstwa, które w 2002 roku odniosło sukces w postaci 39 ataków. Ale gdy Izrael zaczął wznosić antyterrorystyczny mur, palestyński przemysł ludzi-bomb obrócił się w bankructwo- w ciągu ponad dwu lat udało się przeprowadzić zaledwie 11 ataków. Z drugiej jednak strony tzw. honorowe zabójstwa, które zawsze były częścią integralną palestyńskiego stylu życia, wówczas nabrały szczególnie intensywnego tempa. Z makabrycznym entuzjazmem, dzierżący broń ojcowie, bracia, wujowie, a czasem nawet matki, ścigają swoje córki oraz siostry i popełniają szokujące akty przemocy z powodu faktycznych lub wyimaginowanych przekroczeń moralnych. Motywację do zabijania swych własnych córek Arabowie czerpią z tych samych źródeł kulturowych, które produkują zamachowców-samobójców. W społeczeństwie arabskim funkcjonują dwie formy honoru: bierna, zwana ird, oraz czynna zwana szaraf. Rodzina traci honor ird wraz z utratą czystości seksualnej kobiety- członkini rodziny [najczęściej córki]. Rodzina może odzyskać honor ird dokonując morderstwa na nieczystej seksualnie córce. Czynna forma honoru, zwana szaraf, wymaga aktywnej działalności, która zapewnia rodzinie wyższy status społeczny i prestiż. Ponieważ społeczeństwo palestyńskie utraciło możliwość ingerowania w życie codziennie Izraelczyków poprzez niesienie im śmierci i zniszczenia, kompensuje sobie ten brak poprzez zabijanie własnych członków społeczeństwa w ramach praktykowania ird jako sposobu na zapewnienie sobie honoru. Soraja Husajn, przewodnicząca projektu badawczego Jerozolimskiego Centrum Doradztwa i Pomocy Prawnej Kobiet powiedziała: „Sama idea honorowego zabijania to nic nowego.... to co jest nowe to ogromna fala zabójstw na tym tle w 2005”. W maju 2005 BBC podała, że „w ostatnich miesiącach nastąpił wzrost liczby honorowych zabójstw na Zachodnim Brzegu i w Strefie Gazy... Aktywistki na rzecz praw kobiet nie potrafią znaleźć przyczyn dla tak gwałtownego wzrostu tego zjawiska.” Podczas szczególnie brutalnej fali honorowych zabójstw na początku 2005, pięć kobiet palestyńskich zostało zamordowanych w czterech niezależnych akcjach, przeprowadzonych w krótkim odstępie czasu od siebie. Faten Habasz spędziła sześć tygodni w szpitalu po tym, jak wyskoczyła z okna swego rodzinnego mieszkania na czwartym piętrze. Po powrocie ze szpitala do domu jej ojciec zatłukł ją na śmierć żelaznym prętem. Dwa dni później, Maher Szakirat zaatakował swoje trzy siostry. Najstarsza, Rudaina, była w ósmym miesiącu ciąży, została wcześniej napomniana przez swojego męża, gdyż jak twierdził, miała romans. Maher, zanim targnął się na życie swych trzech sióstr chcąc je udusić, najpierw zmusił je do wypicia wybielacza. Najmłodsza, Lejla, zdołała uciec ale doznała poważnych obrażeń wewnętrznych na skutek spożytego środka chemicznego. Rafajda Qaoud została zgwałcona przez swoich dwóch braci, z którymi dzieliła pokój w domu w Ramalla. Wskutek gwałtu zaszła w ciążę i urodziła syna, który został adoptowany przez inną rodzinę. Jej matka przyniosła jej żyletkę i rozkazała, by podcięła sobie żyły. Kiedy dziewczyna odmówiła popełnienia samobójstwa, matka naciągnęła jej na głowę plastikową torbę, zawiązała ją, podcięła córce żyły, a następnie biła kijem aż córka skonała. Palestyńska feministka, Abu Dayyeh Szamas twierdzi, że „Mężczyźni czują, że stracili swoją godność i że mogą ją w pewien sposób odbudować przez podniesienie honoru rodziny. Zauważyliśmy, że ostatnie przypadki są coraz bardziej