|
08-02-2012 - 05:27
|
||||||
![]() |
||||||
Menu główneInformacja
Strona która oglądasz jest tylko archiwum materiałów z poprzednich lat i nie jest już aktualizowana. Jeśli chcesz wejść na obecny portal Europa 21 - z najnowszymi informacjami - kliknij tutaj
forum
Online
Obecnie jest 7 gości i 0 użytkowników online.
Jesteś anonimowym użytkownikiem. Możesz się zarejestrować tutaj |
Piłkarz-kamikadzeAutor: Anonymous Dodano: piątek, 26 września 2008 - 10:51
1914 raz(y) oglądano.
Jego przykład stał się symbolem tego, czego od lat 90. obawiają się władze europejskich krajów: młodego imigranta zintegrowanego ze społeczeństwem zachodnim, który zamienia się w islamskiego terrorystę.
Zamiast kariery w Europie czeka go teraz wiele lat więzienia. Historia tunezyjskiego piłkarza Nizara Trabelsi wcale nie jest aż tak wyjątkowa. Pod wpływem życiowych niepowodzeń porzucił sportowe ambicje i dał się zwerbować terrorystom. Cały artykuł: 'Piłkarz-kamikadze' (4509 B więcej)
Zagrożenie ze strony Hizb ut-Tahrir , czyli jesteśmy w ciężkich tarapatachAutor: 1683 Dodano: niedziela, 13 stycznia 2008 - 16:23
1114 raz(y) oglądano.
Kampania SIOE ( Stop Islamisation Of Europe ) organizuje szereg demonstracji.
Pierwsza odbyła sie w Brukseli. Potem był Londyn i Marsylia. SIOE Nederland przygotowuje demonstracje , która odbędzie się 26 stycznia . Miejsce : Amsterdam Czas : godz 13 Ponad miesiąc temu na stronie SIOE http://sioe.wordpress.com/ ukazał się artykuł "przestańcie demonizować Geerta Wildersa " http://sioe.wordpress.com/2007/12/03/stop-the-demonizing-of-geert-wilders/ w którym była między innymi mowa o filmie , który przygotowuje ten kontrowersyjny polityk oraz islamskich grożbach kierowanych pod jego adresem . Poniżej przedstawiam tłumaczenie artykułu zamieszczonego na stronach SIOE w dniu 12/01/2008. Jest to poniekąd kontynuacja "tematu Wildersa" oraz wezwanie do stawienia czoła islamizmowi. Zagrożenie ze strony Hizb ut-Tahrir , czyli jesteśmy w ciężkich tarapatach Hizb ut-Tahrir (HUT) , (Partia Wyzwolenia) wzywa swoich członków do podjęcia działań mających uniemożliwic wyświetlanie filmu Wildersa . Używanie przemocy najwyrażniej rownież zostaje dozwolone. Cytaty z internetowej petycji "Powstrzymać przesladownia Islamu": "Uwaga , piekło wyrywa się na wolnosc" "Niech Wszechmocny allah zapewni , zeby Wilders i wszyscy , którzy mu pomagaja mieli skręcone karki." "Nie nauczylo ich to co spotkało Tho Van Gogha." "Kto wie co sie wydarzy", mowi Okay (co za imie) Pala, lider HUT w Holandii. " Ludzie juz sie na to nie zgadzają". Tymczasem HUT zebrało tysiące podpisów pod swoją internetową petycją . Jeśli Minister Spraw Wewnętrznych Ter Horst trafi na ta petycje to przeczyta komentarze typu : "To czego wam wszystkim potrzeba to porządne bombardowanie". Co to jest HUT ? Według holenderskich słuzb specjalnych HUT moze być poważnym zagrożeniem dla naszej demokracji W 2005 roku Wilders zgłosił propozycję delegalizacji HUT. We wrześniu 2005 roku rząd Holandii odpowiedział mu , ze HUT nie stwarza zagrożenia dla demokracji i ze oni nie planują przemocy i antydemokratycznych akcji . W międzyczasie poparcie dla HUT wzrasta .HUT jest organizacją posiadajacą militarne struktury. Oni nie akceptują ani nie uznają wolnosci wypowiedzi i demokracji. Jedyną dopuszczalną alternatywe z którą się zgadzaja to "boskie" słowa allaha. Hut walczy o przywrócenie kalifatu , państwa islamskiego ,z szariatem jako systemem prawnym. W celu osiągnięcia tego celu dopuszczalne jest używanie przemocy .Ulotki HUT wzywają muzułmanow do walki ze "zlem" i przypominają im , że ich obowiązkiem jest obrona "wspaniałego" Koranu . HUT działa w czterdziestu różnych krajach.Jego centrum nerwowe jest w Londynie . Kwatera główna znajduje sie w Jordanii.HUT chce obalić rzady . Na Zachodzie HUT próbuje jednoczyc muzulmanow by zapobiec asymilacji. Demokracja i kapitalizm to dzieła "szatana" i "powinny byc intensywnie zwalczane ." HUT charakteryzuje antysyjonizm i bardzo nienawidzi świeckich rządow.Całkowicie unika jakichkolwiek kontaktów z ludżmi , którzy uważają inaczej. HUT ma "konfronacyjny i polaryzujący przekaz," - Twierdzi dziś holenderski wywiad . Konkluzja SIOE : Według i własnych słów , HUT jest prawdziwą twarzą islamu . Poparcie dla niego szybko wzrasta. Naszym zdaniem islam odkrywa sie coraz bardziej i zaczyna sie ukazywać jako faszystowska i terrorystyczna organizacja w Holandii.Jej manifestem jest Koran , członkami muzułmanie . Oni muszą zostać powstrzymani.Według Rezolucji Lizbonskiej , ktora wchodzi w życie w 2009 r , ta organizacja (islam) powinna być zakazana.Ostatnie rozrastanie sie islamu pokazuje , że nie możemy czekac do 2009 roku. Po prostu nie mamy czasu .HUT pragnie zniszczyc wszystkich , którzy "oczerniaja" islam : Geerta Wildersa ,Ehsana Jami, Ayaan Hirsi Ali, Sooreh Here, Salmana Rushdiego , duńskich karykaturzystów , etc. SIOE Nederland domaga się by Rząd Holandii działał w interesie państwa holenderskiego i wszystkich , którzy w nim mieszkają . By bronił wolności artystycznej i wolności słowa, naszych wartosci etc. SIOE Nederland domaga sie by rząd Holandii uznał islam za ideologie faszystowską i terrorystyczną ,zakazał jej manifestu-koranu a jej koszary (meczety) i instytuty indoktrynacji (szkoły islamskie) zamknknął. Jeśli nasz rząd nie jest w stanie tego uczynic ,powinien podać sie do dymisji i ustąpic miejsca rządowi , który szanuje naszą demokracje i wolność. Skończcie dyskusje i działajcie natychmiast ! Żródło : http://sioe.wordpress.com/ Notatka: Kampanie SIOE rozpoczęło dwóch ludzi . Duńczyk Anders Gravers ( to ten , którego w pażdzierniku próbowano zamordować przed legalną demonstracją ) oraz Stephen Gash z Wielkiej Brytani.
