|
08-02-2012 - 05:34
|
||||||
![]() |
||||||
Menu główneInformacja
Strona która oglądasz jest tylko archiwum materiałów z poprzednich lat i nie jest już aktualizowana. Jeśli chcesz wejść na obecny portal Europa 21 - z najnowszymi informacjami - kliknij tutaj
forum
Online
Obecnie jest 8 gości i 0 użytkowników online.
Jesteś anonimowym użytkownikiem. Możesz się zarejestrować tutaj |
Wiadomości: Ważne - wiadomości redakcyjneAutor: redakcja Dodano: niedziela, 31 sierpnia 2008 - 12:04
569 raz(y) oglądano.
Nowy portal w w ciągu najbliższych 2 tygodni. Spotkanie wszystkich sympatyków i osób które gotowe są pomoc fundacji i właczyć sie do aktywnych działan (przesylanie tekstów, pomoc finansowa lub kazda inna) Europie 21 - te i inne informacje w ponizszym tekscie administracyjnym.
Ostatnie miesiace byly czasem zastoju - przede wszystkim w zwiazku z tworzeniem nowego portalu - ktory stanowic bedzie zupelnie nowa jakosc wobec obecnego, nieco "amatorskiego" wygladu strony fundacji. Od czasu oddania nowego portalu obiecujemy nie tylko wrocic do dawnej czestotliwosci publikacji newsow i artykulow, ale takze znaczaco poprawic ich jakosc oraz uruchomic "serwis informacyjny" - tzn codzienna porcje informacji calkowicie wlasnych, publikowanych w oparciu o zachodnie serwisy informacyjne, blogi, oraz innego rodzaju zrodla. Zgodnie z zapewnieniami nasza dzialalnosc zostanie znacznie rozszerzona poza sfere informacyjna w necie. W zwiazku z czym - jak kazda organizacja non - profit potrzebujemy waszego wsparcia. Nie tylko finansowego (choc to takze nieslychanie sie przyda). Wszystkie osoby - w pierwszym rzedzie szczegolnie z Warszawy zapraszamy na spotkanie - proponowane przez nas tetrminy to 9 albo 16 wrzesnia Obie te daty podajemy jako alternatywe - choc w pierwszym rzedzie sugerujemy termin 9 wrzesnia. Dokladne miejsce oraz czas (tzn ktory termin zostal wybrany) zostanie przekazany panstwu droga mailowa (tzn osobm ktore wyraza zainteresowanie wzieciem udzialu w spotkaniu. Przewidziane jest rowniez spotkanie we Wroclawiu - ale w dalszym terminie - prawdopodobnie w II polowie wrzesnia .Trudno bowiem wspolpracowac na profesjonalnych zasadach z osobami ktorych nie zna sie osobiscie - dotyczy to zarowno wspopracy panstwa z nasza Fundacja, jak i Fundacji z czytelnikami. Oczywiscie - wspopraca bardziej anonimowa jest tez mozliwa - i nic nie stoi na jej przeszkodzie - wszystkie ewentualne szczegoly beda musialy byc wyjasnione ewentualnie w korespondecji mailowej lub kontakcie telefonicznym. Serdecznie dziekujemy wszystkim ktorzy juz zglosili swoja chec pomocy - jesli komus nie odpowiedzielismy - moglo byc to tez wynikiem wadliwosci w funkcjonowaniu naszej poczty. Od dzis rozpoczynamy testowanie dotychczasowych ustawien - wszystkie ewentualne panstwa maile prosimy kierowac jednoczesnie na dwa adresy: redakcja@europa21.pl redakcjaeuropa21@gmail.com Ewentualna weryfikacja, ktore z panstwa maili nie dotarly pozwoli nam usunac wszystkie problemy naszej poczty "serwerowej". Serdecznie do wspolpracy zapraszamy szczegolnie osoby ktorym bliskie sa poruszane przez tematy. W zakresie mozliwej wspolpracy szczegolnie bedzie nam pomocne wsparcie w zakresie: - pomocy materialnej ktora zostanie przeznaczona na rozwoj strony internetowej oraz wszelkiej innej dzialalnosci Fundacji. Pomoc ta bedzie szczegolnie dla nas wazna - w zwiazku z tym iz nowy portal zostal wykonany profesjonalnie, na zasadach pelnej odplatnosci przez informatyka - "zawodowca", a rejestracja Fundacji oraz oplaty za serwer oznaczaja kolejne koszty Podmiot: "Fundacja Europa 21" Nazwa Banku: "Ing Bank Śląski" Nr. konta: "63 1050 1025 1000 0023 3021 6181" Przy przelewach międzynarodowych: Swift/BIC: "INGBPLPW" - pomocy osob ktore bylyby zainteresowane publikacja swoich artykulow, analiz oraz inna forma pomocy w dzialalnosci informacyjnej. Chodzi tutaj o kazda forme pomocy w postaci przesylania nam tekstow - w tym takze newsow. Uwaga - nie chodzi tutaj o pomoc w przesylaniu "linkow" z zachodnich stron - ale jedynie teksty napisane samemu - ktore moga byc po prostu tlumaczeniami z zachodnich serwisow lub zachodnich publikacji; - osob zwiazanych z branzą mediów (dziennikarzy) oraz informatyków (pomoc redakcyjna oraz pomoc w ulepszaniu portalu) ; - osob mieszkajacych za granica, szczegolnie w USA, na Bliskim Wschodzie, w Europie Zachodniej oraz w Australii. W zwiazku z pewnymi planami Fundacji szczegolnie interesujaca bylaby oferta pomocy od osob zwiazanych z organizacjami polonijnymi. - wszelkiej innej formie wspacia - ktora moze zostac uznana za forme wsparcia dla Fundacji. W tym miejscu nie da okreslic sie wszystkich interesujacych nas form pomocy (niedawno np zglosila sie osoba - ktorej bardzo dziekujemy - dysponujaca drukarnia). Wszyscy sympatycy i czytelnicy, ktorzy moga w podobny sposob sluzyc pomoca w promocji idei Fundacji - sa serdecznie proszeni o kontakt; - Od pierwszych dni wrzesnia obiecujemy szybkie odpowiedzi na panstwa maile oraz sprawna organizacje pracy redakcyjnej. Zakres poruszanych przez nas tematow praktycznie nie ulegnie zmianie, choc likwidacji ulegnie dzial "Polska". Bardzo liczymy na panstwa odzew - tak tutaj na forum jak i mailowy. Dziekujemy takze wszystkim ktorzy juz zaoferowali nam swoj udzial w przyszlej dzialalnosci. W imieniu Fundacji Europa 21 Michał Wiśniewski Wiadomości: Wiadomość redakcyjnaAutor: redakcja Dodano: wtorek, 22 lipca 2008 - 10:41
1585 raz(y) oglądano.
Nowa edycja portalu planowana jest na koniec sierpnia - poczatek wrzesnia. Wtedy to ruszy normalny serwis informacyjny przygotowany przede wszystkim przez osoby wspolpracujace z portalem, zmienimy calkowicie system na ktorym dziala strona, tak aby portal Europa 21 mogl juz istniec w przestrzeni wirtualnej jako calkowicie profesjonalny serwis poswiecony sprawom miedzynarodowym, Bliskiemu Wschodowi, zderzeniu cywilizacji etc. Jednoczesnie w zwiazku z tym zapraszamy do wspolpracy - z jednym zastrzezeniem - do czasu oddania nowej wersji portalu - serwis bedzie dzialal wylacznie na zasadach "awaryjnych" - tzn nie bedzie aktualizowany tak czesto jak dawniej.
Reszte informacji mozna przeczytac na watku forum ktory dotyczy tego artykulu - tam tez pojawiac sie beda dodatkowe informacji w dotyczace tej sprawy Zgodnie z zapowiedziami przekazujemy wszystkim sympatykom oraz czytelnikom garść ostatnich informacji dotyczących naszych planów oraz ostatnich przedsięwzięć. Zgodnie z planami, które zostały upublicznione rok wcześniej założona została Fundacja Europa 21. Członkowie - założyciele (9 osób) w czasie spotkania założycielskiego ustalili iż pracami Fundacji kierować będzie 3 osobowy zarząd w skład którego weszli - Grzegorz Lindenberg, Michał Wiśniewski oraz Jan Wójcik. Funkcje kontrolne i nadzorcze przejęła Rada Nadzorcza. Fundacja została zarejestrowana w Krajowym Rejestrze Sądowym pod numerem 0000308207. Niedługo - tzn w sierpniu portal Europa 21 zmieni swoje oblicze i zostanie bardziej wyprofilowany w kwestiach zasadniczych - a likwidacji ulegną niektóre niepotrzebne elementy - które do tej porty okazały się jednak nietrafionym planem. Nowy portal Europa 21 ma nie tylko zmienić szate graficzną ale także stać się zupełnie nową jakością - pojawi sie znacznie więcej własnych informacji, felietonów i publikacji. Europa 21 ma oprócz swojej obecnej funkcji stać się także wiarygodnym żródłem informacyjnych dla mediów oraz dla dziennikarzy - z tej przyczyny przewidywana jest organizacja własnego serwisu informacyjnego poświęconego zagadnieniom terroryzmu, Bliskiego Wschodu, problemom związanym z tzw zderzeniem kultur etc. Jesliby chcieli panstwo dobrowolnie wspomoc nasza dzialalnosc i rozwoj strony - podajemy ponizej wlasciwe konta, na ktore mozna dokonywac wplat Podmiot: "Fundacja Europa 21" Nazwa Banku: "Ing Bank Śląski" Nr. konta: "63 1050 1025 1000 0023 3021 6181" Przy przelewach międzynarodowych: Swift/BIC: "INGBPLPW Na samym portalu ma pojawić się również dział z wywiadami przeprowadzonymi z osobami których poglądy oraz wiedza może być ciekawa dla naszych czytelników. Serdecznie przepraszamy jednocześnie za pewne ostatnie niedociagnięcia - przede wszystkim za mniejszą porcję wiadomości które publikowane są na stronie - ma to związek właśnie z edycją nowego portalu - który nie będzie jedynie zmianą obecnej Europy 21 ale stanowić będzie zupełnie nowa jakość (wszystkie artykuły umieszczone dotychczas na portalu będą dostepne jedynie w archiwum). Pozdrawiamy i z chęcią odpowiemy na wszelkie pytania czytelników. Osoby zainteresowane jakąkolwiek formą pomocy - tak jeśli chodzi o środki finansowe jak i pomoc w redagowaniu strony, nadsyłaniu informacji oraz tekstów jak i kazdą inną - bardzo prosimy o kontakt redakcja@europa21.pl redakcjaeuropa21@gmail.com Oprócz środków finansowych niezwykle ważna będzie takze pomoc w zakresie nadysłanych informacji - a wiec newsów ze świata, własnych publikacji i komentarzy, tłumaczeń z prasy zagranicznej, recenzji ksiązek i artykułów prasowych etc. Tym samym zachęcamy wszystkim zainteresowanych tematyką do kontaktu z redakcją i ewentualnego uzgodnienia formy współpracy. Szczególnie ważne jest to teraz - przed pojawieniem się w sieci nowej wersji portalu - pozwoli to lepiej zgrać organizację pracy redakcji oraz znacznie poprawić jakość naszej działalności Cały artykuł: 'Wiadomość redakcyjna' (5080 B więcej)
Wiadomości: Między ustami dwugłowego orła a brzegiem półksiężycaAutor: redakcja Dodano: piątek, 04 lipca 2008 - 16:04
331 raz(y) oglądano.
