Powrót na portal Europa21.pl

Powrót na stronę główną archiwum Europa21.pl

Historia mojej podróży do Nieba [1]

Autor : NeWave Dodano: 18-06-2007 - 13:18
Swiat_i_islam [2]
Trochę rozrywki w ten czas kanikuły...

Prawdziwa historia mojej podróży do Nieba

Ali Sina

[www.faithfreedom.org]

Niniejszym chciałbym bardzo podziekować mojemu przyjacielowi w sieci, panu Malikowi Usmanowi, którego twierdzenie, że Mi’raj (podróż do Nieba) może być naukowo wytłumaczony, dodało mi odwagi, by wreszcie wyjść z ukrycia i spisać poniższą prawdziwą historię, która mi się kiedyś przydarzyła. Mój Mi'raj wydarzył się jakiś czas temu, ale zdarzenie to trzymałem w tajemnicy aż do dziś. Obawiałem się bowiem, że racjonaliści wyśmieją mnie. Ale teraz, kiedy wiem, że ktoś może naukowo udowodnić możliwość podróży do Nieba, już dłużej się nie obawiam. Nadal nie rozumiem naukowego aspektu Mi’raju, ale jestem pewien, że mój przyjaciel potrafi wszystko wyjaśnić.

[…]

Oto prawdziwa historia mojego Mi'raju.

Szanowny panie Usman, nie musi mi pan udowadniać, że Mi'raj to prawda i może być naukowo wytłumaczony. W istocie bowiem doświadczyłem go sam.

Pewnego wieczoru, kiedy to zajmowałem się swymi własnymi sprawami, usłyszałem hałas za oknem. Otworzyłem okno i zobaczyłem tam archanioła Gabriela, który zaraz wskoczył do mego pokoju. Byłem przestraszony. Powiedział mi jednak, bym się niczego nie obawiał, gdyż nie ma zamiaru robić mi krzywdy. Mówił przepiękną angielszczyzną. Byłem zszokowany i nie wiedziałem co powiedzieć, więc zadałem mu głupie pytanie i wyjąkałem: „Mówisz po angielsku?”. “Oczywiście", odpowiedział z amerykańskim akcentem, „Mamy teraz wiek internetu, trzeba się dostosować. Mamy w niebie lekcje ESL [angielskiego jako drugiego języka] i wszyscy aniołowie mówią teraz po angielsku.” Jego przyjacielskie zachowanie bardzo mnie uspokoiło. Zapytałem się go więc czemu zawdzięczam honor tej wizyty, wizyty samego archanioła? Uśmiechnął się i powiedział mi, bym się przygotował na spotkanie z moim Stwórcą. “Co? Ja? Dlaczego? Ależ ja nie jestem gotowy!” wyrwało mi się w podnieceniu. “Nie martw się”, powiedział. Po czym wskazał swoją magiczną różdżką na mnie i wyszeptał coś, czego nie zrozumiałem. I oto nagle całe moje ubranie zmieniło się w iskrzący się biały garnitur i czerwony krawat. Nigdy, w trakcie żadnej z nominacji do Oskara, nie widziałem niczego tak eleganckiego, jak wtedy byłem ubrany. Nastepnie Gabriel wyjaśnił mi, że czasami musi obmyć serca odwiedzających niebo. Byłem tym śmiertelnie przerażony. Przypomniałem sobie bowiem, jak kiedyś czytałem, że Gabriel wyjął serce Mahometa z jego piersi i umył je przed zabraniem go na Mi’raj. Archanioł zauważył panikę na mojej twarzy i rzekł: “Nie martw się, widzę w promieniach Roentgena. Oglądnąłem już twoje serce, jest czyste.” Ulżyło mi, że nie muszę doświadczyć tej tak denerwującej procedury. A on dodał: „Chłopie, kiedy przyszedłem po Mahometa, jego serce było tak brudne, że aby je wyczyścić musiałem posłać po dodatkowe opakowanie detergentów.”