Ich inicjatywa spotkała się z pozytywnym odzewem w całej Europie ( i nie tylko) . Do projektu zaczęły przyłączać się organizacje i ludzie z innych państw. Obecnie na głownej stronie SIOE znajdziemy już dziesięć "odziałów" krajowych . Również polski. Mimo zastraszania i prób morderstw SIOE nie poddaje się i robi swoje. Wiadomości: Dżihad - musical, który wyśmiewa terrorystówAutor: wertello Dodano: piątek, 10 sierpnia 2007 - 14:18
1064 raz(y) oglądano.
Wokół Husseina Al-Mansoura, w którego wciela się Wadia, tańczą kobiety w burkach, przysłonięte strojami od stóp do głów, gniewnie potrząsające wyciętymi z kartonu karabinami i szablami. Al-Mansour był kiedyś Sayidem - synem afgańskiego chłopa, który z powodu szalonej miłości wmieszał się w działalność komórki terrorystycznej, planującej zamach w Nieznanym, Ale Bardzo Prestiżowym Miejscu, relacjonuje Dziennik. "To dzika przejażdżka galopem po świecie międzynarodowego terroryzmu" - mówią autorzy i producenci musicalu. Historię naiwnego chłopaka, który szuka miłości i uznania, a trafia do kotła, w którym gotują się media, terroryści i współcześni władcy świata, oglądać można od dziś aż do 27 sierpnia, niestety tylko w Edynburgu. Promujące musical wideo, jak i materiały o twórcach dostępne są na oficjalnej stronie <param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/eeDDb5VYwbY"></param><param name="wmode" value="transparent"></param> Lekarstwo dla EuropyAutor: PERSZING Dodano: wtorek, 07 sierpnia 2007 - 19:44
1249 raz(y) oglądano.
Lekarstwo dla Europy
Europa ma nie tyle problem z islamem, ile z samą sobą. I to o niego chodzi w konflikcie o karykatury Mahometa, opublikowane przez jedną z duńskich gazet i przedrukowane przez norweskie, francuskie czy również polskie tytuły Na ulice europejskich i arabskich miast wyległy tysiące muzułmanów. Palili duńskie i norweskie flagi, obrzucali koktajlami Mołotowa ambasady, a niekiedy napadali na chrześcijańskie kościoły i domy, by w ten sposób zemścić się za opublikowanie przez europejskie media bluźnierczych, według nich, rysunków. Te obrazki spowodowały, że zrozumiała niechęć wobec tego rodzaju zachowań, niemieszczących się w kanonie demokratycznych państw zachodnich, sprawiła, że umknęła istota sporu. A jest nią nie tyle spór między Zachodem a islamem, ile spór wewnątrz samej cywilizacji zachodniej: między religią a radykalną laicyzacją. Wojna religijna Komiksowe obrazki opublikowane przez duńską gazetę nie były szczególnie śmieszne, a jedynym celem ich opublikowania było obrażenie religijnych muzułmanów i pokazanie im, gdzie jest ich miejsce w – przynajmniej w deklaracjach – otwartej i tolerancyjnej cywilizacji zachodniej. Wszystko oczywiście pod szyldem obrony fundamentalnego w Europie „prawa do bluźnierstwa”, wolności ekspresji artystycznej i słowa. Tyle że, choć wartości te są rzeczywiście istotne, to jednak, przesadnie mocno akcentowane, mogą przekształcić się w antywartości, które zamiast służyć ludziom, będą im szkodzić. Bo czy wolność słowa powinna oznaczać prawo do wyśmiewania religii? Czy wolność ekspresji artystycznej oznacza prawo do pokazywania, że Jezus był gejem, a może biseksualistą, który żył w wolnym związku z Martą, Marią i Łazarzem? Więcej Wiadomości: Brytyjska poligamiaAutor: PERSZING Dodano: czwartek, 21 czerwca 2007 - 20:20
1660 raz(y) oglądano.