brutalne: zabójstwa, gwałty, kazirodztwo. Szczególnie wzrosła liczba gwałtów kazirodczych”. Jedna z organizacji kobiecych podaje, że tylko w 2002 roku doszło do 400 przypadków zgwałceń kazirodczych na Zachodnim Brzegu. Antropolog James Emery wyjaśniał w 2003, że „wśród Palestyńczyków za wszystkie kontakty seksualne, włączając w to przestępstwa gwałtu i kazirodztwa, winę ponosi kobieta”. Mężczyźni zawsze są uważani za niewinnych, a odpowiedzialność spada na kobietę czy dziewczynę, która ma bronić swego honoru za wszelką cenę. Kiedy 17letnia Afaf Junes uciekła od ojca, który był podejrzany o molestowanie jej, złapano ją i odesłano z powrotem do ojca. Ten zastrzelił ją, aby w ten sposób odzyskać swój utracony honor. Gdy w 2002 roku czteroletnia dziewczynka została zgwałcona przez 25 letniego mężczyznę, jej palestyńska rodzina porzuciła ją, aby wykrwawiła się na śmierć, gdyż jako zgwałcona przynosiła dyshonor rodzinie. Emery cytuje palestyńskiego kupca, który wyjaśnia kulturowe postrzeganie kobiecości: „Zhańbiona kobieta jest jak gnijący członek ciała, który jeśli nie zostanie odcięty, przeżre [zgnilizną] całe ciało. Chodzi mi o to, że cała rodzina zostanie zbrukana, jeśli taka kobieta nie zostanie zabita.” Ostatnio na Zachodnim Brzegu i w Strefie Gazy Hamas określił swoją nową rolę: strzeżenie moralności młodych muzułmanek. Grupa mężczyzn z Hamasu, która określa się jako „straż moralna” zaatakowała 19-letnią Josrę al.-Azam, gdyż usiadła wraz z mężczyzną, którego miała wkrótce poślubić i inną parą na plaży. Strzelono jej w głowę, następnie napastnicy wywlekli ją na ulicę gdzie zatłukli pałami na śmierć. Wzrastający wpływ Hamasu i jego fundamentalistycznej interpretacji prawa islamu martwi organizacje kobiece, które obawiają się, że to da im władzę i moralną legitymizację w nadchodzących wyborach. [pisane tuż przed wyborami palestyńskimi w styczniu 2006] The Guardian przytacza oficjalny raport z 2004 roku, palestyńskiego Ministerstwa Do Spraw Kobiet. Według tego raportu 20 dziewcząt i kobiet zostało zabitych w drodze honorowych zabójstw a dalsze 50 popełniło samobójstwa. Kolejne 15 doznały prób morderstwa. W 2005 oficjalne dane dotyczące przypadków śmiertelnych mówią o liczbie 33. Jednak ten notowany oficjalnie wzrost honorowych zabójstw jest w rzeczywistości zaniżony, gdyż społeczeństwo godzi się, ukrywa i ignoruje większość przestępstw popełnianych na kobietach. Według dr Szalub-Kevorkian, kriminologa z Uniwersytetu Hebrajskiego, rzeczywiste liczby są znacznie wyższe i niemal wszystkie zabójstwa na Zachodnim Brzegu i w Gazie są prawdopodobnie zabójstwami honorowymi. W okresie dwu lat między 1996 a 1998 Szalub-Kevorkian ujawnił 234 podejrzanych przypadków zgonu na Zachodnim Brzegu, które według niego są zabójstwami honorowymi. Palestyńska policja nie rejestruje tych zgonów jako morderstw gdyż uznała je za zgony przypadkowe lub w drodze nieszczęśliwego wypadku. Szalub-Kevorkian uważa, że rzeczywista liczba zabójstw honorowych może być 15krotnie większa od oficjalnie ujawnionych statystyk. W 2005 Amnesty International opublikowała oświadczenie, wzywające Autonomię Palestyńską do niewykonywania egzekucji na skazanych za morderstwo, gwałt lub kolaborację z Izraelem. Jednocześnie wezwała do położenia kresu „bezkarności na jaką sobie dotąd pozwalano wobec osób odpowiedzialnych za pewne przestępstwa”, włączając w to „zabójstwa honorowe”. Za dokonanie zabójstwa na własnej córce lub krewnym płci