Nagle dostrzegłem olbrzymiego ptaka, który, zakrywając księżyc, zaczął się do nas zbliżać. “A cóż to?” zapytałem. “Och, to jest Morgullah” odrzekł archanioł. “To ptak z raju, to taka limuzyna. Weźmie Cię do Nieba.” “Co się stało z Buraqiem?" zapytałem. "Tym rumakiem, który poniósł Proroka do Nieba w noc jego Mi’raju?" "Oh, ten stary osioł?", odpowiedział. I dodał: " Buraq to zwykła taksówka w porównaniu z Morgullahem. Przewozi ładunki i czasami mniej ważnych gości.” Tymczasem Morgullah z gracją wylądował na podwórku. To był naprawdę olbrzymi ptak. Jego skrzydła miały rozpiętość około 10 metrów. Wyglądał jak wielki biały orzeł z ludzką twarzą oraz przepięknym, długim i upierzonym, kolorowym ogonem. Dosiadłem ptaka. Nie jak kogut włażący na kurę, ale jak człowiek siadający na rower! Na ramieniu ptaka zamocowane było siodło. Usiadłem w nim, a ptak poprosił mnie o zapięcie pasów. Gdy to zrobiłem, wystartował. W drodze do góry opowiedział mi, jak to kilku jego pasażerów wezwanych do Nieba po to, by zostać namaszczonymi na proroków, spadło z wysokości i zabiło się, i dlatego teraz wszyscy odwiedzający Raj muszą obowiązkowo zapinać pas bezpieczeństwa przy siodle.

Morgullah wzbił się do góry i mogłem wpierw zobaczyć mój dom z wysoka, a potem światła mego miasta. Lecieliśmy wciąż wyżej i wyżej. Czułem odświeżający zimny powiew na twarzy. Wreszcie ptak się zatrzymał, a Gabriel, który prowadził przed nami, podszedł by założyć mi opaskę na oczy. Zapytałem się dlaczego chce zawiązać mi oczy? Czyżbym był porwany? Uśmiechnął się do mnie, by dodać mi otuchy i rzekł: “Ależ nie, to po to, by Ciebie chronić”. Wyjaśnił mi, że gdybym dokładnie znał adres Niebios, ludzie mogliby próbować wydobyć go ze mnie przy pomocy tortur, a teraz kiedy to wynaleźli samoloty, mogliby z Raju uczynić miejsce atrakcji turystycznych i tym samym zniszczyć to piękne miejsce. Mieszkańcy Raju nie chcą, by ktokolwiek tam przylatywał i zaburzał ich spokój. Zgodziłem się na zawiązanie oczu i lecieliśmy dalej przez jakieś 30 minut.

Kiedy wreszcie odsłonięto mi oczy, zobaczyłem tak przepiękne miejsce, że słowa tego nie potrafią opisać. Był to ogród pełen kwiatów i wspaniałych drzew. Płynęły w nim rzeki pełne wina, miodu i mleka, a lubieżne półnagie hurysy o jędrnych piersiach przechadzały się tam i z powrotem po alejkach! Brudni brodaci mężczyźni pili wino, a każdy z nich miał przy sobie dwie lub więcej hurys. Och, było dokładnie tak jak opisał to Mahomet. Upewniłem się więc, że był on prawdziwym posłańcem Allaha, i że nie kłamał, gdy opowiadał o swym wstąpieniu do Nieba. W niektórych miejscach musiałem jednak odwrócić głowę na bok [by nie patrzeć]. Niektórzy z tych facetów odbywali bowiem orgie ze swymi hurysami, jednocześnie w trójkę, czwórkę, aż do 73! Jeden bardzo brodaty mężczyzna miał 72 wspaniale wyglądające hurysy. Napawało mnie to wstrętem, ale byłem podniecony. Czytałem jak Mahomet obiecywał swoim wiernym wszystkie te dobrodziejstwa, ale nigdy w to nie wierzyłem. Jedna blond hurysa zbliżyła się do mnie i uśmiechnęła się do mnie tak czarującym uśmiechem, że aż serce mi stopniało. Zapytała się: “szukasz towarzystwa?” Spojrzałem na Gabriela z prośbą w oczach. To była dokładnie taka kobieta jakie lubię. Była szczupła, wysoka, z przepięknym uśmiechem, rodzaj dziewczyny z Holywood; znacznie lepsza niż Pamela Anderson i Julia Roberts razem wzięte. Wykrzyknąłem: Fa tabarak Allah ahsan al khaleqeen (chwala niech będzie Allahowi, największemu ze stwórców). Czułem, że to właściwa rzecz, którą powinienem był powiedzieć. To przecież wykrzyknął Mahomet, kiedy zobaczył swoją własną przybraną córkę półnagą i zakochał się w niej. Rzekłem wtedy do siebie: "O Boże, zaiste to musi być Raj! Faktycznie, Mahomet wiedział, co mówił." Ale Gabriel powiedział, że nie mamy czasu, i że Bóg na mnie czeka. Zapytałem się więc, czy po spotkaniu z Bogiem nie moglibyśmy zatrzymać się tu na godzinkę, lub coś koło tego? W końcu to jest Raj i wszystkie grzechy są tu dozwolone. Odpowiedział przecząco i wyjaśnił mi, że nie mogę być razem z kobietą, która nie jest dla mnie mahram, ale że kiedy umrę, będę mógł mieć tyle hurys ile zechcę. I nagle śmierć stała się dla mnie zachęcająca. Zrozumiałem, dlaczego muzułmańscy dżihadyści tak chętnie stają się zamachowcami samobójcami i nie boją się śmierci. Oczywiście: kiedy w Raju jest tyle seksu, któż nie chciałby umrzeć?