Zmuszane do poligamii
W Brytanii muzułmanie mają po kilka żon Bigamia jest niezgodna z brytyjskim prawem. Jednak rządowe statystyki pokazują, że ponad tysiąc muzułmanów ma więcej, niż jedną żonę – a wszyscy podatnicy ponoszą tego koszty. ![]() Cały artykuł: 'Brytyjska poligamia' (2576 B więcej)
Kulturowe wojnyAutor: Marcus_Crassus Dodano: piątek, 08 czerwca 2007 - 14:59
1128 raz(y) oglądano.
Islam, choć niejednorodny, zestawiony z właściwą Europie rozmaitością postaw filozoficznych i światopoglądowych sprawia wrażenie niemal kulturowego monolitu. O trzech jego głównych nurtach – sunnizmie, szyizmie i harydżyzmie – przeciętny Europejczyk wie niewiele. Zapewne słyszał o dziewięćdziesięciu mekkańskich i dwudziestu czterech medyńskich surach Koranu, ziemskiej wersji Księgi Matki – źródle islamskiej wiary (iman) i prawa (szariat); wątpliwe zaś, by świadom był, iż tym źródłem jest także islamska tradycja religijna, Sunna, będąca zbiorem hadis – opowieści o czynach i wypowiedziach Mahometa; nie podejrzewa przypuszczalnie, że jest nim również kijas – wnioskowanie przez analogię, gdy ani Koran, ani Sunna nie wystarczą, by rozwiać wątpliwości; i że uznaje się za owo źródło także idżmę – jednomyślne ustalenie poczynione przez grupę muzułmańskich prawników lub religijną wspólnotę islamską (ummah). Ta wiedza nie jest potrzebna Europejczykowi w zmaganiach z codziennością. Nie należy też do sfery jego zainteresowań, ku której zwyczajowo zwraca się w chwilach poświęconych mniej praktycznym sprawom. To oczywiste – jest mu cywilizacyjnie obca. Istnieje jednak podejrzenie, że niebawem stanie się znacząca. Islam stanął u progu Europy. Powiada się, że ów próg przekroczył. W okolicznościach, które – wobec liberalnej postawy Starego Kontynentu – przypominają nieco scenę, gdy naprzeciw zdeterminowanego wojownika staje gentleman chroniony pancerzem dobrych manier, a jedyną zaczepną bronią jaką posiada, jest ostrze jego ironii. Islam jest agresywny. Islam stał się modny. W jednym ze swych artykułów Gilles Kepel – jeden z największych zachodnich znawców współczesnej historii świata muzułmańskiego – zwraca uwagę na dynamikę relacji między pojęciami dar el islam i dar el suhl[1]. Klasyczne prawo islamskie wprowadziło dychotomię – podział na dar el islam, „ziemię islamu”, i dar el kufr, „kraj niewiernych”. Dar el kufr posiada swój synonim – dar el harb, „kraj wojny”, odsłaniający fundamentalną cechę charakterologiczną religii – znaczenie w islamskiej tradycji imperatywu świętego zmagania (dżihad), przyjmującego często postać walki zbrojnej (kital). Podział na dar el islam i dar el kufr zniknąć może jedynie wtedy, gdy cały świat przyjmie status dar el islam. Trudno oczekiwać, by tak wyrazista granica nie pękła pod naporem życia. Oto więc dar el kufr przyjąć może także stan dar el ahd, „kraju pokoju”, oznaczającego jednak wyłącznie stadium przejściowego rozejmu. Pod pewnymi wszak warunkami dopuszcza się istnienie oddzielnego stanu średniego – dar el suhl, terytorium ugody między muzułmanami a światem bezbożnym. Prefiguracją dar el suhl było swoiste odróżnienie wyznawców innych religii monoteistycznych – żydów, chrześcijan i mandejczyków, zwanych ahl al kitaab, „ludźmi Księgi”, akceptowanych przez świat islamu pod warunkiem płacenia trybutu (dżizja) – od pogan (muszrikun), którym pozostawiono wybór nawrócenia lub śmierci. Ponadto, co ciekawe, w ogólności, muzułmański świat nie neguje tradycji monoteistycznej (tauhid), wymaga natomiast uznania judaizmu i chrześcijaństwa za stany przejściowe – dziś już unieważnione – w drodze do trzeciej, ostatecznej religii objawionej – islamu. Widzi więc rzecz w osobliwie heglowskiej optyce. Dar el suhl to w islamskim świecie kategoria przyporządkowana także Europie. Jednak istotniejsza jest konstatacja Kepela ukazująca relację, w jaką dar el suhl wchodzi na gruncie europejskim z dar el islam. Zapatrzeni w osuwający się berliński mur, nie dostrzegliśmy innych faktów o równie doniosłej symbolicznej wadze[2]. Oto 14 lutego 1989 roku ajatollah Chomeini nakłada na pisarza Salmana Rushdiego fatwę. Kluczem do zrozumienia powagi zdarzenia jest wiedza, iż fatwa obowiązywać może jedynie na terytorium, na którym jej autor sprawuje polityczną władzę, Rushdi zaś w momencie jej wydania był obywatelem brytyjskim, zamieszkałym na terenie Wielkiej Brytanii... W tym samym roku Związek Organizacji Islamskich we Francji zmienia swą nazwę na Związek Organizacji Islamskich Francji twierdząc, iż wzrost liczby obywateli francuskich wyznania muzułmańskiego sprawia, że ci ostatni nie powinni