żeńskiej przestępca może oczekiwać wyroku pozbawienia wolności na czas 6 miesięcy- zgodnie z obowiązującym od 45 lat prawem jordańskim będącym w mocy na Zachodnim Brzegu i w Strefie Gazy. Często przestępstwa morderstw na kobietach są rejestrowane jako samobójstwa lub nieszczęśliwy wypadek, albo w ogóle nie są rejestrowane. Antropolog Emery utrzymuje, że wiele zamordowanych kobiet grzebie się na pustyni, a „sekret ich losu.... został pogrzebany wraz z nimi w piachu”. Organizacje praw człowieka twierdzą, że wzrost poważnych przestępstw, włączając w to honorowe zabójstwa, jest rezultatem ubóstwa i trudności stwarzanych przez Izrael. O ile mur separacyjny uczynił życie Palestyńczyków bardziej trudnym, to jednak Izrael nie może być uznany za odpowiedzialny wzrostu przestępczości i bezprawia wśród ludności palestyńskiej. W Wielkiej Brytanii nie ma muru separacyjnego i rządu izraelskiego, którego można obwinić za problemy społeczności muzułmańskiej. Mimo to obserwuje się w społecznościach muzułmańskich wzrost zabójstw honorowych, szczególnie po zamachach w Londynie 7 lipca zeszłego roku. Nazir Afzal, dyrektor Brytyjskiego Biura Śledczego powiedział stacji Reuters, że „w minionym roku doszło do przynajmniej 12 zabójstw honorowych”. Jest to, jak stwierdził, zaledwie wierzchołek góry. „Dochodzi do innych przestępstw jak gwałty, porwania, przemoc fizyczna.” Afzal twierdzi, że licząca 1,6 miliona społeczność muzułmańska „adresuje swoje negatywne emocje do wewnątrz... Społeczność, która żyje w poczuciu zagrożenia ma tendencję zwracać się przeciwko sobie, nie ma znaczenia czy to poczucie zagrożenia ma jakiekolwiek podstawy w rzeczywistości czy nie.” To bezprecedensowe zjawisko kulturowe w Wielkiej Brytanii świadczy o bezsensowności oskarżeń kierowanych pod adresem Żydów w Izraelu, jakoby ponosili winę za barbarzyńskie i prymitywne zachowania członków społeczeństwa palestyńskiego. W Wielkiej Brytanii, podobnie jak na Zachodnim Brzegu i w Strefie Gazy- „próbują ustanowić i przywrócić moc swoim własnym normom kulturowym”- wyjaśnia Afzal- „Wywierają presję na członkach własnej społeczności, aby ich podporządkować sobie, a gdy ci odmawiają, stosuje się wobec nich określony rodzaj kary.” Izrael budując barierę zredukował zdolność produkcyjną ludzi-bomb, tym samym ograniczony został potencjał zyskiwania sobie przez Palestyńczyków honoru drogą zamachów. Zwrócili swą nienawiść do wewnątrz- dopuszczając się brutalnych i bezlitosnych zbrodni próbują w ten sposób zapewnić sobie anamorficzny honor. To oczywiste, że ten problem to kwestia kulturowego zepsucia, a nie opresji izraelskiej. Zachowaniami Arabów rządzą dwie najważniejsze normy społeczne będące filarami ich systemu wartości - honor i hańba. Te dwie normy determinują określony schemat zachowań, polegający na unikaniu hańby z jednej strony i nabywaniu honoru z drugiej. Wszelkie stosunki i przedsięwzięcia motywowane innymi, nieznanymi źródłami są tłumione i zakazane. Zarówno hańba jak i honor, aby móc stać się koncepcją aktywną, wymagają adresata-obiektu, przeciwko któremu mogą się kierować. Utrata przez zamachowców-samobójców swoich dotychczasowych adresatów, spowodowała chaotyczne przesunięcie ośrodka idei hańby i honoru. Jej rzecznicy poszukują usilnie nowych adresatów-obiektów, aby zrekompensować sobie utraconą szaraf. Źródło: Hatikvah.pl Hatkivah.pl Islamofob ChurchillAutor: Anonymous Dodano: niedziela, 22 kwietnia 2007 - 17:41
860 raz(y) oglądano.