Szliśmy dalej. Czuło się, jakbyśmy stąpali po chmurach. Ze zdziwieniem zauważyłem, że jest bardzo niewiele kobiet. Było mnóstwo hurys, ale tylko nieliczne kobiety. (Jest różnica między normalną kobietą, a hurysą. Hurysy są białe, tak białe, że można zobaczyć szpik w ich kościach. Są przezroczyste, tak jak niektóre przezroczyste telefony. Można widzieć co jest w środku. Mahomet myślał, że to jest bardzo pociągająca cecha, ale ja wolę nieprzezroczyste hurysy.) Zapytałem się, gdzie są prawdziwe kobiety? Zastanawiałem się, czy kobiety nie mają oddzielnego Raju, tak jak na przykład w publicznych autobusach w Pakistanie, gdzie są oddzielne przedziały dla panów i pań. Anioł powiedział jednak, że w Raju nie ma oddzielnego przedziału dla kobiet i że “większość kobiet jest w Piekle”. „W Piekle?” wykrzyknąłem w szoku, “Dlaczego w Piekle?”. “One są w Piekle, gdyż nie były posłuszne swoim mężom, stały się feministkami i chciały takich samych praw jak mężczyźni.” odpowiedział. “To wielki grzech. Allah stworzył kobietę z żebra mężczyzny, by mu służyła i była mu posłuszna, ale kobiety ciągle chcą równych praw, więc kiedy umierają, Allah wysyła je do Piekła.” Było mi smutno. Pomyślałem, że to jest bardzo nie fair. Przypomniałem sobie co mówił Mahomet, że w czasie jego Mi’raj, kiedy to odwiedził on Niebo i Piekło, zobaczył, że większość mieszkańców Piekła stanowiły kobiety. Myślałem jednak, że Mahomet, stary już człowiek, powiedział tak, gdyż chciał przestraszyć swoje nastoletnie żony i tak skłonić je do posłuszeństwa. Zawsze myślałem, że kobiety powinny mieć równe z mężczyznami prawa, ale byłem w wielkim błędzie. W samej rzeczy Allah stworzył kobiety, by służyły nam mężczyznom. Jak to miło z jego strony. W końcu zrozumiałem, że Mahomet, Mojżesz i Chrystus naprawdę mówili prawdę, i że podporządkowanie kobiet mężczyznom było w całości częścią Bożego planu.

Cóż, szliśmy dalej, aż dotarliśmy do bramy z pereł. Gdy podeszliśmy, otworzyła się automatycznie. “Fajne, nie?" rzekł Gabriel. Wyjaśnił, ze te drzwi same potrafią rozpoznać zbliżającą się osobę czytając siatkówkę w jej oczach, i że jeśli dana osoba jest upoważniona do wejścia brama otwiera się automatycznie, inaczej pozostaje zamknięta. Pomyślałem, że to cud, ale anioł rzekł, że brama działa przy pomocy urządzenia sprowadzonego z Ziemi. Potem wyjaśnił, że w niebie używają mnóstwo ziemskich wynalazków. Zachichotał i powiedział, że od czasu gdy internet stał się tak popularny, nawet Bóg nauczył się go używać i jest teraz do niego przywiązany. "Dziś to anioły wykonują większą część boskich obowiązków” przyznał i dodał “Bóg jest cały czas zajęty rozmawiając z ludźmi przez internet. Używa różnych pseudonimów i nazw. Ludzie nie wiedzą, że rozmawiają z Bogiem. On to kocha, bo zawsze lubił mówić do ludzi chowając się za posłańcami, a teraz może to robić chowając się za komputerem.”