Azja Centralna to nie tylko miejsce, gdzie usta dwugłowego orła spotykają się z brzegiem półksiężyca, ale to też miejsce, w którym wciąż obecny jest i sowiecki sierp i młot i irańskie słońce i lew.
Biszkek: Muzeum narodowe, fot. W. RepetowiczPodobno, gdy wielki ruski kniaź Władimir, w drugiej połowie X wieku zastanawiał się jaką wiarę przyjąć, przybyli do niego między innymi muzułmańscy posłowie z nadwołżańskiej Bułgarii. „Kniaziu mądry i roztropny, pokłoń się Mahometowi!” – rzekli. Gdy na żądanie Władimira zaczęli objaśniać mu jaka jest ich religia, stwierdzili między innymi, iż Mahomet nakazuje nie pić wina. Na to odprawił ich kniaź mówiąc: „Dla Rusi picie jest weselem, nie możemy bez tego żyć”. Frunze – sowiecki konkwistador Step, step i jeszcze raz step …. Rano step, wieczorem step i gdy się znów obudzisz dalej widzisz step. Taki widok czeka podróżnika, jadącego pociągiem z Rosji przez Kazachstan do innych postsowieckich republik Azji Centralnej. Pusta, niezmierzona przestrzeń, pokryte trawą pole. Jest w tym coś niepokojącego, to jazda donikąd. I nieodparta myśl o tych, którzy tę drogę przemierzali 65 lat temu, w innych warunkach bez opcji powrotu. „…Kirgizja po ojcowsku przyjęła i ogrzała ciepłem swojego serca 150.000 mieszkańców zachodnich rejonów kraju: Białorusi, Ukrainy i Rosji ….”. To napis z obelisku, będącego fragmentem ogromnego memoriału Wielkiej Wojny Ojczyźnianej, znajdującego się na Placu Zwycięstwa w kirgiskiej stolicy, Biszkeku. Tu czas się zatrzymał. Nie ma mowy o wywózkach, o zbrodniach. W mieście królują pomniki Lenina, radzieckiego generała Iwana Panfiłowa, a przede wszystkim urodzonego w tym mieście marszałka Frunze, sowieckiego konkwistadora Azji Środkowej. Lenina wprawdzie usunięto sprzed socrealistycznego gmaszyska Narodowego Muzeum Historycznego, ale tylko po to, by go przenieść na jego druga stronę. Teraz jego miejsce zajęła kirgiska „statua wolności”. Ale w muzeum wciąż jedna z dwóch kondygnacja poświęcona jest wodzowi rewolucji. Biszkek przed rewolucją był małą mieścina o nazwie Piszpek, a jego rozwój zaczął się po utrwaleniu tu władzy sowieckiej, ustanowieniu go stolicą sowieckiej republiki Kirgistanu i zmianie nazwy na … Frunze. Po ogłoszeniu niepodległości w 1990 Frunze stało się Biszkekiem, ale architektura miasta pozostała socrealistyczna. Jedyne budynki z ery przedsowieckiej to rosyjska cerkiew prawosławna z początku XX wieku i kilka innych budynków z tego samego okresu. - My Kazachowie nie lubimy walczyć. Ten step to nasza broń. Zawsze, gdy zagrażało nam niebezpieczeństwo, uciekaliśmy w step a tam nikt nas nie dogonił – mówi Timur w pociągu Moskwa – Biszkek, częstując suszoną rybą. - W Europie za ikrę płaci się ogromne pieniądze a u nas są taaakie ryby i ikry w bród! – śmieje się. - I nie tylko to, u nas jest wszystko, cała tablica Mendelejewa, gdybyśmy chcieli bylibyśmy najbogatszym państwem na świecie. Ale Kazachowie nie lubią pracować. Bo my jesteśmy nomadami… ja też … tylko że pociągowym – dodaje. Kazachstan to pod względem terytorium 9 największe państwo na świecie, ponad 8 razy większe od Polski. Ale żyje tu zaledwie 15 mln ludzi z czego niespełna połowa to Kazachowie. Reszta to przede wszystkim Rosjanie, którzy wkroczyli na te stepy tuż po śmierci Piotra Wielkiego i szybko je opanowali. Dalsza ekspansja na południe napotkała jednak na opór Wielkiej Brytanii, zainteresowanej sąsiadującymi z jej indyjskimi koloniami terytoriami. Rozpoczęła się „Wielka Gra” – rosyjsko-brytyjski wyścig o dominację w Azji Centralnej. W drugiej połowie XIX wieku, tuż po ostatecznym podboju Kaukazu, car Aleksander II rzucił po kolei na kolana wszystkich uzbeckich chanów: Chiwy, Buchary, Samarkandy i Taszkientu. Aleksander III zwieńczył dzieło ojca, kończąc podbój Turkmenistanu w 1894 r. Łatwiej poszła Rosjanom ekspansja w kierunku Tien Szanu. Tu brytyjską konkurencję blokowały ponadsiedmiotysięczne masywy Pamiru. Nawet dziś są to tereny trudne do przejechania – główny szlak wschodniotadżycki, słynna „Pamir Highway” wije się na poziomie powyżej 4 tys. m. dochodząc do 4655 m na przełęczy Ak Batial. Jedyne, poza doliną Fergany, połączenie z Kirgizją znajduje się właśnie na tym szlaku, na przełęczy Kyzył-Art, w pobliżu siedmiotysięcznego Piku Lenina. Dalej z doliny Fergany do północnej Kirgizji prowadzą tylko dwie drogi, z których jedna jest przejezdna tylko latem, a druga, główna kirgiska autostrada niedawno wyremontowana przez Chińczyków, wspina się na poziom „tylko” 3500 m. Pomnik Lenina w Biszkeku, fot. W. RepetowiczKirgizi w przeciwieństwie do Uzbeków nie stworzyli silnych organizacji państwowych, trwając we wspólnotach plemiennych i prowadząc koczowniczy tryb życia. Zagrożeni przez uzbeckiego chana Kokandu wezwali na pomoc Rosję, a kirgiska arystokracja klanowa przywdziała mundury carskich oficerów. Niepodległościowy zryw w 1916 r. został utopiony we krwi a potem nadszedł biszkecki krajan: Michaił Wasilewicz Frunze. Zanim do tego doszło, w ostatnim akordzie „Wielkiej Gry” Rosja weszła do Pamiru. Po wybuchu rewolucji środkowa Azja próbowała się urwać ze smyczy dwugłowego orła. Być może by się jej to udało gdyby nie czerwony Cortez. Dom, w którym młody Misza być może stawiał pierwsze kroki w strategii militarnej bawiąc się ołowianymi żołnierzykami, wciąż stoi w Biszkeku, choć złośliwi twierdzą, że to atrapa XIX-wiecznej chaty obudowana socrealistycznym betonem. W każdym razie upadek ZSRR nie wpłynął na traktowanie tego miejsca jako relikwii, do której pielgrzymują rosyjscy żołnierze. W 1918 roku Frunze został dowódcą frontu południowego odpowiedzialnego za utrzymanie władzy sowieckiej nad Turkiestanem. To, co carom zajęło pół wieku, Frunze dokonał w kilka miesięcy. Błyskawicznie pokonał białogwardzistów, a następnie basmaczich, nie wahając się bezwzględnie bombardować niepokornej Buchary. W 1920 roku ostatnie chanaty w środkowej Azji przestały istnieć, a 5 lat później genialny wódz stał się zbyt groźną konkurencją dla Stalina i został przez niego uśmiercony na sali operacyjnej. Basmaczi – muzułmański spadek - Sam chcesz iść w góry? Porwą cię basmaczi – śmieje się Czengiz, stary rolnik z Komsomołu, małej wioski leżącej nad malowniczym jeziorem Issyk Kol w górach Tien Szan. Kilka kilometrów na zachód od jego domu znajduje się letnia rezydencja prezydenta Kirgizji, a na wschód letnia rezydencja prezydenta Kazachstanu. Wokół znajdują się zamknięte ośrodki wczasowe kazachskich i rosyjskich firm i tamtejszej burżuazji. W Kirgizji nie ma burżuazji, są klany i nomadzi, pędzący ten sam tryb życia co setki lat temu. A jedynym bogactwem naturalnym tego kraju jest jego krajobraz. Czengiz częstuje mnie pszeniczną wódką i zapala świeczkę. - Ciężkie czasy – wzdycha - śnieg w górach się nie stopił, nie ma światła. Woda to drugie bogactwo Kirgizji. Wzdłuż drogi Osz-Biszkek wije się największa rzeka Kirgizji – Naryn. U podnóża zachodniego Tien Szanu, tuż przed trzytysięcznymi przełęczami łączącymi południe i północ kraju zbudowano elektrownię wodną Toktogul. Potężny zbiornik jest głównym źródłem energii dla całego kraju. Ale w tym roku poziom wody jest niski, bo śnieg się nie stopił w górach i nie spłynął do Narynu. I dlatego co 3 dni wszędzie wyłączają prąd na 18 godzin. Choć niektórzy twierdzą, że władze sprzedały wodę Kazachom i Uzbekom. Mauzoleum Tamerlana w Samarkandzie, fot. W. RepetowiczKonkwista Frunzego nie oznaczała końca sowieckich problemów w Azji Centralnej, a raczej tylko początek nowego ich etapu. Basmaczi po rosyjsku znaczy po prostu bandyci. Dziś nie ma obaw, by natknąć się na nich w Tien Szanie, zresztą to nie tu Rosjanie mieli największe z nimi problemy, lecz w Pamirze i Dolinie Fergany. Rewolta basmaczich zaczęła się tuż po upadku Buchary pod wodzą tureckiego generała Enwera Paszy i pod sztandarami islamu oraz panturkizmu i trwała 10 lat. Klęska ZSRR w Afganistanie, a następnie jego upadek i ogłoszenie niepodległości przez środkowoazjatyckie republiki reanimowały basmaczich. Tak jak w latach 20. tak i w latach 90. fundamentalizm islamski okazał się najsilniejszy w Uzbekistanie, Dolinie Fergany i w Pamirze. W Uzbekistanie wynikało to z najsilniejszej tradycji państwowości w całej Azji Centralnej i rozwiniętych ośrodków religijnych. To tu, w Samarkandzie, znajdowała się stolica imperium Tamerlana, którego pomniki znajdują się wszędzie w Uzbekistanie. Jeden z największych wodzów w historii ludzkości nie tylko układał stosy z ludzkich głów, ale również dbał o rozwój kulturalny rządzonych przez siebie miast. Do Samarkandy sprowadził architektów z podbitego przez siebie Iranu, którzy wybudowali liczne meczety i medresy - islamskie szkoły religijne. I to tutaj w okresie laicyzacji sowieckiej znajdowało się centrum oporu. Ale po ogłoszeniu niepodległości władze w kraju nie przejęli ani prodemokratyczni intelektualiści, ani islamscy fundamentaliści z Islamskiego Ruchu Uzbekistanu, lecz partyjna nomenklatura z ostatnim I sekretarzem partii komunistycznej Uzbekistanu Islomem Karimowem na czele. Karimow zaprowadził rządy silnej ręki, wysyłając demokratów do więzienia lub na wygnanie, a islamistów spychając do podziemia. W 1999 r. rozpoczęły się pierwsze zamachy bombowe, a w Dolinie