Człowiek, który ostrzegał Brytanię przed nazistowskim zagrożeniem, w czasie gdy Chamberlain ratował “pokój” w Monachium. Premier, który powiedział: „Będziemy bronić naszej wyspy bez względu na koszt, będziemy walczyć na plażach, będziemy walczyć na lotniskach, będziemy walczyć na polach i na ulicach, będziemy walczyć na wzgórzach; nigdy się nie poddamy”. Według dzisiejszych standardów, określanych przez europejski establishment, media i lewicę, Winston Churchill byłby nazwany islamofobem.
W dzisiejszej politycznie poprawnej Brytanii niewiele osób jest przygotowanych, by otwarcie krytykować islamizm. Niewielu z nich jest świadomych komentarzy Churchilla na temat islamu, a jeszcze mniej miałoby odwagę je dzisiaj powtórzyć. Churchill pod koniec wieku, był wojennym korespondentem w brytyjskiej armii w północno-zachodnich Indiach (dzisiaj Pakistan) przy granicy z Afganistanem. Pisał dla Pioneer Mail i London Daily Telegraph. Napisał również książkę z tamtego okresu – Historia Wojska Polowego Malakandu. W książce tej zanotował m.in.: “W samej rzeczy jest ewidentne, że chrześcijaństwo, jakkolwiek zwyrodniałe i wypaczone przez okrucieństwo i nietolerancję, zawsze stosuje łagodzący wpływ na ludzkie pasje i chroni ich przed bardziej gwałtownymi formami fanatycznej gorączki, tak jak jesteśmy chronieni szczepieniami przed ospą. Natomiast mahometańska religia zwiększa, zamiast pomniejszać, zaciekłość nietolerancji. Była ona na samym początku propagowana mieczem i zawsze odtąd jej wyznawcy ulegali tej formie szaleństwa, w większym stopniu niż ludzie innych wyznań.” George W. Bush po 9/11 opisał islam jako „religię pokoju”. Churchill używał tego terminu w odniesieniu jednak do innej religii: “Cywilizacja jest w konfrontacji ze zbrojny mahometanizmem. Siły postępu zderzają się z siłami reakcji. Religia krwi i wojny stoi twarzą w twarz z religią pokoju. Na szczęście religia pokoju zwykle jest lepiej uzbrojona.” W roku 1898 Churchill dołączył do armii Lorda Kitchener’a i brał udział w bitwie o Omdurman (obecnie przedmieścia Chartumu). W następnym roku ukazała się dwutomowa książka Churchilla na temat dżihadu Mahdiego, zatytułowana „Rzeka wojny: Sprawozdanie z odzyskania Sudanu.” Na stronach 248-250 drugiego tomu Churchill pisze: “Jak okrutne są plagi, które mahometanizm zsyła na swoich wyznawców! Poza fanatycznym szałem, który jest tak niebezpieczny dla człowieka jak wścieklizna dla psa, jest przerażająca fanatyczna apatia. Gdziekolwiek wyznawcy Proroka żyją lub rządzą, istnieją: niegospodarne nawyki, niechlujne systemy rolnictwa, gnuśne metody handlu i brak bezpieczeństwa własności. Wypaczona zmysłowość pozbawia to życie jego wdzięku i subtelności; następnie jego godności i świętości. Fakt, że w mahometańskim prawie każda kobieta należy do jakiegoś mężczyzny jako jego absolutna własność – obojętnie czy jako dziecko, żona czy konkubina – musi opóźniać ostateczne wygaśnięcie niewolnictwa, dopóki wiara