Brama otworzyła się na olbrzymi ogród pełen świateł i ozdób. Zapytałem się: „Cóż to za miejsce?”. Anioł odpowiedział mi: “To tu mieszka Bóg”. Zobaczyłem wtedy olbrzymi pałac ze złota i kryształów. Przyozdobiony był wszelkimi rodzajami syntetycznych drogocennych kamieni. Weszliśmy do hallu, poprzez pierwszą salę, potem drugą. Gdy przechodziłem, każdy napotkany anioł kłaniał mi się, a ja mu się odkłaniałem. Wreszcie na końcu sali, tam gdzie zaczynały się schody, natrafiliśmy na mężczyznę w wieku trzydziestu kilku lat, z długimi włosami i w białej sukni sięgającej do kostek. Pozdrowił on mnie ciepło, tak jakby mnie znał i na mnie czekał. Powiedziałem więc: „Czyżbyśmy się znali?” Na co on odpowiedział “Jestem Jezus, Syn Boga”! Wykrzyknąłem wtedy “Och, Jezus!”. Byłem bardzo szczęśliwy, że osobiście spotkałem Jezusa. Chciałem na chwilę się zatrzymać i pocałować jego stopy, ale mi nie pozwolił. Był bardzo skromny. Zacząłem się jednak zastanawiać jak to jest możliwe, że on mówi, iż jest Synem Bożym? Czyż Prorok nie powiedział, że Bóg jest eunuchem i nie ma dzieci? Wkrótce spotkałem innych podobnie ubranych ludzi. Jezus kazał mi się zatrzymać przed jednym z nich i rzekł: oto twój przodek, Zoroaster, powiedz „drood”. „Drood” to staroirańskie pozdrowienie. Pozdrowiłem go więc w stylu irańskim, bardzo przejęty widokiem mego szlachetnego przodka. Było tam też mnóstwo innych proroków, którzy przybyli by mnie powitać. Wymieniłem z nimi wszystkimi uprzejmości, ale nie zauważyłem wśród nich Mahometa. Zapytałem się więc o niego. Wszyscy z obawą zaczęli patrzeć w dół. “Co? Co się z nim stało? Czyżby umarł?” zapytałem pełen obaw. “Oczywiście, że umarł” odparł Jezus. “My wszyscy jesteśmy martwi, głupcze. On po prostu nie jest w Raju”. “Gdzież on więc jest?” zapytałem z przejęciem. “On jest w Piekle”, odpowiedział Jezus. “W Piekle?” wykrzyknąłem “A cóż on robi w Piekle? Czyżby był odpowiedzialny za torturowanie niewiernych?” Wiedziałem, że Prorok kochał tę robotę i zgłosiłby się na ochotnika by ją wykonywać, nawet gdyby nikt go o to nie poprosił. “Ależ nie", rzekł Jezus, "on jest w Piekle i jest tam torturowany. Zmuszają go do picia gotującej się wody, i przypiekają go na szalejącym ogniu. Czyż Dante nie opowiedział wam o tym? "Tak", odrzekłem "ale on nazwał swą książkę “Boska Komedia”? więc myślałem, że to z pewnością jest żart. "No dobra", westchnął Jezus, "Kiedy Bóg zaczął całą tę procedurę wysyłania posłańców, w zamierzeniu to miała być faktycznie zabawa. Pomysł był taki, by ludzi zabawić i przy okazji nauczyć ich jednego czy drugiego. Ale wymknęło się to z rąk, ludzie zaczęli się nawzajem zabijać, a Mahomet zamordował tysiące ludzi, którzy w niego nie uwierzyli. Skończyło się to wielką tragedią i nikt się już więcej nie śmieje. Po tym nieszczęściu Bóg przestał posyłać posłańców, i w rezultacie Mahomet, w wyniku swej niegodziwości stał się ostatnim posłańcem.

Nie będąc w stanie zaakceptować tego co mi powiedziano, zawyłem wtedy strasznie: “Prorok jest torturowany w Piekle?”. Jezus położył palec na swoje wargi i rzekł: “cicho…, Tata jest na górze, może usłyszeć...” Ale już było za późno. Jego Tata usłyszał mnie. W pałacu zabrzmiał stereofoniczny głos: “Tak” rzekł Bóg. “Wysłaliśmy go do Piekła bo kłamał i zabijał nasze dzieci bezprawnie Nas o to oskarżając." Głos docierał ze wszystkich stron, a ja zacząłem myśleć, że to jest mnóstwo bogów, wszyscy przemawiający razem jak w chórze. Obróciłem się dookoła, w lewo i w prawo, bardzo zmieszany, ale nikogo nie zobaczyłem. Zoroaster podszedł do mnie, położył swą rękę na mym ramieniu i rzekł “hamshahri nie bój się”. (W języku Parsi słowo “hamshahri” oznacza rodaka. W taki to nieformalny przyjacielski sposób my Irańczycy zwracamy się do siebie. Zoroaster i ja jesteśmy obaj Irańczykami). Przemówił do mnie w starym czystym języku Parsi i rzekł: “To “MY”, którego Bóg tak lubi używać, to jest „MY” majestatyczne. Jest tylko jeden Bóg, ale On lubi mówić w liczbie mnogiej, gdyż to brzmi bardziej majestatycznie. A teraz, synu, zdejmij swoje buty i udaj się po tych schodach do góry, nie każ Bogu czekać zbyt długo. On chce ciebie zobaczyć. Pospiesz się…, no idź!” Byłem przerażony, ale zapewnili mnie, że nie mam się czego obawiać, i że Bóg jest dobrym bogiem, a Mahomet, który go przedstawiał jako Boga straszliwego, jest kiepskim kłamcą.