Fergany, łączącej Uzbekistan z Kirgizją, doszło do starć zbrojnych. W tadżyckim Pamirze trwałości wpływów islamskich sprzyjała trudna dostępność tych terenów. Izolacja niektórych rejonów jest tak duża, że poszczególne klany posługują się dialektami trudnymi wzajemnie do zrozumienia. Po upadku ZSRR władze przejęły tymczasem nizinne klany z wschodniego Tadżykistanu, tworzące elitę nomenklaturową partii komunistycznej. Opozycja skupiła się w Partii Odrodzenia Islamskiego. W 1992 roku wybuchła wojna domowa, która pochłonęła 60.000 ofiar i doprowadziła Tadżykistan do ruiny, a Pamir do klęski głodu. Islamiści korzystali też w niej ze wsparcia ze strony Afganistanu, Iranu i Al Kaidy. W Afganistanie Tadżycy stanowią 27 % ludności a Uzbecy 9 %. Z Iranem łączy Tadżyków etniczne pochodzenie, język i historia. Sytuacja po południowej stronie Pamiru ma zatem bezpośredni wpływ na sytuacji na miękkim podbrzuszy Rosji. Miękkie podbrzusze Rosji - Okrążają nas ze wszystkich stron. NATO bierze nas w kleszcze, to niedopuszczalne – mówi Sasza, Rosjanin pochodzący z Białorusi, ale mieszkający w Moskwie. Pokazuje mi zdjęcie swojego pradziadka w polskim mundurze z dumą podkreślając „Walczył pod Piłsudskim”. Ale natowskie mundury w Azji Centralnej mu się nie podobają. Nie podobają mu się amerykańskie samoloty wojskowe na lotnisku w Biszkeku. - Amerykanie prowadzą złą politykę. Wepchali się do Iraku i Afganistanu. I co tam znaleźli? Żadnej broni nie było – kontynuuje Sasza. - Ale czy dla Rosji nie jest korzystne, iż Amerykanie obalili reżim talibów w Afganistanie? – pytam. Sasza milczy, w końcu stwierdza niechętnie - No tak… w Afganistanie tak…. Największe bogactwo naturalne Kirgizji to jej krajobraz, fot. W. RepetowiczRosyjski stosunek do amerykańskiej obecności w południowej części Azji Centralnej jest nieco schizofreniczny. Z jednej strony amerykańska ekspansja w tym rejonie doprowadza Rosję do szewskiej pasji. Z drugiej strony Rosjanie zdają sobie sprawę z tego jakim zagrożeniem jest dla nich islamski fundamentalizm, wdzierający się do Azji Centralnej i dalej do Rosji. Mimo rozpadu ZSRR problem islamizmu w Azji Centralnej dla Rosjan nie jest wewnętrzną sprawą Kirgizji, Uzbekistanu czy Tadżykistanu. Ten rejon niektórzy nazywają „miękkim podbrzuszem Rosji”. Rosyjskie „drang nach Osten” rozpoczęło się w ramach „zbierania ziem ruskich”, rosyjskiej kontrofensywy po wiekach zależności od mongolsko-tatarskich chanów. Później ten proces przybrał formę imperialistycznej ekspansji. Jednak częste porównywanie tych podbojów z rosyjską polityką w Europie Wschodniej jest nieporozumieniem. Imperialnej ekspansji i rusyfikacji w Azji towarzyszyło poczucie misji cywilizacyjnej. I nie da się ukryć, że drogi, szkoły, fabryki, linie kolejowe, mosty – to wszystko narody Azji Centralnej zawdzięczają Rosjanom, zarówno białym jak i czerwonym. Dzięki Rosjanom Azja Centralna poznała też czym jest „rosyjskie wesele” i w tym weselu posmakowała. Tak jak kniaź Władimir nie przyjął islamu od muzułmańskich posłów, gdyż ci odrzucili wódkę, tak ich potomkowie tysiąc lat później przyjęli ten rosyjski dar od następców Władymira. Z cywilizacją samo w sobie może i nie ma to zbyt wiele wspólnego, ale tak naprawdę jest to symbol pewnej, przynajmniej formalnej, liberalizacji: równości kobiet, powszechnej edukacji, wolności religijnej, odrzucenia okrutnych kar szariackich. 18 lat niepodległości pokazało, że pewne zmiany, które w tym rejonie zaszły w XX w., okazały się całkiem skuteczne o ile nie nieodwracalne, a możliwości islamistycznych wahabitów mniejsze niż można by się było obawiać. Ale islamistyczna groźba oraz związane z tym zagrożenie terrorystyczne wisi nad Rosją i ta ma tego świadomość. Obecnie odsetek muzułmanów w rosyjskiej populacji ocenia się już na ok. 10 % i liczba ta wzrasta nie tylko z powodu ujemnego przyrostu naturalnego rdzennych Rosjan, ale również z uwagi na nieszczelność rosyjskich granic. - Oni są jak karaluchy. Wdzierają się do Rosji ze wszystkich stron. Z Kaukazu, z Azji Środkowej, z Azji Południowo-Wschodniej – mówi Sasza, który podobnie jak bardzo wielu Rosjan ma dość rasistowskie podejście do „czarnych” czy „Czukczów”, jak ich nazywają Rosjanie. Na rosyjskich dworcach często można spotkać milicję sprawdzającą dokumenty. Ale tylko osobom o kaukaskim lub azjatyckim wyglądzie, których Rosjanie oskarżają o import islamistycznego terroryzmu i przestępczości. Niestety, nie bezpodstawnie. Tygiel narodów Azja Centralna to nie tylko miejsce, gdzie usta dwugłowego orła spotykają się z brzegiem półksiężyca, ale to też miejsce, w którym wciąż obecny jest i sowiecki sierp i młot, i irańskie słońce, i lew. To tygiel narodów i kultur. Do VI wieku stepy i góry, aż po Tien Szan zamieszkałe były przez irańskich Scytów, tych samych od których ponoć pochodzi polska szlachta (Sarmaci to jedno z zachodnich plemion scytyjskich). Potem ze wschodu nadciągnęły chordy tureckie a w XIII wieku - Mongołowie. W końcu w XIX w. doszli Europejczycy: z północy Rosjanie a z południa Brytyjczycy, choć tylko ci pierwsi osiedli na stałe. Po Mongołach praktycznie pozostały tylko nieco skośne oczy Kazachów i Kirgizów oraz wczesnotimurydzkie zabytki takie jak, pozbawione irańskiej subtelności, monumentalne mauzoleum Achmeda Hodży Jasawiego w kazachskim Turkistanie. Z wyjątkiem Tadżyków, pozostałe narody i ich języki należą do grupy tureckiej. A cień pantureckiego sztandaru basmaczich Enwera Paszy wciąż pada na ten rejon. Mauzoleum Ahmeda Hodży Jasawiego w Turkistanie, fot. W. RepetowiczTymczasem wpływy rosyjskie, choć wciąż silne, systematycznie słabną. Upadek ZSRR oznaczał exodus nie tylko Niemców i Polaków wywiezionych tu przez Stalina, ale i Rosjan, którzy nigdy nie zintegrowali się z miejscowymi. Nie dotyczy to wprawdzie Kazachstanu, gdzie Rosjanie stanowią 36 % ludności i niewiele ustępują Kazachom, choć i tu dochodzi do konfliktów m.in. w związku z niechęcią Rosjan do uczenia się i posługiwania językiem kazachskim. W Tadżykistanie populacja Rosjan po 1990 r. spadła z 12 % do 1 % a Uzbekistan opuściło ok. 2 mln Rosjan. Spowodowane to było erupcją nastrojów nacjonalistycznych, pantureckich i antyrosyjskich. I choć większość ludzi wciąż potrafi mówić po rosyjsku to osoby w wieku poniżej 30. roku życia mówią coraz gorzej, zwłaszcza, iż nauczanie tego języka przestało być obowiązkowe. Najdalej poszedł Uzbekistan, w którym Karimow kazał wprowadzić alfabet łaciński. Dzisiejszy Uzbekistan bardziej należy do środkowoazjatyckiego kręgu cywilizacyjnego aniżeli postsowieckiego, a w miejscach turystycznych Uzbecy wolą zwracać się do turystów po angielsku aniżeli po rosyjsku. Uzbeckie zabytki w Bucharze, Chiwie i Samarkandzie zostały odrestaurowane przez Rosjan w czasach sowieckich i miasta te zostały przekształcone w radzieckie centra turystyczne, gdzie niemal wszyscy turyści byli Rosjanami. Po 1990 r. Rosjanie zniknęli a ich miejsce zajęli przede wszystkim Niemcy i Francuzi. Karimow odwrócił się od Rosji również politycznie, zwracając się ku USA. Po 11 września zarówno Uzbekistan jak i Kirgizja przystąpiły do koalicji antyterrorystycznej i w krajach tych powstały amerykańskie bazy. Jednak w 2005 r. „tulipanowa rewolucja” w Kirgizji, a następnie amerykańska krytyka Karimowa za masakrę demonstrantów w Andidżonie zaniepokoiły Karimowa i doprowadziły do ochłodzenia stosunków. Znacznie lepiej od rosyjskiego ma się tutaj sowieckie dziedzictwo. Nostalgia za ZSRR jest powszechna. I trudno się temu dziwić. Stalin zadbał o to, by polityka „dziel i rządź” nie ominęła Azji Centralnej. Granice republik zostały tak narysowane, by w każdej z republik znalazła się silna mniejszość z innej, a połączenia drogowe i kolejowe między nimi przechodziły raz przez jeden kraj, raz przez drugi. Nie zapomniano też o stworzeniu 1 tadżyckiej i 2 uzbeckich enklawach w Kirgizji. A przekraczanie tych granic bynajmniej nie jest formalnością. Dla wielu jest to niezrozumiałe. Ponadto ekonomiczna sytuacja ze średnią płacą na poziomie 20 dolarów w porównaniu z płacami w Rosji na poziomie 1000 dolarów powodują, że często można usłyszeć westchnienia „A komu przeszkadzał ZSRR?”, a granice rosyjskiego El Dorado padają pod naporem imigrantów z Azji Centralnej. Witold Repetowicz. Tekst opublikowano również na stronach Polskiego Radia http://www.polskieradio.pl/krajiswiat/cywilizacja/artykul56558.html Holocaust Ormian - zbrodnia tureckiego rewizjonizmu.Autor: Valmont Dodano: czwartek, 20 marca 2008 - 13:12
1402 raz(y) oglądano.
Bernard Henri Levy- francuski filozof, pisarz, reżyser, korespondent wojenny. Zwolennik i jednocześnie krytyk amerykańskiego neokonserwatyzmu. Jeden z głównych przedstawicieli( obok André Glucksmanna i Alaina Finkielkrauta) filozoficznej szkoły Nowych Filozofów, którzy krytyczne zdystansowali się wobec ideologii marksistowskiej i francuskiego poststrukturalizmu. Wróg totalitaryzmów i fanatycznego antyamerykanizmu. Autor wielu ważnych prac: Who Killed Daniel Pearl?, Sartre: The Philosopher of the Twentieth Century, War, Evil and End of History, Barbarism With a Human Face. W Polsce niedawno ukazała się jego książka American Vertigo będąc zapisem podróży autora po Stanach Zjednoczonych śladami Tocquville'a.
