Odwrót ze Strefy Gazy miał w swych założeniach wzmocnić umiarkowany Fatah. Zamiast tego przyniósł on wymierne korzyści Hamasowi.
W języku hebrajskim istnieje przekleństwo: ,,lechi aza!”. Da się je przetłumaczyć zarówno jako: ,,idź do diabła” jak i ,,idź do Gazy”. W chwili obecnej przekleństwo to nabiera aktualności. Terroryści z Hamasu zdobyli całkowitą kontrolę nad Strefą Gazy i zaczęli budować na jej terytorium własną wersję emiratu Talibów. Upadł ostatni punkt oporu ,,pragmatyków” z Fatahu – rezydencja prezydenta Abbasa. Wziętych do niewoli obrońców rozstrzelano wśród wiwatów a na dachu budynku zawisł zielony sztandar. Zwycięscy ogłosili, że zostanie on przekształcony na meczet. Izraelscy wojskowi oceniają, że ich kraj stanął przed zagrożeniami większymi niż te wynikłe z ubiegłorocznej wojny przeciwko Hezbollahowi. Klęska jest większa, bo to Hamas odtąd będzie dyktował ,,społeczności międzynarodowej” warunki – to on jest panem sytuacji w Strefie Gazy. Klęska procesu pokojowego jest jednak klęską odniesioną przez Izrael, USA, UE, ONZ i umiarkowane państwa arabskie na ich własne życzenie.
Strategiczna klęska Szarona
Ariel Szaron padał często ofiarą krytyki ,,miłujących pokój” z całego świata. Krytykowano go głównie za jego czyny z lat 50. i 80. Oskarżano go o to, że zamiast tolerować palestyńskich terrorystów, każe do nich strzelać. To właśnie ,,awanturnicze postępki” Szarona taki jak likwidacja szejka Jassina miały poprowadzić do klęski procesu pokojowego. Nic bardziej błędnego. Do strategicznej klęski doszło, gdy Szaron zaczął realizować wymyślone w Waszyngtonie i Rijadzie inicjatywy pokojowe – przede wszystkim ewakuację osiedli ze Strefy Gazy.
Rok temu gen. Mosze Yaalon (wyrzucony z hukiem przez Szarona z funkcji szefa sztabu IDF, za sprzeciw wobec ewakuacji Gazy) powiedział w wywiadzie dla gazety “Haaretz”: ”Nie ma żadnych wątpliwości, że disengagement (plan pokojowy Szarona –dop. HK) upadł. Niepowodzenie było spowodowane tym, że był on oparty na chorej idei. Nie był on rezultatem głębokiej strategicznej analizy, ale rezultatem politycznej desperacji premiera Szarona”. Jego zdanie podziela były minister obrony Mosze Arens, który dodał że Izrael poprzez odwrót z Gazy poważnie zmniejszył swoją zdolność odstraszania wysyłając sygnał, ze terroryzm popłaca.
Opinie te zostały wygłoszone przy okazji zwycięstwa wyborczego Hamasu. Jednak już przed odwrotem Izraela z Gazy szereg ekspertów ostrzegało przed tym krokiem. W ich opinii wyjście armii izraelskiej z tego terenu doprowadzić musiało w sposób oczywisty do znaczącego wzmocnienia terrorystów. Rzeczywiście od tego czasu niemal nieustannie na miasto Sderot spadają wystrzeliwane przez Hamas rakiety Qassam. Nawet terrorystyczny rajd z terenu Strefy Gazy i porwanie kaprala Gileada Szalita nie doprowadziły do poważniejszej kontrakcji ze strony armii izraelskiej.
Były premier Izraela Ariel Szaron
Fot. WikipediaW międzyczasie, korzystając z panującego na tych terenach bezprawia, grupka miejscowych bandytów ogłosiła się filią al-Kaidy na tych terenach i nawiązała bliskie stosunki z egipskimi terrorystami z Synaju. Do Strefy Gazy bezkarnie przemycano broń, wydatnie wzmacniając arsenały terrorystów. Przybywali też tam bez większych problemów instruktorzy z Hezbollahu, irańscy i syryjscy agenci. Szaron i Olmert zrealizowali odwrót ze Strefy Gazy kosztem wielu wyrzeczeń: podzielonego społeczeństwa, zdemoralizowanej armii, strat finansowych i przede wszystkim poważnego osłabienia zdolności Izraela do odstraszania wrogów. Argumentowali, że w ten sposób Izrael odgrodzi się od terrorystów i przybliży perspektywę pokoju. Nie uzyskali nic w zamian poza stworzeniem tuż u granic Izraela enklawy opanowanej przez doświadczonych w walce i bezwzględnych islamskich fanatyków, z którymi wszelkie rozmowy są z góry skazane na klęske.
Odwrót ze Strefy Gazy miał w swych założeniach wzmocnić umiarkowany Fatah. Zamiast tego przyniósł on wymierne korzyści Hamasowi. Ewakuację osiedli Palestyńczycy przypisali nie dobrej woli Izraela, lecz uznali ją za efekt militarnego zwycięstwa Hamasu. Zwycięstwa tego Hamas jednak nie wywalczył – zostało mu podarowane przez Izrael i Zachód.