Jak tylko zdjąłem buty, Jezus kazał mi usiąść na krześle, po czym przyniesiono miskę i dzban z wodą, i Jezus umył mi nogi. Chciałem to zrobić sam, ale on nalegał twierdząc, że to jest jego obowiązek. Kiedy już wysuszyłem swoje stopy, poszedłem do góry po schodach i wszedłem do olbrzymiego pokoju pełnego światła. Światło to nie oślepiało mnie jednak. Atmosfera była pogodna. Słychać było łagodną muzykę. Popatrzyłem w lewą część pokoju i dostrzegłem tam Vivaldiego grającego na skrzypcach. Pozdrowiłem go uśmiechem; w odpowiedzi skinał głową, mrugnął, i grał dalej. Podszedłem bliżej do światła. Popatrzyłem na źródło tego światła i zobaczyłem jego istotę. Zobaczyłem tron, a na tronie był On. Nie pytajcie się mnie w czyjej obecności stałem! Stałem twarzą w twarz z obiektem poszukiwań całego rodzaju ludzkiego, pragnieniem wszystkich mistyków i świętych, przedmiotem adoracji wszystkich mieszkańców Ziemi i wszystkich zamieszkujących Niebiosa. Zobaczyłem nie kogo innego, tylko stwórcę tego wszechświata, siedzącego na swoim tronie w majestacie i chwale. Padłem od razu na ziemię i zacząłem całować marmurową posadzkę, po czym wykrzyknąłem: "Chwała niech będzie Ci, Panie wszelkiego Stworzenia, i pragnieniu wszystkich narodów.” Spojrzałem do góry i zobaczyłem, że Bóg był zadowolony z moich słów. Lubił wychwalanie. Kontynuowałem więc. "Chwała, chwała, subhanika, subhanika, alleluja, hari hari, .... ". Był w siódmym niebie słysząc te słowa. Chciałem kontynuować, ale powiedział, że tyle wystarczy, i kazał mi usiąść na krześle koło niego. Potem powiedział, że miałem szczęście, że zobaczyłem jego twarz. Powiedział mi, że Mahometowi na to nie pozwolił. To dlatego wezwany na Mi’raj Mahomet był przepytywany spoza zasłony. Powiedział mi też, że Mahomet domieszał mnóstwo kłamstw do Boskiego przekazu, że większość wersetów w Koranie to Szatańskie Wersety, i że nie był on wcale ulubionym posłańcem, za którego się podawał. Powiedział, że wezwali Mahometa i pokazali mu Piekło, by go ostrzec, że nie jest ponad prawem, i że jeżeli zawali sprawę, to to jest miejsce gdzie zostanie później posłany. Ale on nie chciał słuchać i nadużywał swoich zdolności. “Czy wiesz jaka jest kara dla posłańca, który złamie przymierze z Nami?” wprost w moje uszy wykrzyknął Bóg, opluwając świętą śliną całą moją twarz. Byłem tak wstrząśnięty, że niemal się zsikałem w moje nowe spodnie. Pozostałem cicho. A On zagrzmiał: “Dwa razy większa kara niż dla zwykłego człowieka!”