Hubert Kozieł: INWAZJA 1982Autor: foxmulder Dodano: niedziela, 06 stycznia 2008 - 14:51
1722 raz(y) oglądano.
Przedstawiamy fragment pracy magisterskiej Huberta Kozieła znanego jako foxmulder. Jej tematem była wojna domowa w Libanie z lat 1975-1990. Poniższy rozdział opisuję izraelską operację ,,Pokój dla Galilei". Całośc została opublikowana ostatnio w czasopiśmie Templum Novum dostępnym w Empikach.
Rozdział IV Operacja ,,Pokój dla Galilei” Opisane w poprzednim rozdziale kryzys rakietowy i bitwa o Zahle poprzedzały izraelską inwazję z roku 1982. Świadczyły też o zacieśnianiu się sojuszu pomiędzy Izraelem a falangistami. Premier Menachem Begin dążył do całościowej przebudowy otoczenia strategicznego swego państwa. Środkiem do tego było zainstalowanie przyjaznego rządu w Bejrucie i zadanie Syrii klęski w ograniczonej konfrontacji zbrojnej. Niniejszy rozdział opisuje w porządku chronologicznym przygotowanie, przebieg i skutki izraelskiej operacji ,,Pokój dla Galilei”. 4.1 Izraelskie przygotowania do wojny Premier Begin odniósł w ciągu swej pierwszej kadencji wiele sukcesów. Porozumienia pokojowe z Camp David trwale wyeliminowały egipskie zagrożenie militarne. Z Jordanią Tel Aviv utrzymywał szereg tajnych kontaktów od 1970r. i nikt w Izraelu nie traktował tego państwa jako wroga. Irak zajęty był wojną z Iranem a izraelskie uderzenie zniszczyło jego program nuklearny. Kwestiami do rozwiązania pozostawały: OWP i Syria. Droga do rozwiązania tych problemów ,,biegła przez Liban”. Poprzez zniszczenie centrum decyzyjnego Palestyńczyków Begin chciał umocnić władzę Izraela na Zachodnim Brzegu i w Strefie Gazy. Przy okazji spełniono by marzenie Ben Guriona o sojuszniczym rządzie w Bejrucie i znacznie osłabiono Syrię.1 Sojusznikiem Begina w tym przedsięwzięciu miała być administracja Reagana – werbalnie podzielająca twarde stanowisko izraelskiego premiera wobec komunizmu i terroryzmu. Sekretarz Stanu gen. Alexander Haig publicznie nazwał Asada ,,człowiekiem Sowietów”. Jednakże inni przedstawiciele administracji, tacy jak np. Philip Habib obawiali się, że konflikt izraelsko-syryjski może doprowadzić do wojny amerykańsko-sowieckiej.2 Izrael musiał więc w kontaktach z administracją Reagana sprawiać wrażenie, że nie będzie dążył do konfrontacji z Syrią . Na pogrzebie Sadata w X 1981r. Begin powiedział Haigowi, że Izrael będzie musiał zepchnąć OWP znad granicy, jednakże nie chce wciągnąć Syrii w konflikt. Haig odpowiedział: ,,Jeżeli ruszycie, ruszycie sami” - były to słowa aprobaty jakie Lyndon Johnson przekazał szefowi izraelskiego MSZ Ebbie Ebanowi przed wybuchem wojny sześciodniowej. Wkrótce potem Haig poinformował Izraelczyków, że USA nie poprą takiego ataku, chyba że ,,dojdzie do dużej, międzynarodowo uznanej prowokacji”.3 W II 1982r. dyrektor Amanu Jehoszua Saguy odwiedził Haiga w Waszyngtonie proponując redefinicję warunków porozumienia ustalonego przez Habiba w VII 1981r. Chciał, by za złamanie tego nieformalnego rozejmu uznano każdy palestyński atak na izraelski cel na całym świecie.4 W maju z podobną wizytą przybył minister obrony Izraela Ariel Szaron. Tłumaczył korzyści ,,przywrócenia Libanu do wolnego świata” i naciskał na rozszerzenie definicji ,,prowokacji”. Po długiej rozmowie sekretarz stanu dał przyzwolenie na izraelską akcję, wyrażając jednocześnie zastrzeżenia co do jej skali i szybkości.5 W grudniu ubiegłego roku Habib rozmawiał z Szaronem w sprawie porozumienia izraelsko-palestyńskiego. W trakcie spotkania Szaron demonstracyjnie zaczął uderzać pięściami w mapę Libanu mówiąc, że ,,tak załatwi ten problem”. Po majowej wizycie zaniepokojony Habib napisał podpisany przez Haiga list do Begina, w którym doradzał umiarkowanie.6 Pomiędzy VII 1981r. a VI 1982r. Izrael pięć razy gromadził armię nad granicą libańską. Za każdym razem musiał jednak obniżać stan gotowości, gdyż nie było dostatecznego pretekstu do ataku.7 Izrael zacieśniając sojusz z falangistami dokonywał dalszego umiędzynarodowienia libańskiej wojny domowej. W I 1982r. Ariel Szaron spotkał się z Bashirem Gemyalem w libańskim porcie Juniyeh. Omawiano tam zacieśnienie sojuszu izraelsko-maronickiego. W trakcie rozmowy Gemayel radził Szaronowi dokonanie uderzenia aż na Trypolis. Kiedy później jeden z izraelskich oficerów wyraził zaniepokojenie możliwością przystąpienia Syrii do konfliktu, dostał od przywódcy Falang odpowiedź: ,,Jeżeli nie chcecie zadzierać z Syrią, to po co tu wchodzicie?”.W tym samym miesiącu Szaron spotkał się w Genewie z Rifatem Asadem – bratem syryjskiego prezydenta. Poinformował go, że Izrael zaatakuje OWP w Libanie, ale nie chce konfrontacji z Syrią.8 Nie jest jasne, czy Izrael chciał uniknąć starcia z Syryjczykami, czy była to tylko prywatna inicjatywa Szarona, czy też element akcji dezinformacyjnej. Jaser Arafat był świadomy nadchodzącego izraelskiego ataku. Przekazał wysokiemu rangą urzędnikowi ONZ Brianowi Urquhartowi list skierowany do Begina. Zawierał on propozycję pokoju w zamian za ustępstwa na Zachodnim Brzegu i w Strefie Gazy. Ostrzegał też, że jego następcy ,,nie będą tak ugodowi” i stwierdzał, że wiele się nauczył obserwując karierę Begina. Premier Begin otrzymawszy list tuż przed inwazją odpowiedział tylko: ,,Ach, naprawdę?”9 Celem izraelskiej interwencji w Libanie była całościowa zmiana otoczenia strategicznego Izraela. Szaron już w sierpniu ubiegłego roku kazał gen. Amirowi Droriemu przygotować plany inwazji na Liban. Drori opracował trzy ich warianty: ,,Małe Sosny” - podbój południowego Libanu po Sydon; ,,Średnie Sosny” - walkę z Syryjczykami w dolinie Beekaa oraz natarcie na Bejrut; ,,Wielkie Sosny” - pełna konfrontacja z Syrią i Palestyńczykami w Libanie i ewentualnie na Wzgórzach Golan.10 16 V 1982r. przedstawiono wszystkie te plany pod obrady rządu. Mimo poparcia Begina, ministrowie sprzeciwili się przedstawionym wariantom i zażądali ograniczenia ofensywy tylko do 45 kilometrów od granicy.11 3 VI 1982r. ambasador Izraela w Wielkiej Brytanii Szlomo Argov został postrzelony przed jednym z londyńskich hoteli w wyniku ataku terrorystycznego. Za atakiem stało ugrupowanie Rada Rewolucyjna Fatah dowodzone przez Abu Nidala. Grupa ta była ,, przedsiębiorstwem” dokonującym aktu terrorystycznych za pieniądze. Pomimo tego, że Abu Nidal był śmiertelnie skłócony z Arafatem, Izrael uznał to zdarzenie za złamanie wynegocjowanego przez Habiba rozejmu. Szef sztabu IDF gen. Rafael Eitan uciął wszystkie wątpliwości stwierdzeniem: ,,Abu Nidal, Abu Śmidal! Musimy uderzyć w OWP!”12 Izraelski wywiad później zdołał ustalić, że rozkaz do zabicia Argowa Abu Nidalowi wydano w Bagdadzie.13 Saddam Husajn sprowokował atak Izraela na Liban, by zaszkodzić Syrii. Syria była wówczas wrogiem Iraku, otwarcie okazywała swą sympatię wobec Iranu i była rządzona przez frakcję partii Baas wrogą frakcji rządzącej w Bagdadzie. Fakt ten wskazuje na ogromne znaczenie libańskiego konfliktu wewnętrznego dla całego regionu Bliskiego Wschodu Już w wcześniej Izrael próbował sprowokować OWP do złamania rozejmu. W kwietniu, po tym jak mina zabiła dwóch żołnierzy IDF i później w maju, gdy znaleziono dwa ładunki wybuchowe, IDF ostrzelała palestyńskie cele w Libanie. Za pierwszym razem Palestyńczycy nie odpowiadali, za drugim ostrzelali puste pole w Galilei. Po zamachu na Argova izraelskie lotnictwo zbombardowało 4 VI kwaterę OWP w Bejrucie zabijając 60 osób i raniąc 200.14 Palestyńczycy odpowiedzieli ogniem rakietowym przeciwko Izraelowi i siłom mjra Hadada. Izrael miał swój casus belli. Rozpoczął swą interwencję w wewnętrzny libański konflikt z intencją osłabienia sił OWP i Syrii - innych zewnętrznych podmiotów w konflikcie. By tego dokonać musiał zdobyć jednakże zgodę ze strony USA. 4.2 Przebieg operacji ,,Pokój dla Galilei” 6 VI w ramach operacji ,,Pokój dla Galilei” IDF przekroczyła libańską granicę. Północne dowództwo pod komendą gen. Droriego wystawiło 76 000 żołnierzy, 1250 czołgów i 1500 transporterów opancerzonych, wspieranych przez marynarkę i lotnictwo. Dywizja gen. Icchaka Mordechaja nacierała wzdłuż równiny przybrzeżnej na Tyr, Sydon, Damour, w stronę Bejrutu. Dywizja gen. Awigdora Kalahaniego posuwała się w kierunku Nabatiji i przełęczy górskich. Dywizja pancerna gen. Menachema Einana miała ruszyć śladem sił Kalahaniego a następnie skręcić w stronę autostrady Bejrut-Damaszek. Dywizja gen. Awigdora Ben-Gala miała zaatakować dolinę Beekaa. Dywizja gen. Amosa Jarona przetransportowana amfibiami dopływem rzeki Awali do Sydonu miała za zadanie odciąć uciekających z południa Palestyńczyków od Bejrutu. Izraelscy dowódcy nie znali pełnej skali operacji aż do 9 VI. Oficjalnie jej celem miało być tylko wyparcie OWP 45 km od granicy.15 W ciągu pierwszych dni inwazji Szaron i Begin publicznie udawali, że taki jest cel wojny. Begin zadawał w telewizji Szaronowi pytania takie jak ,,czy Palestyńczycy mają karabiny maszynowe?” co sprawiło, że później niektórzy uznali, że był on dezinformowany