dłużej traktować swego miejsca zamieszkania, jako terenu emigracji – ziemia francuska staje się ich muzułmańską ojczyzną, dar el islam. Ta zmiana pociąga za sobą łańcuch konsekwencji, z których najbardziej brzemienna polega na przywróceniu obowiązku przestrzegania przez wiernych pełnego prawa muzułmańskiego, szariatu, uprzednio częściowo złagodzonego, skutkiem postrzegania francuskiej ziemi w kategoriach dar el suhl. Niebawem dochodzi do pierwszego sporu, dotyczącego noszenia chust w szkole... Europa wierna jest swym tradycjom – ludzkie postawy zmieniają się wolniej, niż skutki ludzkich dokonań. Także tradycji nowożytnego sceptycyzmu, który, jeśli wprost nie oznacza duchowej słabości, to bywa jej katalizatorem. Filozoficzny czy potoczny – sceptycyzm sprzyja nadwerężaniu fundamentów psychiki. Nie zawsze wprawdzie w stylu bohaterów Houellebcq’a – jednak zabierając się za demontaż sensu, trzeba przygotować się na to, że wysiłek się powiedzie. Ceną trafnej spekulacji bywa wewnętrzne rozchwianie. Czy osłabiona tym sposobem zachodnia postawa zdoła oprzeć się muzułmańskiej determinacji? Spór tolerancyjnego dziedzictwa Europy z islamskim projektem zdaje się rozgrywać głównie na planie motywacji. To ona więc – pochodna wewnętrznej siły oponentów – przesądzić może o ostatecznej postaci równania opisującego warunki stabilności w regionie. Istnieje coś na kształt rodzajowej różnicy obu motywacji (i być może tkwi w tym stwierdzeniu nieśmiała sugestia). Jeśli bowiem jedna płynie ze swoistego odczucia wygody – wyniku przebycia długiego etapu mozolnej i ciernistej drogi nowożytnego postępu, to druga odnajduje swe źródło w fundamentalnym poczuciu krzywdy, pojętej jako brak udziału w jakości życia przypisanej zachodniemu światu. Intuicja pozwala uchwycić jakąś „substancjalność” pobudek pierwszego rodzaju, przeczuć jakąś ich psychologiczną samoistność, i ująć „atrybutywność” pobudek drugiego rodzaju w tym sensie, w jakim nie mogą one egzystować samodzielnie. Psychiczny stan zadowolenia może istnieć tak, by – na swój sposób – jego istnienie od niczego innego nie zależało; psychiczne poczucie krzywdy bez podstawy porównawczej nie odnajduje racji bytu. I jakkolwiek eufemistycznie na rzecz nie spojrzeć – zbyt daleko jeszcze sięgają cienie kolonialnych epok. Jeśli z odrzuceniem tezy o „braku winy” zachodniego świata godzi się nasza refleksja, z jaką skłonnością musi ten koncept pielęgnować muzułmańska emocja? Islam wstrzelił się w paradygmat konfliktu biedy z zamożnością. Na swój sposób genialnie – zastępując narrację nierówności narracją religijną; jednym zabiegiem pobudzając głębokie pokłady duchowej energii muzułmańskiej wspólnoty. By jednak zrozumieć ten fenomen, trzeba dostrzec głębię „charakterologicznego” podobieństwa łączącego tę religię z tym, co nazwalibyśmy „historyczną okolicznością”, za sprawą której tak różne światy stanęły naprzeciw siebie. Trzeba więc dostrzec, jak doskonale islam „odzwierciedla” w sobie ów cywilizacyjny konflikt, jak skutecznie go w sobie „modeluje”, pielęgnując ów fundamentalny antagonizm – dogłębną psychologiczną sprzeczność między naturalną dla większości ludzi potrzebą pokoju, a – tworzącym pierwotne środowisko nielicznych – imperatywem ekspansji (wojny); sprzeczność, którą tak łatwo odnaleźć w tekście Koranu, nawet w obrębie pojedynczego wersetu (aja): „Przepisana wam jest walka, chociaż jest wam nienawistna” (Koran, sura II, al – Baqarah [Krowa], 216). Islam odnalazł więc „rytm wspólny” – zestroił się z duchem historycznego czasu w tym sensie, w jakim społeczne dramaty zdołały „wcielić się” w wewnętrzne napięcia religii. I stworzył paradoks – emocjonalnej siły reprezentującej „ontyczną” słabość. Karmiąc się gwałtownym uczuciem i niczego w istocie nie oferując. Będąc rozbudzeniem, które żywi się własnym istnieniem. Ujęty kontekstem innych zjawisk byłby więc antytezą buddyzmu – religii spokoju i synergicznych energii spajających wewnętrzne elementy całości (choć wielu buddystów nie posłużyłoby się tutaj pojęciem religii). Osobliwie rzecz zestawił niemiecki filozof Peter Sloterdijk[3], dostrzegając w islamie (a dokładniej w jego politycznym przejawie) trzy cechy predestynujące go do roli następcy komunizmu, kolejnej wersji – by posłużyć się określeniem Sloterdijka –banku światowego gniewu: porywającą dynamikę misyjną, porażająco prosty obraz świata i gotowy do zagospodarowania „nadmiar witalności rosnącej nieustannie ogromnej fali bezrobotnych młodych mężczyzn, którzy swoją beznadziejną wściekłość mogą wyładować jedynie poprzez udział w pierwszym lepszym