Siedziałem cicho, aż On się uspokoił. Kiedy odzyskałem jaki taki spokój, zapytałem łagodnie: “Cóż takiego on zrobił?”. Zrobiłem to po to, by przerwać milczenie i by pomyślał, że ze mną jest wszystko w porządku. Mój głos był ledwie słyszalny. Twarz Boga jeszcze raz się zaczerwieniła, gdy powiedział: "Ten sk...yn kłamał w moim imieniu. Zabijał niewinnych ludzi po to, by zaprowadzić swoją władzę. Gwałcił ich kobiety, kradł ich majątek, a zamiast przekazywania ludziom Naszego Słowa poprzez dobry przykład, zamiast pokazywania im jacy My Jesteśmy miłosierni i pełni współczucia, zmuszał ich do podporządkowania się mieczem. Nigdy nie powiedzieliśmy mu by zabijał. Gdybyśmy My chcieli zabijać niewiernych, My moglibyśmy zrobić to Sami. Nadużył Naszego imienia, a to co zrobił i czego chciał, wszystko zrobił dla swego własnego zysku. Teraz całe swoje pośmiertne życie spędzi w Piekle."

Siedziałem cicho, aż się znowu uspokoił. Pomyślałem, że Bóg jest zbyt rozgniewany na Mahometa, i że lepiej będzie nie wspominać tego imienia. Po chwili Bóg zauważył, jak mi jest nieswojo, i w swojej boskiej mądrości zmienił temat rozmowy. Popatrzył na Vivaldiego, który przestał grać, gdy zobaczył jak Bóg krzyczy w gniewie, i kazał mu grać dalej. Potem zapytał się mnie, czy wolę kawę, czy herbatę. Powiedziałem, że mój Pan wie najlepiej. Uśmiechnął się i zamówił cappuccino. Byłem wtedy pewien, że to był prawdziwy Bóg. Skądże mógłby wiedzieć, że zamiast kawy czy herbaty wolę cappuccino?

Na tym spotkaniu Bóg poinformował mnie o szeregu spraw dotyczących mych obowiązków. Dał mi też wszelkie niezbędne instrukcje. Powiedziałem wtedy, że mogę o wielu z tych rzeczy zapomnieć! On jednak odrzekł: “Nie martw się, każdego dnia będziemy do ciebie wysyłać Nasze polecenia przez email. Tak więc każdego ranka, kiedy otworzysz swoją skrzynkę pocztową, będziesz mógł najpierw przeczytać przekazy od Nas. W ten sposób nie będzie nieporozumień." Po czym dodał “Mieliśmy mnóstwo kłopotów z tym analfabetą Mahometem. Musieliśmy przekazywać wersety Gabrielowi, Gabriel przekazywał je Mahometowi, a Mahomet podawał je swoim sekretarzom. Znaczna część Naszych pierwotnych objawień zagubiła się w tym przekazie z ust do ust. Ponadto Szatan też był w kontakcie z Mahometem i przekazał mu wiele szatańskich wersetów. Ale teksty Szatana nie są tak dobre jak Nasze. Czasami sekretarze Mahometa sugerowali mu jakieś poprawki do tych szatańskich wersetów i on je akceptował, a potem ich zabijał – jeśli wyjawili tę aferę innym ludziom. Jakby nie było dość tego złego, Mahomet często brał Szatana za Gabriela i wpisywał słowa Szatana do Koranu twierdząc, że to są Nasze słowa. Pewnego razu, gdy wychwalał Lat, Manat, i Al Uza, Gabriel przyłapał go na tym. Wtedy Mahomet przyznał, że słowa, które zapisał, były szatańskimi wersetami, włożonymi w jego usta przez Szatana, i wycofał się z nich. W większości jednak przypadków udało mu się uniknąć takiego przyłapania. Dziś, z całą tą elektroniczną pocztą nie będzie już więcej takich problemów. To dlatego Koran jest pełen przemocy i błędów. Okazało się, że stał się podręcznikiem dla terrorystów. Koran jest pełen szatańskich wersetów. Czy myślisz, że My kazalibyśmy Naszym dzieciom zabijać inne Nasze dzieci? My możemy zabić kogo tylko zachcemy i kiedy tylko zachcemy. Mamy do dyspozycji trzęsienia ziemi, tornada, tsunami, powodzie, wirusy i wszelkie rodzaje broni masowego rażenia. Po co by Nam był posłaniec zabijający ludzi? Wam ludziom nie wolno się zabijać. Ta robota należy do Nas.