przez Szarona co do przebiegu walk.16 Siły syryjskie dowodzone przez gen. Saida Bayraqdra liczyły co najmniej 25 000 żołnierzy, głównie z brygad pancernych i sił powietrznodesantowych, 300 czołgów i 300 transporterów opancerzonych. Rozlokowane były głównie w dolinie Beekaa i Bejrucie.17 14 palestyńskich frakcji dysponowało 23 000 bojowników (z czego 9000 wokół Trypolisu). Na ich niekorzyść przemawiało to, że Arafat przygotował je nie do walki partyzanckiej, lecz do konwencjonalnej. Siły OWP na południu zorganizowano w trzy regularne brygady: Jarmuk, Kastel i Karameh. Wspierał ich batalion czołgów T-34 i artyleria wyposażona w północnokoreańskie katiusze.18 O świcie drugiego dnia inwazji IDF udało się złamać palestyński opór. Zdobyto punkt obserwacyjny OWP w zamku Beaufort19, zajęto Tyr i Nabatiję i zbliżano się do autostrady Bejrut- Damaszek. Kilkudniowy opór napotkano w obozie Ein al-Hilwa. Jednocześnie Izrael prowadził działania dyplomatyczne mające podtrzymywać zgodę USA na kontynuowanie operacji. Sam fakt prowadzenia przez Izrael tak szeroko zakrojonych dyplomatycznych zabiegów wskazuje na duże zainteresowanie okazywane libańskiemu konfliktowi przez władze USA. Begin 6 VI poinformował Reagana, że nie zamierza wciągać Syrii do konfliktu. IDF nie zamierza atakować syryjskich oddziałów, chyba że one same zaatakują pierwsze. Habib przekazał Asadowi list od Begina zawierający te stwierdzenia. Izraelski premier dwa dni później oświadczył w Knesecie: ,,Nie chcemy wojny z Syrią”.20 Tymczasem kierunki natarcia IDF wskazywały, że ich celem jest odcięcie wojsk syryjskich w dolinie Beekaa i szturm Bejrutu. 9 VI Begin przekazał Habibowi wiadomość dla Asada: Izrael nie zaatakuje syryjskich oddziałów, pod warunkiem, że Syria wycofa rakiety SAM z Libanu i zapewni odwrót wszystkich palestyńskich oddziałów 40 km od granicy izraelskiej. Zanim Habib zdołał spotkać się z Asadem, izraelskie lotnictwo zaatakowało i zniszczyło wszystkie 34 syryjskie SAMy. Syryjskie lotnictwo poderwało się w ich obronie i w ciągu trzydniowej bitwy powietrznej straciło 64 samoloty i 4 śmigłowce przy zerowych stratach izraelskich.21 Na lądzie Syryjczycy przegrywali, choć udawało im się osiągnąć lokalne sukcesy.. 10 VI syryjskie siły pancerne wyposażone min. w czołgi T-72 i śmigłowce Mi-24 zdołały chwilowo powstrzymać izraelskie natarcie w rejonie autostrady Bejrut-Damaszek. W okolicach wioski Sultan Yakub izraelski oddział pancerny wpadł w zasadzkę i poniósł ciężkie straty. Porzucono na polu bitwy 7 czołgów a do syryjskiej niewoli dostało się 4 Izraelczyków – przetrzymywanych tam być może do dziś. Jednakże IDF zdołało zniszczyć całą 82 brygadę 3 syryjskiej dywizji pancernej.22 Asad negocjował w tym czasie z Habibem warunki rozejmu. Izrael chcąc uniknąć pokrzyżowania jego planów militarnych przez narzucone z zewnątrz porozumienie, sam ogłosił rozjem 11 VI. Walki w dolinie Beekaa ustały, ale oddziały IDF dotarły w tym czasie do Bejrutu, gdzie 13 VI połączyły się z oddziałami falangistów zamykając w Zachodnim Bejrucie 14 000 żołnierzy syryjskich i bojowników palestyńskich. 22 VI IDF zaatakowało oddziały syryjskie broniące autostrady Bejrut-Damaszek odrzucając je na odległość 15 km i uniemożliwiając im dokonanie odsieczy dla oddziałów w Bejrucie. Syryjską brygadą w libańskiej stolicy dowodził gen. Muhamed Halal, weteran z 1973r. Izraelskie lotnictwo zrzucało nad Bejrutem ulotki: ,,Generale Halal, wiemy że tam jesteś. Uciekaj!”.23 Asad mógł się mimo wszystko czuć szczęśliwy, że rozejm z 11 VI uratował pozostałości jego sił z doliny Beekaa. Wykorzystał to do odwiedzenia Moskwy i skonsultowania się z Adnropowem w sprawie przyszłej pomocy wojskowej. Umiędzynarodowienie konfliktu wewnętrznego w Libanie miało więc bezpośredni wpływ na bliskowschodnią politykę ZSRR. 25 VI gen Haig został odwołany ze stanowiska sekretarza stanu i zastąpiony przez George'a Shultza. Główną przyczyną jego zdymisjonowania było jego stanowisko względem izraelskiej interwencji w Libanie. Izrael stracił ważnego sojusznika w Waszyngtonie. Reagan uważał, że usunięcie OWP z Libanu jest konieczne, nie chciał jednak wzrostu w tym kraju wpływów izraelskich. Sądził on, że Liban powinien stać się buforem pomiędzy Izraelem i Syrią.24 Podobne zdanie miał Habib. Podczas rozmowy z Szaronem 15 VI stwierdził on, że ,,odwrót obcych sił nie może być symetryczny”. Gdy Szaron spytał się co to znaczy, Habib odpowiedział, że Syria ma interesy związane ze swoim bezpieczeństwem w Libanie. Szaron odparł: ,,Jakie interesy? Czy Liban kiedykolwiek zaatakował Syrię?”25 Nową misją Habiba było negocjowanie z Arafatem warunków wycofania bojowników OWP z Bejrutu. W trakcie inwazji Palestyńczycy stracili resztki poparcia jakie mieli w Libanie. Przychylni im niegdyś sunniccy politycy powtarzali tezy chrześcijan, o tym że OWP naraża bezpieczeństwo Libanu. Z klęsk zadawanych Palestyńczykom cieszył się nawet Amal. Żadne państwo arabskie nie przyszło Arafatowi z pomocą. Libia i Syria wzywały natomiast OWP do tego, by w walce z Izraelem ,,popełniła zbiorowe samobójstwo”. 26 Dodatkowym środkiem nacisku był artyleryjski, lotniczy i morski ostrzał Zachodniego Bejrutu prowadzony z różnym natężeniem od 13 VI do 12 VIII. Izraelskie lotnictwo próbowało skrócić bitwę ,,polując” na Arafata. Było tego bliskie 6 VIII, gdy bomba próżniowa zburzyła budynek, z którego kilka minut wcześniej wyszedł przewodniczący OWP. Ostrzał skończył się po osobistej interwencji Reagana. W trakcie rozmowy telefonicznej powiedział on premierowi Izraela: ,,Menachemie, to holokaust”. Begin odparł: ,,Panie prezydencie, jestem świadom czym jest holokaust” i zarządził przerwanie ostrzału.27 19 VIII Habib zdołał wynegocjować porozumienie pomiędzy Izraelem, Palestyńczykami, Syrią i przywódcami innych państw arabskich. Do 1 IX 14 000 ludzi – w tym: 10 800 palestyńskich bojowników, 664 palestyńskich cywilów i 3600 syryjskich żołnierzy opuściło Bejrut.28 Część wyjechała do Syrii, reszta do pozostałych krajów arabskich, Arafat do Aten. Odwrót osłaniały Siły Międzynarodowe (Multinational Force) składające się z Amerykanów, Francuzów i Włochów.29 Ta faza konfliktu kosztowała Syrię: 1200 zabitych, 3000 rannych i 296 jeńców. Ponadto: około 300 czołgów, 140 transporterów opancerzonych, 80 zestawów artyleryjskich, 39 rakiet wyrzutni rakiet SAM, 76 samolotów i 6 śmigłowców – niemal 1/3 syryjskiego lotnictwa. Izrael stracił 350 zabitych, 2100 rannych i 3 jeńców. Jego lotnictwo utraciło tylko 2 samoloty.30 Statystyki libańskie mówią o 19 000 zabitych Palestyńczykach i Libańczykach i około 30 000 rannych – z czego połowę stanowili cywile. Jednakże statystyki te uważa się za dosyć przesadzone. 31 O stopniu umiędzynarodowienia libańskiej wojny domowej świadczą najlepiej wydarzenia towarzyszące operacji ,,Pokój dla Galilei”. W jej trakcie w walkach nie brała udziału ani armia libańska, ani główne konfesyjne milicje. Wszystkie starcia zbrojne odbywały się między IDF, armią syryjską i nie-libańskimi terrorystami. Za zakończenie izraelskiej operacji uznaje się ewakuację sił palestyńskich i syryjskich z Bejrutu nadzorowaną przez międzynarodowe siły rozjemcze. Głównym celem izraelskiej interwencji było zniszczenie OWP i znaczne osłabienie Syrii. Ogromne znaczenie dla realizacji tej strategii miały zabiegi dyplomatyczne USA. Libański konflikt wewnętrzny miał przez to wymiar regionalny i ponadregionalny. Operacja ,,Pokój dla Galilei” miała również ogromne znaczenie dla walki przeciwko międzynarodowemu terroryzmowi. Izrael zdołał pojmać 4000 terrorystów. Byli wśród nich terroryści południowoamerykańscy, afrykańscy i tureccy. Miano też złapać kilku instruktorów z Kuby i NRD. Monitorowano ewakuację ,,personelu” włoskiego, niemieckiego i sandinistów. Zdobyto tysiące dokumentów OWP, które dotyczyły min. międzynarodowej współpracy tej organizacji – w tym powiązań z ETA, IRA i Japońską Armią Czerwoną. Udostępniono je zachodnioeuropejskim służbom specjalnym, które zużytkowały je do walki przeciwko atakującym ich kraje organizacjom terrorystycznym. Izraelska interwencja w Libanie miała również duże znaczenie dla światowego przemysłu zbrojeniowego. IDF zdobyło w jej trakcie syryjskie czołgi T-72, które zostały następnie zbadane w USA. Syryjczycy wysłali do Moskwy przechwycony w bitwie o Sultan Yakub czołg M-60, co zaowocowało później produkcją czołgu T-80.32 4.3 Prezydentura Bashira Gemayela. Załamanie się izraelskiej strategii. Podmiot zewnętrzne – Izrael, Syria i USA – wpływały w decydujący sposób na libańskie życie polityczne. Jednym z celów izraelskiej interwencji było doprowadzenie do wyboru Bashira Gemaylea na prezydenta Libanu. Miał on z izraelską pomocą zakończyć wojnę domową, podpisać traktat pokojowy z Izraelem i ustabilizować na trwałe jego północną granicę. USA dążyły wtedy do osiągnięcia przez Libańczyków narodowego pojednania jak również do ograniczenia zbytniej niezależności Izraela. Syria