Michael Moss i Souad Mekhennet
W miarę jak islamska przemoc narasta w wielu miejscach świata, etykieta dżihadu, czyli zestaw zasad regulujących i uzasadniających zabójstwa dokonywane przez bojowników, staje się coraz bardziej skomplikowana.
Siedzieliśmy w niewielkim domku w miejscowości Zarqa w Jordanii, starając się przeprowadzić wywiad z dwoma brodatymi islamskimi bojownikami na temat dystrybucji kaset wideo, służących do rekrutacji ochotników. Wtedy jeden z nas zadał o jedno pytanie za dużo.
"To Amerykanin?" - warknął gniewnie jeden z brodaczy. "Porwijmy go i zabijmy".
W pomieszczeniu zapadła cisza. Jednak zanim ktokolwiek zrealizował ten pomysł, zadziałała etykieta dżihadu. Nie można po prostu zarżnąć swojego gościa - tak nauczają mędrcy islamu. Potrzebujesz pozwolenia od tego, kto zorganizował spotkanie. A w tym przypadku osoba, która zaaranżowała nasze spotkanie odmówiła aprobaty.
"Jest moim gościem" - oznajmił Marwan Shehadeh, nasz miejscowy informator.
Ewolucja zasad
Etykieta dżihadu nie jest spisana i nie bez przyczyny. Jej interpretacja i praktyka jest tak samo zróżnicowana jak różne są cele grup ekstremistycznych. Jednak zasady te mają pewne wspólne elementy, które leżą u podstaw takich działań jak niedawny wysyp samobójczych zamachów bombowych w Algierii i Somalii, czy też zabójstwa poprzez ścięcie oraz podłożenia bomb dokonywane przez separatystyczne ugrupowania muzułmańskie w Tajlandii.
Część tych zasad pochodzi z Bliskiego Wschodu, gdzie, na przykład, egipski islamista Yusuf al-Qaradawi stwierdził, że zabijanie obywateli Izraela jest w porządku, ponieważ z uwagi na obowiązkową służbę wojskową nie są oni prawdziwymi cywilami.
Wojna w Iraku także zmienia tę etykietę. Zamachowcy-samobójcy, reprezentujący radykalne ugrupowania sunnickie i szyickie już od dawna są nazywani męczennikami - co pozwala na pominięcie znajdującego się w Koranie zakazu odbierania sobie życia, stawiając ponad nim zaszczyt śmierci w walce przeciwko niewiernym. Niektórzy bojownicy sunniccy zachęcają do zabijania szyitów, twierdząc, że nie są oni prawdziwymi muzułmanami.
Nie istnieje w tej sprawie żaden drukowany przewodnik. Zasady te są nieformalne, zgromadziliśmy je rozmawiając z bojownikami i ich przywódcami, islamskimi duchownymi i mędrcami w Jordanii, Syrii, Libanie oraz Anglii, a także z przedstawicielami wywiadów na Bliskim Wschodzie, w Europie i w USA.
Więcej [3]
Komentowac moga tylko zarejestrowani uzytkownicy - kliknij tutaj aby sie zarejestrowac [4]
|
Author |
Comments
|
redakcja
____________
Date joined: Maj 12, 2006
Posts: 3714
|
|
Posted:Cze 19, 2007 - 10:42
| [5]
|
|
Skomentuj ten artykuł [6] tutaj:
|
_________________ Chcesz pomóc w informowaniu czytelnikow? - przetłumacz jeden z podanych tutaj artykułów [7]
Obecność Eurojihadu w sieci zależy także od Twojej pomocy, czyli kup pan cegłę albo zrzuć się na islamofobię [8]
|
|
[9]
[10]
|
 |
Magellan
____________
Date joined: Lut 08, 2006
Posts: 459
|
|
Posted:Cze 19, 2007 - 10:42
| [11]
|
Z jednej storny cieszy fakt pojawienia się takiego artykułu w Gazecie, a z drugiej martwi, że czlowiek nie istresujący sie tematem najprawdopodbniej wyciągnie z niego jeden wniosek: Te zasady dotyczą ekstremistów, bojowników - ogólnie rzecz biorac marginesu. Statystyczny muzłumanin nie stosuje takich metod i jest im przeciwny. I tak na przykład taquia dotyczy tylko bojowników a nie np gościa, który okłamuje niewierną zeby ją np poslubić na zasadach islamu, badź wywieść ją cz dzieci do kraju przodków itd...
Badzo dobrze, ze temat poruszany. Moze co bardziej dociekliwi trafią do nas 
Magellan
|
_________________ عيسى أكبر
|
|
[12]
[13]
|
 |
liso
____________
Date joined: Cze 15, 2007
Posts: 1229
|
|
Posted:Cze 19, 2007 - 17:06
| [14]
|
|
Magellan oto przykład etyki zabijania. Oto jak relacjonował turecki kronikarz Dżebendżi Hasan Esiri, zachowanie janczarów podczas wyprawy wielkiego wezyra Kary Mustafy na Wiedeń: "W grabionych miejscowościach bardzo leciwe kobiety, a także malutkie niemowlęta przy piersiach, wyrywane z matczynych objęć, zabijano dla wprawy we władaniu szablą. Gdy zaś rozpaczliwie krzyczały, owi towarzysze znęcali się nad nimi przygadując sobie "Daj, niech kopnę!" i "Odejdźcie, niech kopnę ja!", a potem je mordowali.(...)Gdy zaś jaka kobieta, matka której dzieciątko zostało wyrwane z jej objęć i zabite, padała na jego zwłoki i za nic nie chciała odejść od nich, mordowano także i ją". Cóż, tak postępowała elita wojsk muzułmańskich, że nawet sami kronikarze tureccy byli tym zaszokowani. Dla przykładu można podać, że polska jazda najemna we Francji podczas wojny trzydziestoletniej, walcząc po stronie cesarza niemieckiego, zachowywała się inaczej. Za gwałt na francuskiej wieśniaczce, towarzysze i dowódcy polscy powiesili delikwenta, ich zachowanie docenione zostało przez ówczesnych kronikarzy francuskich. Proste porównanie jak zachowywały się armie w XVII wieku, dla dowódcy polskiego liczyła sie dyscyplina i karność jako element zapewniający zwycięstwo, dla tureckiego brutalność, oraz okrucieństwo. Etyka dżihadu, jest zatem jak wolna amerykanka, tylko potężniejszy przeciwnik i bardziej brutalny może ja utemperować.
| |
|
|
[15]
[16]
|
 |
emigrant
____________
Date joined: Wrz 07, 2007
Posts: 110
|
|
Posted:Lip 11, 2007 - 18:41
| [17]
|
|
napiszcie coś o europejskiej etyce prowadzenia wojen.zacznijcie od wypraw krzyżowych a zakończcie może na oświęcimiu albo algierii a może srebrenicy?
| |
|
|
[18]
[19]
|
 |