programie propagującym agresję”[4]. Komunizm – czy raczej jego karykaturalne wynaturzenie – upadł, ideał szybko sięgnął bruku, lecz stare problemy pozostały. Zmienił się jedynie kulturowy kostium, w jakim dziś występują. W Koranie istnieje wybór – wojny lub pokoju. Rzecz jednak w tym, że ten wybór w małym stopniu należy dziś do Europy. Nowożytne dziedzictwo, w którym niepewność istnienia Boga zastąpić chciano pewnością istnienia Człowieka chwieje się. Konflikt trwa, a zachodni świat nie ma pomysłu na jego rozwiązanie. Nie ma, bo mieć nie może – zachodni świat tonie dziś w powodzi problemów. Być może najbardziej znamienne jest jednak to, iż „sprawa islamska” stanowić może jedynie preludium, ledwie mało znaczącą przygrywkę. Daleko na wschodzie rozpoczął się ruch, jeszcze milczący, lecz już pełen potęgi – z kolan zaczęła podnosić się Azja. Historia bywa zagadkowa, bywa ironiczna. Po siedmiu wiekach okazało się, że w księdze krucjat istnieją jeszcze wolne stronice. Tym razem jednak nie pojawi się na nich łacińskie pismo. --- [1] por. Gilles Kepel, Wojna o przyszłość islamu toczy się w Europie, rozmawia Maciej Nowicki, „Europa – tygodnik idei”, nr 22, 2006. [2] tamże: to i kolejne przytoczenia w akapicie. [3] Peter Sloterdijk, Demograficzna broń islamu, „Europa – tygodnik idei”, nr 33, 2006. [4] tamże. Autor nieznany, tekst znaleziony w internecie. Czy świecka Turcja przetrwa demokrację?Autor: Anonymous Dodano: piątek, 11 maja 2007 - 11:00
1066 raz(y) oglądano.
W LA Times ukazał się tekst Ayan Hirsi Ali, byłej holenderskiej posłanki i kobiecej aktywistki, współtwórczyni filmu Submission, który stał się przyczyną zabójstwa dokonanego przez islamskiego fanatyka, na jego reżyserze Theo Van Goghu.
Sekularni i liberalni Turcy zostali brutalnie przebudzeni z lat głębokiego snu. Dziedzictwo Kemala Ataturka może zostać zniszczone – nie przez najazd siły z zewnątrz, lecz od środka, przez bliskich im Turków, którzy dążą do islamskiego państwa. Od czasów Ataturka, Turcja była podzielona na tych, którzy chcieli prowadzić państwo na zasadach islamskich i na tych, którzy chcą trzymać wolę Allacha z daleka od publicznej przestrzeni. Zwolennicy islamu w rządzie, tacy jak premier Recep Tayyip Erdogan, minister spraw zagranicznych Abdullah Gul i ich partia Sprawiedliwości i Rozwoju odnieśli znaczące sukcesy. Wykorzystali fakt, że używając demokratycznych środków można doprowadzić do erozji demokracji, przy zastosowaniu potężnej strategii. Trzy filary tej strategii warte są dyskusji. Pierwszy z nich to Dawa, taktyka zainspirowana przez założyciela islamu, Mahometa. Dawa oznacza nieustanne, z przekonaniem, nauczanie islamu jako sposobu na życie, włączając w to sposób rządzenia. Każdy konwertyta jest zobligowany nauczać islamu innych, w ten sposób tworząc ruch oddolny. Zwolennicy sekularyzmu w Turcji niedoceniali tego filaru i odrzucali konkurowanie z islamistami o serca i umysł elektoratu. Sondaże sugerują, że wciąż 70% głosujących wybrałoby Gula prezydentem jeśli Erdoganowi udałoby zmienić się konstytucję, tak aby prezydent był wybierany w wyborach bezpośrednich. Jakikolwiek protest ze strony sekularystów przeciwko tej widocznej popularności brzmi nieracjonalnie i niedemokratycznie. Drugim filarem jest poprawa gospodarki. Nikt nie może zaprzeczyć, że gdy u władzy były partie sekularne, turecka gospodarka była w tarapatach. Odkąd Erdogan przejął stery nastąpił duży wzrost gospodarczy, połączony ze zmniejszającą się inflacją i wzrostem inwestycji zagranicznych. Trzecim filarem jest przejęcie kontroli na dwoma rodzajami demokratycznych instytucji: jedne stworzone dla edukacji obywateli (edukacja i media), a drugie do utrzymania prawa i porządku (policja, sądy i służby wewnętrzne). Po pierwszej próbie w roku 1997 islamska rewolucja upadała, kiedy wojsko zaaranżowało „miękki przewrót” przeciwko wybranym islamistom. Erdogan i jego partia zrozumieli, że trwalszą władzę zapewni stopniowe postępowanie. Zapewne pojęli, że całkowita islamizacja Turcji będzie możliwa tylko wtedy kiedy zdobędą kontrole nad armią i Trybunałem Konstytucyjnym, dwoma instytucjami, które pomagały jak dotąd zachować świecki charakter Turcji. Ostatni wyrok Trybunału Konstytucyjnego, anulujący nominację Gula na prezydenta, w wyniku ostrzeżeń ze strony wojska, że jest ono strażnikiem świeckości, jest tylko chwilowym wycofaniem się islamistów. Erdogan i Gul maja kolejnego asa w rękawie. Jeżeli wykażą taką samą wstrzemięźliwość i cierpliwość, jaka doprowadziła ich tak daleko, mogą osiągnąć swój cel przez kontynuację starań o członkostwo w