chciała pozbawić Izrael zwycięstwa poprzez eskalowanie konfliktu wewnętrznego w Libanie. Trzeciego dnia inwazji Ariel Szaron spotkał się z Bashirem Gemayelem i zażądał natychmiastowego zaatakowania sił palestyńskich przez falangistów. Spotkało się to z oporem Gemayela. Nie chciał on, by falangiści skompromitowali się w oczach sunnitów jawną walką po stronie Izraela. Zależało mu na byciu prezydentem wszystkich Libańczyków. W rozmowie z Beginem stwierdził również, że nie może podpisać natychmiast po elekcji traktatu pokojowego z Izraelem, gdyż musi najpierw dokonać pojednania narodowego. Do takiej postawy namawiał Bashira Habib.33 Nie bez znaczenia jest tutaj również to, że od 1970r. przywódca falangistów pracował dla CIA – przyjaźnił się min. z innym ważnym amerykańskim agentem, Ali Hasanem Salamehem, sprawcą masakry z Monachium.34 Mimo nieporozumień, Izrael nadal wspierał Gemayela. Pojazdy IDF zwoziły libańskich deputowanych na jego prezydencką elekcję odbytą w koszarach pod Bejrutem 23 VIII 1982r. Został on wybrany prezydentem stosunkiem 57 głosów ,,za” do 5 wstrzymujących się (na sali obecnych było 43 chrześcijańskich i 19 muzułmańskich deputowanych – tylu zdołano zebrać z pierwotnego składu 100 deputowanych.)35 Asad próbował najpierw powstrzymać wybór poprzez próbę organizacji bojkotu posiedzenia parlamentu. Gdy to się nie udało, wezwał Palestyńczyków do zerwania rozejmu i ,,walki do męczeństwa lub zwycięstwa”.36 Syryjska prasa przepowiedziała, że Gemayel ,,drogo zapłaci” za ,,kolaborację” z Izraelem. Gdy Bashir wezwał do wycofania wszystkich obcych sił z Libanu: Palestyńczyków, Syrii i Izraela popełnił w oczach Asada niewybaczalny grzech: postawienia Syrii na równi z Izraelem. Jeden z wysokiej rangi syryjskich wojskowych zagroził libańskiemu prezydentowi śmiercią, jeżeli podpisze on traktat pokojowy z Izraelem.37 12 IX Gemayel rozmawiał o przyszłym traktacie podczas pojednawczego spotkania z Szaronem. Na 15 IX wyznaczono rozmowy z ministrem spraw zagranicznych Izraela Icchakiem Szamirem.38 14 IX potężna bomba eksplodowała w siedzibie Falangi w Bejrucie. Zginął prezydent Gemayel i 27 partyjnych towarzyszy. Szybko aresztowano autora zamachu – Habiba Shartuni, członka Syryjskiej Partii Socjalno-Narodowej – kontrolowanej przez wywiad syryjski. Drugi podejrzany zbiegł do Syrii.39 Zdołano powiązać zamach z syryjskim wywiadem sił powietrznych.40 Robert Hatem wskazywał też po latach na udział w zamachu Elego Hobeiki – szefa wywiadu Falang, będącego szpiegiem Syrii.41 Przywództwo maronitów starało się wygasić emocje i zapobiec aktom zemsty. IDF wkroczyło do Zachodniego Bejrutu celem likwidacji ukrywających się w obozach dla uchodźców agentów i terrorystów. Szaron zgodził się na to, by IDF nie wchodziło do obozów a operację wykonali falangiści. Poinstruował Hobeikę, by powstrzymał swych ludzi przeciwko jakimkolwiek gwałtownym posunięciom. Syryjski agent Hobeika zmienił rozkaz na: ,,Totalna eksterminacja... wyczyścić obozy”.42 200 ludzi Hobeiki od 16 do 18 IX ,,czyściło” obozy. W wyniku tej akcji zabito według danych Czerwonego Krzyża od 2750 do 3000 Palestyńczyków. Dane Amanu mówią o 700-800 ofiarach, podczas gdy dane libańskiej policji o 460 zabitych – z czego tylko 35 kobiet i dzieci. Resztę stanowili dorośli mężczyźni – w tym wielu zagranicznych ochotników: Syryjczyków, Algierczyków, Pakistańczyków, Irańczyków.43 Niezależnie od ilości ofiar masakra wywołała szok na całym świecie. 400 000 Izraelczyków, w największej w historii tego kraju demonstracji, wyszło na ulice domagając się zakończenia wojny. IDF wycofała się z Bejrutu a na jej miejsce wkroczyły z powrotem Siły Międzynarodowe. W międzyczasie brat Bashira, Amin Gemayel został wybrany (stosunkiem 77 głosów ,,za” do 3 wstrzymujących się) nowym prezydentem Libanu. Nie posiadał on ani charyzmy, ani zdolności brata. Nie miał bliskich związków ani z Izraelem ani z USA. Los Bashira przypominał mu natomiast o tym co mogłoby go spotkać w razie sprzeciwienia się Syrii.44 Asad w ciągu kilku dni zdołał pozbawić Izrael zwycięstwa. Masakra w Sabra i Shatila zszargała wizerunek falangistów i Izraela. Według Roberta Hatema miała ona w swym zamierzeniu doprowadzić do upadku rządu Likudu. Izraelska komisja parlamentarna – komisja Kahana – uznała Szarona odpowiedzialnym zaniedbań, które przyczyniły się do masakry i spowodowała jego dymisję z funkcji ministra obrony. Premier Begin w sierpniu 1983r. złożył dymisję i po śmierci swojej żony załamał się psychicznie i odszedł z polityki. W Libanie OWP została zastąpiona przez Hezbollah. Asad wraz z Irańczykami rozpoczął kampanię terroru w Libanie, która pozwoliła mu na ponowne opanowanie kraju i przyczyniła się do wybuchu afery Iran-Contra. Zdarzenia te zostaną opisane w następnym rozdziale. Wiadomości: Wojna z IslamemAutor: Anonymous Dodano: poniedziałek, 24 grudnia 2007 - 09:03
996 raz(y) oglądano.
Interesujacy artykul z Faith Freedom International
Wojna z Islamem Autor: Martel Sobieskey (Faith Freedom International, 13 grudnia 2007) Tłumaczył: Naniwa-ronin saintyukio@onet.eu Ameryka – i cały nieislamski świat – jest w stanie wojny z religią islamu. Kluczowym słowem jest tu „religia”. My, niemuzułmanie, cierpimy na blokadę mózgu, sprawiającą że zaprzeczamy jakobyśmy walczyli z religią; weźmy, dla przykładu, bombę atomową i napiszmy na niej słowo RELIGIA – i wszyscy naiwni natychmiast uznają ją za religię. To cyniczne zdanie wcale nie jest przesadą; pojęcie wolności wyznania stało się naszą piętą achillesową, przebitą mieczem islamu. A skąd wywodzi się ta nasza samobójcza blokada mózgu, ta obsesja na punkcie „swobody wyznania”? Z naszego odruchu bezwarunkowego, zmuszającego nas do ślepej wiary w to, że wszyscy prorocy byli absolutnymi pacyfistami, jak Jezus. Ta ślepota zaraża najwyższe szczeble naszego politycznego przywуdztwa, wywiadu i środowisk akademickich; przeradza się w zagrożenie dla bezpieczeństwa narodowego i uniemożliwia nam skuteczną samoobronę. Islamscy mordercy szaleją po całym świecie wrzeszcząc „allah’u akbar” i wymachując Koranem, a my nadal zaprzeczamy że wrogiem jest – islam. Możemy to śmiało nazwać syndromem strusia z głową w piasku, naszą paranoją na punkcie „swobody wyznania”. Naszym wrogom bardzo się to oczywiście podoba, bo mogą nas zniszczyć, chowając się pod płaszczykiem religii; wysadzają nas w powietrze, obcinają nam głowy, znieważają nas, podają nas o byle co do sądu, zachęcają do otwartej wojny przeciwko nam w swoich meczetach i islamskich szkołach, a my kulimy się ze strachu i bezradności, bo wszystkie te przestępstwa popełniane są przeciw nam przez religię i jej pobożnych wyznawców. Nawet organy bezpieczeństwa takie jak FBI poddawane są treningowi uczulającemu ich na „islamską wrażliwość” – to mуwi już chyba samo za siebie. Czyż takie tchórzliwe, służalcze zachowanie nie dowodzi, że przegraliśmy wojnę ideologiczną, mentalną, psychologiczną, wojnę słów i propagandy? Za każdym razem kiedy islam nazywany jest „religią pokoju”, cały wolny świat zbliża się o kolejny krok ku swojej dobrowolnej zagładzie a islam ku zwycięstwu w tym zderzeniu kultur, religii i cywilizacji. Tak, to jest konflikt religijny i najwyższy czas aby położyć kres temu chorobliwemu zaprzeczaniu że walczymy z islamem jako religią – dlatego że istotnie jest to wojna islamu przeciwko wszystkim innym religiom i ateizmowi, dokładnie tak, jak nakazuje Koran. Jakoże mamy na świecie ponad miliard muzułmanów oraz pięć i pуł miliarda „niewiernych”, wojna będzie znacznie łatwiejsza do wygrania, jeżeli starczy nam odwagi aby publicznie wroga zidentyfikować i nazwać po imieniu – i rozgłosić to wszem i wobec. Dlaczego nie chcą tego robić na przykład Amerykanie? Cóż; należy ze wstydem przyznać, że islamskie petrodolary zdołały uciszyć – jeżeli nie wręcz „kupić” milczenie Ameryki przez ostatnie 30 lat. Książka Stevena Emersona „Jihad Incorporated” ujawnia szokujący rozmiar infiltracji Stanów Zjednoczonych przez dżihadystów. Emerson pisze, że społeczeństwa otwarte są w wyjątkowo niekorzystnej sytuacji, kiedy chodzi o udzielanie bezpiecznego schronienia nowoprzybyłym bez należnego sprawdzania ich tożsamości. Podobną opinię wyraża Dr Walid Phares z Fundacji Obrony Demokracji, autor „Dżihadu Przyszłości” (Future Jihad): Cały artykuł: 'Wojna z Islamem' (9750 B więcej)
Wiadomości: Wybory w Rosji: komentarze i opinieAutor: wertello Dodano: wtorek, 04 grudnia 2007 - 21:44
468 raz(y) oglądano.
2 grudnia odbyły się wybory do rosyjskiej Dumy 5 kadencji. „Plan Putina”, czyli zdobycie większości konstytucyjnej przez Jedyną Rosję, został zrealizowany, opozycja przegrała z kretesem, Zachód tradycyjnie skrytykował uznając kampanię wyborczą oraz przebieg głosowanie za nie odpowiadające standardom demokracji. Każda ze stron pozostała przy swoim, a jednak warto zwrócić uwagę nie niektóre niuanse obecnej sytuacji politycznej w Rosji, które mogą mieć wielki wpływ na wydarzenia w przyszłości.