Potem Bóg zaczął mówić o innych sprawach. Opowiedział mi jak to jest Mu ciężko kierować całym wszechświatem bez niczyjej pomocy. Powiedział, że rozmyślał już o znalezieniu sobie partnera do pomocy w pewnych zadaniach, ale, że w całym wszechświecie nie mógł sobie znaleźć boga na tyle dobrego i wiarygodnego, by móc mu zaufać. Powiedział, że szukał kogoś, kto wykonałby większą część pracy, ale nie oczekiwałby na otrzymanie pochwał od ludzi. I dodał: "Po prostu nie lubię, gdy ktoś inny oprócz Nas jest chwalony. Wiem, że to nie brzmi miło, ale cóż mogę powiedzieć – pewnie jestem trochę zazdrosny." dorzucił wstydliwe. Zapytałem się go, czy nie rozważał wzięcia sobie bogini do pomocy w swoim dziele, i do dotrzymania mu towarzystwa. "Ech, kobiety. Czy chcesz bym pozwolił kobietom, aby rządziły światem? Jak tylko dasz im trochę swobody zaraz będą żądać równych praw, i zanim się zorientujesz, zawłaszczą dom, a ty znajdziesz się na ulicy.”

Zapytałem się więc o Marię. "O co ci chodzi z Marią?" zapytał mnie szorstko. "Nic nie ma między mną, a Marią. To była afera jednej tylko nocy. To nie powinno było się wydarzyć, ale się przydarzyło, teraz jest już jednak po wszystkim. Maria wyszła za mąż za swego narzeczonego i miała inne dzieci. Wy ludzie jesteście naprawdę dobrzy w głoszeniu plotek. Prawda jest taka, że – pomijając tę noc, kiedy to straciłem głowę, nigdy znowu się z Marią nie spotkałem."

Spotkanie trwało około godziny. Miałem jeszcze kilka pytań, ale pamietałem co przydarzyło się Mahometowi i nie ośmieliłem się ich zadać. A chciałem się zapytać, dlaczego Bóg przeznaczył pewne stworzenia do tego, by były pożywieniem dla innych? Było to coś co bardzo mnie martwiło, od czasu gdy byłem dzieckiem. Ale nie zadałem tego pytania. Myślę, że on czytał w moim umyśle, ale nie powiedział nic. Być może dlatego, że sam nie miał dobrej odpowiedzi na to pytanie. Kto to może wiedzieć, może kiedy stworzył ten świat był młody i niedoświadczony i nie wiedział, jak stworzyć świat idealny, w którym nie ma okrucieństwa? Czas wizyty dobiegł już jednak do końca, i Bóg kazał mi odejść.

Wstałem by wyjść, ale nagle przypomniałem sobie, że nie powiedział mi ile razy ludzie mają się do niego modlić każdego dnia. Przypominam sobie, że kiedy Mahomet był w odwiedzinach u Boga, musiał się wracać szereg razy, i radzić się u Mojżesza, i targować się z Bogiem, by zmniejszyć liczbę modlitw do pięciu dziennie. Ja myślałem, że nawet 5 razy jest za dużo. Czasy się zmieniły i ludzie muszą pracować w szybszym tempie. Marnowanie czasu na modlitwy z pewnością przyczynia się do braku produktywności, co prowadzi do biedy we wszystkich wierzących i praktykujących narodach muzułmańskich. Zanim jednak otworzyłem usta, Bóg przeczytał moje myśli i rzekł „nic”. ..."Przepraszam?" zapytałem. A On rzekł "Nic… żadne modlitwy nie są potrzebne. Po prostu powiedz ludziom, by kochali się nawzajem, by nie prowadzili z sobą wojen, by byli względem siebie mili - to wszystko czego od nich chcę. Nie ma potrzeby by mi oddawali cześć, skoro to prowadzi do tak wielkich rozziewów i nienawiści wśród nich." Skłoniłem się i wiedziałem, że to był prawdziwy Bóg. Byłem bardzo szczęśliwy, że On wiedział, co jest najważniejsze. "Kochać jeden drugiego". Jakie to piękne! Jaki to wielki bóg!

Zszedłem po schodach i spotkałem Gabriela, który zabrał mnie z powrotem w dół w ten sam sposób, w który udałem się do góry; do domu dotarłem przed świtem. W czasie tej podróży nie miałem szansy odwiedzić Piekła i zobaczyć jak tam sobie radzi Mahomet. Ale jeśli będzie mi dany drugi Mi’raj, z pewnością poproszę by mi pokazano Piekło i Proroka.


Szanowny panie Malik Usman, jak pan widzi, powyższego zdarzenia nie mogę opowiedzieć byle jakiemu człowiekowi. Ale pan ma tak otwarty umysł, i wie, że Mi’raj można uzasadnić naukowo... Czuję więc, że bezpiecznie mogę sie tym z panem podzielić. Jestem mi naprawdę miło, że gdy opowiadam panu o tym, co mi się przytrafiło, nie myśli pan o mnie jak o wariacie. Pan wie, że Mi’raj jest naukowo wytłumaczalny, i że jeśli przydarzył się Mahometowi, może przydarzyć się też innym ludziom.