Unii Europejskiej. Europejscy liderzy, naiwni choć z dobrymi intencjami, zostali wmanipulowani przez rządzących islamistów, w mówienie, że Turecka armia musi zostać poddana cywilnej kontroli podobnie jak wszystkie armie państw członkowskich UE. Za swój spóźniony refleks, tureccy świeccy liberałowie mogą winić tylko siebie. Nie doceniali siły Dawy, nie udało im się rozwinąć gospodarki i nie zrozumieli, że członkowie UE byli manipulowani. Jednak znamienną cechą liberalizmu jest możliwość uczenia się na próbach i błędach. Tureccy liberałowie muszą zacząć ich własny ruch oddolny, z przesłaniem indywidualnej wolności. Muszą odbudować zaufanie elektoratu, by zawierzył im turecką gospodarkę i muszą odbić instytucje edukacji, informacji, policji i sądów. Muszą również spowodować, by przywódcy UE zrozumieli i uszanowali fakt, że armia i Trybunał Konstytucyjny – poza obroną kraju i konstytucji – są także, a może nawet bardziej stworzone po to, by chronić turecką demokrację przed islamem. Przywracanie prawdziwej świeckości nie oznacza jakiejkolwiek świeckości. Oznacza świeckość, która chroni indywidualne wolności i prawa, a nie rodzaj ultra-nacjonalizmu, który pielęgnuje środowisko, w którym „Mein Kampf” Adolfa Hitlera jest bestsellerem, zaprzecza się ludobójstwu Ormian i prześladuje mniejszości. Hrant Dink, ormiański wydawca, został zamordowany przez takiego właśnie nacjonalistę. Ta mieszanka jadowitego nacjonalizmu i zaborczego islamu w Turcji, powoduje że wyzwanie, które stoi dzisiaj przed tureckimi liberałami jest większe, niż przed jakimkolwiek innym ruchem liberalnym. islaminfo.pl artykuły lipiec 2005: Dylemat lekarzy - przywracanie dziewictwa muzułmańskim pannom młodymAutor: Anonymous Dodano: wtorek, 08 maja 2007 - 14:37
1368 raz(y) oglądano.
Coraz więcej muzułmanek we Francji pojawia się u lekarzy z prośbą odbudowania ich błony dziewiczej i wydania medycznego certyfikatu dziewictwa. Lekarze stają wobec dylematu czy takiej pomocy udzielić.
Takim praktykom sprzeciwia się Jacques Lansac, przewodniczący Francuskiego Państwowego Collegu Ginekologów i Położników. Prowadzi on kampanię na rzecz, jak to nazywa “ataku na godność kobiet.” Jak powiedział w The Times: “Coraz więcej kobiet przychodzi i mówi, że ich braci lub ojcowie zabiją je, jeśli odkryją, że spały z mężczyzną. Ale ważne jest, żeby im odmówić, ponieważ jeśli tego nie zrobimy poddamy się fundamentalistom.” Z drugiej strony lekarze ignorują jego rady, by uchronić pacjentów przed ostracyzmem lub przemocą. Niektórzy z nich przeprowadzają takie praktyki w szpitalach państwowych, które w teorii nie powinny autoryzować takich operacji. Problem ten badała Isabelle Lévy, w swojej książce “Religia w szpitalu”. Uważa, że presja na certyfikaty czystości oraz odbudowę błony dziewiczej pojawia się ze strony 5-milionowej społeczności muzułmańskiej. “Z jednej strony, młode muzułmanki urodzone we Francji wychodzą częściej niż zwykły. Są nowoczesne i mają przygody jak inne Europejki - co nie wydarzało się w przeszłości. Z drugiej zaś, rozszerza się fundamentalizm i te dziewczęta są wysyłane z powrotem do krajów pochodzenia, by wziąć ślub. I tam są odrzucone kiedy okaże się, że nie są dziewicami.” Dr Stéphane Saint-Léger, szefowa ginekologii w szpitalu w Aulnay-sous-Bois w Paryżu, powiedziała, że odmawia wydawania certyfikatów dziewictwa, ponieważ “to czy jesteś dziewicą czy nie, nie jest problemem medycyny.” Jednak inni lekarze są przygotowani by je wydawać. Jacques Milliez, szef wydziału ginekologii i położnictwa w szpitalu Saint-Antoine w Paryżu, powiedział Le Monde: “Pracowałem w Algierii jako młodszy lekarz i kiedy byłem wzywany w nocy, widziałem te młode kobiety z poderżniętymi gardłami, ponieważ były podejrzane o utratę dziewictwa. Więc jeśli ktoś mnie prosi, podpisuję certyfikat.” islaminfo.pl Wiadomości: Orwellowska gra slow w Uni EuropejskiejAutor: polonuska Dodano: sobota, 31 marca 2007 - 00:16
1160 raz(y) oglądano.
Unia Europejska wydala tajny podrecznik, w ktorym ustanowila co moze byc powiedziane lub napisane przez oficjalnych przedstawicieli UE, a co nie. Tak wiec biurokraci z Brukseli maja przykazane by nigdy nie laczyc Islamu z terroryzmem. Podrecznik ma pomagac przy formulowaniu “nieobrazliwych” wyrazow w przypadkach gdy przedstawiciele musza wyglaszac cokolwiek na temat antyterrorystycznych operacji lub komentowac ataki terrorystyczne.
Cały artykuł: 'Orwellowska gra slow w Uni Europejskiej' (2127 B więcej)
Szaria kontra konstytucje europejskieAutor: Anonymous Dodano: piątek, 30 marca 2007 - 14:31
1149 raz(y) oglądano.