Sytuacja w Rosji Jedyna Rosja zdobyła 64 % głosów, a jej lider Boris Gryzłow w noc wyborczą uroczyście ogłosił, że ten wynik daje jej prawo do nazywania siebie „partią Putina”. Ale media skrupulatnie odnotowały fakt, że pomimo wcześniejszych zapowiedzi, Putin tak i nie odwiedził sztab wyborczy partii Gryzłowa w noc z 2 na 3 grudnia. A przecież stał na czele jej listy federalnej. Jest to zdarzenie bezprecedensowe, kiedy najważniejszy polityk partyjny nie był obecny na wieczorze wyborczym. Od razu pojawiły się spekulacje, że w ten sposób Putin wyraził rozczarowanie wynikiem uzyskanym przez Jedyną Rosję. I rzeczywiście, poparcie dla tej partii było o wiele niższe niż samego Putina. Popiera go bowiem 80 % Rosjan. Tak naprawdę, to, że Putin stanął na czele Jedynej Rosji nie wywindowało jej w sondażach. Krążą opinie, że po prezencie ze strony Putina aktywiści Jedynej Rosji po prostu spoczęli na laurach. Zwłaszcza są niskie wyniki partii Gryzłowa w europejskiej części Rosji – niewiele ponad 50 %, a najmniej głosów ta partia uzyskała w rodzimym mieście Putina – Sankt-Petersburgu. Wynikami wyborów rozczarowani są także komuniści, jedyne ugrupowanie spośród czterech partii, które dostały się do Dumu, jakie można nazwać niesterowalnym przez Kreml. Spodziewali się poparcia w granicach 20 %, a otrzymali zaledwie 11 %. Ale też na niekorzyść KPRF podziałały masowe fałszerstwa, których władza dopuściła się właśnie w okręgach, gdzie cieszyli się największym poparciem. Przedstawiciele tej partii w komisjach obliczyli, że łącznie popełniono 10 000 fałszerstw i nadużyć, zapowiedzieli masowe protesty i złożenie skargi do sądu najwyższego. Największym przegranym minionych wyborów jest rosyjska opozycja demokratyczna. Wystawiła dwie osobne listy, które zdobyły poparcie 1 lub mniej procent. Jej liderzy uważają, że jest to skutek prowadzonej od siedmiu lat konsekwentnie przez Kreml polityki skierowanej na zniszczenie opozycji i systemu politycznego w Rosji. Wprowadzenie cenzury na telewizji, likwidacja okręgów jednomandatowych, bezpośrednich wyborów na stanowisko gubernatora, podniesienie progu wyborczego do 7 %, likwidacja niektórych partii opozycyjnych, zwalczanie przez milicję akcji ulicznych, zastraszanie aktywistów – wszystko to i wiele innych rzeczy złożyło się na fakt, że Rosjanie odwrócili się od opozycji. Kreml wprost oskarżył liberałów i demokratów za wszelkie zło dziejące się w Rosji w latach 90., a Jawlinskij, Niemcow czy Kasparow okazali się bezbronni wobec języka kłamstw i manipulacji, którym posługiwali się ich przeciwnicy polityczni. Nic dobrego nie wróżą opozycji wybory prezydenckie w 2008, już teraz wiadomo, że nie dojdzie do wystawiania przez nią wspólnego kandydata. Na końcu warto podać pewne kuriozalne fakty rosyjskich wyborów. Media donosiły o nienaturalnie wysokim sięgającym 99% poparciu dla Jedynej Rosji w Czeczenii. Ale w Mordowii na przykład lojalni wobec Kremla urzędnicy tak przeholowali, że w niektórych okręgach Jedyna Rosja zdobyła ... 104 czy 109 % poparcia. Opinie na świecie Rosyjskie wybory nie odpowiadały standardom demokracji, zgodnie twierdzą przedstawicieli międzynarodowych organizacji. Zaniepokojenie fałszerstwami na masową skale wyraził Departament Stanu USA, NATO, Unia Europejska, MSZ Wielkiej Brytanii, Czechii, prezydent Włoch. Większość komentatorów podkreśla, że wybory zostaną wykorzystane w celu legitymizacji władzy Putina w przyszłości. The New York Times pisze, że kwestia do kogo będzie należeć władza w Rosji po 2008 roku wciąż pozostaje otwarta. The Washington Post zastanawia się, czy Rosja, gdzie zostały pogwałcone zasady demokracji, ma prawo członkostwa w międzynarodowych organizacjach. The Time opublikował artykuł Putin's Reaganesque Victory, w którym porównał Putina z ... Ronaldem Reaganem, ponieważ obaj przywrócili wiarę, nadzieję i godność obywatelom swoich krajów. Le Monde zwraca uwagę, że wynik Jedynej Rosji nie jest tak wysoki, jeżeli wziąć pod uwagę wszystkie środki zastraszania jakie stosowała władza. Wciąż niewiadomo, co Putin zrobi z tym zwycięstwem. Na uwagę zasługuje komentarz Le Temps. Gazeta pisze, że kampania zastraszania świadczy paradoksalnie o słabości Kremla, który odczuwa irracjonalny lęk przed powtórzeniem ukraińskiego czy gruzińskiego scenariusza w Rosji. Co dalej? Zaskakujące, ale w ciągu ostatniego roku zakończyły się niepowodzeniem dwa ważne projekty polityczne Kremla. Pierwszy to operacja „następca”. Putin próbował wylansować dwóch kandydatów pretendujących na urząd głowy państwa – konserwatywnego Iwanowa i liberalnego Miedwiediewa. Obecnie te projekt został zarzucony, większość analityków jest zgodna, że władzy Putin nikomu już nie odda. Drugi projekt polegał na całkowitym wyeliminowaniu komunistów. Putin osobiście nadzorował powstanie Sprawiedliwej Rosji, która miała być partią lewicy, tworzyć pozorowaną opozycję wobec niby to prawicowej Jedynej Rosji. Widząc, że notowania Sprawiedliwej Rosji nie są imponujące, Putin w całości zaangażował się w kampanię Jedynej Rosji. Sprawiedliwa Rosja zaś z trudem dostała się do Dumy. Pewne jest, że, w okresie po odejściu Putina z Kremla w Rosji zapanuje chaos. Jego przeciwnicy już teraz zacierają ręce. Widać, że Putin nie potrafi zrównoważyć wpływy rozmaitych grup zaciekle walczących o władzę na Kremlu. Sam godzi się na społeczną rolę jedynej osoby w państwie, jaka potrafi zapewnić Rosjanom stabilność i dobrobyt. Wydaje się, że Putin wykona gest Piłsudskiego. Odejdzie na krótko, a potem w imię stabilności i porządku przeprowadzi bezkrwawy zamach stanu, obali nieudolny rząd, i wróci na Kreml już na zawsze. Eugeniusz Sobol Autor jest redaktorem strony internetowej Eurazja.org Wiadomości: Rosja - Wygra partia władzyAutor: Marcus_Crassus Dodano: niedziela, 02 grudnia 2007 - 10:23
436 raz(y) oglądano.
W najbliższą niedzielę, 2 grudnia w Rosji odbędą się wybory do Dumy Państwowej - niższej izby rosyjskiego parlamentu. Początkowo wydawało się, iż stanowić będą one jedynie preludium znacznie istotniejszych marcowych wyborów głowy państwa. Okazało się jednak, że planowany przez obóz rządzący wariant “sukcesji” wymaga zdobycia konstytucyjnej większości w parlamencie. Dla osiągnięcia tego celu wykorzystano popularność Władimira Putina i przekształcono elekcję do Dumy w plebiscyt poparcia dla odchodzącego prezydenta. Część opozycji zupełnie odmiennie postrzega wybory. Jej zdaniem w niedzielę Rosjanie zdecydują, czy powróci system z okresu Związku Sowieckiego. Wybory pod obserwacją Pomimo stosunkowo słabej pozycji izby niższej w Rosji tegoroczne wybory do Dumy są uważnie obserwowane przez opinię światową, ze względu na wewnętrzną sytuację w państwie. Elekcja odbywa się cztery miesiące przed zakończeniem drugiej kadencji głowy państwa, a wszystko wskazuje na to, iż Putin nie zamierza zmieniać konstytucji, by przedłużyć urzędowanie na trzecią z rzędu. 1 października na zjeździe prokremlowskiej partii Jedna Rosja prezydent zadeklarował kandydowanie z pierwszego miejsca na liście ugrupowania. Co więcej, nie wykluczył, iż po wygranej JR i zwycięstwie w wyborach prezydenckich człowieka “zdolnego do działania” obejmie stanowisko premiera. Tym sposobem wybory parlamentarne zostały przekształcone w referendum za lub przeciw Władimirowi Władymirowiczowi. Warto dodać, iż rosyjski przywódca cieszy się 80-procentowym poparciem w społeczeństwie, co w połączeniu z nachalnym wsparciem administracji oraz pełną dominacją w mediach pozwoli zwyciężyć JR. W przedwyborczych sondażach partia uzyskuje ponad 60-procentowe poparcie, co prawdopodobnie przełoży się na uzyskanie w Dumie większości kwalifikowanej (0,75 proc mandatów – 301 deputowanych) dającej możliwość zmiany konstytucji. Politolodzy nie mają wątpliwości, że realna władza pozostanie w rękach Putina i jego otoczenia. Gdyby nowo wybrany prezydent (wiele wskazuje, że będzie nim obecny premier Wiktor Zubkow) “zdradził” i dążył do zdobycia dominującej pozycji w państwie, ugrupowanie Putina dokona noweli ustawy zasadniczej, przekształcając ustrój prezydencki w gabinetowo-parlamentarny i wzmacniając uprawnienia premiera Putina. Bardziej realna wydaje się “dymisja głowy państwa” i wygrana Putina w przedterminowych wyborach prezydenckich. Zgodnie z konstytucją w takiej sytuacji będzie mógł on sprawować urząd przez kolejne dwie kadencje. Niedzielne wybory do Dumy będą piątymi od czasu rozwiązania Związku Sowieckiego. Nie oznacza to, iż nie będą się one istotnie różnić od poprzednich. W celu zwiększenia kontroli nad rosyjską sceną polityczną oraz zablokowania możliwości wejścia do parlamentu krytycznych wobec Kremla ugrupowań, do ordynacji wyborczej wprowadzono szereg obostrzeń. By otrzymać rejestrację w Centralnej Komisji Wyborczej każda partia musiała przedstawić co najmniej 200 tys. podpisów lub wpłacić 60 mln rubli. Co więcej , zwrot kaucji przysługiwać będzie jedynie tym ugrupowaniom, które uzyskają powyżej 4 proc. poparcia w wyborach. Powyższych warunków rejestracji nie udało się spełnić m.in. opozycyjnej Innej Rosji Garrija Kasparowa, której marsze zostały ostatnio rozpędzone przez OMON. Jednak najbardziej istotną zmianą prawa wyborczego było zastąpienie mieszanej ordynacji wyborczej ordynacją proporcjonalną (w skali całego państwa). W ubiegłych wyborach połowa z 450 deputowanych wybierana była w okręgach jednomandatowych. Tak funkcjonujący system umożliwiał elekcję kandydatów niezwiązanych z głównymi partiami, a także – co ważniejsze – zwiększał szansę popularnych w wielkich miastach partii opozycyjnych (Jabłoka i Sojuszu Prawych Sił). Najbliższa Duma zostanie wyłoniona wyłącznie w oparciu o ordynację proporcjonalną. Ponadto, próg wyborczy został podniesiony z 5 do 7 procent z równoczesnym wprowadzeniem zakazu łączenia się partii w bloki. Zniesiono także wymóg minimalnej frekwencji dla ważności wyborów (dotychczas obowiązywało 25 proc.). Ostatecznie do wyborów dopuszczono 11 partii (trzem partiom odmówiono rejestracji ze względu na przekroczenie limitu fałszywych podpisów), jednak