Ja sam oczywiście nie potrafię udowodnić naukowo moich twierdzeń. Wytłumaczenie moim sceptycznym czytelnikom naukowych aspektów Mi’raju pozostawiam Panu i moim muzułmańskim braciom, od których w tej kwestii zależę. Ludzie małej wiary zawsze żądają dowodu. Z drugiej strony Pan zaś zawsze utrzymywał, że "Wiara nie wymaga dowodu". Dzięki Bogu, że jest Pan ponad tym wszystkim. W dzisiejszych czasach trudno jest znaleźć inteligentnych ludzi, takich jak Pan, którzy potrafią zaakceptować i nawet udowodnić naukowe aspekty Mi’raju. To dlatego podzieliłem się z Panem moją tajemnicą, której nikomu wcześniej nie wyjawiłem.

Już słyszę kpiny ludzi małej wiary oskarżających mnie o kłamstwo. O nie! Zaprawdę, ja nie kłamię, to wy kłamiecie. To wy jesteście ludźmi ognia. Zaprawdę, chwalcie Pana, bo ja nie mam licencji na zabijanie was, tak jak to robił Prorok, kiedy to posyłał swych siepaczy, by terroryzować niewiernych w środku nocy. Wiedzcie jednak, że palący ogień Piekła czeka na tych, którzy mi nie uwierzą, i że nie będzie dla nich ucieczki, gdy wybije ich godzina.

Chwała niech będzie Bogu, Wszechmogącemu, Mądremu, temu który w swej dłoni dzierży prawdę i może być w niezgodzie z logiką, dobro przedstawiać jak zło, a zło jak dobro. Temu, który jest Mistrzem Podstępu (Q, 3:54) i najlepszym oszustem.

Prorok Ali Sina

Welcome to EZForumComments (you can change and disable this text in the admin area)
Komentowac moga tylko zarejestrowani uzytkownicy - kliknij tutaj aby sie zarejestrowac [3]
Author Comments
redakcja



____________
Date joined: Maj 12, 2006 Posts: 3714
Posted:Lip 05, 2007 - 11:09 [4]
Skomentuj ten artykuł [5] tutaj:
_________________
Chcesz pomóc w informowaniu czytelnikow? - przetłumacz jeden z podanych tutaj artykułów [6]





Obecność Eurojihadu w sieci zależy także od Twojej pomocy, czyli kup pan cegłę albo zrzuć się na islamofobię [7]
_EZFORUMCOMMENTS_USERINFO [8] p [9]
janbezram



____________
Date joined: Maj 05, 2005 Posts: 852
Posted:Lip 05, 2007 - 11:09 [10]
Hahahaha, wierzę Panu,Panie Ali Sina Smile
_________________
S P O K O J N Y


O D D E CH


S P A C Y F I K O W A Ł


N I E S P O K O J N E


M Y Ś L I
_EZFORUMCOMMENTS_USERINFO [11] p [12] p [13]
_LINKS
  [1] http://archiwum.europa21.pl/index.php?name=News&file=article&sid=9408
  [2] http://archiwum.europa21.pl/index.php?name=News&catid=&topic=43
  [3] http://www.europa21.pl/UserReg.html
  [4] http://archiwum.europa21.pl/index.php?name=PNphpBB2&file=posting&ez=2&mode=quote&p=66645&action=Quote
  [5] http://archiwum.europa21.pl/modules.php?op=modload&name=News&file=article&sid=9408&ez=2 target=_top
  [6] http://www.europa21.pl/article2633.html
  [7] http://www.europa21.pl/article6420.html
  [8] http://archiwum.europa21.pl/index.php?name=PNphpBB2&file=profile&mode=viewprofile&u=532&ez=2
  [9] http://archiwum.europa21.pl/index.php?name=PNphpBB2&file=privmsg&mode=post&ez=2&u=532
  [10] http://archiwum.europa21.pl/index.php?name=PNphpBB2&file=posting&ez=2&mode=quote&p=66646&action=Quote
  [11] http://archiwum.europa21.pl/index.php?name=PNphpBB2&file=profile&mode=viewprofile&u=110&ez=2
  [12] http://archiwum.europa21.pl/index.php?name=PNphpBB2&file=privmsg&mode=post&ez=2&u=110
  [13] http://archiwum.europa21.pl/mailto:janbezram@tlen.pl