islamu nie przestanie być wielką siłą pośród ludzi.” “Pojedynczy muzułmanin może prezentować doskonałe właściwości. Tysiące stają się odważnymi i lojalnymi żołnierzami Królowej: wszyscy wiedzą jak umierać. Jednak wpływ religii paraliżuje rozwój społeczny tych, którzy ją wyznają. Nie ma silniejszej wstecznej siły na tym świecie. Daleko będąc od bycia wymierającym, mahometanizm jest wojowniczą i prozelicką religią. Właśnie rozpowszechnia się on w Centralnej Afryce, wychowując na każdym kroku nieustraszonych wojowników; i gdyby nie to, że chrześcijaństwo jest chronione w silnych ramionach nauki – nauki, której bezskutecznie się przeciwstawiało – cywilizacja nowoczesnej Europy mogłaby upaść, tak jak upadła cywilizacja starożytnego Rzymu.” W roku 1921 Churchill był sekretarzem Brytyjskich kolonii i był zaangażowany w tworzenie Iraku, Transjordanii i Palestyny. Intencją było, jak mówił przed Izbą Gmin: „utworzenie arabskiego rządu i pomoc w przejęciu pełnej odpowiedzialności, z naszą pomocą i naszym przewodnictwem i z ogromną ilością wsparcie od nas, dopóki nie będą na tyle silni by rządzić się sami…” W tych dniach, o czym mniej osób wie, Churchill wypowiadał się o wahabitach: “Duża liczba poddanych Bin Sauda należy do sekty wahabitów, formy mahometanizmu, która krótko mówiąc ma taki sam związek z ortodoksyjnym islamem, jaki by miała najbardziej wojownicza forma kalwinizmu, która urodziłaby się w Rzymie, w czasie wojen religijnych (w Europie).” “Wahabici propagują surowe życie, a to co praktykują sami, rygorystycznie narzucają innym. Pojmują jako kwestię obowiązku, a również i wiary, zabijanie wszystkich, którzy nie podzielają ich opinii oraz czynienie ze swoich żon i dzieci niewolników. Kobiety były skazywane, w wahabickich wioskach na śmierć, za pojawianie się na ulicy.” “Jest przestępstwem karalnym noszenie jedwabnej garderoby. Mężczyźni byli zabijani za palenie papierosa, a jeśli chodzi o karanie za alkohol, najgorętszy zwolennik sprawy wstrzemięźliwości w tym kraju (Wielkiej Brytanii), jest daleko za nimi. Surowi, nietolerancyjni, dobrze uzbrojeni, głodni krwi, w swoich regionach wahabici są istotnym czynnikiem, który należy wziąć pod uwagę, a byli oni i ciągle są dużym zagrożeniem dla świętych miast Mekki i Medyny.” Bin Saud, którego opisywał Churchill odnosi się do króla Abdula Aziz bin Sauda, formalnego założyciela Arabii Saudyjskiej. I rzeczywiście w 1926 poddani króla kontrolowali Mekkę. W tym roku zabili 25 członków karawany pielgrzymów z Egiptu za granie na trąbkach. Odnosząc się w późniejszych latach do nazizmu, Churchill powiedział: „Człowiekiem uległym jest ten, kto karmi krokodyla mając nadzieję, że będzie zjedzony ostatnim.” Radził również: „Zwycięstwo nigdy nie będzie osiągnięte poprzez zajmowanie ostatniej linii oporu.” za islaminfo.pl |
|||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||
| Islam, Europa, lewica, prawica, Polska, Terroryzm, polityka, Izrael, Iran |