tylko trzy lub cztery z nich mają realne szanse na wprowadzenie swych kandydatów do Dumy. Oprócz faworyta – Jedynej Rosji i Komunistycznej Partii Federacji Rosyjskiej - w elekcji udział weźmie centrolewicowa Partia Socjalnej Sprawiedliwości, Agrarna Partia Rosji, Liberalno-Demokratyczna Partia Rosji, Sprawiedliwa Rosja, JABŁOKO, Sojusz Prawych Sił, oraz startujące po raz pierwszy Siła Obywatelska, Patrioci Rosji i Demokratyczna Partia Rosji. Wszystko jasne Zwycięzcą niedzielnych wyborów zostanie bez wątpienia Jedna (Wspólna) Rosja – ugrupowanie powstałe w 2003 roku w wyniku połączenia partii mera Moskwy Jurija Luzkowa “Ojczyzna-Cała Rosja” i partii “Niedźwiedź” Borysa Bieriezowskiego. Stanowiąc “partię władzy” Jedna Rosja zrzesza najbardziej wpływowych ludzi w państwie, począwszy od gubernatorów aż po przedsiębiorców. Największe poparcie partia uzyskuje wśród ludzi uzależnionych materialnie od władzy – kobiet na prowincji i ludzi starszych. Zgodnie z ordynacją wyborczą, wszystkie ugrupowania dopuszczone do udziału w wyborach mają prawo prowadzić agitację w prasie i na wiecach, jednakże dysproporcja czasu obecności w mediach jest ogromna na korzyść faworyta wyborów. Serwisy informacyjne w państwowej telewizji codziennie niemal połowę programu przeznaczają na ukazywanie prezydenta udzielającego rad i poparcia JR, a następnie emitują kilka migawek o opozycji. Dodatkowo, rządząca partia ogłosiła, iż nie będzie uczestniczyła w debatach telewizyjnych. Co prawda zaniepokojenie nierównością w dostępie do mediów elektronicznych wyraził sprawozdawca Zgromadzenia Parlamentarnego Rady Europy ds. Rosji Luc van der Brande, jednak jego głos w Moskwie jest lekceważony. Zwycięstwo partii władzy jest tym pewniejsze, iż prezydent nie poprzestał na październikowej deklaracji, lecz nieustannie agituje na rzecz JR. Niedawno podczas spotkania z robotnikami na Syberii oświadczył, że sukces partii w wyborach parlamentarnych będzie oznaczał wotum zaufania dla niego osobiście i da mu moralne prawo do wpływania na rosyjską politykę. Próbując uzyskać jak największe poparcie, Putin zwraca się do wielu środowisk. Poprzez krytykę zbrodni komunistycznych próbuje zjednać środowiska demokratyczne, natomiast odwołanie do retoryki imperialnej kierowane jest do elektoratu o nacjonalistycznych skłonnościach. Prezydent nie zapomina również o emerytach i rencistach. Na jednym z transmitowanych przez telewizję “narad” z przywódcami Jedynej Rosji za jedno z najważniejszych zadań dla przyszłego rządu uznał znaczne zwiększenie uposażeń. W ten sposób wybory zostały przekształcone w plebiscyt “poparcia i zaufania” dla Władimira Putina. Największe szanse na wejście do parlamentu obok Jednej Rosji ma Komunistyczna Partia Federacji Rosyjskiej (KPFR). Bezpośrednia kontynuatorka Komunistycznej Partii Związku Sowieckiego (KPZS) od lat stanowi największą siłę opozycyjną wobec Kremla. Co prawda, elektorat komunistów stanowią w większości emeryci i renciści z nostalgią wspominający socjalne bezpieczeństwo Związku Sowieckiego i broniący mauzoleum Lenina przed likwidacją, jednak w rosyjskim społeczeństwie oznacza to stałe kilkunastoprocentowe poparcie. W poprzednich wyborach partia Gienadija Ziuganowa uzyskała 12,6 proc. głosów, co przełożyło się na 47 mandaty deputowanych. Tegoroczny program wyborczy komunistów zawiera m.in. postulaty nacjonalizacji gospodarki, wprowadzenia zakazu handlu ziemią oraz przywrócenia kary śmierci. Pomimo, iż KPFR jest tolerowana przez obóz rządzący jako opozycja uciekająca się do rytualnej krytyki Kreml nieustannie stara się ją osłabić. Trzy lata temu Władysław Surkow – odpowiedzialny w administracji prezydenckiej za scenę polityczną – zorganizował nieudany przewrót w partii. W październiku zeszłego roku zainicjował on powstanie odwołującej się do lewicowych wyborców Sprawiedliwej Rosji. Innym stałym obok KPRF elementem rosyjskiej sceny politycznej jest Liberalno-Demokratyczna Partia Rosji. Powstała w marcu 1990 roku (druga po KPZS zarejestrowana partia w ZSRR) początkowo prezentowała liberalny systemem wartości, jednak po objęciu przewodnictwa przez Władymira Żyrynowskiego zmieniła oblicze na nacjonalistyczne. Warto zaznaczyć, iż Żyrynowski (wiceprzewodniczący Dumy) pełni w Rosji rolę forpoczty obozu rządzącego, sondując reakcje społeczeństwa i środowiska międzynarodowego. Dodatkowo wypowiada opinie, na które nie mógłby sobie pozwolić prezydent lub premier. W tym roku Żyrynowski zaskoczył wszystkich oferując drugie miejsce na liście LDPR Andriejowi Ługowojowi, podejrzanemu przez brytyjską prokuraturę o zabójstwo Aleksandra Litwinienki. Natychmiast po ogłoszeniu decyzji notowania partii wzrosły z 4 do 11 procent. Wydaje się jednak, że świetność LDPR ma już za sobą. Po wyborach 1993 roku partia posiadała jedną czwartą miejsc w parlamencie natomiast w poprzedniej kadencji udało jej się wprowadzić zaledwie 35 deputowanych. Jedna Rosja nie stanowi jedynej partii popierającej Władimira Putina. Rok temu pod patronatem wspomnianego Surkowa po długich “negocjacjach programowych” doszło do zjednoczenia “Ojczyzny” “Rosyjskiej Partii Emerytów” i “Partii Życia”. W ich miejsce na scenie politycznej pojawiła się Sprawiedliwa Rosja (SR). Przewodniczącym partii został lojalny wobec Kremla (jako kontrkandydat Putina w wyborach prezydenckich nieustannie wychwalał głowę państwa) Siergiej Mironow. Warto zaznaczyć, iż powstanie SR było typową dla rosyjskiej kultury politycznej formułą odgórnej kreacji podmiotów politycznych i stanowiło próbę podzielenia rosyjskiej sceny politycznej pomiędzy dwie pro-prezydenckie partie. Wzorując się na USA Surkow zapragnął ukształtować system polityczny tak, by partia prawicowa (JR) wymieniała się władzą z partią nakierowaną na lewicowego wyborcę (SR). W takiej sytuacji spory cios dla SR stanowiła decyzja Putina o kandydowaniu do parlamentu z listy JR. W konsekwencji w sondażach SR balansuje na granicy progu wyborczego i jej ewentualne wejście do parlamentu zależy od woli Kremla. W gorszej sytuacji znajduje się Sojusz Prawych Sił (SPS) oraz demokratyczne Jabłoko. To ostatnie stanowiło w latach 90. jedną z istotniejszych partii politycznych lecz obecnie sondaże dają mu małe szanse na wejście do parlamentu. Na jego liście pierwsze miejsce tradycyjnie zajmie Grigorij Jawliński, a z numerem dwa wystartuje były dysydent i rzecznik praw obywatelskich Siergiej Kowalow. Zarówno SPS jak i Jabłoko są krytyczne wobec Putina. Jawliński zarzuca prezydentowi tworzenie systemu bezprawia, rosnącą korupcję i sprzyjanie powstawaniu osobnej kasty urzędników powiązanych z biznesem. Z kolei SSP złożył do Sądu Najwyższego wniosek o wykluczenie prezydenta z uczestnictwa w wyborach, uzasadniając swe żądanie wykorzystywaniem przez Putina sprawowanego urzędu do agitacji i szykany SSP. Zdaniem jednego z lidera SSP Nikity Biełycha, niedzielne wybory nie stanowią plebiscytu w sprawie poparcia polityki prezydenta Pupina, tak jak przedstawia to Jedna Rosja. Według niego, “2 grudnia rozstrzygnie się los Rosji na wiele lat [...] to będzie referendum w sprawie powrotu Związku Sowieckiego. Władza może zrobić z krajem co zechce. Zamknąć granice, odebrać wam waszą własność i zabronić wam mówić to co myślicie”. Paradoksalnie również polityczna przyszłość Biełycha zależy od Kremla, Niewykluczone, iż zdecyduje się on “wprowadzić” liberałów i demokratów do Dumy, by stworzyć wrażenie pluralizmu i demokracji. Piotr Cybula Artykuł opublikowany również na stronie www.polskieradio.pl Ciąg dalszy wstrząsającej historii zgwałconej saudyjskiej dziewczynyAutor: 1683 Dodano: sobota, 01 grudnia 2007 - 15:37
4168 raz(y) oglądano.
Kiedy w Arabii Saudyjskiej nastoletnia dziewczyna została zbiorowo zgwałcona , sąd skazał JĄ na karę 90 batów. Po jej skargach , karę zwiększono do 200 batów .Teraz ofiara przemówiła po raz pierwszy ...Wiadomości: Wracając do problemu muzułmańskiej zasłonyAutor: NeWave Dodano: czwartek, 29 listopada 2007 - 10:20
554 raz(y) oglądano.
Wracając do problemu muzułmańskiej zasłony
Autor: Azar Majedi Faithfreedom.org Problem muzułmańskiej zasłony stał się tematem gorącej dyskusji w brytyjskich środkach masowego przekazu. W tej debacie chodzi o pewne zasady fundamentalne: o wolność człowieka do praktykowania swojej religii, o wolność wyboru, o wolność ubierania się i o kwestię dyskryminacji pewnej społeczności, a mianowicie społeczności muzułmańskiej. Islamiści oraz niektórzy działacze praw człowieka utrzymują, że tak zwana społeczność muzułmańska jest piętnowana, znajdując się pod rasistowskim atakiem od dnia 11 września. Argumentują oni, że ostatnie próby zakazania burki czy niqabu to naruszenie wolności osobistych i kolejny rasistowski atak na muzułmanów. Zbadajmy te kwestie bliżej. Dwa wydarzenia następujące jedno po drugim zwróciły uwagę brytyjskich mediów na kwestię muzułmańskiej zasłony: komentarz Jacka Straw w kwestii kobiet noszących niqab oraz przypadek Aishah Azmi, 24-letniej pomocniczej nauczycielki, której nakazano zdjąć jej pełną zasłonę, w tym niqab. Pozwała szkołę do sądu, a sąd zdecydował na korzyść szkoły, więc ona złożyła apelację przeciw decyzji sądu. W mojej opinii bronienie prawa do noszenia zasłony dowolnego typu lub kształtu i w każdych okolicznościach na mocy prawa do wolności wyboru jest rozumowaniem błędnym. Nie uwzględnia ono bowiem innych praw, równie ważnych, a uznawanych przez współczesne społeczeństwo obywatelskie. Broniąc bezwarunkowo prawa do noszenia zasłony stajemy, w najlepszym przypadku, ze zderzeniem z innym zestawem praw, np. z prawami dzieci, prawami kobiet, prawami społeczeństwa, i zasadą świeckości. Rozważając temat wolności noszenia zasłony trzeba wziąć pod uwagę rozmaite okoliczności: 1. Wiek osoby noszącej zasłonę 2. Wielkość zasłony oraz 3. Gdzie dana zasłona jest noszona. Cały artykuł: 'Wracając do problemu muzułmańskiej zasłony' (11656 B więcej)
|
|||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||
| Islam, Europa, lewica, prawica, Polska, Terroryzm, polityka, Izrael, Iran |