Już w trakcie ewakuacji hamasowcy zaczęli walczy przeciwko Fatahowi. Porywali się nawzajem, podrzynali gardła, ostrzeliwali rakietami i z kaemów. Oczywistym było, że Hamas chce przejęcia pełni władzy w Autonomii Palestyńskiej i prędzej czy później ją zdobędzie. Etapem do tego były wybory parlamentarne i utworzenie rządu Hanije. Następnie stworzono równoległe do prezydenckich siły bezpieczeństwa. Przed wyborami Mahmud Abbas alarmował, że tak potoczy się sytuacja i żądał wsparcia przy ,,rozwiązaniu algierskim” - czyli anulowaniu wyborów. Wsparcie takiego nie dostał. Co więcej, niektóre państwa europejskie (np. Norwegia) chciały (i czasem chcą nadal!) pomocy finansowej dla rządu Autonomii tj. Hamasu. ,,Gazeta Wyborcza” tuż po zwycięstwie wyborczym hamasowców na pierwszej stronie apelowała: ,,Dajmy Hamasowi szansę!”
Rządy ,,ludzi, którym należy dać szansę” były pasmem walk z ludźmi Abbasa, przerywanym od czasu do czasu przez kruche rozejmy. Urozmaiciły je min. próba zamachu na Abbasa i kontrzamach na Haniję. Aż wreszcie na początku czerwca hamasowcy rozpoczęli ofensywę na pełną skalę. Za pomocą granatników, rakiet i karabinów maszynowych przejęli wszystkie trasy komunikacyjne w Gazie oblegając punkty oporu przetrzebionego Fatahu i zrzucając co jakiś czas jednego z nich z dachu kilkunastopiętrowego bloku.
Obce ręce w konflikcie
Na ,,daniu Hamasowi szansy” najbardziej korzystają Iran i Syria. Decydenci z obu krajów są przekonani, że USA będą dążyły do siłowego rozwiązania problemu irańskiego programu nuklearnego. Uważają więc, że należy dokonać uderzenia wyprzedzającego. Robią to metodami właściwymi sobie – metodami pośrednimi. Frontami konfrontacji są: Gaza, Irak i Liban.
Na zaostrzenie się sytuacji w Libanie wpłynęła decyzja Rady Bezpieczeństwa ONZ o powołaniu specjalnego trybunału międzynarodowego ds. zabójstwa Rafika Harririego. W dzień ogłoszenia tej decyzji w Bejrucie aresztowano podwójnego agenta al-Kaidy i syryjskiego wywiadu. Przyznał się on, że miał za zadanie zorganizować zamachy terrorystyczne mające by ,,odpowiedzią na trybunał”. W jakiś czas potem na uczęszczanej przez żołnierzy UNIFIL plaży w Sydonie znaleziono silną bombę. Następnie doszło do zamachu bombowego na antysyryjsko nastawionego parlamentarzystę Walida Eido.
Dotychczas Syria wykorzystywała Liban jako bezpieczny front konfrontacji z Izraelem. Starała się przy tym nie dopuszczać do starć na Wzgórzach Golan. Po wojnie Izraela z Hezbollahem to się zmieniło. Syryjscy oficjele zaczęli się przechwalać, że stworzą własny Hezbollah na Golanie. W odwodzie, przy ewentualnej konfrontacji, stoi modernizowany przez Rosję i Iran syryjski arsenał rakietowy. Syria uznała, że obrona przeciwrakietowa może być piętą achillesową Izraela.
Błędy procesu pokojowego
Izraelsko-palestyński proces pokojowy od samego początku zawierał w sobie elementy, które przesądziły o jego klęsce. Arafat został dzięki niemu uratowany z politycznego niebytu. Po wojnie w Zatoce Perskiej był bojkotowany przez większość państw arabskich a intifada wygasała. Zaproszenie na konferencję w Madrycie było dla OWP jak zrządzenie niebios. Mimo to postanowiła ona wykorzystać proces pokojowy niemal wyłącznie do zainstalowania swej władzy na terytoriach palestyńskich i wzmocnienia arsenału przed kolejną intifadą mającą wymusić na Izraelu i Zachodzie dalsze ustępstwa.
Zarówno Izrael jak i USA ignorowały w imię procesu pokojowego korupcję, bandytyzm i przyzwolenie wobec działalności terrorystycznej w Autonomii Palestyńskiej. Co więcej pomagali terrorystom się zbroić. W 1996 r. około 30 ,,policjantów” z Autonomii odbyło kurs snajperski zorganizowany przez CIA za aprobatą min. Szimona Peresa. Każde twarde działanie Izraela wobec terrorystów było powstrzymywane przez międzynarodowe naciski. W efekcie po wybuchu drugiej intifady IDF zajmowało się głównie bombardowaniem pustych budynków czekając na instrukcje od polityków. Na twardsze postępowanie – tj. inwazję Zachodniego Brzegu. USA zezwoliły Izraelowi jedynie w celu spacyfikowania zaplecza przed atakiem na Irak. Wkrótce potem ogłoszono nieudany plan mapy drogowej, którego elementem był m. in. odwrót Izraela ze Strefy Gazy. Nie reagowano przy tym ,,dla dobra pokoju” wobec rosnącej potęgi Hamasu. I w ten sposób proces pokojowy doprowadził do śmierci pokoju.
Hubert Kozieł
Polskie Radio [3]