Przedstawiamy artykuł Samira Khalila Samira, który ukazał się w Asia News. Samir Khalil Samir jest autorem książki „Islam. Sto pytań” wydanej w Polsce przez PAX oraz ponad 40 innych książek i 500 artykułów. Jest on jezuitą, teologiem, orientalistą i specjalistą od islamu. Był profesorem wizytującym na uniwersytecie Al-Aznar w Egipcie i pracował w Centrum Dialogu Muzułmańsko-Chrzescijańskiego w Waszyngtonie.
Ideologia multikulturalistów np. ślepa tolerancja każdej kultury i tradycji, niszczy Europę stojąc na przeszkodzie jakiemukolwiek pozytywnemu rozwojowi islamu. Ta ideologia potępiana była przez Ayaan Hirsi Ali, somalijską intelektualistkę i parlamentarzystkę, która po otrzymaniu gróźb zabójstwa od muzułmanów, za obronę praw kobiet i będąc zmęczoną europejskim mulitkulturalizmem, opuściła Europę, by pracować w USA w American Enterprise Institute. Oskarżyła ona Holandię o nadmierną uległość, o wspieranie braku mobilności w muzułmańskich społecznościach, a nawet o pozwalanie sobie na bycie podbitym przez islam i islamskie prawo. Robiąc przestrzeń dla szarii ryzykujemy, że pojawi się konflikt z europejskimi konstytucjami. Interesująca rzecz ma miejsce obecnie w Danii, kraju który jest w czołówce multikulturalizmu. Ostatnio założona partia SIAD (Stop Islamization of Denmark – Zatrzymać Islamizację Danii) proponuje, żeby ktokolwiek, kto cytuje koraniczne wersy sprzeczne z duńską konstytucją został ukarany, ponieważ konstytucja jest nadrzędna w stosunku do innych praw. Na poparcie tego cytują artykuły 67-69 Duńskiej Konstytucji, które mówią, „Sankcjonujemy wolność wyznania, tak długu jak długo jest to praktykowane w ramach duńskiego prawa bez naruszania porządku publicznego.” Wszystko to jest jasnym sygnałem, że ludzie zaczynają uświadamiać sobie możliwą sprzeczność, która istnieje pomiędzy konstytucjami państw europejskich i niektórymi prawami Koranu. Również w Danii istnieją dwa trendy. Z jednej strony „lewica”, lub „czyniący dobro”, którzy chcą respektować kulturę innych, mówiąc, że nasza kultura nie jest absolutna, lub sugerując, że musimy być tolerancyjni i dać czas muzułmanom, by wykonali potrzebny krok. Z drugiej strony są ci, którzy nie robią żadnych ustępstw i mówią, że jeśli osoba nie jest zdolna do integracji, lepiej niech pojedzie gdzieś indziej. Ale najbardziej znaczącym i problematycznym przypadkiem jest Wielka Brytania: tutaj, po dekadach multikulturalizmu, zamiast integracji i współistnienia, islamskie społeczności coraz bardziej zamykają się w gettach, pojawiają się zachowania fundamentalne, niebezpieczne dla społeczeństwa. Szkoły państwowe i islamska moralność. Najbardziej reprezentatywne stowarzyszenie brytyjskich muzułmanów, Muzułmańska Rada Wielkiej Brytanii poprosiła, żeby uznano prawo muzułmanów do stosowania islamskiej moralności w szkołach państwowych. 21 lutego opublikowała 72-stronicowy dokument i przedłożyła go rządowi w imieniu 400 tys. muzułmańskich uczniów uczęszczających do szkół państwowych. Żądają, żeby rząd zaakceptował żądania muzułmańskich rodziców i młodzieży wynikające z kwestii religijnych.Biorąc ich wskazówki z ich koncepcji skromności, uważają, że uczniowie płci żeńskiej: a) mają prawo noszenia zasłon lub hidżabów (nie wspominano jakkolwiek o nikabach), b) mają prawo nie brać udziału w lekcjach wuef, ponieważ islam zabrania publicznych kontaktów pomiędzy płciami, a również dlatego, że istnieje ryzyko, że dziewczęta odsłonią nagą skórę, co jest zabronione przez szarię. Domagają się również oddzielnych klas dla chłopców i dziewcząt; odrzucają taniec i edukację seksualną (jest ona w gestii rodziny, a nie jest tematem dla szkoły); rysunki i podręczniki anatomii nie mogą pokazywać genitaliów. Co do wiary i historii, proszą o rewizje całego systemu nauczania w imię islamskiej moralności. Ministerstwo Edukacji jeszcze nie odpowiedziało oficjalnie, ale już powiedziano, że te prośby są krokiem wstecz jeżeli chodzi o tolerancję, która do tej pory istnieje. Brytyjczycy i muzułmanie Tendencja do zamykania się – owoc multikulturalizmu! – jest widoczna również na innym poziomie. Badanie opinii publicznej w Sunday Telegraph z dnia 19 lutego pokazało, że 40% brytyjskich muzułmanów jest za wprowadzeniem szarii. To demonstruję radykalizacją znaczącej części społeczności islamskiej w tym kraju. 40% czuje się obco w brytyjskim społeczeństwie i uważa za konieczne i normalne prowadzenie stylu życie w zgodzie z najbardziej radykalną z islamskich etyk. Innym elementem, który wychodzi na wierzch jest odcięcie tych ludzi od brytyjskiego społeczeństwa. Zapytani „Co czujesz w związku z ofiarami światowych konfliktów?”, odpowiedź w odniesieniu do Kaszmiru, Palestyny, Iraku i Afganistanu, brzmi „współczucie”, „solidarność” a nawet „gniew”. Inaczej mówiąc czują się bliżsi muzułmanom niż Wielkiej Brytanii, która jest bezpośrednio zaangażowana w niektóre z tych konfliktów. Z socjologicznego punktu widzenia, trzeba przyznać, że przybyli z Pakistanu, Bangladeszu i Indii, i należą do tradycyjnych rodzin, ale również to że nie ma dla nich wartości fakt, że są w Wielkiej Brytanii od przynajmniej dwóch pokoleń. Wydaje się jasne dla mnie, że zamiast stworzenia światowej solidarności wokół idei walki z terroryzmem, reakcje na 9/11 zradykalizowały muzułmanów, którzy trzymają się razem, by bronić braci w wierze. 11 września stworzył lub wzmocnił, w całym islamskim świecie kryzys tożsamości: islam i muzułmanie są pod baczną obserwacją. W zetknięciu z tą sytuacją, pojawiają się tacy, którzy zatrzymują się, by zastanowić się co musi zostać zweryfikowane w islamskich naukach, ale też są ci, których reakcją jest zamknięcie i agresja, by potwierdzić radykalną odmienność islamu w stosunku do otaczającej kultury. Ten drugi typ zachowań jest właściwy dla wielu młodych ludzi drugiej lub trzeciej generacji, którzy ani nie utożsamiają się w pełni z islamską ani z zachodnią tradycją (pomimo posiadania doskonale zasymilowanych przodków). W każdym razie, ten opis i żądania odnośnie szkół pokazują, że muzułmanie w Wielkiej Brytanii coraz bardziej identyfikują się ze swoją religią, bardziej niż z lokalnym społeczeństwem i kulturą. Skromność dla mężczyzn i obywatelstwo Problemy podnoszone przez muzułmanów, na przykład tych z Wielkiej Brytanii, są rzeczywiste. Istnieje problem etyki w społeczeństwie, a co za tym idzie w systemie szkolnym. Przesadny liberalizm, który pozwala młodym na wszystko, zwłaszcza na seksualnym poziomie, argumentując tym, że muszą się oni nauczyć dokonywać własnych wyborów, jest z pewnością nie do zaakceptowania przez muzułmańskie i chrześcijańskie społeczności, jak również dla ludzkiej społeczności ogółem. Jednak zabranianie kontaktów pomiędzy chłopcami i dziewczętami lub zakazywanie nauczania wszystkich rzeczy nawiązujących do seksualności jest całkowicie odmienna sprawą. Tutaj, to nie jest kwestia etyki, ale kwestia zwyczajów i tradycji, i nie jest to już dłużej akceptowalne. W jakimkolwiek kraju, muszą być przestrzegane normy tego kraju, a nie ojczyzny kilku rodziców! Co więcej, ktoś mógłby zapytać siebie, dlaczego w kwestii relacji między płciami, to zawsze kobieta musi być ukryta i „przestrzegać skromności”, tak jak się to ciągle powtarza. Jeżeli skromność jest zaletą – a jest – ma zastosowanie zarówno do mężczyzn i do kobiet. Skoro skromność wydaje się spontanicznie przejawiać w kobietach, wydaje się bardziej konieczne narzucić ją mężczyznom! Inaczej mówiąc, pomimo najlepszych intencji, muzułmanie mają tendencje do mieszania obyczaju z etyką. Obyczaje powiązane są z określonymi grupami (etnicznymi, geograficznymi, religijnymi …) i nie stosuje się ich do narodowego społeczeństwa obywatelskiego. Etyka dyktuje zasady, które są ważne dla każdej istoty ludzkiej, niezależnie od jej płci czy religii, i dlatego te zasady są warte obrony. Nadszedł czas by nauczyć się bronić etyki szanującej osobę ludzką, przez nauczanie i praktykowanie jej w szkołach, w stosunku do wszystkich. Jeżeli chodzi o specjalne traktowanie konkretnych grup, w imię innej kultury, to jest to deformacja tego co powinno być „autentyczną wielokulturowością,” która uczy oceniać różne kultury i poprawiać swoją własną na podstawie tego porównania. Pytanie ukryte pod tym problemem brzmi: co oznacza obywatelstwo? Czy to kawałek papieru, który użytecznie jest uzyskać, by posiąść wiele korzyści i kilka zobowiązań? Czy też jest to głęboka rzeczywistość, rezultat przemyślanego wyboru, który może wymagać nawet wielkiego kulturowego poświęcenia? I więcej: czym jest tożsamość obywatela włoskiego o egipskich, marokańskich, chińskich lub albańskich korzeniach? Jeżeli jest egipska, marokańska, chińska lub albańska, wtedy pytam się: jaki jest sens aplikowania i otrzymywania włoskiego obywatelstwa? Nie jest być może taki, by się cieszyć korzyściami jakie ten kraj oferuje, by następnie wrócić i mieszkać w kraju urodzenia swoim lub swoich rodziców? W tym przypadku jestem tylko wykorzystywaczem. Lecz jeśli to oznacza świadomy wybór, który pociąga za sobą zmiany zachowania, chęć budowania z innymi obywatelami lepszego społeczeństwa itd, wtedy tak, zasługuję na obywatelstwo. Myślę, że społeczeństwo musi pomóc każdej osobie dokonać takiego przemyślanego wyboru, pomagając i ułatwiając wysiłki integracyjne. za islaminfo.pl |
|||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||
| Islam, Europa, lewica, prawica, Polska, Terroryzm, polityka, Izrael, Iran |